Będą zmiany w Radzie Miasta…

Szykują się dwie ciekawe zmiany w gliwickim samorządzie. Każda z nich będzie dotyczyła radnych „Koalicji dla Gliwic” Zygmunta Frankiewicza. Prawdziwa niespodzianka czeka Leszka Curyłę, który – wszystko na to wskazuje – znajdzie się w składzie Rady Miasta bieżącej kadencji.

Radnym, który zapewne zostanie zastąpiony przez Leszka Curyłę, jest Krzysztof KLECZKA, który do Rady Miasta dostał się w listopadzie zeszłego roku z okręgu wyborczego nr 2. Otrzymał – przypomnijmy – 596 głosów. Będąc prezesem Spółdzielni Mieszkaniowej im. Obrońców Pokoju naruszył jednak zakaz, o którym mowa w treści art. 24f ust. 1 ustawy o samorządzie gminnym: „Radni nie mogą prowadzić działalności gospodarczej na własny rachunek lub wspólnie z innymi osobami z wykorzystaniem mienia komunalnego gminy, w której radny uzyskał mandat, a także zarządzać taką działalnością lub być przedstawicielem czy pełnomocnikiem w prowadzeniu takiej działalności”.

Niewątpliwie spółdzielnia mieszkaniowa, której prezesem jest radny, zarządza mieniem komunalnym. Z orzecznictwa sądów wynika zaś jasno, że pełnienie funkcji członka zarządu spółdzielni nawet w przypadku, w którym w skład tego organu wchodzi więcej niż jedna osoba, a statut przewiduje zasadę reprezentacji łącznej, wyczerpuje znamiona sytuacji, w której spółdzielnia prowadzi działalność gospodarczą z wykorzystaniem mienia komunalnego”.

Prezes nie będzie radnym…

Radny Kleczka miał dokładnie 3 miesiące od dnia złożenia ślubowania (27 listopada 2014 r.) na złożenie rezygnacji z pełnienia funkcji prezesa spółdzielni. Nie zrobił tego jednak, a zatem jego mandat radnego musi zostać wygaszony przez Radę Miasta w ciągu miesiąca od upływu 3-miesięcznego terminu na zaprzestanie wykonywania zabronionych czynności. Warto podkreślić, że uchwała RM ma wyłącznie deklaratywny charakter, bo wygaśnięcie mandatu nastąpiło już z mocy prawa.

Zupełnie inny jest natomiast przypadek radnego Stanisława KUBITA. Zasiada on bowiem w radzie nadzorczej spółki  BUS SERVICE CENTER (sp. z o.o.), będącej spółką-córką Przedsiębiorstwa Komunikacji Miejskiej Gliwice w Gliwicach. Jego sytuację formalno-prawną opisuje art. 24f ust. 2 ustawy o samorządzie gminnym: Radni (…) nie mogą być członkami władz zarządzających lub kontrolnych i rewizyjnych ani pełnomocnikami spółek lub powołanie tych osób na te funkcje są z mocy prawa nieważne”.

W tym przypadku jest jednak inaczej – Stanisław Kubit pozostanie radnym, lecz straci stanowisko w radzie nadzorczej. Stanie się tak z powodu niedotrzymania – podobnego jak w przypadku radnego Kleczki – trzymiesięcznego terminu na zrzeczenie się funkcji lub stanowiska. Precyzyjnie określa to art. 24f ust. 4 ustawy o samorządzie gminnym: „(…) W razie niezrzeczenia się stanowiska lub funkcji osoba, o której mowa w ust. 2, traci je z mocy prawa po upływie terminu, o którym mowa w zdaniu pierwszym”.

a radny nie będzie nadzorcą

Specjalizujący się w prawie administracyjnym Radosław Skwarło, samorządowiec i prawnik, wyjaśnia, że „radny gminy nie może być członkiem rady nadzorczej spółki, niezależnie od tego, jaki udział posiada w niej gminne osoby prawne lub przedsiębiorcy, w których uczestniczą takie osoby. Nie musi to być udział większościowy, wystarczy minimalny udział. Nie ma też znaczenia, kogo radny reprezentuje w takiej radzie, nie może w niej zasiadać ani jako reprezentant gminy (gminnej osoby prawnej), ani innego udziałowca (akcjonariusza) publicznego lub prywatnego, nawet jeżeli jest nim sam radny (może mieć do 10% udziałów lub akcji w takiej spółce), ani nawet jako przedstawiciel załogi. Złamanie tego zakazu powoduje wygaśniecie mandatu radnego”.

Cóż, kilka dni temu minęły właśnie trzy miesiące od daty złożenia ślubowania przez nowych radnych. Przyszła pora na zastosowanie prawa, którego samorządowcy jak nikt inni powinni przestrzegać. Czekamy!

Dariusz Jezierski

Jutro na ręce Przewodniczącego Rady Miasta Gliwice zostanie złożone pismo w tej sprawie.

20 Comments on "Będą zmiany w Radzie Miasta…"

  1. Wyczekane – otrzymane. Ale czy to coś zmieni? Nie sądzę. Za jakiś czas opiszesz, jak bohaterowie tekstu zrekompensowali sobie straty, które w obliczu ich realnych majątków są dmuchawcem na wietrze. Ale trzeba to robić. Pro publico bono. Szkoda tylko, że publico ma w dupie bono.

  2. Pan Kleczka był prezesem spółdzielni mieszkaniowej już w trakcie swojej pierwszej kadencji jako radny (2010-2014). Czy oznacza to, że z mocy prawa jego mandat radnego był wygaszony już wtedy? Jeżeli tak, to stawia to pod znakiem zapytania ważność głosowań, w których brał udział przez ostatnie 4 lata.

  3. A dlaczego Leszek Curyło? Pod który paragraf podpada?

  4. A juz myślałem, że któryś z radnych głosował przeciwko podwyższeniu dotacji na Piasta. A radny Kubit to mógłby "Misia" wydawać…

    • Kiedy głosowali likwidację filii biblioteki miejskiej, to się prawie pozabijali, kto szybciej naciśnie klawisz i wyżej podniesie rękę. Ale skoro "Miasto" postawiło na słabo wykwalifikowanych pracowników fizycznych, spośród których zasilane są szeregi kretynów-kiboli-patryjotów, to pozostaje przyznać, że radni pokornie realizują słuszną linię "niepartii" bezpartyjnego prezydenta. Oczywiście "Miasto" nie może przyznać, że mentalnie jest wsiowe i wsiowość realizuje w niegdyś prężnym mieście. Stąd listki figowe w postaci kosztownej propagandy o rzekomej "dolinie krzemowej", czy "smart city". Błoto na ulicach, rozpieprzone chodniki zastawione niemieckimi gratami i sypiące się, ale także te nowe elewacje budynków "upiększane" przez kibolstwo hołubione przez radnych i zarząd miasta mówią jednak dobitnie i wprost, jak ręka boksera, że Gliwice są upiorną karykaturą miasta, gdzie nawet indagowani na ulicy mieszkańcy stojąc w błocie, potrafią do kamery powiedzieć, że jest pięknie! 

      Przypomina mi to Rosję Putina z ustawicznym mieleniem indoktrynacyjnym biednych móżdżków milionów obywateli, którzy choć w biedzie i błocie, chwalą Pana i są przekonani, że za miedzą inni mają znacznie gorzej. Oni, tak samo jak gliwiczanie naprawdę wierzą w to, że za rogatkami miasta jest ekonomiczna katastrofa, rządzą okłamujące ograbianych mafie, a oglądane w gazetach i internecie zdjęcia idyllicznych przestrzeni miejskich, są efektem działań mistrzów Fotoshop'a. To może dziwić – wszak propaganda twierdzi, że gliwiczanom powodzi się doskonale. Wobec tego, dlaczego zasobni mieszczanie nie wyjeżdżają w celu zwiedzania okolic i nie weryfikują zapewnień wydziału promocji miasta? Oni, jak Rosjanie, nie muszą nigdzie wyjeżdżać, bo z MSI i innych darmowych śmieci nazywających siebie gazetami, wiedzą, że nie ma po co. No chyba, że do innego centrum handlowego, bo nawet wielkie sieciówki sprzedające ubrania mają Gliwice za wieś, ograniczając tutaj swoją ofertę do podstawowego badziewia. 

  5. Panie Dariuszu, o co zaklad, ze oni wszyscy beda nadal radnymi i rownoczesnie w spolkach? Oni maja gdzies moc prawa. A sad kiedys uzna, podobnie jak u Olejnika, ze biedny radny nie wiedzial, ze lamie prawo, mimo ze oczywiscie wiedzial.

  6. Niestety tekst w zamierzony sposób wprowadza odmęty szaleństwa i prezentuje błędną interpretację przepisów prawa. Wypada żałować, jeśli próbuje się bezpodstawnie  oczerniać i dyskredytować ludzi twierdzeniami, że naruszyli ustawowe zakazy. Część czytających może się nabierać na te objawienia, natmiast są one całkowicie błędne. Majątek spółdzielni mieszkaniowej (zgodnie z ustawą) stanowi prywatną własność jej członków, a nie jest mieniem komunalnym. Radni nie mogą być członkami organów zarządzających i kontrolnych wyłącznie w spółkach komunalnych, tj. z udziałem kapitałowym danej gminy, w której uzyskali mandat. W pozostałych przypdkach zakaz ten nie obowiązuje.

    • Na przykład, bowiem jest więcej takich rozstrzygnięć.

      III SA/Łd 572/12 – Wyrok WSA w Łodzi z 2012-08-29:

      Należy też podkreślić, że mienie komunalne będące we władaniu wspólnot mieszkaniowych, nie staje się własnością wspólnoty mieszkaniowej. Wspólnoty mieszkaniowe są bowiem tworzone do wspólnego zarządzania lokalami mieszkalnymi należącymi do różnych podmiotów, w tym współwłasnych części budynków wielomieszkaniowych, a fakt wejścia lokalu mieszkalnego do wspólnoty mieszkaniowej nie zmienia jego właściciela. W stanie faktycznym niniejszej sprawy mienie to pozostaje nadal własnością gminy i należy w dalszym ciągu do mienia, z którego korzystanie w celu prowadzenia działalności gospodarczej wyczerpuje znamiona "korzystania z mienia komunalnego" z art. 24f ust. 1 u.s.g. Gmina wprawdzie zarządza własnymi zasobami mieszkaniowymi poprzez wspólnoty mieszkaniowe, ale ta forma gospodarowania lokalami nie oznacza wyłączenia tych zasobów z zakresu pojęciowego "mienia komunalnego"

      Dodam jeszcze, że przywołany w wyroku wyrok NSA bardzo precyzyjnie wykłada jak szeroko należy rozumieć art. 24f ustawy o samorządzie gminnym.

      Na jakiej zatem podstawie komentator twierdzi bezpodstawnie, że " Radni nie mogą być członkami organów zarządzających i kontrolnych wyłącznie w spółkach komunalnych, tj. z udziałem kapitałowym danej gminy, w której uzyskali mandat. W pozostałych przypadkach zakaz ten nie obowiązuje." Gdyby chodziło ustawodawcy wyłącznie o spółki nie pojawiłoby się w ustawie sformułowanie "działalność gospodarcza".

      O czym jednak ta dyskusja, skoro komentujący nie zadał sobie trudu przeczytania art. 24f ust. 2, poświęconego właśnie spółkom z udziałem gminy. Po co miałby ustawodawca pisać o tym samym w dwóch różnych ustępach tego artykułu? Przypadek to, świadczący o krygodnej niedbałości, czy też zwyczajna chęć "dołożenia" autorowi tekstu? Obie zresztą naganne…

      A  zupełnie przy okazji zauważę tylko, że wyprowadzanie na podstawie własnych błędnych przekonań sugestii popełnienia czynów etycznie nagannych (chęci oczerniania i dyskredytowania) jest właśnie takim zachowaniem ze strony komentującego. Podobnie jak sugestia na temat "odmętów szaleństwa" (celowo wyróżnionych kursywą). A przecież wystarczy "podróż" po orzecznictwie. 

  7. Jak zwykle nikt inny nie może mieć racji, a wyłącznie redaktor. Ileż to razy mieliśmy do czynienia z takim scenariuszem. To zaczyna być doprawdy przerażające. Czym innym jest wspólnota, a czym innym spółdzielnia mieszkaniowa. W cytowanym orzeczeniu jasno określono cel zakładania wspólnoty. Proponuje więcej poczytać ze zrozumieniem i przejść proces edukacji, zanim będzie się pouczać innych. To jest naprawdę dobra rada.

    • W kwestii przerażenia mogę życzyć jedynie więcej odporności, lub zaniechania lektury I-P.

      Oczywiście, że spółdzielnia i wspólnota to coś innego. Odsyłam jednak po prostu do wspomnianego wyroku. Sąd zrównał w nim w sposób jasny własność spółdzielni i wspólnoty jeśli chodzi o jej stosunek do pojęcia mienia komunalnego, co zresztą jest oczywiste, bo zarówno spółdzielnia jak i wspólnota są w takim samym stopniu właścicielami substancji mieszkaniowej, którą zarządzają. Wywód o tej relacji jest prowadzony w sposób oczywisty w związku z tematem podstawowym, którym jest WYGASZENIE MANDATU RADNEGO ZE WZGLĘDU NA BYCIE PREZESEM SPÓŁDZIELNI MIESZKANIOWEJ. W tym wypadku pozostaje mi posłużyć się radą samego komentatora i odesłać do uważniejszej lektury całego wyroku, oraz sięgnięcia do innych źródeł, w tym zarządzeń wojewodów. To po pierwsze.

      Po drugie, dlaczego komentator nie odniósł się do swoich w sposób oczywisty błędnych sformułowań z poprzedniego komentarza, które wskazałem? Wygodniej? Po trzecie, dlaczego nie zdobył się na przyznanie, że w swoich insynuacjach na temat mojej rzekomej chęci oczerniania i dyskredytowania kogokolwiek, posunął się za daleko? 

      „Jak zwykle nikt inny nie może mieć racji, a wyłącznie redaktor.” Kuriozalne. Wszak przedstawiam na poparcie swoich tez konkretne argumenty, które własnie są racją samą w sobie i które normalnie mogą być rzecz jasna zbijane w merytorycznej dyskusji. Poprzedni komentarz komentatora nie był jednak merytoryczny. Pojawienie się opinii odrębnej nie pozbawia mnie prawa do dalszego dowodzenia prezentowanych racji, tez, opinii. To jest własnie dyskusja. O tym, kto ma rację zadecydują odpowiednie instancje lub sami czytelnicy.

  8. Stanisław Kubit | 14 marca 2015 at 11:30 am | Odpowiedz

    Po raz kolejny Pan Jezierski klamie na temat mojej osoby. Z dniem 1 lutego 2015 roku zrezygnowałem dobrowolnie z zasiadania w Radzie Nadzorczej Spółki BSC. Szkoda, że Pan Jezierski nie jest w stanie sprawdzić podstawowych faktów przed publikowaniem tego rodzaju inwektyw.

    • Szanowny Panie, zacznijmy od kwestii ostatniej. Szkoda, ze nie poznal Pan najpierw znaczenia slowa „inwektywa”, zanim zarzucil mi Pan kierowanie takowych pod Pana adresem. To przede wszystkim. Konkretne zarzuty to jedno, a inwektywy drugie. I w zwiazku z tym pytanie: dlaczego kieruje Pan pod moim adresem inwektywe w postaci stwierdzenia, ze „Po raz kolejny Pan Jezierski klamie na temat mojej osoby.” Prosze o publiczne wskazanie poprzednich „klamstw” lub odwolanie ewidentnie krzywdzacego mnie stwierdzenia.

      Jesli o meritum chodzi… Dla calego swiata, Szanowny Panie, podstawowym zrodlem pozyskiwania informacji na temat kwestii nadzoru korporacyjnego w takiej czy innej spolce jest KRS. Wpisy z KRS byly wazne na dzien, w ktorym napisalem artykul. Co wiecej, nie korygowal Pan w zadnym innym przypadku informacji zwiazanych z faktem Pana zasiadania w RN. Wybaczy Pan, ale nie jest zadnym problemem antydatowanie takiego czy innego oswiadczenia, zrzeczenia sie itd. Przy tym nie ma to w tej sytuacji najmniejszego znaczenia, bowiem jedyna sankcja w zwiazku z ta sytuacja jest utrata stanowiska w RN. Moim jedynym celem bylo dopilnowanie, aby w sytuacji, w ktorej z dokumentow wynika iz zasiada Pan w sposob nieuprawniony w RN dopilnowac aby prawa przestrzegano. Jednak skoro Pan publicznie zarzuca mi „kolejne klamstwa na temat Pana osoby”, zmuszony jestem kategorycznie domagac sie wskazania takowych, lub stosownych przeprosin.

      Nie omieszkam rowwniez, mimo iz jak Pan zauwazyl nie przedsiewzialem zadnych krokow co do Pana zasiadania, zostawiajac sprawy dalszemu biegowi, sprawdzic sytuacji w KRS ze szczegolnym naciskiem na kwestie daty wplyniecia stosownych wnioskow o wlasciwe zmiany wpisow.

      Szkoda zatem, ze nie byl Pan w stanie w sposob normalny wyjasnic, sprecyzowac, wylozyc sytuacji, lecz posluzyl sie Pan inwektywa pod moim adresem. Pozwole sobie rowniez wyrazic zdziwienie, ze takie „wyjasnienie” nastapilo po tak dlugim czasie. Czyzby dlatego, aby zdazyc z formalnosciami? To tylko watpliwosc, nie inwektywa.

  9. Stanisław Kubit | 14 marca 2015 at 1:32 pm | Odpowiedz

    Panie Jezierski

    Nie jestem Pana wyznawcą i dlatego nie zagladam na Pana strony codziennie. Stąd opóźnienie mojej reakcji na Pana kłamstwo. Szkoda, że nie zdaje sobie Pan sprawy, że takie instytucje jak KRS mają swoją bezwładność i pewne informacje ukazują się po pewnym czasie od zdarzeń z nimi związanych. Gdyby Pan był osobą rzetelną to sprawdziłny Pan np. w spółce, czy jestem jeszcze w Radzie Nadzorczej, czy nie albo po prostu zapytałby Pan mnie. Pismo w sprawie mojej rezygnacji z Rady Nadzorczej złożyłem w spółce w dniu 11 grudnia 2012 roku ( za potwierdzeniem). A co do Pana kłamstw w liczbie mnogiej to w 2012 roku kojarzył Pan fakt otrzymania przeze mnie tytułu "Społeczny Lider Gliwic" z  moim zaangażowaniem w akcję antyreferendalną. A akurat jedno z drugim nie miało komletnie nic wspólnego. Niech Pan odkurzy swoje brednie na ten temat ( w szczególności wymyśloną przez Pan rozmowę z prezydentem) to się Pan przekona czy mam rację.I tylko dlatego nie podałem wówczas Pana do sądu, że dobrzy ludzi przekonali mnie , że w takiej substancji nie należy sobie rąk babrać. Być może zrobię to jednak teraz.

    • Myli Pan klamstwa z ocenami, do ktorych jak kazdy mam prawo. Swoja droga niech Pan poczyta jak bardzo sam myli Pan fakty. Ale… nie jest Pan moim „wyznawca” (co to znaczy w ogole????) wiec czyta Pan rowniez zapewne nieuwaznie. Polecam jednak, jesli chce Pan brnac dalej uwazniejsza lekture. Bo na razie to Pan formuluje kolejne nieprawdziwe informacje.

      Co do sprawdzenia informacji w spolce – wlasciwym miejscem do sprawdzania takich informacji jest KRS. Zapisy ustawy o KRS mowia wyraznie, ze dla osob trzecich rejestr jest wiazacy. Po drugie, ta akurat spolka nie podlega juz ustawie o dostepie do informacji publicznej, o czym Pan wiedziec nie musi, ale ja powinienem, 

      Prosze raz jeszcze o konkretne wskazanie konkretnego „klamstwa” bo do tej chwili nie tylko Pan tego nie zrobil ale brnie Pan w kolejne pomowienia. Wlasciwie nie prosze, ale domagam sie tego. Prosze rowniez o nieobrazanie mnie na moim wlasnym forum sugestiami na temat nierzetelnosci, bo chociazby w Pana wpisie dal Pan pokaz wlasnej. Jesli ma Pan problem z formulowaniem normalnych komunikatow jasno i bez inwektyw, namawiam jednak do drogi sadowej, ktora zapowiada Pan w trybie „byc moze”. Ja sam zwracam sie do Pana w sposob licujacy zarowno z Pana wiekiem jak i funkcja, z naleznym szacunkiem choc krytycznie. Upraszam o to samo. W poszukiwaniu bredni odsylam zas  np. do 1 numeru Pana „jednorazowki”.

      PS. o jakiej wymyslonej rozmowie z prezydentem Pan pisze?

  10. Stanisław Kubit | 14 marca 2015 at 8:50 pm | Odpowiedz

     Panie Jezierski

    Jest Pan kłamcą. Podtrzymuję wszystko co na temat Pana powiedziałem. Więcej na tym forum nie mam zamiaru z Panem dyskutować.

    • Znajdziemy zatem forum do dyskusji. Przypominam tylko, ze nie ja dyskusje w podobnym tonie zaczalem. Jesli ma sie problem z kulturalna wymiana kilku zdan, nalezy zmilczec

Leave a comment

Your email address will not be published.


*