Będę kandydował… – pierwszy wywiad

Tego wywiadu udzieliłem 26 kwietnia Telewizji Imperium. Jako pierwszy ogłosiłem bowiem publicznie, że zamierzam kandydować w tych wyborach. Powiedziałem wtedy wiele ważnych rzeczy, dziś – na kilka dni przed wyborami – szczególnie wartych przypomnienia. Co z bezprawiem w spółkach? Czy będą masowe zwolnienia? Co sądzę o Hali G.? Te i wiele innych spraw. Zechciejcie Państwo poświęcić mi kwadrans. 

Telewizja "IMPERIUM" prawie natychmiast po mojej deklaracji, że zamierzam ubiegać się o fotel prezydenta miasta, przeprowadziła ze mną wywiad. Oto on:

dj

36 Comments on "Będę kandydował… – pierwszy wywiad"

  1. Brawo, popieram.

  2. Paweł Michalski | 23 kwietnia 2014 at 9:30 pm | Odpowiedz

    Rzeczowo, poważnie i z wizją. Byłbym dumny z takiego Prezydenta.

  3. wyborca normalności | 24 kwietnia 2014 at 7:32 am | Odpowiedz

    Społecznych kandydatów może być i dwudziestu. Byleby była jakaś konkurencja i przede wszystkim wybór. Jak do tej pory wybór jest słaby – jest obecny prezydent, kilku partyjnych i Pan z wywiadu. I to tyle w temacie konkurencji… Za mało

    • Przyznam, że ciekawa strategia. 20 kandydatów „społecznych” po kilkaset głosów i… pewne zwycięstwo ZF:) Być może rzeczywiście „normalność” a może raczej norma dla wielu wyborców. A skąd tacy kandydaci miliby wziąć po kilkudziesięciu kandydatów do RM na obowiązkowe listy? A po 15 osób osobno do komitetów wyborczych? W tak biernej politycznie społeczności jak w Gliwicach raczej nie zbierze się tak wielu chętnych i chcących aktywnie działać osób. Dodajmy tu, że przecież zarówno KdGZF jak i największe partie swoich „etatowych” specjalistów na cudze listy nie oddadzą. Dość utopijnie jawi mi się zatem koncepcja wyborcza wyborcy normalności.

      • Prawdopodobnie w tych wyborach bedzie paru takich 'spolecznych' kandydatow. Podobno MTJ bedzie kandydatka PO-SLD. Takie pzrynajmniej kraza informacje. Czyli apel DJ do tych partii by go poparly spalil na panewce. Wola z jkichs powow MTJ od DJ. Byc moze uwazaja, ze DJ bylby bardziej niezaleny i odporny na wplywy paryjne. Poparcie kandydatury przez PO daje spora przewage i jesli ma dojsc do zmainy prezydenta miasta, to trzeba glosowac na najsilniejszego kandydata, ktory pokona Frankiewicza. Zaslugi DJ w demaskowaniu bezprawia wladzy w Gliwicach sa niewatpliwe i budza szacunek, ale w bezposrednim starciu wyborczym trzeba kalkulowac szanse i glosowac na silniejszego. Kto nim bedzie, jeszcze nie wiemy, tak jak nie znamy jeszcze informacji NIK z kontroli gliwickich pasozytow samorzadowych.

        • Interesujące plotki słyszy armando. Albo słucha nie w tym mieście, albo wysysa je z palca w najlepsze. A co na to same SLD i PO?

        • Jako czlonek PO zaprzeczam kategorycznie jakiejkolwiek mozliwosci poparcia MTJ  przez PO. Co wiecej, tego typu wypowiedzi należy traktować jako myślenie zyczeniowe pani MTJ lub jej zwolenników. PO ma swojego kandydata i nie potrzebuje sięgać do egzotyki.

          • Ale ten kandydat PO jakoś niezbyt zaangażowany jest w kandydowanie, jest cienki jak patyk i bez szans. Z pewnością lepszymi kandydatami na prezydenta Gliwic są DJ oraz MTK i koncepcja by ich poparły partie jest jedynym sposobem na odsunięcie szajki Frankiewicza od władzy.

            • Cyt. "Podobno MTJ bedzie kandydatka PO-SLD. Takie pzrynajmniej kraza informacje. Czyli apel DJ do tych partii by go poparly spalil na panewce. Wola z jkichs powow MTJ od DJ. " Otóż panie (pani) armando – PO nie woli MTJ. PO po prostu nie ma zamiaru popierać tej pani. Jeżeli mówi pan (pani) o "cienkim" kandydacie PO (chociaż nie wiem, czy pan (pani)  wie, kto ma nim być), to równie cienkim jest MTJ. Więc niech pan (pani) zejdzie z księżyca na ziemię, tu naprawdę lepiej widać. Proszę przestać ludziom wciskać kit o jakowymś popieraniu przez PO pani MTJ – to jest żałosne.

              • Nie traktuję wpisu 'pamiętającego' jako dementi, ale gwałtowność zaprzeczania zdaje się mieć taką właśnie cechę. A jak wiadomo, gdy się coś w polityce tak dementuje to są podstawy by sądzić przeciwnie.

                Ostatnią oficjalną kandydaturą PO na prezydenta Gliwic był poseł Budka, ale nie wykluczone, że może będzie ten wybitny specjalista od zderzeń z wielbłądami, którego poprzednio jako kontrkandydata z PO dla Wygody proponował sam inny wybitny poseł Kazimierczak?

                No cóż macie prawdziwe gwiazdy w gliwickiej PO ;D, a zresztą cała partia już ledwie dyszy, próbując dogonić PiS. Może nawet nie dogonicie gliwickiego, kto wie?

        • Proponuje włączyć myślenie i ostudzić głowę, gdyż żadna partia nie będzie popierać innego (obcego) kandydata, tylko dlatego, że w jakiejś zabawie internetowej naklikano na niego głosy. Funkcja prezydenta miasta jest tak presiżowym i poważnym stanowiskiem ze względu na przysługujące uprawnienia i kompetencje decyzyjne, że jedynie bardzo zaufane osoby z wąskiego kręgu partyjnych działaczy z koneksjami u "naczelnych bossów" mają szanse dostać taką nominację. Jeśli ktoś rozsiewa plotki i myśli inaczej jest naiwny jak małe dziecko. Pani MTJ może co najwyżej dostać taką nominację od złotego osiołka!

  4. http://wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,35771,15850576.html – ciekawy wywiad na temat tego, dlaczego bycie prezydentem zbyt długo jest niebezpieczne dla mieszkańców – i dlaczego potrzebni są nowi ludzie w samorządzie 😉

  5. http://gliwice.naszemiasto.pl/plebiscyt/kto-zostanie-prezydentem-gliwic-w-2014-roku,8884,t,id.html

    Jakie wnioski? W tej "internetowej zabawie" analizowana wcześniej tendencja znajduje swoje potwierdzenie. Dnia 26.04 pierwsze miejsce zajmuje Pani Małgorzata Tkacz-Janik (6356) drugi jest Pan Dariusz Jezierski (4747), a na trzeciej pozycji odnajduje się Pan Jarosław Wieczorek (2336). Co ciekawe przewaga liderki MTJ jest znacząca i systematycznie powiększa się w okresie ostatnich kilku dni. Oznacza to, że fani Pani Małogorzaty (w szczególności z FB) stanowią lojalną i zaufaną grupę, która w zdecydowany sposób okazała poparcie dla swojej liderki. Warto też zwrócić uwagę na fakt, że Pani Małgorzata ma bardzo liczne grono zwolenników internetowych, co w zestawieniu z aktywnością sieciową I-P udowadnia, że jej stategia działania jest głęboko przemyślana i skuteczna (przynajmniej w tym wymiarze). Nie ma wątpliwości, że takie poparcie Pani Małgorzata będzie chciała zdyskontować w praktyce, gdyż będzie stanowić to dla niej poważny argument medialny uwiarygadniający jej decyzję o chęci kandydowania. Pozostali gracze (oczywiście poza I-P) nawet nie starali się i nie zabiegali o poparcie wiedząc doskonale, że ten plebiscyt jest zwykłą zabawą, a internauci nie stanowią ich docelowej grupy wyborców. Stąd też prawdziwa rywalizacja w "wirtualnym świecie" była tylko i wyłącznie pomiędzy MTJ i DJ, aby wyłonić tzw. nowego potencjalnego gracza, który przede wszystkim będzie miał szansę zaistnieć i liczyć się w prawdziwej jesiennej rozgrywce wyborczej. Paradoksalnie okazało się, że bez szumnych zapowiedzi i wywiadów, bardzo spokojnie, w przemyślany sposób, to Pani Małgorzata potrafiła skutecznie zachęcić swoich zwolenników i tym samym rzuciła rękawicę innym predendentom do zajęcia fotela prezydenta miasta. Pozostaje kwestią otwartą, w jaki sposób MTJ dalej pokieruje swoim projektem, czy będzie startować z listy SLD albo innego ugrupowania politycznego, czy też zdecyduje się na tworzenie własnego komitetu wyborczego. Sama zainteresowana będzie czekała na rozwój wydarzeń i zapewne podejmie właściwą decyzję. Z całą pewnością pierwsze miejsce Pani Małgorzaty w tym "konkursie dla kandydatów" i zdobyta wyraźna przewaga nad innymi jest potwierdzeniem jej popularności w określonych kręgach osób, a przede wszystkim skuteczności działania. Na tym tle powstaje pytanie, jakie wnioski wyciągnie DJ i czy przemyśli swoje dotychczasowe metody działania oraz stategię? W wywiadzie sam określa się mianem artysty, co może kojarzyć się z zamiłowaniem do happeningów i teatralnych przedstawień, jednakże projekt związany z wyborami nigdy nie jest popisem jednego aktora-solisty, lecz stanowi przejaw zespołowej pracy wielu osób. Na koniec warto podkreślić, że wyniki tej zabawy na chwilę obecną nie mają większgo znaczenia dla powodzenia prawdziwego projektu, niemniej jednak stanowią niekwestionowany sukces medialny Pani Małgorzaty, który będzie mogła umiejętnie wykorzystać w przyszłości, przygotowując strategię dla dalszych działań, a czy będzie potrafiła to zrobić – czas pokaże. Być może Pan Dariusz dzięki drugiej lokacie również zostanie zainspirowany do zintensyfikowania podejmowanych działań i zredefiniowania założeń swojej strategii. Rywalizacja dopiero się zaczyna, dlatego też życzmy wszystkim predendentom powodzenia, niech przekonują do swoich racji, niech starają sie pozyskać zaufanie mieszkańców, a gliwiczanie na jesieni wybiorą sobie osobę, która w ich imieniu będzie zarządzać ogromnym majątkiem lokalnej współnoty samorządowej.

    • To nprawdę dobra analiza. Ale nie uwzględnia dwóch ważnych rzeczy. Przede wszystkim w tej sondzie można założyć dowolną ilość anonimowych fikcyjnych kont na fajsie i potem codziennie głosować z nich, przy czym głosy – 5 liczy się podwójnie co daje 10 głosów z jednego konta. I teraz niech sobie pan czy pani odpowie skąd u p. Małgorzaty ponad 1100 lajków na fajsie? Gdzie są Ci lajkujący i kto ich widzi tylu? nawet nie twierdzę że to ona sama, ale gorliwi fani 😉 u  Dariusza jest po prostu – uczciwiej. tradycyjnie można oddać tylko 5 glosów na dobę z jednego IP.

      Po drugie "zielona międzymiastówka" wspomaga jak może bo wystarczy spojrzec na to kto wspiera panią Małgorzatę pod sondą i na jej profilu. Niestety ci mobilni fani nie pomogą w wyborach w Gliwicach:)) Moim zdaniem czyste przekłamanie, chociaż pani M. życzę jak najlepiej. Dla mnie niewazne kto wygra – Jezierski czy Tkacz-Janik. Ważne żeby nie ta sama sitwa frankowa.

      • Komentujący słusznie zwraca uwagę na iluzoryczność i brak przełożenia tej sondy na realne poparcie, a przede wszystkim podkreśla ułomny i niemiarodajny mechanizm głosowania, który stwarza szansę do określonych "tricków". Bezdyskusyjną sprawą jest niekwestionowany sukces medialny Pani MTJ na chwilę obecną i tego oczywistego faktu nie można podważać, natomiast jak najbardziej trafne jest dokonywanie wnikliwej analizy uwarunkowań tego głosowania, co też komentujący uczynił. Zgadzając się w pełni z opinią komentatora wymaga jednak zauważenia, iż pozostali "kandydaci" w ogóle nie zabiegali o poparcie i nawet nie starali się zachęcać innych, a dlaczego? Na te pytania trzeba udzielić rzeczowej odpowiedzi (każdy z Czytelników może to uczynić). Druga szalenie ważna kwestia dotyczy przemyślenia i przygotowania odpowiedniej strategii postępowania wraz z harmonogramen działań w określonym przedziale czasowym. Na tym tle pierwszy wniosek jest następujący, że zarówno Pani Małgorzata jak i Pan Dariusz bardzo wyraźnie dali sygnał, że będzie im zależeć na kandydowaniu i oboje to potwierdzili, chociaż w biegunowo odmiennym stylu. Pani Małgorzata potwierdziła na swoim FB chęć kandydowania i zwróciła się z apelem do swoich zwolenników o poparcie w tym głosowaniu – wystosowała odpowiednie zaproszenie: link poniżej:

        https://pl-pl.facebook.com/pages/Ma%C5%82gorzata-Tkacz-Janik/139990599382727

        Pan Dariusz uczynił to na łamach I-P, "Życia Gliwic", a także rozsyłając listy do określonych osób oraz instytucji. Rzeczą o wiele ważniejszą jest dokonanie porównania tych działań i efektów – wyciągnięcie odpowiednich wniosków na przyszłość. Pierwsza uwaga to fakt, że "potencjalna konkurencja/ być może opozycja" względem urzędującego od ponad 20 lat włodarza miasta Gliwice, oprócz reprezentanta tzw. "grupy referendalnej" tj. DJ (co zresztą podkreśla sama gazeta) zyskuje nową odsłonę w postaci Pani MTJ, która deklaruje udział w przyszłej bitwie o głosy osób, które nie zaliczają się do stronników ZF. Co to oznacza, nie trzeba wyjaśniać. Druga uwaga dotyczy świadomie użytych słów "potencjalna konkurencja/ bądź opozycja", gdyż znaczenie tych słów ma kolosalne znaczenie. Konkurentem określa się każdą osobę, która będzie brała udział w rywalizacji, ale mianem "realnej opozycji" można nazwać wyłącznie takiego rywala, który w sposób otwarty i jawny kontestuje oraz podważa dokonania swojego oponenta, wobec rządów którego wyraźnie się sprzeciwia. Na tym tle wnikliwie analizując dotychczasowe wypowiedzi MTJ i DJ, wyraźnie rysuje się różnica pomiędzy ww. osobami. MTJ dostrzega szansę i próbuje skutecznie zaistnieć w tegorocznych wyborach przede wszystkim jako jedyna kobieta wśród potencjalnych kandydatów, która chce wykorzystać swoją wiedzę, kwalifikacje i doświadczenie samorządowe zdobyte w sejmiku. Zasadniczy problem polega na tym, aby zrozumieć czym kierują się mieszkańcy w swoich decyzjach i jak zachęcić ludzi do udziału w wyborach. Głównym, stabilnym i zdyscyplinowanym elektoratem obecnego prezydenta jest niesłychanie liczna grupa osób, których nie trzeba zachęcać i przekonywać do wzięcia udziału w wyborach, gdyż doskonale wiedzą co mogą zyskać/stracić – jakie wymierne korzyści i przywileje zachować. Paradoksalnie w tej grupie nie tylko znajdują się zaufani urzędnicy czy prezesi spółek miejskich (wraz z rodzinami), lecz bardzo liczne grono przedsiębiorców, którzy są beneficjentami określonych umów, zleceń, przetargów, itd. Do kogo mogą zatem kierować swoją ofertę MTJ i DJ – to jest istotne pytanie. Z jaką ofertą wyjść do ludzi? Odpowiedź na pierwsze pytanie: do grona osób niezdecydowanych, którzy dystansują się od poczynać obecnej ekipy i nie są powiązani z lokalną władzą. Co powinna zawierać oferta: przede wszystkim winna akcentować potrzebę i wizję zmian wraz z ich merytorycznym uzasadnieniem. Należy przy tym pamiętać, że forma słowna i kontekst bywają czasem o wiele ważniejsze od samej treści, tak więc można powiedzieć, że retoryka o ssaczach, bądź radykalne wypowiedzi osób "wyniszczonych przez sitwę", mogą co najwyżej udzielić poparcia na poziomie kilku wpisów po artykułami na forum I-P, ale w żadanej mierze nie przyczyniają się do skuteczności poważnej i merytorycznie zaplanowanej kampanii – niestety. Na tle poczynionych uwag, profesjolanalne podejście i dotychczasowa skuteczność działań Pani Małgorzaty – ironicznie nazywanej przez komentującego "zielona międzymiastówka" – całkowicie potwierdza wnioski z wcześniejszych analiz.

        Inną refleksją, która wpisuje się w nurt prowadzonych rozważań nt. aktywności mieszkańców (sposobu myślenia) i "lokalnej opozycji" może być deklaracja prof. M. Bezezowskiego, który podał do publicznej wiadomości powody zakończenia swojej "działalności społecznej" w Gliwicach … co spotkało się z niewybrednymi komentarzami internautów …

        http://gliwice.naszemiasto.pl/artykul/prof-marek-berezowski-konczy-dzialalnosc-spoleczna,2205040,t,id.html

        Niestety ludzie są wyłącznie zainteresowani sobą i swoimi partykularnymi interesami (korzyściami), a jeśli mają co jeść, w co się ubrać, za co wypić, a dodatkowo jest ciepła woda w kranie i zielona trawa przed blokiem, dla wielu jest to wystarczające … a politykę mają w głębokim poważaniu … jedyne co potrafią to narzekać … Ludzie z układu – od lat znający te mechanizmy – doskonale wiedzą jak dbać o to, aby właśnie w ten sposób myślało polskie społeczeństwo, gdyż właśnie dzięki temu mogą się dalej utrzymywać przy władzy.

      • Poparcie dla p. MTJ i wynik w  konkursie nie jest aż tak skomplikowany  jak piszą przedmówcy. Codziennie ja i również kilkadziesiąt,  a może kilkaset   osób otrzymuje od p. Mariana Jabłońskiego prośbę o głosowanie na p. Małgorzatę Tkacz Janik. 

        Oto teść tej prośby:

        Proszę o głosowanie na Małgorzatę Tkacz – Janik.

        Przypominam że można głosować 5 razy co minutę , aż system pokaze komunikat, że głosowanie zakończone.

        http://gliwice.naszemiasto.pl/plebiscyt/kto-zostanie-prezydentem-gliwic-w-2014-roku,8884,t,id.html

         

        A,  że  Pan Marian jest lubiany to mu nie odmawiają i punkty na MTJ są dodawane.

    • Już dawno nie czytałem tak obłudnego i zakłamanego tekstu. Niejaki(a) "?" pisze, że rzekoma kandydatka (póki co nie ogłosiła takiego zamiaru) ma " bardzo liczne grono zwolenników internetowych". Wnosi to z faktu, że prowadzi ona w ankiecie zamieszczonej na zupełnie pomijanej przez internautów stronie "Nasze miasto". Nastukała tam sobie ponad 6 tys.glosów, a że jest to sztucznie pompowane świadczy przecież ilość lajków, których jest ponad 1,1 tys. Szwindel jest oczywisty. Zastanawia raczej determinacja rzekomej kandydatki w pompowaniu swojego wyniku na całkowicie niszowej stronce. O rzeczywistej ilości internetowych zwwolenników świadczą lajki pod komentarzami na profilu tej pani, których ilość przeciętnie wynosi 2 lub 3 i nie przekracza 8 sztuk. Nic tylko życzyć powodzenia w wyborach przy takiej armii popierających internautów:)

      Drogi(a) "?",  szkoda twojego czasu na wypisywanie panegiryków na cześć MTJ, bo to osoba powszechnie nielubiana i z wyjatkiem kilku nawiedzonych osób ze stowarzyszenia zajmującego się drzewami, nikt przy zdrowych zmysłach głosu na lewacką kandydatkę nie odda.

       

      • Drogi(a) hgw, cieszę się bardzo, że z taką wnikliwością i zrozumieniem czytasz moje wpisy, a także szanuje Twoje prawo do wygłaszania własnych sądów wartościujących pod moim adresem, jak również pogłębionych recenzji na temat piśmiennictwa. Jednocześnie korzystając z tego samego prawa wyrażam swój stanowczy sprzeciw i dezaprobatę wobec prymitywnych ataków słownych na osoby, które były przedmiotem analiz, niezależnie od tego, czy będą one dotyczyły MTJ, DJ, ZF, bądź jakiejkolwiek innej jednostki. Mam jednocześnie nadzieję, że przyjmiesz ten komunikat do wiadomości, a jednocześnie pragnę Ci serdecznie podziękować, że swoim zachowaniem potwierdzasz moją tezę na temat ludzkich zachowań, a także charakterystycznego profilu Czytelników komentujących na forum I-P. Takiego właśnie wpisu brakowało i sądze, że jeszcze nie pokazałeś(aś) wszystkiego na co Cię stać w zakresie prowadzenia merytorycznej dyskusji. Jak chcesz, proszę bardzo krytykuj moją osobę – masz pełne prawo oceniać poziom zaprezentowanych przeze mnie rozważań. Na koniec chce podkreślić, że jest to moja ostatnia odpowiedź na tego typu komentarz, który nie zasługuje na poważne traktowanie, podobnie jak jego Autor(ka). Najpierw musisz się nauczyć szanować innych ludzi, gdyż konstruktywna polemika, odmienne zdanie, krytyczne uwagi, są czymś innym niż zwykłe prostactwo. A teraz powiem (adekwatnie do Twojej stylistyki), że możesz sobie nastukać w klawiaturę co chcesz. Zyskujesz tym samym kolejny obiekt do atakowania, poza MTJ. Ludzie mają różne charaktery, odmienny sposób myślenia, wzorce zachowań, zdarzają się również osobniki impregnowane na przyjmowanie jakichkolwiek argumentów … Zapewne wdzięczni będą Ci również zwolennicy MTJ za Twoje niezwykle cenne i wyważone uwagi pod jej adresem, a DJ dzięki Twojej narracji zyskuje znaczące merytoryczne wsparcie, które z pewnością bardziej go uwiarygodni w oczach opinii publicznej i będzie podłożem do budowania potencjału zaufania, co poniekąd było Twoim zamiarem. No cóż, … pozostaje mi jedynie pogratulować Panu(ni) hgw profesjonalizmu i oczekiwać kolejnych, tak ciekawych komentarzy (również od innych internautów), którzy według Ciebie mogą się zaliczać do kategorii osób "przy zdrowych zmysłach". 

        • Elokwentnie napisane, ale czy na pewno adekwatnie? Mam duże wątpliwości. Otóż oprócz być może argumentu o tym, że pani Małgorzata jest nielubiana i zdrowych zmysłów każdego jej wyborcy, pozostała część komentarza hqw jest po prostu jego oceną sytuacji. Ma prawo uważać poglądy polityczne kogokolwiek za lewackie bowiem podlegają one ocenie. Ciekawe ża autor komentarza który tak bardzo docenia internetowe działania zwolenników tej pani nie widzi jak bardzo negatywne i chamskie czasem wpisy pod adresem pana Jezierskiego pojawiają się pod ankietą. Szanowna Pani lub Szanowny Panie – osoby mniej salonowe i ostre w środkach i sądach są zawsze po każdej stronie. A wpis hqw zasadom kultury polemiki nie urąga mimo zdecydowanych sądów. I tym właśnie ten portal się wyróżnia. Mimo że dla mnie samej może za bardzo jest on tendencyjny – ale to prawo opozycji przecież – ale właśnie dla poziomu, kultury słowa i oparcia się o argumentację, zaglądam tu regularnie. I nie zmienią tego żadne pojedyncze komentarze, gdyż są i tak na o niebo wyższym poziomie niż chociażby portal do którego Pan lub Pani odsyła. A na marginesie, wpis Pani (Pana) można również uznać za napastliwy a momentami złośliwo-obraźliwy tylko dlatego że nie zgadza się z Pani (Pana) stanowiskiem. Bo zdecydowanie odbiega od bezstronnego zangażownia. Panie (Pani) hgw proszę się nie dawać prowokować. Cel tych zabiegów jest oczywisty i z góry zaplanowany

        • Jak zwykle we wpisach pochwalnych MTJ mamy bełkot i zupełny brak logiki. Skoro piszącej nie odpowiada " charakterystyczny profil Czytelników komentujących na forum I-P", to po co zamieszcza jakiekolwiek wpisy na tym forum?  Zdanie: " Jak chcesz, proszę bardzo krytykuj moją osobę – masz pełne prawo oceniać poziom zaprezentowanych przeze mnie rozważań" sugeruje, że autorką wpisów jest sama MTJ, bo to jej osobą sie zająłem w moim wpisie. Autorka zarzuca mi brak szacunku dla innych jednocześnie określając mnie  "osobnikiem impregnowanym na argumenty" i  'niezasługujacym na poważne traktowanie' – to dość osobliwe okazywanie szaunku przez piszącą. Nie odpowiada jej także stylistyka moich wpisów. No cóż, piszę jak potrafię.

          • A ja z przyjemnością oddaję się lekturze komentarzy, które są polemiczne. Jak ktoś jest delikatny i słaby jak suchy liść, albo jałowy jak tofu, to powinien poprzestać na fejsbukowym lajkonikowaniu. Internetowa sonda jest niewiarygodna i zamieszczona na baaardzo niszowym potralu, a jednak wśród niektórych internautów budzi niewytłumaczalnie gorące emocje. Niby MTJ nie istnieje w Gliwicach poza sferą gastronomii, a poparcie ma w dziesiątkach tysięcy "polubień", a aktywni działacze i politycy ledwie zostali zauważeni, więc chociaż nie wiem tego na pewno, to może być tak, że głosujący traktują głosowanie jako plebiscyt na najładniejszego kandydata na prezydenta? Tu rzeczywiście MTJ nie ma konkurencji. Za to DJ w tej trudnej kategorii deklasuje męskich rywali. A że taka jest właśnie – estetyczna – motywacja głosujących, pokazują ostatnie trzy pozycje w rankingu i zupełnie mnie nie dziwi, kto te miejsca okupuje. I tego się trzymajmy, bo prawdziwa popularność zdeklarowanych kandydatów do prezydenckiego urzędu objawi się dopiero po dniu wyborów.

        • Nic się strasznego nie stało. Tak to jest "w sieci". Niektórzy komentujący maja czasem emocjonalny stosunek do osób czy spraw i powinni mieć prawo do wyrażania zarówno myśli jak i emocji. W wypowiedziach pani Małgosi rzuca się w oczy tzw "przerost formy nad treścią" i zbyt rzadkie korzystanie z polskich wyrazów… Jakby powiedziała pani Małgosia: "Pseudointelektualne frazy pozbawione semantycznego nośnika" Po prostu  język pani Małgosi jest tak samo oderwany od rzeczywistości jak Ona sama. Wydaje mi się, że byłaby skłonna "kolaborować" z ZF.

      • Nie rozumiem, dlaczego pan Jezierski publikuje na SWOIM portalu tego typu teksty. Oczywiście szanuję prawo każdego do własnych wyborów i rozumiem, że pani MTJ może być dla kogoś idealnym kandydatem. Ale z chwilą ogłoszenia przez pana DJ, że zamierza kandydować na prezydenta, jego portal przestaje pełnić rolę medium czysto informacyjnego, a staje się poniekąd JEGO medium wyborczym (czego absolutnie nie mam mu za złe), stąd nabiera prawa do umieszczania tekstów wedle własnej woli. Nie wyobrażam sobie powodu, dla którego na IP mają być zamieszczane teksty pochwalne na rzecz jego (potencjalnej) kontrkandydatki. Czy pani MTJ gdziekolwiek publikuje lub publikować będzie równie gorące laudacje na cześć DJ.

        Panie Dariuszu, niezwykle szanuję Pańskie dokonania w zakresie ujawniania sieci powiązań biznesowych w gliwickim układzie władzy. Przez te kilkanaście miesięcy wykonał Pan mrówczą pracę, której wszyscy mogą Panu pozazdrościć. Absolutnie nie widzę powodu, by umieszczał Pan tutaj wspomniane przeze mnie laudacje, o co Pana gorąco proszę!

        • To konstruktywna uwaga. Zapewne w chwili, gdy zacznie się kampania wyborcza siłą rzeczy mój własny portal stanie się moim w niej narzędziem. Odpowiedź na pytanie może być tylko jedna: kampania rozpocznie się po ogłoszeniu przez prez. Komorowskiego kalendarza wyborczego. Do tego momentu wszelkie zapowiedzi o kandydowaniu mają póki co tylko deklaratywny charakter. Stąd aż do momentu wystartowania kampanii wyborczej I-P zachowa dotychczasowy charakter. Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za ciepłe słowa

  6. zniszczony przez sitwe | 26 kwietnia 2014 at 5:37 pm | Odpowiedz

    wielu ludzi w w tym upodlonym mieście ,w tym i ja liczy na Pana.mamy nadzieje że przywróci Pan normalność. Oby tylko starczyło sił  w tej nierównej walce z kliką zygmunta i oby mieszkańcy Gliwic wyrwali się z marazmu i poszli głosować na wyboru samorządowe bo frekwencja jak pokazuje historia jest dramatycznie niska, a to  niestety działa na korzyść kacyka i jego kliki

  7. Dobrze opisane, uczciwie.

    Przy zbyt długo funkcjonującym prezydencie następuje utrata energii, słabną oddolne inicjatywy, urzędnicy uczą się szefa (także jak go omijać), rośnie rola dworu, następuje także izolacja w odniesieniu do spraw najbardziej prozaicznych, a niezwykle ważnych

    Cały tekst: http://wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,35771,15850576.html#ixzz300UYuFKH

    Więc, żegnamy Pana Zygmunta. A po Nim może być tylko lepiej. Nic osobistego, poprostu chłodna ocena sytuacji.

    • Czytając takie pożegnalne życzenia na portalu anty.zygmuś.poster obecna władza może mieć powody do zadowolenia i być spokojna o swoją przyszłość. Nie ma lipy powiedziała żartobliwie Gosia do Darka na pocieszenie i wszystko jasne pełne w temacie 

  8. http://info-poster.eu/powrot-zlotego-osla/

    Ciekawe czemu Pani Małgorzata i Pan Dariusz nie chcieli się porozumieć w sprawie opracowania wspólnego projektu, czy osobiste ambicje wzięły górę, odmienne interesy, a może coś innego??

  9. http://bip.gliwice.eu/prawo_lokalne/zarzadzenia_prezydenta_miasta  6009/14 (18 kwietnia 2014)

    Skoro wcześniej wszystko było prawidłowe i zgodne z prawem, a przez ponad rok czasu władze miasta publicznie podważały m.in. zasadność obowiązywania zakazów łączenia stanowisk w radach nadzorczych spółek wynikających z ustawy kominowej, to po co wydaje się kolejne zarządzenie PM w sprawie zmian do zasad nadzoru właścicielskiego nad spółkami? To pytanie warto zadać w kontekście ostatnich "interesujących wpisów" na forum plebiscytu poświęconego kandydatom, dotyczących m.in. wiarygodności, poziomu wykształcenia, wiedzy i kompetencji wybranych osób.

  10. i to wyłączna zasługa Jezierskiego. człowiek wykazał się kompetencjami, które zdobywa się tylko w wyniku żmudnej nauki. to dla mnie i dla wielu wystarczająca rękojmia tego, że Dariusz Jezierski będzie dobrym prezydentem. Bo będzie i nie mam żadnych wątpliwości :))) I zacytuję kogoś tam – a teraz mnie hajtujcie i zakrzyczcie :)))

  11. "wyrażam swój stanowczy sprzeciw i dezaprobatę wobec prymitywnych ataków słownych na osoby, które były przedmiotem analiz, niezależnie od tego, czy będą one dotyczyły MTJ, DJ, ZF,…"

    A na łamch I-P pan ZF i wielu innych "zasłużonych" chyba nie ma dobrych recenzji, nie rozumiem więc powyższego roszczenia. Dlaczego dopiero teraz? Cyżbyś chciał(a) zostać cenzorem? Jak ktoś jest słabym kandydatem na fotel prezydenta, to można tak to właśnie określić. Ale można też zrobić to z pasją i dosadnie. Nie jesteśmy kukłami. Pseudointelektualne nabrzmienie uważam za prymitywne.

     

  12. Jakie są szanse powodzenia projektów poszczególnych kandydatów? W wyborach samorządowych z 2010 r. o fotel prezydenta ubiegało się tylko 5 osób. To naprawdę bardzo mała konkurencja, jak na miasto tej wielkości. Większość z kandydatów jednocześnie startowała z pierwszych miejsc do rady miejskiej. ZF jako kandydat na radnego w okręgu 2 uzyskał 1786 głosów, a więc podobnie do innych jedynek z pozostałych list partyjnych, których przedstawiciele zbobyli mandaty. Natomiast jako kandydat na prezydenta dostał aż 27 345 głosów, tj. porównywalnie do łącznej sumy głosów 3 pozostałych kandydatów partyjnych (z PO Wygoda 9690, z PiS Chłopek 8954, SLD Widuch 7708). Innymi słowy zdobył trzyktotnie więcej głosów niż jakikolwiek inny konkurent partyjny, co niewątpliwie świadczy o bardzo dużej popularności i znaczącym poparciu. Przedstawicielka tzw. grupy społecznej Pani K. Lisowska otrzymała jedynie 3730 głosów, mimo tego, że była jedyną kobietą biorącą udział w tym realnym plebiscycie. Co ważne, są to liczby i fakty, które nie dają się podważyć. Inne bardzo interesujące spostrzeżenia dotyczą tego, że każda osoba, która otrzymała miejsce nr 1 na partyjnej liście zawsze zdobywała mandat, natomiast największymi przegranymi były osoby tuż za nimi tj. słynne dwójki. Taką porażkę odniósł m.in. A. Jarczewski (310) lub M. Berezowski (476), którzy doskonale zrozumieli, że ta przegrana nie jest bezpośrednio zależna od nich samych, lecz jest w głównej mierze wynikiem ustawek partyjnych, w których to de facto przegrali nie będąc wpisani na miejsce nr 1. Wniosek jest oczywisty – pierwsze miejsce na liście partyjnej jest gwarancją sukcesu (proste liczenie: 4 okręgi, 25 mandatów w RM). Jak wyglądała sytuacja jedynek z listy referendystów to jest bardzo ciekawe i ma ogromne znaczenie: M. Andrzejczak nr 1 okręg nr 1 – 73 głosy, W. Daszewska ok. 2. – 133 głosy, J. Ziober ok. 3 – 119 głosów, T. Bojarska ok.4. – 194 głosy. Na porównywalnym poziomie kształtowały się wyniki KW Gliwiczanie: R. Malec – 372, K. Lisowska – 544, A. Wędrychowicz – 142, A. Ciepła – 233. Gdy zsumuje się liczbę głosów oddaną na całą listę tzw. kandydatów społecznych, okazuje się, że w wielu przypadkach łączna liczba głosów nie przekracza nawet 1/3 tego, co zbiera sama jedynka z listy partyjnej. To są porażające dane statystyczne, które niezbicie dowodzą, że kandydaci bez partyjnego wsparcia nie mają nawet najmniejszych szans, gdyż w praktyce osoby startujące z ich list wyborczych otrzymują po prostu marginalne poparcie, nawet na poziomie 6 lub 11 głosów, co jest wręcz ośmieszające. Jakie wnioski można sformułować na podstawie tej analizy niech każdy sobie przemyśli sam. Podejmując natomiast próbę odpowiedzi na pytanie: dlaczego m.in. tak się dzieje? – można powiedzieć coś paradoksalnie zaskakującego. Otóż kluczowym czynnikiem sukcesu/ a jednocześnie porażki, jest właśnie mizeria aktywności i nieumiejętność prowadzenia kampanii przez poszczególne osoby z list do rady, gdyż to oni stanowią filar i zaplecze dla kandydata w wyborach prezydenckich. Jeśli wystarcza zdobycie niewiele ponad 500 głosów, aby dostać się do rady miasta, więc gdyby każdy z kandydujących sobie to uświadomił i się odpowiednio zaktywizował, wówczas sytuacja mogłaby ulec zmianie. Zasadniczy problem polega na tym, o czym wspominano wcześniej, że tylko jedynki kreują się (kreowane są) na liderów i robią jakąkolwiek kampanie wyborczą, a pozostali występują w charakterze "biernych wypełniaczy list" – tzw. kwiatek do kożucha. W obecnym roku liczba kandydatów przekroczy 5, dlatego też nie dziwi uzasadnione podenerwowanie dwojga dotychczas zadeklarowanych kandydatów prześciagających się w tej intenetowej zabawie. Oboje wiedzą o co chcą walczyć i jakie są reguły tej gry – zwyciężcą zawsze będzie tylko jedna osoba. Ich sojusz lub inne porozumienie nie jest możliwe ze względu na sprzeczne dążenia, poglądy, zaplecze środowiskowe i dotychczasowe działania. W tych okolicznościach ich szanse niestety ulegają zmniejszeniu, gdyż wzajemna rywalizacja i konkurowanie doprowadzi ich do pewnej porażki. Stawiając dziś taką predykcję, za pół roku okaże się czy miałem(am) rację. Ktoś, kto ze zrozumieniem przeczyta ten komentarz będzie prawdziwym beneficjentem, a reszta może się dalej nakręcać w atakach. Myślenie od zawsze stanowiło podstawę planowania każdego racjonalnego i sprawnego działania, ale większość ludzi nie widzi potrzeby wykorzystywania i rozwijania tej umiejętności.

    Link dla zainteresowanych:

    http://wybory2010.pkw.gov.pl/geo/pl/240000/246601.html#tabs-3

    • Rzeczywistość prze do przodu. Analogia oparta na antycypacji że nic się nie zmieni to tylko jedna z możliwosci. Przez pryamat logiki rozumianej jako nauka, nie wypada to imponująco…

      • Znawca logiki przy formułowaniu swoich myśli zdaje się nie rozumieć czym różni się definiens od definiendum, ale z wielkim uznaniem odnoszę się do znajomości tematu i wyrażonej negacji w zakresie analogii, jako jedynego możliwego scenariusza. W całości zgadzam się z poglądem Autora(ki), iż tylko empiria jest weryfikatorem i źródłem prawdy. Komentujący(a) jednakże zdaje się negować idiograficzną rolę pojęcia, które próbuje przybliżyć Czytelnikom, a także cele utylitarne. Można by w tym miejscu zacytować opinię Pani Juli, że są to "pseudointelektualne frazy pozbawione semantycznego nośnika", jak lubi powiadać inna znana Pani. Doświadczenie uczy i podpowiada, iż rzeczywistość kreują i zmieniają ludzie, tak więc jest ona w dużym stopniu zależna od przyjmowanych przez nich postaw, wzorców zachowań, sposobu myślenia, a przede wszystkim od podejmowanych działań. Zderzenie z prawdziwą rzeczywistością zapewne będzie dobrą lekcją dla wielu osób …

  13. Użycie określenia "prawdziwa rzeczywistość"  stawia "?" w słabym świetle w poważnej rozmowie. Reszta riposty bełkotliwa i raczej defensywna.

  14. http://www.24gliwice.pl/wiadomosci/?p=64310

    Kardynalne błędy: publikacja na I-P "odgrzewage kotleta z 26.04" zamiast aktualnego spotu wyborczego na tle wybranych zakątków miasta ze wskazaniem co należy zmienić, jacy ludzie mogą to zrozbić, jakie są ich priorytety, obraz przemawia do ludzi bardziej niż laborat (w stylu program wyborczy na 3 strony) do tego nie potrzeba więcej niż smartfon i komputer, nieporozumieniem było przyjmowanie debaty z MTJ i dawanie podłoża do personalnych ataków, kandydat powinien jasno zdefiniować, że zgadza się na debatę wyłącznie z ZF (ewentualnie z kandydatem, który zasiada w RM), ale nigdy z MTJ, widać "doświadczenia" z plebiscytu nic nie nauczyły, ewidentnym błędem było nieumiejętne danie riposty na atak MTJ o spółkach, kompetencjach w zakresie prowadzenia działalności i błędy językowe, sprawa nieprawidłowości w spólkach to przede wszystkim sposób rządzenia, kolesiostwo i kumoterstwo, brak odpowiedzialności, zakłamanie, zmowa milczenia, tolerowanie łamania prawa i w takim kontekście należało zdefioniować ten problem, a tak na własne życzenie ukazano brak obycia i ogłady, a przede wszystkim myślenia. Kwestią sporną, płaszczyzną do dyskusji winien być sposób zarządzania miastem, a nie inne osobiste tematy. Ktoś bystry i intelegentny by dał taką ripostę MTJ, że by ją wręcz ośmieszył z racji tego jakie pytania zadwała, i może wówczas na innej twarzy malowałaby się tęsknota za rozumem. Za pięc dni przekonamy się, kto miał rację i jak gliwiczanie ocenią poiom wyreżyserowanego spektaklu, bo na refleksję i naukę DJ już za późno.

Leave a comment

Your email address will not be published.


*