Adam Zagajewski wspomina Gliwice

Historię miast pisze się także w literaturze. Prozaicy, poeci, dramaturdzy zamieszkali w takim czy innym mieście, naturalnie wchodzą do lokalnego panteonu sław. Prawda, w Gliwicach mówiąc delikatnie, nie rozpieszczamy ich. Nie pomaga nawet tytuł honorowego obywatela, jak w przypadku Tadeusza Różewicza. Rangą swojej poezji Adam Zagajewski z całą pewnością nie ustępuje Tadeuszowi Różewiczowi. A jego „gliwickość” jest bezsporna, skoro w swoim najnowszym tomiku „Asymetria”, wydanym w ubiegłym roku przez Wydawnictwo a5 dwa wiersze poświęcił właśnie Gliwicom….

 

Zanim jednak je przedstawię zaproponuję lekturę obszernego, naprawdę interesującego wywiadu z Zagajewskim, przeprowadzonego przez Gazetę Wyborczą:

http://wyborcza.pl/magazyn/1,143551,17406502,Adam_Zagajewski__Lwow_zostawmy_juz_Ukraincom.html

Wspomina w nim np.:

W 1945 r. zostaliśmy rzuceni na Śląsk i wychowywałem się w ekspruskim mieście. (…) Śląsk to była prowizorka. Miałem się nie przywiązywać do tych drzew i do tej czarnej rzeki, która płynie przez Gliwice. (…) Ojciec był prawym człowiekiem. Na Śląsku, w Gliwicach do tej pory się go pamięta, także w sensie politycznym, jako nonkonformistę, który bronił swoich studentów w 1968 r. i stracił przez to stanowisko dziekana Wydziału Automatyki na Politechnice Śląskiej.

 

„Miał się nie przywiązywać”, a jednak się przywiązał, o czym świadczy jego pamięć, szukająca ujścia w poezji…

Interesujący wiersz:

„Dżungla”

Przecież to czysty przypadek: śląskie miasto,
na horyzoncie hałdy, na ulicy starzy ludzie
mówiący przywiezionym ze wschodu językiem,
potem odkrycie muzyki, Brubeck, Charlie Parker,
koncert Rachmaninowa i Siódma Symfonia,
odkrycie, że jest coś innego, zupełnie innego,
muzyka od początku obca i piękna jak Greta Garbo
w szpiegowskim filmie, wśród pospolitych figur,
i pierwsze poezje, które przemówiły do mnie,
wystawa księgarni jak licytacja dobrych manier,
ale także gruby ksiądz w poplamionej sutannie
i nauczyciel kłamliwej historii o ostrej twarzy sępa,
szkolne bale gdzie nasze koleżanki, tak zwyczajne,
zamieniały się nagle w tajemnicze istoty,
główna ulica (wydawała nam się fragmentem wielkiej metropolii)
i podmiejskie ogrody, pachnące chwastami 
a w jesieni pożywnym dymem z ognisk.
Dlaczego właśnie to dziwne zestawienie czerni
i bieli, zieleni i błękitu – czerni było najwięcej
– a nie idee, nie spokój pracowni filozofa,
nie konspekt inżyniera, stenografia mojego ojca,
tylko chaos, chaos palm, dźwięków i zapachów,
dżungla, wspaniały chaos, który potem
przez całe życie próbuje się zrozumieć, uporządkować,
bezskutecznie, bo zawsze brakuje czasu,
uwagi, i tak już zostaje, byle jak, w brulionie
pokreślonym skośnymi liniami fioletu,
w brulionie, którego tekturowe okładki
zwijają się jak skrzydła nietoperza, w zeszycie
który płowieje i znika w otchłani
najniższej szuflady, znika, lecz właściwie
jest nieśmiertelny.

 

I wiersz bliski mi bardzo, bo właśnie do Kina Grażyna chodziłem na pierwsze „Godzille”. Kto jeszcze poświęcił wiersz temu nieistniejącemu już kinu?

"Grażyna"

W Gliwicach było niegdyś kino Grażyna,
ochrzczone tak na cześć innego kina –
tamto mieściło się we Lwowie, na Sapiehy
– a ulica Zimnej Wody, nazwana na cześć
nieistniejących już, spłowiałych planów,
wciąż biegnie wzdłuż czarnej oleistej rzeki
(biegnie lub tylko idzie, spokojnie);
zdarzały się też inne próby zamiany
tego miasta w tamto miasto
niezliczone śmiałe eksperymenty,
które nikomu się nie powiodły,
alchemicy pracowali długo w noc,
szukali kamienia filozoficznego,
wywoływano duchy i miejsca,
zaklinano wysokie instancje i niskie,
ale w końcu zwyciężyło zapomnienie,
zapomnienie okrągłe jak piłka,
słodkie jak truskawka, ostateczne
jak sąd

 

Tomik „Asymetria”, z którego pochodzą oba wiersze postaram się wkrótce przybliżyć Czytelnikom Info-Postera. Już teraz jednak namawiam do zakupu tej pięknej książki:

http://www.wydawnictwoa5.pl/Asymetria;s,karta,id,202

Dariusz Jezierski

9 Comments on "Adam Zagajewski wspomina Gliwice"

  1. O poezji Adama Zagajewskiego będzie jeszcze okazja coś powiedzieć. Teraz tylko przypomnienie o Ojcu Poety:  

    http://www.ajarcz.republika.pl/Zagajewski/Zagajewski.htm

    A przezacnych Radnych informuję, że Gliwice powinny upamietnić zarówno Tadeusza Różewicza, jak i Tadeusza Zagajewskiego. Mamy wciąż kilkadziesiąt ulic, czczących komunistycznych zbrodniarzy. Nie mamy ulic, przypominających największych Gliwiczan. Niech przynajmniej ta kadencja nie upłynie na zamiataniu tego problemu pod dywan. Tylko nie zamieniajcie ulicy zdrajcy Feliksa Kona na ulicę przyzwoitego człowieka. Zróbcie coś godnego Gliwic Waszej kadencji.

    Andrzej Jarczewski

    • bardzo dobry pomysł Panie Andrzeju. Jest bardzo wielu wybitnych Gliwczan godnych upamiętnienia, a zasłużonych dla miasta.

    • Tak, to wstyd, żeby Tacy wybitni gliwiczanie pozostali zapomniani. Profesor Tadeusz Zagajewski to wybitny polski naukowiec. Z Jego podręczników rzesza studentow zdobywala wiedzę. Najwidoczniej decydenci w mieście  wiedzy o tym nie posiadają.

  2. "ale także gruby ksiądz w poplamionej sutannie

    i nauczyciel kłamliwej historii o ostrej twarzy sępa"

    a byli tacy – trafne przypomnienie najlepszego liceum ogólnokształcącego z czasów lat młodzieńczych. Dzięki.

  3. Panie Andrzeju, radni się zesr…a nazw ulic nie zmienią. mają to gdzieś. Pod koniec zeszłego stulecia napisałem pismo (petycję) z załącznikiem uświadamiającym kim byli ludzie którzy są patronami naszych ulic. Pismo dostali wszyscy radni  i posłowie ziemi gliwickiej (oprócz SLD), premier Buzek i bp Wieczorek któremu pismo wręczyłem osobiście. Odzewu nie było zupełnie. Po kilku latach zwróciłem się do Frankiewicza z tym problemem, który był gościem na spotkaniu w gliwickiej delegaturze Solidarności. Odpowiedział mi, że nic nie był w stanie zrobić bo zawsze w radzie był ze swoimi ludźmi w mniejszości!  Totalny hipokryta! 

    Mamy w Gliwicach perełki w postaci trzech terorystów (teraz moda na nich) nasłanych przez NKWD przez których w zamachu zgineli niewinni przechodnie…   

  4. Wiersze wierszami, ale spodziewałem się prawdziwych wspomnień z Gliwic. Aha, w zalinkowanym wywiadzie też ich nie ma.

    • Poeci wspominają nieco inaczej i – mimo wszystko – są to PRAWDZIWE wspomnienia 🙂 A przy okazji – zacytowałem fragmenty, które dotyczą Gliwic w artykule. Oczywiście, są one również w wywiadzie.

  5. główna ulica (wydawała nam się fragmentem wielkiej metropolii)

    wtedy rzeczywiście taka była, po likwidacji tramwaju to zwykła wiejska dróżka…

Leave a comment

Your email address will not be published.


*