Apel „Bezpiecznej Łapy” – prośba o sprostowanie.

Na profilu Facebook Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami ukazał się apel o głosowanie na Panią Małgorzatę Tkacz-Janik w plebiscycie NaszeMiasto.pl na przyszłego prezydenta miasta.

W pełni szanując prawo dowolnych gremiów do popierania inicjatyw, czy też osób wedle ich uznania, muszę niestety poprosić o sprostowanie takiego oto stwierdzenia:

Zwracaliśmy się do wielu osób w naszym mieście i nikt nie miał czasu ani ochoty, żeby przynajmniej nas wysłuchać i naszych propozycji, które dotyczą tak dużego problemu jak bezdomność zwierząt.

Wypada mi tutaj zwrócić się do Prezeski TOZ Pani Janiny Szymanek.

Pani Janino, to z kim ja rozmawiałem? Bo pod przysięgą w sądzie mogę wyznać, że nie tylko wysłuchałem, ale nawet korespondowałem z Panią na te tematy. Efektem tego były publikacje zarówno w Info-Posterze jak i w „Życiu Gliwic”, którym jeszcze wtedy kierowałem. W dodatku to w I-P ukazała się obszerna relacja z debaty „Zwierzęta w wielkim mieście”. Proszę o informację, ile mediów zamieściło (jeśli w ogóle) równie obszerną? Pani Janino, media mają swoją rolę, a radni Sejmiku czy Rady Miejskiej inną. Ja wywiązywałem się ze swoich zadań. Z przykrością muszę napisać, że w tym kontekście stwierdzenie w apelu TOZ muszę uznać za krzywdzące, zwłaszcza w kontekście tego, że moja osoba również objęta jest przedmiotowym plebiscytem. Nie bez znaczenia jest również fakt, że jako jedyny do tej chwili oficjalnie zadeklarowałem chęć startu w najbliższych wyborach.

Szanowna Pani Janino, ja również nie widziałem Pani ani innych aktywistów, w tym Pani Małgorzaty, na pikiecie organizowanej przeze mnie wspólnie z pracownikami szpitala w obronie Gliwickiego Centrum Medycznego. I w wielu innych sprawach, które po prostu nie wchodzą w zakres Państwa zainteresowania również. Ale nie przyszłoby mi do głowy mieć o to do Państwa pretensje, wyrażane publicznie. A przecież ta sytuacja jest odmienna od przypadku, o którym Pani pisze. Ja bowiem wysłuchałem i czynnie wsparłem inicjatywy TOZ – Państwo wspomnianej nie.

Na koniec pozwolę sobie zauważyć, że zaangażowanie Pani Małgorzaty w sprawy o których Pani pisze jest naturalne. Była jeszcze wtedy członkinią partii Zieloni 2004 i w sposób oczywisty w debatach publicznych na podobne tematy występować powinna. Rzecz jasna jestem przekonany, że jej zaangażowanie nie wynikało li tylko z przynależności ale z osobistej wrażliwości.

Reasumując, nie uważam za szczególnie udane działania, w których w celu przekonania do czegokolwiek stosuje się w sposób ewidentny dość istotne przekłamania. Tak jest w tym przypadku. Sam fakt naszego, Pani Janino, poznania się, wynika bowiem z tego, że wysłuchiwałem i publikowałem. Takich osób zapewne będzie więcej, zatem Państwa sugestywne „nikt nie miał czasu ani ochoty” może być uważane przez wielu za manipulację. Ja uważam je tylko za nieporozumienie i wnoszę o odpowiednią korektę tekstu.

Dariusz Jezierski

9 Comments on "Apel „Bezpiecznej Łapy” – prośba o sprostowanie."

  1. Ładnie to tak włączać biedne zwierzęta do lokalnej gry politycznej? Pani Janina Szymanek prezes TOZ prywatnie jest pracownikiem w barze pani kandydatki Małgorzaty Tkacz-Janik. Żenada!

    • Szanowni Państwo, bardzo proszę o rozdzielanie kwestii prywatnych od publicznych. Inaczej żadna dyskusja nie będzie miała sensu.  Ze swej strony dodam jednak uwagę, że w chwili obecnej wciąż jeszcze nie wiadomo, czy Pani Małgorzata Tkacz – Janik jest kandydatką. Do chwili, w której przynajmniej zadeklaruje chęć kandydowania, można na niektóre tematy co najwyżej spekulować.

  2. Z tego co mi wiadomo Pani Małgorzata Tkacz-Janik w wielu środowiskach zadeklarowała CHĘĆ kandydowania. Zrobiła to również w obecności Pana Redaktora. Pamiętajmy jednak , że do oficjalnej kampanii jeszcze trochę czasu zostało i dziś chęć może wyrazić każdy. Pytanie tylko gdzie i po co?

    • Oczywiście, że tak. Myślę jednak, że także dla osoby komentującej jasne jest, że wypowiadałem się na temat publicznego (a zatem skierowanego do ogółu mieszkańców) przekazu. Nie mówimy oczywiście o samym kandydowaniu – na to za wcześnie z przyczyn formalnych – ale o deklaracji chęci kandydowania. Fakt deklarowania chęci „w obecności Redaktora” na zebraniu członków Stowarzyszenia, czy tym bardziej w gronie prywatnym, nie upoważnia go do publicznego formułowania informacji na ten temat. Zatem w przekazie „na zewnątrz” taki fakt „formalnie” nie zaistnieje do czasu deklaracji samej zainteresowanej.

      • Bedę się jednak upierać, że publiczna deklaracja skierowana do ogółu może być wyrażona dopiero po oficjalnym rozpoczęciu kampanii wyborczej. Bo deklaracja w internecie czy w prasie przed tą datą nie trafia z całą pewnością do wszystkich, nie jest też "formalna".

        • Deklaracja chęci udziału w wyborach może być złożona – także publicznie – wszędzie i w dowolnym momencie. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, żeby upierać się przy zdaniu przeciwnym.

  3. Rzeczywiście apel Pani Janiny Szymanek prezes TOZ jest baaaardzo subiektywny, bo w apelu jest mowa o aktywności, inicjatywach, oraz efektach tych inicjatyw plebiscytowej kandydatki na prezydenta. Z obesrwacji dokonań, stopnia zaangażowania, a przede wszystkim rodzaju aktywności pani Małgorzaty na przestrzeni lat można odnieść wrażenie, że ambitna kandydatka cały czas przepakowuje swoją "działalność" w coraz to inne pozłotka, nie zamierzając nawet czegokolwiek włożyć do pudełka….  

  4. Czyżby Pani Małgosia jednak na poważnie myślała o udziale w jesiennych wyborach? Wszystko wskazuje, że może mieć taki plan. Jest to tym bardziej prawdopodobne, że w 2010 roku otrzymała "biorące" miejsce na liście do sejmiku z nadania SLD, w efekcie podpisanego porozumienia z partią zielonych na szczeblu krajowym. Najważniejszym zatem czynnikiem w pierwszej kolejności jest sam fakt umieszczenia kandydata na liście, a dopiero drugim elementem jest prowadzona kampania. Zachowanie Pani Małgosi jest głęboko wyważone i przemyślane, nie komentuje sondażu na fb, nie udziela się na forum, za to daje się zauważyć w necie aktywność jej zwolenników. Można odnieść wrażenie, że ta internetowa zabawa jest traktowana bardzo poważnie jako rywalizacja między kadydatami, którzy będą zamierzali stworzyć własne komitety wyborcze. Może być jeszcze inny scenariusz, że chodzi o kartę przetargową w negocjacjach z SLD, aby stać się ich kandydatką na prezydenta. Kto wie? Z pewnością sami zainteresowani…

  5. Już nie ma żadnych wątpliwości. Sama zainteresowana potwierdza chęć kandydowania na swoim fb, a także zachęca do głosowania podając przy tym merytoryczne powody swojej decyzji. "Dlatego proszę o komentarze pod moim zdjęciem na stronie Dziennika Zachodniego w ramach Plebiscytu. Proszę o pomoc w odczarowaniu mojej osoby. Z rewolucjonistki do obrazu kobiety dojrzałej, twardo stąpającej na ziemi, przedsiębiorczej, pracowitej, praworządnej"…

Leave a comment

Your email address will not be published.


*