Aresztowano legendarnego opozycjonistę

12 komentarzy

O świcie we wtorek, 29 listopada, zatrzymano we Wrocławiu Józefa Piniora, byłego senatora PO i legendarnego działacza opozycji antykomunistycznej z czasów PRL. Został on wyprowadzony z własnego mieszkania przez agentów CBA w asyście ekipy telewizyjnej z TVP. Postawiono mu zarzuty o charakterze korupcyjnym.

Zatrzymanie Józefa Piniora (posługuję się jego pełnymi personaliami, jak uczyniły już niektóre gazety w Polsce) odbiło się szerokim echem w całym kraju. Dla wielu Polaków jest on bowiem postacią nietuzinkową o szczególnych zasługach w walce z komunistami sprawującymi bezwzględną władzę w czasach PRL. Był jednym z bohaterów – opartego na wydarzeniach autentycznych – głośnego filmu Waldemara Krzystka pt. „80 milionów” z 2011 roku.

Jego scenarzyści – Krzysztof Kopka i Waldemar Krzystek – skupili się przede wszystkim na gorącym okresie poprzedzającym wprowadzenie stanu wojennego w Polsce w niedzielę, 13 grudnia 1981 roku. Tytuł filmu nawiązuje zaś do podjęcia z banku 3 grudnia 1981 r i złożeniu w depozycie wrocławskiej kurii diecezjalnej przez działaczy dolnośląskiej „Solidarności” majątku Związku w niebagatelnej wysokości 80 milionów złotych.

Pomysłodawcą akcji podjęcia z banku i ukrycia 80 milionów złotych był Józef Pinior, ówczesny rzecznik finansowy związku, który do współpracy zaprosił Piotra Bednarza, wiceprzewodniczącego Zarządu Regionu dolnośląskiej „Solidarności” oraz Tomasza Surowca i Stanisława Huskowskiego. W rolę Piniora wcielił się w filmie z powodzeniem Krzysztof Czeczot.

krzysztof-czeczot

Po premierze filmu przed pięcioma laty „Nowa Trybuna Opolska” przeprowadziła na ten temat ciekawą rozmowę z Władysławem FRASYNIUKIEM, historycznym przewodniczącym Regionu Dolnośląskiego „Solidarności” z lat osiemdziesiątych, jednym z najbardziej znanych w naszym kraju polityków antykomunistycznej opozycji z tamtego okresu.

••••••••••••••••••••••••••••••••

Film Waldemara Krzystka pt. „80 milionów”, o wyprowadzeniu z wrocławskiego oddziału Narodowego Banku Polskiego pieniędzy „Solidarności” na półtora tygodnia przed wprowadzeniem w Polsce stanu wojennego, porównuje się z amerykańskimi filmami sensacyjnymi. Obraz Krzystka ma jednak nad nimi tę przewagę, że prawie wszystko działo się naprawdę…

wladyslaw-frasyniuk

WŁADYSŁAW FRASYNIUK: Przedstawiona w filmie sprawa jest od początku do końca prawdziwa, aczkolwiek to tylko fragment niezwykle barwnych zdarzeń. Wyprowadzenie kasy z banku poprzedziły posiedzenia plenarne Komitetu Centralnego PZPR, z których pochodziły komunikaty wzywające do rozprawy z „Solidarnością”. Służba Bezpieczeństwa namawiała, by towarzysze partyjni pobierali broń, ponieważ nie jest w stanie obronić każdego funkcjonariusza przed rewoltą. To spowodowało, że podjęliśmy poważne przygotowania, zmierzające do ukrycia sprzętu poligraficznego i wycofania naszych pieniędzy. Poleciłem Józkowi Piniorowi, który był skarbnikiem, żeby je wybrał. – Ile? – spytał. – No, w Bydgoszczy było tego 10 milionów, przypomniałem. 13 grudnia dowiedziałem się, ku swojemu zdziwieniu, że wyczyścił konto tak, że razem z bydgoskimi dysponowaliśmy 90 milionami.

Z filmu wynika, że kasa została wyniesiona z banku w walizkach…

– Powiedziałem Piniorowi, że od początku do końca jest to jego akcja, a ze swej strony wnoszę tylko dwie uwagi: nie powinny w niej uczestniczyć osoby znane, z zarządu związku, i należy posłużyć się dwiema ekipami. Drugim samochodem trzeba zawieźć kasę do arcybiskupa. U Krzystka w zdarzeniu uczestniczą, zgodnie z faktami, Józek Pinior, Piotr Bednarz, Stanisław Huskowski i Tomasz Surowiec. Wzięli tylko dwie walizki, więc był kłopot z zapakowaniem banknotów.

– W filmie kasjerka pożyczyła im trzecią. Czy tak było w istocie?

– Z całą pewnością dostali ją z banku. Ale czy od kasjerki? Pamiętam tylko, że w sprawę bardzo zaangażowała się szefowa działu jednostek uspołecznionych. Okazała się dobrym duchem całej operacji i zadbała, by wszystko przebiegło sprawnie.

Dyrektor oddziału miał obowiązek zgłosić, gdyby ktoś chciał pobrać kwotę wyższą niż 50 tysięcy zł. W filmie zwleka z tym do momentu, aż pieniądze zostaną załadowane do auta…

– Zgodnie z ówczesnymi przepisami miał nawet w takim przypadku obowiązek powiadomić Służbę Bezpieczeństwa. Fakt, że tego nie zrobił, był wyrazem dobrej woli i sympatii dla „Solidarności”. Nawiasem mówiąc, potem zapłacił za to stanowiskiem. Pierwszym kierowcą auta z tkwiącymi w nim milionami był Tomasz Surowiec, nasz skarbnik, człowiek, który wcześniej odprowadzał 10 milionów do arcybiskupa Gulbinowicza. W okolicach jednego z cmentarzy przeładował kasę do „malucha”, nie bez kłopotów. Dla trzeciej walizki zabrakło miejsca i trzeba było wyładować zapasowe koło.

– Wedle scenariusza filmowego arcybiskup, który wie, że jest podsłuchiwany, wita gości słowami: „Witam panów sadowników. Widziałem, ile jabłek i gruszek panowie przywieźli. Dziękuję za ten wspaniały dar”…

– W rzeczywistości wszystko rozegrało się bez zbędnych słów, bardzo szybko, bardzo sprawnie. Filmowy asystent arcybiskupa, postać fikcyjna, zjednująca sobie sympatię za dystans, poczucie humoru, umiejętność rozładowywania sytuacji anegdotą, uosabia samego Gulbinowicza. Być może autor scenariusza uznał, że nie wypada, by hierarcha był żartownisiem.

– Dlaczego?

– Bo dzisiejsi kardynałowie nijak nie przystają do wizerunku kardynała Gulbinowicza, z charakterystycznym dla Kresowiaków poczuciem humoru. Metropolita okazał się sprytniejszy od funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa. Kardynała wielokrotnie potem przesłuchiwano, próbując dowiedzieć się, gdzie zostały ukryte pieniądze. Bezpieka mogła się tylko domyślać. Aż w którymś momencie, wiosną 1989 r., w jej ręce wpadł dokument potwierdzający, że kardynał wcześniej odebrał 10 milionów. Zaczęto go straszyć, że jeśli się nie przyzna do pozostałych osiemdziesięciu, zostanie spalony kardynalski pałac. Wie pani, co odpowiedział? „Jeśli się panowie na to zdecydują, to trudno, proszę jednak wziąć pod uwagę, że nikt nie opuści budynku". Przypuszczam, że ta jego determinacja spowodowała, że poprzestali tylko na podpaleniu kardynalskiego samochodu.

– Czy po wprowadzeniu stanu wojennego w całym kraju wciąż przechowywaliście pieniądze w pałacu kardynalskim?

– Cały czas. Trzeba było utworzyć bezpieczny kanał ich uruchamiania, przejmowania… Dzisiaj wydaje się to łatwe, ale wtedy bezpieka wiedziała, że miejscem nielegalnych kontaktów były kościoły, w związku z czym je inwigilowała. Problemem było znajdowanie wiarygodnych ludzi, którzy mogliby się tym zająć, również ze strony Kościoła, który w tamtych czasach też nie był jednolity. W 1982 roku Episkopat zaapelował nieoczekiwanie, żebyśmy się ujawnili. Apel trafił na podatny grunt w Krakowie i częściowo w Gdańsku. Mnie Gulbinowicz przysłał liścik: „Spokojnie. Niech pan nie będzie Janosikiem i się starannie ukryje. Przywódca musi być na wolności".

henryk-gulbinowicz

W tamtym okresie na światło dzienne wypłynęło pismo świadczące o tym, że ukrywa 10 milionów. Już nie dało się tego dłużej ukrywać i poprosił mnie o oświadczenie z aktualną datą, że przekazuję je na schronisko św. Brata Alberta. Po latach dowiedziałem się, jak wykorzystał dokument. „Mam tu takie oświadczenie, z którego wynika, że Niezależny Samorządny Związek Zawodowy przekazuje 10 milionów na schronisko" – powiedział panom z bezpieki, a gdy zaczęli krzyczeć: „To przestępca poszukiwany listem gończym!", spokojnie zauważył: „Dla was przestępca, a dla mnie darczyńca".

– Po co arcybiskupowi była potrzebna aktualna data?

– Chciał zaakcentować, że ciałem i duszą jest po naszej stronie. I że nie musi się tłumaczyć, że dokument dopiero teraz został odgrzebany. Miliony znalazły się więc w dobrym miejscu, ale jak je przejmować? Tu, jak sądzę, zaczęły się schody. Konspiracja wymagała, żeby oddelegować do tego zadania ludzi, do których miało się 150 procent zaufania. Wiedziałem tylko, kto się czym zajmował, nie wchodziłem w szczegóły. W razie przesłuchania im mniej człowiek wiedział, tym czuł się bezpieczniej. Za pieniądze był odpowiedzialny Józef Pinior, a za kontakty z arcybiskupem początkowo mecenas Leszek Adamczyk. Były różne sposoby wyprowadzania kasy. Najprostszy przez kościoły, które też zmienialiśmy. Większy problem stanowiło księgowanie wydatków, bo np. jeśli chodzi o poligrafię, część materiałów kupowało się na wolnym rynku, część na wtórnym. Jak udowodnić, że doszło do uczciwego transferu? Pinior oczekiwał precyzyjnych rozliczeń, osoby rozliczające broniły się przed tym, twierdząc, że zagrozi to ich bezpieczeństwu. Jedna i druga strona miała rację. Dlatego z Józkiem szukaliśmy rozwiązań pośrednich. Kolejny kłopot powstał, gdy rozhulała się inflacja. Arcybiskup przysłał kolejny liścik: był u niego specjalista i powiedział, że trzeba złotówki wymienić na dolary. Zgodziliśmy się i, jak się potem okazało, była to niezwykle trafna decyzja! Złotówka zaczęła lecieć na łeb, na szyję, ale zamiana spowodowała, że w 1989 r., zamieniając dolary z powrotem na złotówki, mieliśmy ciągle 80 milionów, mimo że przedtem nastąpiły duże transfery.

– Wymiana złotówek na dolary w tamtych czasach nie była łatwa…

– Tym zajął się kardynał. Nie zdradził, jak to zrobił. Pod pewnymi względami zawsze był człowiekiem nieskorym do mówienia i pewno niektórych tajemnic nie wyjawi do końca życia.

– Film sugeruje, że pomogli cinkciarze.

– Owszem, zgłosili się do nas z taką ofertą, ale wiedzieliśmy, że jest to środowisko szczególnie infiltrowane przez SB. Nie skorzystaliśmy.

– Czy wystąpiły jakieś szczególne sytuacje, kiedy pomyślał pan: „znakomicie, że mamy pieniądze”?

Wszystkie zdarzenia były szczególne. Ale prawda jest i taka, że dopiero dzisiaj pieniądz ma swoją wartość i zastąpił słowo „przyjaźń”. W tamtych czasach nie kupowało się odwagi, nie kupowało się mieszkań, które służyły za skrzynki kontaktowe czy jako miejsce ukrycia. Sam ukrywałem się w trzydziestu kilku mieszkaniach i nie przypominam sobie, żeby ktoś powiedział: „panie Władku, niech mi pan da stówę, żebym mógł panu kupić kotleta". Nie było czegoś takiego. Dopiero dzisiaj, gdy żyjemy w kulcie pieniądza, jest mi głupio: zmieniałem ubrania i nawet do głowy mi nie przyszło, żeby spytać, skąd ludzie je przynoszą. To trudne do zrozumienia, ale prawda jest taka, że te 80 milionów to barwna historia, ale pieniądze… W socjalizmie wielu rzeczy nie można było kupić. Trzeba było je „załatwiać”.

– Dużo zostało tej schedy?

Bardzo dużo. Kardynał był człowiekiem nieufnym i po wpadce Piniora, po aresztowaniu w 1983 roku ostatniego przywódcy z naszej trójki, nie uruchamiał pieniędzy aż do mojego powrotu z więzienia.

– Na co je przeznaczyliście?

– Milion dostał Świdnik, w którym był tylko jeden zakład, więc należało wesprzeć bezrobotnych, 10 milionów – Kraków, czyli Region Małopolska, poza tym wydawaliśmy na technikę, głównie na druk.

– Tymczasem z ówczesnych gazet komunistycznych można się było wtedy dowiedzieć, że panowie z „Solidarności” żyją jak bonzowie, kupują towary w Peweksie i szastają dolarami.

– Więcej. Plotkowano, że bawimy się w Wiedniu, co było dość absurdalne, zważywszy, że trwał stan wojenny i byliśmy terenem zamkniętym. Krążyła legenda, że w jednym ze śmietników znaleziono opakowania po amerykańskiej whisky i po cygarach, co doprowadziło bezpiekę do mieszkania Piniora.

– Wyobrażam sobie, jak to panów musiało denerwować…

– Nic z tych rzeczy. Dzisiaj, w wolnym kraju, częściej spotykamy się z pytaniem, dlaczego nie oddaliśmy pieniędzy. Czytuję też obraźliwe wpisy internetowe na ten temat. Wtedy było jednak nie do pomyślenia, żeby przywłaszczyć sobie związkową kasę. Nie zdarzało się, byśmy sobie wypłacali kieszonkowe, co zresztą byłoby prawdziwą głupotą. Należało mieć jakąś kasę choćby po to, by w razie zapuszkowania się wykupić.

– Podoba się panu film Krzystka?

– Bardzo. 20 lat po tym, jak zaczęliśmy żyć w wolnym kraju, umarła legenda „Solidarności”. Młody człowiek mógłby ją oglądać w programach publicystycznych, ale sytuacje, w których jedni kombatanci rozmawiają z innymi kombatantami, zupełnie go nie interesują. Uważa, że dawni działacze to dzisiejsi przedstawiciele władzy, a prawda jest taka, że bardzo niewielu naszych poszło do polityki.

– Rozpoznaje pan siebie w Filipie Bobku?

– Odpowiem żartobliwie: Filip Bobek w filmie „80 milionów” ma niewiele do powiedzenia. Natomiast sprawia, że odpowiedni blask uzyskuje legenda cokolwiek wyblakła, że Władysław Frasyniuk był człowiekiem przystojnym.  

filip-bobek

Ale poważnie: ten film to pierwsza próba przywrócenia polskiemu społeczeństwu „Solidarności”. Takiej z krwi i kości. Nasza młodość jest tu pełna przygód i kolorów. Myślę, że gdyby rzecz działa się w Ameryce, byłaby naprawdę głośna.

Opublikowano w „Nowej Trybunie Opolskiej”
(9 grudnia 2011 roku)

••••••••••••••••••••••••••••••••

 Życie dopisało wymowną puentę do burzliwych wydarzeń z czasów PRL. W 1990 roku, w wolnej Polsce, wszystkie pieniądze z puli 80 milionów zł zostały skrupulatnie rozliczone na I zjeździe „Solidarności”. – Pinior przedstawił drobiazgowe rozliczenie z wydanych 34 milionów zł i oddał do kasy związku 50 tysięcy dolarów, czyli resztę, którą kardynał Gulbinowicz, ponoć dzięki cinkciarzom, zamienił na walutę – poinformowała jeszcze listopadzie 2011 roku Katarzyna Kaczorowska, dziennikarka „Gazety Wrocławskiej” i zarazem autorka głośnej książki pt. „80 milionów. Historia prawdziwa”, stanowiącej główne tworzywo scenariusza filmu Waldemara Krzystka.

jozef-pinior

Czy można więc dać wiarę pogłoskom, że Pinior, człowiek o krystalicznej uczciwości, wyciągnął teraz, w wolnej Polsce, rękę  po cudze pieniądze??

 

Przeczytał i wynotował: Zbigniew Lubowski

12 Comments on "Aresztowano legendarnego opozycjonistę"

  1. Teraz stal sie legendarnym lapowkarzem i zdrajca.

  2. Matki Teresy zarzuty o nihilizm i defraudacje milionowych dotacji naiwnych darczyńców, nie zdezawuowały w oczach Papieży. nawet fakt, że sama nie leczyła się swoją "metodą", tylko korzystała z bardzo drogich prywatnych klinik w USA. jest "świętą" dla oskarżycieli Piniora.

    • Ojejej KODziarski Berecie, ale poleciałeś po bandzie:) A gdzie dowody?, tylko nie z twojej ulubionej wybiórczej, błagam.
      Na Piniora są  niestety dowody. Przygotowała,  je jemu jego PełO kapujesz, czy nadal przeszkadzają ci zielska, które bierzesz?
      Tak ładnie czytało się ciebie ostatnio ale, jak widać gdy odlatujesz od lokalnych gliwickich problemów, to zaczyna ci po prostu odbijać, a może jesteś tylko lekko chory?

      • kiedy przestaniesz się ograniczać do rydzykowych mediów, to się dowiesz wielu ciekawych rzeczy, które oczywiście będziesz wypierać, ale i tak zasieją wątpliwości w nieskalaność wielu twoich idoli. o tym, czy są jakieś dowody na Piniora zdecyduje sąd, a nie człowiek "zero", który zdaje się sam ma na sumieniu fałszywe rozliczenie dotacji w Euro, a wcześniej, tylko z powodu głupoty posłów PO, uniknął Trybunału Stanu.

        no i ostatnia sprawa. kiedy wreszcie przyswoisz, że beret jest atrybutem ludzi twojego pokroju. sam prezydent Duda niedawno wygłosił laudację na ten temat i jestem przekonany, że puchłeś z dumy świętując razem z Rodziną Radyja. jeśli jestem KOD-owy, to moimi atrybutami są futra oraz inne ciuchy i gadżety klasy premium. to jest tak duża różnica, że nawet szeregowy wyznawca "dobrej zmiany" powinien z łatwością ją dostrzec.

        • Kiedy przestaniesz pociskać pierdoły za wybiórczą  to się dowiesz, że Ziobro nie ma fałszywych rozliczeń na sumieniu, jak chciałby twój bożyszcze Michno próbując ratować swojego brukowca.Myślę, że za niedługo ostatecznie padnie ta twoja czytanka, która tak cię  podnieca ostatecznie, po wyroku na pozew szefa MONu, za wiele podobnych insynuacji pod jego adresem, a wiec juz dzisiaj ci wspolczuje;)

          Co do beretów, to przyznasz, że wiekowo niczym się nie różnią, może tylko tym, że twoi podskakują w rytmie giertycha:)

          Z tego co obiegło niedawno cały świat wiem, że jedynym waszym atrybutem berecie, jest nijaki bereciaż  pułkownik Nazgula ksywa "pełna kultura", i tyle:)

  3. różnic między nami jest więcej. ja obecnej aktywności oficera UB nie popieram – PiS-owcy za Piotrowicza dadzą się kroić. wiem, że w okopach "dobrej zmiany" od dawna trwa konkurs na największego idiotę, więc nie wysilając się podaję link za odpowiedź, bo podobnie jak Piątek obawiam się, że wchodząc z tobą w głębszą interakcję mógłbym sobie "facepalmem" zrobić krzywdę, a jakoś nie chcę cierpieć z powodu jakiegokolwiek fanatycznego głuptaka.

    http://wyborcza.pl/7,75968,21097647,panie-misiewicz-niech-pan-szybciej-pisze-ten-pozew-dzieki.html#BoxGWImg

     

    • Jaja sobie robisz z tym waszym ubeckim oficerem? A co na to twój szef kucyk alimenciarz? już nijaka Janda do furii go niedawno doprowadziła:)
      Uważaj, bo Budka ten z totalnej opozycji, może się na ciebie także obrazić, to z kim pójdziesz wtedy obalać PIS 13 grudnia w Warszawie bidulo?

      Co do Piotrowicza, to musisz przyznać, że to świetny Prokurator i strateg, który zapędził skarżącego się w Uni kacyka mazgaja Rzepa, tam gdzie już dawno powinien odp……..;)

      I bardzo dobrze, że Pisiory stoją za nim murem, bo to prawdziwy skarb!
      Jeżeli chodzi o konkurs, którym się tak tutaj podniecasz, to robienie z siebie idiotów przy otwartej kurtynie w obronie prezia z TK mają twoje berety i ci z totalnej, szczególnie takie dwa lekko Łyse, chyba wiesz, o których chodzi?;)

      Link, który tu wprowadziłeś zablokował mój komp. długo się zastanawiałem dlaczego? Po odblokowaniu wszystko stało się jasne: tyle idiotyzmów nienawiści dawno nie widziałem. No cóż, jak to u beretciarzy inaczej, pełna kultura;)

      Pokazałeś tutaj nie po raz pierwszy, że jedynym twoim argumentem zamiast myślenia jest ta gazetka, której w kraju nikt nie ma już ochoty czytać. A co do obrazania, mógłbym ciebie w podobny sposób obrazić ale wybacz, że nie zniżę się do twojego poziomu. Trwający okres świąteczny, który jest obecnie moją domeną mnie od tego powstrzymuje, a więc życzę ci spokojnych i radosnych Świąt Bożego Narodzenia.

      • kurewstwo mentalne wyniesione do potęgi i rangi kultu głupoty, którą "nowa zmiana" chce uczynić obowiązującą narracją i filozofią, to dziś w Europie słaby scenariusz na szczęście, nawet kapuścianej nacji schaboszczaków. a potem druk na wszystko z dopiskiem KRZYŻ i Jarosław I Cmentarny, to dla permanentnych grzeszników piekielny ogień za życia. ale próbujcie, ciemność w europejskiej Polszcze czarniejsza, niż w Rumunii. 

        psychiatria ciągle się rozwija, bo dostaje coraz więcej materiału do badania w coraz szybciej zmieniających się postawach ludzi skonfrontowanych z coraz większą ilością danych, które chcą, czy nie, w jakiś sposób wchłaniają. należysz do nich. pisizm i podobne mu szaleństwa także, ale to psychiatria zwycięża. bo ostatecznie każda anomalia psychiczna zostaje w końcu zdaignowzowana. 

        rozumiem twój punkt widzenia rzeczywistości. jest odmienny od mojego i mamy tu wspaniale pokazaną różnicę dzielącą polski naród: jedni chcą europejskich norm cywilizacyjnych i wynikających z nich wolności i możliwiści rozwijania swoich osobnych talentów dla wszystkich, a drudzy tęsknią za systemem ograniczeń każdej ludzkiej aktywności, oprócz dozwolonej przez autorytarną władzę. 

        to dlatego faszyści rządzą miastem od dwóch dekad?

  4. post scriptum

    nowy fajny link, który z pewnością kolejny raz wywoła alarm na twoim prawilnym komputerze:

    http://wyborcza.pl/7,75968,21114622,jak-ukarac-pis-liczmy-im-misiowe.html#BoxGWImg

    znowu o ubekach i rosyjskich agentach w PiS-owskich strukturach władzy. i śmiertelna cisza. bo gdyby chodziło o jakiś podpis pod deklaracją udziału w mszy popierdosmoleńskiej, to ubecki pies bez nóg by się nie zainteresował i szczekał. ale… może szczekał, bo wyniuchał, tylko dostał z pisowskiego buta, albo i kulki? 

    hej, wy, Polacy wyklęci dotąd, niby powstaliście z kolan, ale z zewnątrz tak wygląda, jakbyście ciągle na tych kolanach grupowo przed ostatnim z rodu, Kaczyńskim, klęczeli. a wielu z was nieustannie od lat przed nim leży, nawet, jeśli w spotach reklamowych wygląda, jakby te miliony stali, czy jechali nawet… na koniach… może konikach… polskich… małych… jak wódz… w małej skali.

    razem z tobą dzielę smutek, że w drugim po Katowicach mieście pod względem inteligencji i zamożności, nie ma aktywnych środowisk, które byłoby stać na uliczną konfrontację…. oh, o mało bym zapomniał o OSOM i mnóstwie innych stowarzyszeń, które aktywnie walczą w godzinach pracy o jeszcze lepszą Polskię. ja ty.

    • No cóż KODziarski BERETcie, widać coraz bardziej, jak cię ta twoja myca uwiera;) ale męcz się tak dalej, to będę miał do końca tego roku pełny obraz twojej drugiej twarzy i będę miał wreszcie możliwość ten twój utrwalony już "GRYMAS" prawidłowo zreasumować:)

      Myślę, że i tytuł tego wątku już dawno się zrelatywizował, powinno być: zwolniono z aresztu legendarnego łapówkarza, ale nie martw się, bo jak sprawę weźmie w swoje łapy nijaki sędzia tuleja, to jest bezpieczny;)

  5. jak widać, sok ze starej kaczki jest toksyczny i miesza we łbie kiełbie. jeśli nie ma dyspozycji z centrali, to się milczy a kiedy już nadejdzie, to taka, jak wyżej: z faktami nie dyskutować. stop. robić atmosferę zamkniętego zakładu psychiatrii. stop. tak jak prezes, który jest tego zakładu generałem. stop. jez… jarosław naszym królem. ament.

    Macierewicz skompromitowany, prezes TK "L-4" Przybłęska też… kto tobą, niby powstałym, a jednak klęczącym suwerenem rządzi? premier Eksperyment, prok. Piotrowicz, power point bankier Morawiecki-junior, ułaskawiony przed uprawnomocnieniem wyroku Kamiński, Zero, ta pani od edukacji inaczej… wskaż jedną postać w rządzie "dobrej zmiany", która tego hasła jeszcze do cna nie zrelatywizowała. może tłum Misiewiczów? zapowiadane zmiany w aptekarstwie też dużo mówią o tym rządzie. mówi się, że 1/5 ludzi ma mniej lub bardziej przykre dla reszty odchyły od normy, no ale wy dajecie dowód na to, że w Polsce, to są dane mocno zaniżone. od dawna podejrzewam, że ma to związek z niespotykanym w Europie zanieczyszczeniem powietrza, ale… co tam ja, kiedy PiS-owski rząd i PAD twierdzi, że carbonem Polska stoi i się tego szajsu nie wyżeknie. 

    maski włóż! i na maraton z Kogowską zapierdalaj, ku wyklętym idiotom. zresztą, wam maski już nie pomogą, możecie założyć te przeciwgrypowe, osomowe, i darmo, bo z miejskich rzeźb. 

    a skoro o rzeźbach, to kto wie, dlaczego tych żałosnych maseczek OSOM nie zakładał na "rzeźbach kwiatowych" made in MZUK Gliwice? no i k.., na czołgu też maski nie było! nie mogli użyć prześcieradła? przecież przed smogiem chroni tak samo, jak ich żałosny happening.

    reasum, zgodzisz się? co, nie? no, dajże pyska, durniu ty mój do niskiej zabawy, przeca i tak musza z tobo żyć. ni? to hej!

  6. No cóż Panie Zbigniewie L. jako nie tendencyjny dziennikarz powinien nam Pan wyprostować nasze przemyślenia tutaj, bo na tzw. opozycyjnych biedaków, którym nie tylko Pan tutaj współczuł, spadły prawdziwe gromy, że nie powiem dowody, ze strony znanej dziennikarki śledczej w publicznej TV. Już trochę czasu upłynęło, a Pan jako wrażliwy obrońca takich biedaków cichutko?
    Jako "niekwestionowany" znafca polityki proszę nam odpowiedzieć, kto w tym temacie leje wodę?
    Dla ułatwienia przypominam, że wybiorcza już od pewnego czasu pływa;)

Leave a comment

Your email address will not be published.


*