Andrzej Jarczewski przywrócony do pracy!

Szanowny Panie Redaktorze! Załączam informację o wyniku procesu, toczącego się w sprawie przywrócenia mnie do Pracy w Radiostacji. W uzupełnieniu załączam najnowsze – nigdzie nie publikowane – zdjęcie, wykonane po pierwszym z całej serii wyroków, jakimi zaszczycił mnie Sąd Rejonowy w Gliwicach. Niestety – to zdjęcie mam tylko w pliku pdf. Z serdecznymi pozdrowieniami, Andrzej Jarczewski (http://www.ajarcz.republika.pl/PROTEST.pdf)

Andrzej Jarczewski informuje media i pociesza strapionych PO WYROKU

Zakończył się kolejny akt zmagań z kacykozą gminną pospolitą. 10 kwietnia 2014 w sądzie II instancji ogłoszono prawomocny wyrok, na mocy którego zostałem ponownie przywrócony do pracy w Radiostacji. Niby nie ma w tym nic dziwnego, bo w państwie prawa powinno być normą, że wzorowy pracownik powraca, nawet jeżeli z powodu czyjejś podłości został przypadkowo wysłany na wieloletnie bezrobocie. Problem rangi konstytucyjnej polega na tym, że w Gliwicach udokumentowano funkcjonalny brak rozdziału między władzą sądowniczą a wykonawczą, co jest znamieniem samorządowej kacykozy, by nie rzec – mafii. Z siedmiu niesprawiedliwych wyroków, wlepionych mi od roku 1986 do 2013 przez Sąd Rejonowy w Gliwicach, cztery zostały już uchylone przez Sąd Okręgowy, a dwie sprawy wygrałem w Sądzie Najwyższym. Siódmy wyrok (z osławionego art. 212 kk) czeka jeszcze na kasację w Sądzie Najwyższym lub w Europejskim Trybunale Praw Człowieka.

Na pociechę strapionym nową niekompetencją, starym krzywoprzysięstwem i ogólną tępotą sędziów Sądu Rejonowego w Gliwicach zapodaję, że pozbawione elementarnej logiki wyroki, zatwierdzające nałożone na mnie kretyńskie kary dyscyplinarne i kilka razy pozbawiające mnie środków do życia, otóż że te wyroki nie zostały rozkminione przez jakąś sławną kancelarię prawną, ale przez zwykłego inżyniera, który od podstaw uczył się prawa pracy i – nie korzystając nigdy z pomocy adwokata – wykazał, że w Wydziale Pracy Sądu Rejonowego w Gliwicach orzekają kompletne jołopy. Na marginesie tego przydługiego zdania dopisuję, że świństwa, popełniane na Führerbefehl prezydenta Zygmunta Frankiewicza, wystawiły parę osób na poważną moralną próbę również poza sądem. Nie wszyscy tej próbie sprostali.

I na tym – po trzech z górą latach od pierwszego wywalenia mnie z pracy – zamykam sądową odyseję kacykologiczną. A sputiniałego prezydenta Frankiewicza pocieszam, że nadal ma on w Gliwicach wielu miłośnikuff, którzy ze strachu przed nim rżną w gacie. Ale przestrzegam, że – gdy władza przegina – miłośnicy rżną, skrzywdzeni odbezpieczają pistolety, a pisarze piszą. Jak dowodzi cała seria zakończonych ostatnio procesów: do grupy miłośnikuff nie należę. Poniosłem straszliwe koszty niesprawiedliwości. Ale kupiłem za to prawo, by komuś strzelić w pysk, co – z delikatnością i maksymalnym umiarem, na jaki mnie dziś stać – niniejszym czynię.

A teraz, drogi Zygmusiu, zasuwaj na skargę do Sądu Rejonowego w Gliwicach i każ im tam przyrżnąć ósmy wyrok za obrazę majestatu. Przyrżną z dziką rozkoszą. Tylko najpierw – gwoli symetrii i przyzwoitości – z własnej kieszeni zwróć do kasy miejskiej koszty tych wszystkich przerżniętych procesów. Chodzi tu o pieniądze zapłacone armii najętych przeciwko mnie prawników oraz Twoich jawnych i tajnych współpracowników tudzież cyngli i trolli internetowych. Są też poważne koszty sądowe, policyjne, koszty nadużycia brygady antyterrorystycznej i przetrzymywania mnie w psychuszce, koszty prokurowania fałszywych dowodów (użytych w ostatnim procesie) i koszty nieuniknionych odszkodowań. Przypuszczam, że uregulujesz to lekką rączką pieniędzmi podatnika. W ten sposób miasto sfinansuje Twoje kaprysy i fobie. Spróbuj jednak za własne błędy zapłacić własnymi pieniędzmi. Zyskasz wtedy moralne prawo, by znów poszczuć na mnie sąd, który zszedł na psy: Sąd Rejonowy w Gliwicach. Wszak Ty też – nawet jak manipulujesz informacjami prawdziwymi – łżesz jak pies. Znajdziesz się więc w odpowiednim towarzystwie. Howgh!

Andrzej Jarczewski

6 Comments on "Andrzej Jarczewski przywrócony do pracy!"

  1. …no cóż?
    Niezwykle korzystne byłoby gdyby media opowiedziały o tym fakcie z podobnym nasileniem z jakim trąbiły, że Jarczewski wszedł na radiostację bo to kategoryczny i niebezpieczny wariat. Obawiam się, że najbardziej znaczące środki medialnego rażenia nie znajdą niestety atrakcji w podanym newsie, bądź burkną co najwyżej nikłą, spłowiałą czcionką pod cuchnącą redakcyjną stopką. Ton wypowiedzi pana Andrzeja osłabia dodatkowo potencjalne zainteresowanie medialne sprawą przez zlęknione lokalne media. W Gliwicach jeśli już coś zwykło się pisać o stwierdzonych przekrętach to zwykle ściszonym i nieśmiałym tonem z licznymi, domyślnymi znakami zapytania aby w razie draki się ukorzyć. Wygarnianie prawd wprost i z przytupem nie znajduje zwykle odbioru.
    Ale i tak wyrazy podziwu za hart ducha i determinację dla pana Andrzeja za samodzielną walkę prowadzoną z Babilonem.
    😉 

    P.S. Super słit fotka. 

  2. Jeśli ktoś miał jakieś wątpliwości co do zasadności zwolnienia pana Jarczewskiego z pracy, powinien ich się pozbyć po lekturze powyższego tekstu. 

    • Sąd wypowiadający się na temat zasadności zwolnienia opierał swój pogląd na przepisach prawa a nie na emocjonalnej wypowiedzi wściekłego pracownika, z którego przez lata przy wykorzystaniu cynicznych działań starano się zrobić idiotę. Ton wypowiedzi jest reakcją na prowadzoną przez lata podłą grę a nie dowodem na to, że prowadzona gra była uzasadniona.

  3. http://www.ajarcz.republika.pl/PROTEST.pdf

    Epopeja. Podziwiam i zazdroszczę determinacji. 

  4. Zdjęta maska z majestatu, a  pod  nią  Zygmuś.   Powinien  on  Pana  prosić   "Kończ Waść wstydu oszczędź" .

  5.  To jest reakcja przede wszystkim zdeptanego człowieka. Wiem coś na ten temat, gdyż 5 lat temu zostałam podobnie zwolniona z pracy w jednej ze Spółek miejskich. Zwróciłam się wówczas do prezydenta ZF ze swoim problemem ale nawet nie znalazł sposobności aby mnie przyjąć i dostałam słuszną radę, aby zwrócić się do Sądu Pracy. Chodziło nie tylko o łamamnie moich praw pracowniczych ale o szczególnie brutalne traktowanie mojej osoby jak np: tu cytuję słowa mojego przełożonego,, Walnij się głową o ścianę i zacznij myśleć kobieto" lub ,,Stara jesteś, ale jak byś się postarała, to może bym Cię jeszcze chciał". Czuł się bezkarny bo prezes płacił rachunki z kasy przedsiębiorstwa za jego wandalizm czyli dewastacja futryny w hotelu podczas szkolenia, zniszczenie dywanu w restauracji,, Trzy Światy"co zanotowały kamery podczas spotkania unijnego. Takiego pracownika czy po prostu człowieka z wyrokiem prawomocnym za kradzież Prezydent ZF toleruje a nawet współczuje. Ja po 20 latach rzetelnej pracy nie zasługiwałam na żadną, ludzką reakcję. Tak jak Pan, dopiero w Sądzie Okręgowym w Gliwicach usłyszałam sprawiedliwy wyrok – dyskryminacja i przejawy mobbingu. Ale dalej nasze historie powrotu do pracy, panie Andrzeju sa podobne a może w moim przypadku jeszcze bardziej dramatyczne. Dopiero teraz rozpoczęła się prawdziwa akcja i mobbing przeciwko mojej osobie. Grupa osób nie cofnęła się przed niczym. Łamano nie tylko moje prawa pracownika ale i człowieka jak podstawowe zapisy Konstytucji czyli prawo do zdrowia, prawo do pracy. Byłam traktowana jak przysłowiowy ,, zbity pies". Nie pozwolono mi pracować a sprawa jest ponownie w Sądzie. To co przeżyłam jako deptany człowiek to może zrozumieć Pan i ja. Osoba znająca moją firmę powiedziała wprost ,, ile musi być nienawiści w drugim człowieku, aby Cię tak traktować". Patologie społeczne należy eliminnować z życia społecznego a nie zamiatać pod dywan i udawać, że się nic nie dzieje. Stanowisko zobowiązuje do godnego wypełniania obowiązków ale jak ma się przyzwolenie na taką bezkarność i bezprawie?. To co dzieje się w sprawach kadrowych spółek to temat tabu, bo pracownicy boją się głośno oddychać aby nie narazić się przełożonym a co dopiero mówić o tym . Może byłoby zasadne aby kontrola NIK-u została rozszerzona o zbadanie czy stosuje się przemoc psychiczną w tych spólkach, jak zatrudnia się rodziny i protegowanych czego przykładam jest jedna pani vice prezes, która zatrudniła conajmniej 15 osób z miejscowości gdzie mieszka.Czy dalszy komentarz  jest potrzebny?

Leave a comment

Your email address will not be published.


*