Aleksander Lubina – Mimry z mamrami (1)

Zgodnie z zapowiedzią zaczynamy dziś prezentację znakomitej, gawędziarskiej książki Aleksandra Lubiny, wydanej w tym roku. Wkrótce wywiad z auorem, a za kilka dni poinformuję zainteresowanych gdzie można nabyć tę interesującą książkę, świetnie zilustrowaną przez Grzegorza Chudego.

Hanek i oni.

1.

Mocne postanowienie: siedzieć i słuchać. Nie przerywać! Nie wpadać w słowo! Spisywać i nagrywać, czy tylko nagrywać?

Jaki tytuł? Nie wiem! Nie wiem jaki!

Hanek? To wiadomo! O czym? Padosz – drożni…? Ciekawi myni! Dźwiyrza rozewrzeć na szpara jeni – nie na ściyżej. Wietrzenie bez przeciągu. Hanek i już. Hanek i styknie.

Jest dystans, pozór obiektywności.

Hanys – to zbyt wyzywająco. Prowda, niydobro prowda. Tak nos widzom i zawdy widzieli: Folksdojcze, krzyżacy, hanysy! Ukryta opcja niemiecka!

Johann, Hannes, po naszymu: Hanys. Hanysy to Ślonzoki, Górnoślonzoki. Hanysy, Hanek. Hanek z Wiyrchniygo Ślonska. Swada, fto to je! Kto jest Ślązakiem? Ptoki, krzoki, pnioki… Skrzydła i korzenie? Korzenie ze skrzydłami? Z dziada – pradziada? Z wyboru serca? Z rozsądku?

Hanek – Hanysy nie żyją sami! Hanysy nie żyją na bezludnej wyspie. Hanek i oni? Oni? Oni to gorole! Gorole? Gorole po prostu są. Gorole to nie Hanysy. Z wielkiej albo małej litery? Pierwsze – przesada, drugie – obraza! Oni to przecież nie tylko gorole. To też elwry, lebry, pamponie, soronie i hadziaje. Gupieloki jak Ślonzoki. Ślonskie gupieloki. Nasze guptoki.

Co nom zawinili gorole? Nic za to nie mogą, że są tacy, jacy są. Czemu oni winni, oprócz tego, że są, są jacy są? Jakimi ich widzę, takimi ich opiszę. Bez obrazy.

Elwry, lebry, pamponie, soronie i hadziaje krzywd większych, a zamierzonych, nie wyrządzili. Hanysów i resztę maluczkich skrzywdziły barbary. Barbary to nie barbarzyńcy. Barbarzyńcy to w starożytności nie-Grecy. Barbary to nie Hanysy i nie oni: nie elwry, lebry, pamponie, soronie i hadziaje. Barbary to dzicz. Barbary to swołocz.

Barbary nawarzyły, czego nie wypije i nie strawi więcej niż siedem pokoleń moich, naszych i onych potomków. Barbary wlazły we wszystko, asymilowały wszystkich na wskroś. Żyją we mnie bez mojej zgody, wbrew woli. Żywią się moją walką z nimi. Niby się różnią, jak różni się miazga od miazgi, tak różnią się barbary od elwrów, lebrów, pamponi, soroni i hadziajów. Miazga wymiotna. Takie mimry z mamrami.

Stanęło na: Hanek i oni (elwry, lebry, pamponie, soronie, hadziaje i barbary) – albo o moich przodkach i zadkach.

Stanęło na Mimry z mamrami. Hanek i oni (elwry, lebry, pamponie, soronie, Hadziaje i barbary) – albo o moich przodkach i zadkach.

rys1

cdn.

Czytaj kolejny fragment: http://info-poster.eu/aleksander-lubina-mimry-z-mamrami-2/

Aleksander Lubina

Be the first to comment on "Aleksander Lubina – Mimry z mamrami (1)"

Leave a comment

Your email address will not be published.


*