3xFelieton: 3. DJ – Wali nam się kultura… Na głowę!

11 komentarzy

Zamiast wstępu, ostatnio częste, cytaty:

UWAGA! W związku z odbywającym się remontem w siedzibie głównej GTM przy Ul. Nowy Świat 55/57 na spektakle na tej scenie zapraszamy od stycznia 2014 r. – to ze strony Gliwickiego Teatru Muzycznego.

Sala kina Amok zamknięta do odwołania. Przyczyny: kłopoty budowlane. Dyrektor GTM Paweł Gabara mówi, że trzeba było ją zamknąć ze względu na bezpieczeństwo widzów. – Jestem wyczulony na te kwestie. Stąd taka reakcja. Czekamy na ekspertyzę specjalistyczną – mówi Gabara. Zaplanowane imprezy odbędą się w innych miejscach. – Ten z wczoraj, z „Nowin Gliwickich”.

maskiCzas na pytania… Dlaczego wszelkie kłopoty spadły na nas wtedy akurat, kiedy właśnie zaczął się nowy sezon artystyczny? Jak to możliwe, że jeszcze pod koniec poprzedniego o kłopotach „Amoku” nikt nie wiedział? Czy słyszał ktoś o tym, żeby zaraz na początku sezony zamykano sale w Zabrzu, czy w Katowicach? (nie myślę tu o zaplanowanych od dawna remontach, ale o „nagłych zagrożeniach” w stylu gliwickim).

Kto i w jaki sposób wykonywał za ok. 9 mln zł (ogromnie dużo jak na remont tak niewielkiego obiektu!) remont dawnej „Bajki”, skoro teraz budynek zagraża widzom?

Czy ciągnące się od jakiegoś czasu problemy z dachem GTM nie są efektem radosnego dodania… kopuły?

I pytanie ostatnie: Czy nie zastanawia nikogo jak to się dzieje, że najbezpieczniejsze i sprawiające najmniej ze wszystkich instytucji kultury kłopotu są… ruiny?

Poinformował był wczoraj magistracki spec od kultury, edukacji i wielu innych dziedzin, Krystian Tomala, że najbliższy koncert w ramach festiwalu „All improvviso” odbędzie się w auli Politechniki Śląskiej przy ul. Konarskiego. Szarpnął mną śmiech, bliski histerycznego… Wspomniana sala zbudowana jest z takim kunsztem i wyczuciem potrzeb artystów, że życzę tym ostatnim ogromnej odporności…

Cóż, remontowane za ciężkie miliony budynki, w których mieszczą się instytucje kultury, opisywane potem po wielokroć gdzie tylko się da, jako wizualizacje frankiewiczowego sukcesu i kultury po kłodnicku, niestety po kilku latach zaczynają zagrażać kulturalnej gawiedzi. W wielu miejscach Polski (tak, nawet Polski!) resortowi urzędnicy lecieliby na zbity pysk. A u nas? Madame Łosicka (naczelniczka Wydziału Kultury i Promocji Miasta) wykłada właśnie w mediach epokowy sukces WTA, Monsieur Tomala (resortowy zastępca prezydenta miasta) komentuje „polytyke” i rwie szaty nad kondycją PO… Ściemniają, zwodzą, bajerują…

A francuszczyznę Państwo wybaczą. Kulturalniej miało być… Au revoir!

Dariusz Jezierski

11 Comments on "3xFelieton: 3. DJ – Wali nam się kultura… Na głowę!"

  1. Nie inaczej było z zadaszeniem estrady na Krakowskim, które zbudowano za nasze nie małe pieniądze i za chwilę rozebrano też za nasze pieniądze bo groziła katastrofą. Tych pieniędzy nigdy winni nam nie zwrócili. Za to projektanci architekci w nagrodę „wygrywali” przetargi na kolejne prestiżowe obiekty w mieście i mają swój wkład w halę Podium, której źle wróży takie „fachowe” autorstwo.

  2. teraz miasto będzie topić nasze pieniadze w jakiejś hali sportowej po to żeby zarobić na przetargach i szwindlach

  3. Symbolem naszej tubylczej kultury można uczynić portret „Dama z Łosicką”. Portret taki będzie miał akurat tyle wspólnego z „Damą z łasiczką” genialnego Leonarda da Vinci ile prawdziwa kultura z poczynaniami prezydenta Franco. Ewidentnie nie wychodzi nam na zdrowie ta trwająca 20 lat przewlekła i nieuleczalna frankowszczyzna. 🙁

  4. Ja się temu nie dziwię jeżeli to zrobił PRUIM. A z drugiej strony może to jest sposób na napędzenie widzów na mecze Piasta gdzie jest słaba frekwencja lub na Europę Centralną.

  5. Proszę nie krztusić się śmiechem porównując „słynne sale koncertowe” w Gliwicach. Przecież All Improvviso mogło trafić do Centrum Edukacyjnego im. J.P.II. Obiekt to efektowny i wszechstronny, ai rzekłbym uduchowiony…
    Dzięki obecnej technologii można doskonale nagłośnić nawet toi toi, naprawdę. Niedawno przeczytałem, że pewien gliwiczanin posiada garaż o lepszych parametrach akustycznych niż duża sala Kina Amok. Sądzę, że kłamie, albo nie rozumie na czym polega dobra akustyka pomieszczenia, ale jeśli mówi prawdę, to należy czym prędzej skorzystać z jego doświadczeń lub wprost wynajmować jego garaż na koncerty, spektakle, itp. Publiczności na gliwickich wydarzeniach jest zazwyczaj tyle, że pomieszczą się nawet w garażu, ewentualnie przed nim rozłoży się drewniane krzesełka i też wszyscy będą zachwyceni.
    Prawdziwy kłopot polega nie tylko na tym, że już chyba wszystkie imprezy w Gliwicach „nagłaśnia” ten sam głuchy „inżynier dźwięku” posiadający skromny sprzęcik, ale przede wszystkim na tym, że w Gliwicach nie ma ani jednej dobrej sali na imprezy masowe. Dobrej, to znaczy komfortowej i pojemnej, nowocześnie wyposażonej, klimatyzowanej, z zapleczem gastronomicznym. Aula Politechniki Śl. ma być może tylko jedną, ale nie do przecenienia zaletę, a jest nią ogrzewanie i tym deklasuje ruiny teatru. Przywykłem już, że oficjalny mit o magiczności TwR zawiera w sobie konieczność trzęsienia się z zimna przez artystów i publiczność, a bufet na dworze oferuje kiepskie piwo i skisłe wino. Ale jakoś nie mogę przyglądać się spokojnie, jak po każdym utworze muzycy mozolnie stroją zmarznięte instrumenty. Ta ciągła walka artystów z wilgocią i zimnem magii występom nie przydaje, dlatego olewam TwR i wszystko co się tam „wydarza”, bo w pamięć wryły mi się słowa prezydenta, że „Wielkie Rzeczy Dzieją się W Nowych Gliwicach” i to ich wypatruję i to na nie czekam, a małe festynki typu osiedlowa bibka pod parasolem mnie rozczarowują i nudzą.
    A szczerze, to właśnie kończy się Sacrum Profanum i jakoś bardziej mnie przekonuje to, co i jak robią w fabrycznych halach Huty ArcelorMittal i Małopolskim Ogrodzie Sztuki. I tu powraca kwestia akustyki i w ogóle szacunku dla artystów i publiczności. W hali ocynowni wszystko brzmi wspaniale. W M.O.S. także, a pośród innych atrakcji jest mała sala kinowa, podobna do tej w Amoku. Jakże ona jest inna! Natychmiast można podpatrzeć w Galerii zdjęć.
    Skoro powrócił Amok, to musimy pogratulować małej sali nagrody PISF w kategorii „kino studyjne”. Potem można zastanowić się nad tą nagrodą, bo od jakiegoś czasu wszyscy wszystkim wręczają wyróżnienia i nagrody, co u mniej przytomnych obywateli może wywołać nieuzasadniony entuzjazm. Repertuar w żadnym wypadku oryginalny, bo z rozdzielnika Sieci Kin Studyjnych i Lokalnych. PISF jest jednocześnie patronem Sieć Polskich Kin Cyfrowych, do których należy Amok. Nie przypominam sobie jakichś autorskich imprez Kina Amok, które zostałyby gdziekolwiek zauważone. Sam też nie zauważyłem, ale ja już stary jestem i mogę niedowidzieć. A jednak porównując Amok ze Światowidem mam uczucie niesprawiedliwości. Kto bywa, będzie rozumiał o czym mówię. Wobec tego… gorąco gratuluję Pani Urszuli Biel nagrody i życzę kolejnych. Nadto, życzę jeszcze dłuższych wakacji, bo dwa letnie miesiące, to biorąc pod uwagę ogrom roboty, którą wykonuje kino podczas pozostałych dziesięciu jest kpiną. Ale przede wszystkim, życzę choćby w połowie wypełnionej widowni dla ok. pięćdziesięciu widzów na choćby co drugim seansie mimo iż wyniki ankiety, którą przeprowadził Amok wśród swoich wiernych dwustu pięćdziesięciu gości nie są krzepiące. Jeszcze uwaga: zakładka „O Nas” to jest… a zresztą, proszę porównać ze stroną internetową Kina Światowid w Katowicach. I tak zbyt wiele poświęcam sprawom i rzeczom nieistotnym, które są wyróżniane i nagradzane przez instytucje, o których mamy wyrobione, krytyczne opinie. Lecę do huty, a Wy… do Auli CEK Politechniki, czy tradycyjnie do którejś z kiepskich gliwickich knajp na piwo? Tak, czy inaczej, niech (dobra) Akustyka będzie z Wami!

  6. Wnikliwy obserwatr | 21 września 2013 at 8:07 pm | Odpowiedz

    Pragnę przekazać optymistyczną wiadomość, adresowaną do wszystkich osób zmartwionych obecną sytuacją gliwickiej kultury. Z prawdziwą przyjemnością informuję, że do końca obecnej kadencji samorządowej zostało tylko 400 dni. Już jutro będzie można z satysfakcją stwierdzić, że rządy Zygmunta Frankiewicza i jego ekipy potrwają w Gliwicach tylko 399 dni. Ludzie, nie traćcie wiary i nadziei na poprawę obecnego losu. Pomyślcie, że już niedługo czeka nas noc sylwestrowa. W tym właśnie dniu Frankiewicz będzie miał przed sobą zaledwie 299 dni sprawowania niepodzielnej władzy w mieście. Czy nie jest to wspaniała informacja??

    • Informacja bardzo optymistyczna, już skreślam każdy dzień w specjalnym kalendarzu. Pytania rodzą się jednak dwa:
      1. Ile spraw jeszcze przez te 399 dni Frankiewicz schrzani, zniszczy, unicestwi?
      2. Co, jeśli następne wybory samorządowe wygra? Dramat, ale taki scenariusz należy brać pod uwagę. Pamiętajmy, że Frankiewicz to mistrz w przekłamywaniu informacji, wybitny gracz i manipulant, może mieć wiele asów w rękawie i zbałamucić społeczeństwo. Pamiętajmy, że w wyborach samorządowych to on rozdaje karty i prowadzi kampanię za miejskie pieniądze. Każdy inny kandydat nie dysponuje tego typu handicapem i na kampanię musi wyłożyć pieniądze swoje bądź sponsorów czy organizacji którą reprezentuje. Przeciwnicy Frankiewicza będę go mimo, lub można powiedzieć wbrew woli sponsorować.

  7. Co za bezczelność i niewdzięczność! .
    A Europa Centralna,hipermarkety gdzie czasem i jakiś gawędziarz zjedzie?
    Festyny parafialne?
    Kultury się Wam zachciewa?
    Wszędzie wokół jej pełno tylko ślepe jesteśta.

  8. Wszak kulturą w Gliwicach zarządza niedościgniony geniusz z opolszczyzny…

  9. Jedyny człowiek który kulturą zarządzał sprawnie to był Kaźmierczak.
    Szkoda że jest w partii PO..

  10. Opel zorganizował koncert w niedzielę, więc nie jest tak źle.

Leave a comment

Your email address will not be published.


*