Aleksander Lubina – Mimry z mamrami (6)

Jeden komentarz

Czytaj poprzedni fragment:  http://info-poster.eu/aleksander-lubina-mimry-z-mamrami-5/

12.


Dziwił się Hanek, kiedy na dworcu jak z bajki pojawiły się pierwsze wagony bydlęce jadące ze wschodu na zachód, a nie jak dotychczas: z zachodu na wschód. 

Wszystko musi kiedyś wrócić. Co się dało, to się nazod dostanie. Bóg człowieka człowiekiem karze. W wagonach ludzie szarzy i dobytku niewiele. Więcej jednak niż jedna walizka. Naszym pozwolili ino na kofer. Chyba miastowi jacyś. Chociaż niektórzy krowy wyładowali. Inaczej też mówili niż ci z Królewskiej Huty i Katowic, do których wymowy już się przyzwyczajono po trochu. Ci z wagonow
jakby śpiewali. Śpiewniej i o dziwo słów sporo zrozumiałych. Wymowa jakby po rusku, a słowa jakby ze Ślonska. 

Z ludźmi tymi bez ojcowizny i bez nadziei już w pierwszych wagonach zmieszały się barbary czerwone.
Ci zaś państwo nowe szykowali wspólnie z najeźdźcami zbrojnymi w ideę i flagi z głowami trzema.
Przyszli do gotowej miski. Barbary czerwone repatriantom pedziały, że prawo majom nie tylko do miski, byle o swoim stole zapomnieli… 

Łgarzy Panbócek karze; czasem mrozem i powrozem. Tych z wagonów owszem pokoroł na zaś. A barbarów niy. Barbary się dobrze majom i na konto wypendzonych łgajom. Za pociągami, po śladach czołgów i dział, wtoczyli się w szoferkach i wyprostowani na pakach barbary sowieckie, przebrane w mundury bratnie niby, marsze śpiewając jak dawniej okrutnicy brunatni. 

Z oczu im groźnie patrzyło. Nie wybaczą, nie wybaczą tego, o czym wiedziało wielu, ale niewielu pojmowało. Nie wybaczą barbary i oni nie wybaczą. Szeptano o obozach zagłady, o piecach i kominach, o dołach z wapnem. Tego się wybaczyć nie da i wykręcić od tego też nie. Ani my, ani oni, ani barbary się nie wykręca – a próbują wszyscy i w próbuch nie ustają. 

Nie wybaczą, nie wybaczą tego, o czym wiedziało wielu, ale niewielu pojmowało. Przy okazji barbary czerwone ofiary swoje ukryją między ofiarami Auschwitz, Bełżca i Zgody. 

Na cmentarzu starym pochowają swoich zmarłych w ziemi płytkiej na mogile zbiorowej mieszkańców miasta naszego zamordowanych przez barbarów. Nikt nigdy nie pozna ani nazwisk ani liczby wymordowanych przez barbarów czerwonych i zniewolonych pasażerów wagonów bydlęcych.


13.


Wprowadzili się do opróżnionych z Niemców, Ślązaków i Ewangelików jeszcze ciepłych izb. W mieście i na wsi kobiety gwałtem brali, czy wdowa, czy mężatka – dziewica, czy zakonnica. Taką siłę ma władza bez uprzedzeń rasowych. Rasa panów niy za barzo mogła dupczyć, kogo popadnie. No, przynajmniej niyzbyt jawnie. Czerwoni już tak. A za ich przykładem, kto ciulika mioł. 

Spuścił Hanek wzrok, jak wtedy, kiedy zrozumiał, że czas się nie skończył, a zmienił. Jednych barbarów zastąpią inni. Nie będzie mowy o przestrzeni życiowej, a o ziemi odzyskanej, o macierzy. Znów będzie prawo odwieczne na tysiąclecia. 

Już nie naród panów i czystość rasowa. Naród ma być rad i tyle. Jeden naród, jedna klasa, jeden kościół, jedna religia jeden folklor, jeden język…

Barbary czerwone nasadziły władców na urzędach w gwiazdy i pepesze strojnych i w orłyodkoronowane. Przekonanych o sprawiedliwości dziejowej i zemście. Zatarli ręce i gospodarzyć zaczęli i rabotać – pustostany chwilowe w więzieniach i obozach zlikwidowali. Gdzieniegdzie
przeszli samych siebie i barbarów brunatnych. Teraz my! Teraz my! 

Widział ich Hanek, albo słyszał o nich, że dziwiły się barbary dworcowi, zegarowi, torom węższym, przed stu laty wytyczonym. 

Kto wiedział, że koleje żelazne i więzienia wybudowane za cesarzy służyć będą watachom fuehrera i generalissimusa. 

Wiysz, ile więzień i kolei zbudowano po pokonaniu barbarów? Po pokonaniu barbarów… niewiele.


14.


Na wiek przed barbarami jednymi i drugimi, bo co znaczy lat 12 obcego panowania na wschodnim skrawku naszej ziemi, posłów mieliśmy w kościele Pawła we Frankfurcie. Magnatów kształconych i przedsiębiorców ze Szkocji, Włoch, Polski i Niemiec, z narodu wybranego też woelu. 

Goldsteiny, Fleischery, Lichnowscy, Ballestremy, Collony, Oppersdorffy, Donnersmarcki,  Schaffgotsche, Redeny, Baildony, Wincklery, Grundmanny i Godule. Sieć kolejową rozbudowali. Węgiel i żelazo wożono przez lat sto na budowy pruskie i lat siedemnaście na budowy sanacyjne. Pięć lat ludzi do krematoriów i na mydło. 

Uśmiechnęły się na widok dróg żelaznych barbary – przydadzą się tory do Workuty, jak i do Auschwitz się nadały w sam raz. Na dworcu, na kamienicach, na jugendstilu, na modernie, na Bauhausie, pojawiły się wielkie obwieszczenia nakazujące strach i milczenie. Flagi czerwono-czarne zastąpiono flagami czerwonymi i biało-czerwonymi.

kolej


Głośników użyli starych na latarniach brzmiących mocno i rytmicznie. Krokiem miarowym poszły szkoły i kościoły – posłuszne, strwożone – przekonane o racjach barbarów, bo racje te były po części prawdziwe. Spędzili zgodnie z prawem nie tak nowym na bocznice górników, hutników, murarzy, rolników i wywieźli, to tu pięćdziesiąt tysięcy, to tam tysięcy sto. Wróciło niewielu. Przydali się zaraz w kopalniach i hutach, bo więźniowie barbarów czerwonych z wydobyciem i spustami nie nadążali. Wyścigi przodowników nie pomagały. 

Komuniści z Francji i Belgii na zastany komunizm niezbyt się godzili. Ulotki rozrzucali. Za ulotki cierpieli. Nie rozumieli, że w tym tu komunizmie ludzi moc, a o człowieka biyda. Tak się przekonali, że komunizm komunizmem, a nahaj nahajem, jak ukaz ukazem się ostał.

Aleksander Lubina

Leave a comment

Your email address will not be published.


*