Akt łaski i teatr histerii

9 komentarzy

Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej jest dla mnie jednym z symboli polskiego państwa i zupełnie nieistotne są dla mnie przepisy, które mają go chronić. Przyjmuję to po prostu z zasady i jest to część mojego stosunku do mojej ojczyzny.

Mam prawo go oceniać, mogę go krytykować – to oczywiste. Powinienem go jednak szanować i uznawać wybór większości głosujących wyborców, która go wybrała. Pragmatyzm i zdrowy rozsądek nakazuje mi również rozumieć, że na pozycję Prezydenta RP, na jego autorytet i postrzeganie jego osoby także za granicą składa się między innymi sposób, w jaki traktują go Polacy. Nie wyśmiewałem Wałęsy, nie obsobaczałem Kwaśniewskiego, nie powielałem żartów z jego pijaństwa. Nie drwiłem z Kaczyńskiego, jego wzrostu, wyznawanych wartości, nieefektownego sposobu mówienia, nie nazywałem gajowym Komorowskiego i nie będę w żaden sposób drwił z Dudy. Nie odbiera mi to prawa do krytyki, zarówno osobowości jak i konkretnych poczynań. Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej mogę nie lubić, może on jak się często powtarza, nie być moim prezydentem, ale będzie zawsze prezydentem mojego kraju. I to rozstrzyga dyskusję w tej sprawie. Takie podejście gwarantuje mi również, że jestem całkowicie odporny na histerię wylewającą się z dowolnej strony i skierowaną w kierunku URZĘDU będącego częścią majestatu Rzeczypospolitej Polskiej. A taką właśnie histerię obserwujemy w ostatnich latach bez przerwy i stała się ona częścią walki politycznej, prowadzonej w jakże charakterystycznej dla Polski ostatnich lat, obrzydliwej formie. Czy naprawdę ktoś przy zdrowych zmysłach może stwierdzić, że takie podejście do prezydenta, premiera i rządu buduje wizerunek Polski, umacnia jej siłę, dodaje splendoru na arenie międzynarodowej? Państwo Czytelnicy wiedzą o czym piszę – zapewne zdarzyło się wam wielokrotnie czytać w internecie rzeczy, które niezależnie od Waszych poglądów napawały Was obrzydzeniem. Nie zdarzyło się? Jest problem…

 

Histeria z łaski…

Prezydent Andrzej Duda rzeczywiście dość szybko ułaskawił Mariusza Kamińskiego. Nie czekał na skończenie biegu apelacji, którą Kamiński złożył zgodnie z zapowiedzią. Ale wczoraj okazało się, że o ułaskawienie wystąpił sam zainteresowany. Prezydent – nigdy nie kryjący swojego przekonania o niesprawiedliwości wyroku skazującego – jak należało oczekiwać, przychylił się do prośby. Cóż, niezależnie od sympatii lub emocji ambiwalentnych, należy przyznać, że Mariusz Kamiński jest ekspertem w zakresie walki z korupcją. Przypomnijmy, to on stoi za utworzeniem CBA, której kilka lat szefował. Obejmująca swoje obowiązki premier Beata Szydło miała wszelkie podstawy życzyć go sobie w tworzonym przez siebie rządzie, właśnie na stanowisku koordynatora służb specjalnych. Poinformowała, że na takie stanowisko go powoła i jest to wystarczająca manifestacja jej wiary w niewinność Kamińskiego. Nie mamy żadnej podstawy sądzić, że obecna premier w tę niewinność nie wierzy.

Nie da się jednak nie dostrzec, że wytworzyła się sytuacja bardzo dwuznaczna. Koordynator służb specjalnych ma będący w mocy wyrok sądu pierwszej instancji, skazujący go na więzienie i utratę prawa do zajmowania stanowisk publicznych. Toczy się właśnie postępowanie apelacyjne. Nie chciałbym nawet wiedzieć, jak przez cały ten czas zachowywaliby się ci, którzy teraz drą szaty z powodu ułaskawienia. Można to sobie jednak wyobrazić. Z tego punktu widzenia skorzystanie przez Prezydenta RP (który przecież rząd powołuje) z prawa łaski było najbardziej racjonalnym z możliwych posunięciem. Oczywiście ten temat można rozwinąć, ale nie temu poświęcam ten i tak dość długi tekst.

Zaczęła się histeria, jak sądzę niezaskakująca nikogo, kto zna realia polskiej polityki, wciąż jeszcze przypominającej sejmikowanie na błoniach. Profesor Zoll, Borys Budka, a nawet Ryszard Kalisz w pośpiesznych komentarzach, byle tylko nie stracić politycznego timingu, walą jak z armaty, nie myśląc o tym, że będą cytowani jak autorytety i spełnią rolę dmuchaw napędzających ogólnopolską histerię. Kalisz widzi w decyzji prezydenta Dudy „zaprzeczenie istoty prawa karnego”. Szkoda, że tego nie rozwija. Jeszcze dalej idzie Borys Budka, do niedawna minister sprawiedliwości. Padają słowa o możliwości wnioskowania o postawienie prezydenta przed Trybunałem Stanu. Zaburzenie trójpodziału władzy, naruszenie obowiązujących przepisów (jakich?) grzmi Borys Budka. W prywatnych wpisach w mediach społecznościowych idzie jeszcze dalej i to wszystko zasługuje na osobne potraktowanie, na co chyba się zdecyduję.

Tymczasem wszystkie te głosy, całe histeryczne darcie szat i krzyki o zamachu na Konstytucję RP, to tylko wygłoszone pod wpływem emocji, z gruntu błędne, niemające pokrycia w prawie opinie.

Tymczasem większym zamachem na porządek konstytucyjny są właśnie takie oskarżenia, kierowane bezpodstawnie pod adresem głowy państwa.

Warto tu zacytować cały art. 126 Konstytucji RP:

Art. 126.

  1. Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej jest najwyższym przedstawicielem Rzeczypospolitej Polskiej i gwarantem ciągłości władzy państwowej.

  2. Prezydent Rzeczypospolitej czuwa nad przestrzeganiem Konstytucji, stoi na straży suwerenności i bezpieczeństwa państwa oraz nienaruszalności i niepodzielności jego terytorium.

  3. Prezydent Rzeczypospolitej wykonuje swoje zadania w zakresie i na zasadach określonych w Konstytucji i ustawach.

 

W jego świetle nie może być większego oskarżenia w kierunku Prezydenta RP niż zarzucenie mu łamania Konstytucji, czy obowiązujących ustaw. A tak właśnie czynią w ostatnich dniach osoby, które są dla wielu osób autorytetami. Mam pytanie – czemu to służy? Na pewno dobru Rzeczypospolitej Polskiej, czy raczej rozpoczęciu partyjnej wojny ze zmiennikami na najwyższych stołkach? Bo mam poważne wątpliwości. Bo wiem, że autorytet RP traci na podważaniu pozycji Prezydenta, kimkolwiek on jest. Bo coraz bardziej się boję, że w miejsce poważnych autorytetów, których szczególnie potrzeba w obecnej sytuacji w Europie, będziemy mieli tylko dyżurne, mobilne autoryteciki, zawsze gotowe „zatwitować”, stanąć przed kamerą TVN24, zadymić.

 

Miał, czy nie miał prawa?

Nie ulega żadnej wątpliwości, że Prezydent RP Andrzej Duda miał prawo ułaskawić Mariusza Kamińskiego w trybie, który pozostaje w jego wyłącznej dyspozycji. Istniejące zapisy kodeksu postępowania karnego odnoszą się tylko i wyłącznie do „zwyczajnego”, sądowego trybu postępowania z wnioskiem o ułaskawienie. W żaden sposób nie dotyczą one osobistej prerogatywy prezydenta.

Ze szczegółowej analizy przepisów wynika, że prezydent może ułaskawić konkretną osobę na każdym etapie postępowania. Żadne przepisy nie przewidują żadnego konkretnego trybu, w jakim miałoby się to odbyć.

Wbrew temu, co się bezmyślnie powtarza, jest istotna różnica między ułaskawieniem po zakończeniu pełnej drogi sądowej i uprawomocnieniu się wyroku, a ułaskawieniem w związku z karą nałożoną wyrokiem nieprawomocnym. Wyobraźmy sobie taką oto sytuację. Sąd drugiej instancji w świetle obowiązującego prawa nie może wydać innego wyroku i podtrzymuje w mocy wyrok sądu pierwszej instancji. Skazuje zatem urzędującego koordynatora służb na 3 lata więzienia. Co się dzieje? Koordynator występuje do prezydenta o ułaskawienie. Oczywiście wszystko odbywa się szybko, żeby ułaskawienie wyprzedziło rozpoczęcie odbywania kary. I? Jak to wtedy byłoby to przyjęte? Niech każdy sam sobie odpowie. A przypominam, że mamy do czynienia z koordynatorem służb specjalnych, szczególnie wrażliwego obszaru funkcjonowania państwa. Decyzja prezydenta podjęta na tym etapie postępowania sanuje sytuację, nie dopuszczając zwyczajnie do powstania daleko idących komplikacji. To z praktycznego punktu widzenia, bo o sprawiedliwości i prawie napiszę dalej.

Dopuszczalność decyzji prezydenta jest przedmiotem np. tego artykułu:

http://wiadomosci.onet.pl/kraj/prawnicy-prezydent-moze-ulaskawic-po-nieprawomocnym-skazaniu/xgtld6

Odniosę się jeszcze do zarzutu, że ułaskawiając Kamińskiego prezydent stawia się ponad sądami. Trochę śmieszne jest to stwierdzenie, bowiem ta właśnie prerogatywa, w tym konkretnym przypadku stawia prezydenta niejako ponad sądami. Jest on ostatnią i jedyną instancją, która ma moc ułaskawić daną osobę, ponad uprawnieniami władzy sądowniczej. To pewna tradycja, powszechna na świecie. Zapomina się jednak o podstawowej i szczególnej roli aktu łaski. Z wielkim żalem stwierdzam, że na oficjalnej stronie www.prezydent.pl akurat ten najważniejszy aspekt jest pominięty. Wprowadza się nas w procedury dwóch trybów postępowania, nie odnosząc się ani słowem do istoty aktu łaski. Warto zatem przybliżyć temat.

 

Szczyt prawa, to szczyt bezprawia

Prawnicy już wiedzą, o czym piszę. Summum ius summa iniuria – szczyt prawa to szczyt bezprawia. Napisałem wyżej „Wyobraźmy sobie taką oto sytuację. Sąd drugiej instancji w świetle obowiązującego prawa nie może wydać innego wyroku i podtrzymuje w mocy wyrok sądu pierwszej instancji.” Tak, zdarzają się takie sytuacje. I właśnie one powodują szczególny oddźwięk społeczny. Tak było na przykład ze sprawą upośledzonego mężczyzny, który został skazany na więzienie za wielokrotne kradzieże. Nawiasem mówiąc, również został ułaskawiony. Tak było wreszcie w kontrowersyjnej sprawie mężczyzn, którzy zabili swoich dręczycieli. Pamiętacie film „Dług”? Uogólniając, mam tu na myśli sprawy, w których wyrok wydany przez sąd w pełnej zgodzie z prawem, jest sprzeczny z dobrze pojętą sprawiedliwością społeczną, budzi sprzeciw ze względu na swoją dotkliwość i nieadekwatność. To właśnie przede wszystkim w takich sytuacjach powinien mieć zastosowanie akt łaski. I o tej głębokiej przesłance niestety milczy prezydencka strona i prezydenccy prawnicy. A wyrok w sprawie Mariusza Kamińskiego ma wszelkie znamiona takiej sytuacji.

Proszę uważnie przeczytać. Prezydent ułaskawił 4 osoby (w tym Kanińskiego), skazane w pierwszej instancji. Za co? Za nadużycie uprawnień i sprowokowanie sytuacji korupcyjnej, która w efekcie doprowadziła do skazania winnych przyjęcia kontrolowanej łapówki. Cóż… kontrowersyjne działanie, ale takie służby jak CBA ze swej natury działają na styku tego co można, a co zabronione.

O dwóch rzeczach jednak zbyt łatwo zapominamy. Osoby, które dopuściły się przestępstwa o charakterze korupcyjnym (mimo, że sprowokowane), otrzymały mniejsze wyroki, niż szefowie służb, którzy to ujawnili. Sąd uznał, że z przekroczeniem kompetencji. Ale na pewno? Jakich? Jak określonych? Czy brak ustawy regulującej sposób prowadzenia działań operacyjnych, która przez wiele lat nie może zostać uchwalona, nie jest przypadkiem głównym powodem wszelkich nieporozumień, przekroczeń kompetencji itp.? Bo moim zdaniem brak tej ustawy skuteczniej wiąże naszym służbom ręce niż np. obce wywiady. I co się dzieje…

W takiej oto sytuacji prawnej sędzia prowadzący sprawę decyduje się wymierzyć karę większą niż postulowana przez prokuratora! Przyznajcie, nie tak częsta sytuacja. 3 lata bezwzględnego więzienia i zakaz pełnienia funkcji publicznych na lat 10. Nie bójmy się tych słów – moralna, polityczna i publiczna śmierć człowieka skazanego za sprowokowanie urzędnika, co do którego miano jakieś podejrzenia. A propos, czy takich podatnych urzędników nie korumpują właśnie agentury? Czy nie to jest istotą pracy wywiadów? Może w interesie państwa leży eliminowanie osób, które po prostu dadzą się skusić?

Sam byłbym w pełni za ukaraniem Kamińskiego, gdybym był pewien, że na taką karę zasługuje. Jest przeciwnie. Jestem głęboko przekonany, że został on ukarany nieadekwatnie do winy, nadmiernie surowo i w sposób unicestwiający go jako członka społeczeństwa, łamiący karierę, przekreślający dokonania. Gdyby zasłużył – jak najbardziej. Nie zasłużył i czas wreszcie prawnie unormować wszystkie aspekty pracy CBA i innych służb, dla uniknięcia takiej sytuacji w przyszłości.

Szczyt prawa, to szczyt bezprawia. Tak byłoby, gdyby szefowie służb, którzy doprowadzili do skazania winnych zachowań korupcyjnych, otrzymali większe kary niż Ci, których sprowokowali.

Prezydent Duda postąpił słusznie, korzystając w przypadku 4 byłych funkcjonariuszy CBA z prawa łaski.

Dariusz Jezierski

9 Comments on "Akt łaski i teatr histerii"

    • Oj, mętnie. I niekonkretnie. Dodam jeszcze, że Kamiński został skazany, ale nieprawomocnym wyrokiem. I jak już napisałem, akt łaski może odnosić się do kary zasądzonej takim wyrokiem. Jest skazany i wyrok jest w mocy, choć w dalszym ciągu w świetle prawa Kamiński jest niewinny. Brzmi paradoksalnie, ale jednak tak własnie jest.

      Wszelkie odesłania do kpk są niezasadne – dotyczą postępowania sądów, nie odnoszą się natomiast w żadnym razie do prerogatywy prezydenta.

      Polecam przy okazji lekturę naprawdę dobrego, dostępnego w sieci naukowego opracowania poświęconego tym kwestiom:

      http://www.ies.krakow.pl/wydawnictwo/prokuratura/pdf/2009/01/3stefanska.pdf

      • No to może dwa cytaty z tego naukowego opracowania:

        1. "Nie ulega wątpliwości, że ułaskawienie polega na darowaniu lub złagodzeniu
        kary lub środków karnych, orzeczonych prawomocnie wobec indywidualnie
        oznaczonej osoby lub unicestwieniu skutków prawomocnego skazania.
        ………
        Najszerzej rzecz ujmując, akt łaski obejmuje konkretne następstwa
        prawomocnego wyroku." – strona 40 (wytłuszczenie moje)

        2. "Tymczasem skorzystanie przez Prezydenta z prawa łaski powinno mieć
        miejsce wówczas, gdy złagodzenie sytuacji skazanego nie jest możliwe
        przez zastosowanie środków przewidzianych w obowiązującym prawie." – strona 43

        Zatem jeśli toczy się jeszcze proces, albo wyrok nie jest prawomocny, to akt łaski nie powinien być stosowany – czyż nie?

         

        • Proszę zwrócić uwagę, że drugi z cytowanych fragmentów:

          2. „Tymczasem skorzystanie przez Prezydenta z prawa łaski powinno mieć
          miejsce wówczas, gdy złagodzenie sytuacji skazanego nie jest możliwe
          przez zastosowanie środków przewidzianych w obowiązującym prawie.”

          odnosi się do złagodzenia sytuacji SKAZANEGO, a zatem chodzi o wyrok prawomocny, po którym nie ma już odwołania (kończący drogę sądową) – nie ma zatem środków dla jego złagodzenia kary.

          Odnośnie pierwszego fragmentu… Rozstrzyga konstatacja zaczynająca cały wywód: ”

          „W literaturze podkreśla się, że ze względu brak normatywnego określenia treści prawa łaski, jego określenie pozostawione jest swobodnemu uznaniu Prezydenta.”

          Potem autorka streszcza poglądy jakie istnieją w doktrynie i literaturze. Słowo „kwestionować” oznacza tylko podawać w wątpliwoś, zaprzeczać. Niczego nie rozstrzyga. 

          Problem polega na tym, że z istoty rzeczy akt łaki jest ingerencją odgórną, ustanowioną ponad władzą sądowniczą. Siłą rzeczy, wbrew temu co podają niektóre opracowania, nie może on podlegać regulajom dotyczącym procedury ułaskawienia idącej normalnym trybem (przekazywanej przez sądownictwo). warto zauważyć, ze także w takim trybie prezydent może zignorować opinię sądu, prokuratora. 

          Tym bardziej zatem regulacje dotyczące postępowania karnego nie dotyczą aktu łaski jeśli następuje on bezpośrenio na wniosek skazanego. Także rozzerzenie „prawomocnym wyrokiem” dotyczy zdecydowanie postępowania w trybie kpk. Prezydentowi z całą pewnością wystarczy samo skazanie do udzielenia aktu łaski, chociażby po to, żeby uniknąć dalszych konsekwencji kontynuowania postępowania apelacyjnego, co jak w przypadku Kamińskiego skutkowałoby wieloma komplikacjami niestety odbijającymi się również na funkcjonowaniu rządu, w którego skład wchodzi.

          Trzeba jednak stwierdzić, że po raz kolejny mamy do czynienia z sytuacją, kiedy brak precyzji i konsekwencji w zapisach prawa skutkuje sytuacjami co najmniej kontrowersyjnymi. Brak jest szczegółowych unormowań dotyczących prawa łaski.

          Wydaje się, że taka kwestia jak ta wymaga jednak ostatecznego roztrzygnięcia.

          • Z całym szacunkiem, ale zgadzam sie tylko z jednym zdaniem a nawet tylko z fragmentem zdania który został wytłuszczony, a mianowicie cyt:"Prezydentowi z całą pewnością wystarczy samo skazanie do udzielenia aktu łaski, chociażby po to, żeby uniknąć dalszych konsekwencji kontynuowania postępowania apelacyjnego, co jak w przypadku Kamińskiego skutkowałoby wieloma komplikacjami niestety odbijającymi się również na funkcjonowaniu rządu, w którego skład wchodzi. To moim zdaniem jest przyczyną, że podjęte zostały decyzje takie a nie inne, nawet jeśli miałyby naruszać prawo.  Cała reszta typu "brak szczegółowych rozwiązań" służy tylko zaciemnianiu sprawy.

            P.S. Czy nie zauważył Pan, że zgadzając się z drugim z cytatów przyznał mi Pan rację? Rzeczywiście prawo łaski powinno być zastosowane kiedy nie ma już innych środków przewidzianych prawem dla złagodzenia kary czyli jak sam Pan napisał "po wyroku kończącym drogę sądową" – w omawianym przypadku tak nie było – wyrok nie był prawomocny więc nie kończył drogi sądowej.

            P.S. P.S. Znowu Pana zacytuję cyt"Odnośnie pierwszego fragmentu… Rozstrzyga konstatacja zaczynająca cały wywód: „W literaturze podkreśla się, że ze względu brak normatywnego określenia treści prawa łaski, jego określenie pozostawione jest swobodnemu uznaniu Prezydenta.” koniec cytatu.

            Jeśli by przyjąć hipotetycznie, że w takim razie nic Prezydenta nie ogranicza, to musielibyśmy dopuścić również zastosowanie prawa łaski PRZED popełnieniem przestępstwa zagrożonego karą. Jak dowolna interpretacja to również taka. Moim zdaniem "swobodne uznanie" należy interpretować w ten sposób, że nic nie ogranicza Prezydenta w wyborze osoby co do której chce zastosować prawo łaski, a nie dowolność postępowania.

            pozdrawiam

            • oczywistym  jest  ze  ulaskawic  mozna  tylko  winnych

              inaczej  niech  ulaskawi  sam  siebie  i  wszystkich  z  pis

              na  zapas

               

              konstytucja  akurat  w  tej  spaie jest  calkowicie  jednoznaczna

  1. Moze jest teraz dobry (najlepszy) czas, zeby wrocic do oswiadzcen majatkowych Olejnika i innych sprawek Frankiewicza i jego kumpli? Moze jest juz czas, zeby zaskarzyc razaco stronnicze decyzje prokuratury gliwickiej i sadu?

    • Mysle, ze jezeli nowy wojewoda zrozumial tekst oredzia pani premier, przed odebraniem nominacji od niej, to powinien sie szybko zabrac do wyczyszczenia zaistnialych patologii w Gliwicach. Jako bezradny byl przeciez swiadkiem nie jednego przekretu w aferach gruntowych, w spolkach magistrackich, umorzen prokuratorskich itp. Chyba, ze teraz zasiadl sobie, i czeka az sie wszystko przedawni? 😉

Leave a comment

Your email address will not be published.


*