Będę kandydował w najbliższych wyborach!

Bardzo długo ważyłem wszelkie argumenty za i przeciw, wnikliwie czytałem nadsyłane e-maile i komentarze, z uwagą wysłuchiwałem swoich przyjaciół i bliskich. W końcu podjąłem decyzję, która wydaje mi się w obecnej sytuacji jedyną możliwą: będę kandydował w najbliższych wyborach samorządowych i będę ubiegał się o fotel prezydenta Gliwic. Dołożę również wszelkich starań, aby stworzyć mocną, atrakcyjną dla wyborców listę kandydatów do Rady Miejskiej.

Są trzy podstawowe powody, dla których na propozycje wielu osób odpowiedziałem pozytywnie. Pierwszym z nich jest głębokie, podparte blisko dwuletnią pracą przeświadczenie, że całkowicie zdyskredytowała się formacja okrzepła w ciągu 2 dekad wokół Zygmunta Frankiewicza. Rozmiary samowoli, skala łamania prawa i całkowita niemożność samoreformowania się tego układu, nie pozostawiają żadnej nadziei na zmiany, które nastąpiłyby bez odsunięcia tej prawdziwej „grupy trzymającej władzę” od decydowania o losach miasta. Drugim powodem jest naturalna u człowieka czynu chęć do zastąpienia tego, co się krytykuje, rozwiązaniami pozytywnymi. Nieprawdą jest powtarzana przez zwolenników Zygmunta Frankiewicza mantra o tym, że jego przeciwnicy nie mają spójnej, rozsądnej oferty „zamiast”. Nie wiem jakie są propozycje innych, ale ja mam taką ofertę i wynika ona bezpośrednio z systematycznego poznawania zagadnień, które obóz prezydencki zawsze przedstawiał jako swego rodzaju „wiedzę magiczną”. Jest również powód trzeci – być może podstawowy. Moje dwuletnie działania stały się dla wielu osób rodzajem odczarowania wmówionej społeczeństwu Gliwic niemożności wzruszenia czegokolwiek. Niosą też obietnicę zmian, ale pod jednym podstawowym warunkiem – podjęcia działania. Przez ostatnie lata nie tylko nie byliśmy wychowywani do demokracji, ale wręcz skutecznie byliśmy jej oduczani. Przyrodzona modelowi gliwickiemu całkowita nieumiejętność przyjęcia krytyki i pozytywnej na tę krytykę odpowiedzi, przerodziła się w karykaturalną wręcz formę arogancji. W sytuacjach postrzeganych przez obóz prezydencki jako groźne, posuwano się do praktyk, które można nazwać tylko zwalczaniem mieszkańców. Udało mi się te mechanizmy odsłonić i wskazać tych, którzy nimi sterowali. Dla wielu musiało być to szokiem. Gliwice zasługują na to, aby takie doświadczenia już nigdy się nie powtórzyły.

Przez prawie dwa lata udało mi się wskazać przypadki łamania prawa w zakresie najbardziej istotnym dla rozwoju miasta, a więc w obrocie gospodarczym. Są nie do podważenia i tylko szczelnemu parasolowi i sieci powiązań osoby, które dopuściły się łamania prawa mogą zawdzięczać, że jeszcze za te czyny nie odpowiedziały.

W związku z tymi faktami kontaktowałem się z przedstawicielami wszystkich poważnych sił politycznych różnego szczebla. Od radnych, po posłów. Daremnie. Z nadzieją czekałem na rok wyborczy wierząc, że osoby te potrafią zawalczyć nie tyle o swoje, co o dobro wspólne. Straciłem te nadzieje. Paraliżujący strach przed najwyraźniej spodziewaną wyborczą porażką i idące zaraz za tym pytanie „i co po niej?” odbiera tym osobom resztki energii i unieczynnia je skuteczniej niż jakiekolwiek argumenty. Nie zgadzam się na taką rzeczywistość. I wyrazem tej niezgody jest moja decyzja.

Nie odczuwam obawy o to, że moje działania odbiją się na mnie, na bliskich i przyjaciołach. Nie mam rzecz jasna żadnej pewności co do rezultatów decyzji, którą teraz komunikuję. Wiem jednak, że moja kandydatura wniesie do przedwyborczej debaty nową jakość i zmusi pozostałych kandydatów do aktywniejszych zachowań. Nie wykluczam, że moje zaproszenia do debaty mogą być ignorowane. Wybieranie kiedy pewne instrumenty demokracji są dobre, a kiedy złe, stało się cechą rozpoznawczą strategii wyborczych obecnego prezydenta. Przywykłem do tego. Cierpliwie i konsekwentnie będę realizował cele, które postawiłem przed Info-Posterem i dołożę wszelkich starań aby dialog ze mną chcieli podjąć jedyni partnerzy, na których naprawdę mi zależy – gliwiczanie. Mogą być pewni, że znajdą we mnie takiego samego człowieka jak oni, borykającego się z podobnymi problemami, otwartego na ich oczekiwania, pomysły i rady.

Z propozycją wyborczej koalicji zwrócę się dziś jeszcze do wszystkich gliwickich stowarzyszeń oraz grup nieformalnych. Będę również zwracał się imiennie do osób, które chciałbym zaprosić do wspólnej pracy na rzecz niezbędnych w Gliwicach zmian.

Szanowni Państwo, w tym momencie rozpoczynam, nie czekając na innych, swoją kampanię wyborczą, mając szczerą nadzieję, że będzie to Wasza kampania.

Z wyrazami szacunku
Dariusz Jezierski

38 Comments on "Będę kandydował w najbliższych wyborach!"

  1. Paweł Michalski | 31 marca 2014 at 8:31 am | Odpowiedz

    No Zuch Chłopak z Pana Redaktora ! 

  2. Życzę panu powodzenia biorąc pod uwagę z czym będzie sie pan musiał zmierzyć jeżeli uda się panu wygrać. Mam nadzieję, że w przeciwieństwie do Frankiewicza nie będzie pan dzielił mieszkańców miasta oraz będzie się pan liczył z ich zdaniem.

  3. pierwsze "zaproszenie do debaty" już było wystosowane 24.02.2014r., preludium wyborcze?

    http://info-poster.eu/bedzie-prywatny-akt-oskarzenia-przeciwko-zygmuntowi-frankiewiczowi/

    • Przyznam, że wtedy jeszcze nie dopuszczałem do siebie nawet myśli o tym. W związku z moją decyzją rozważę natomiast odstąpienie od wszystkich roszczeń, które mają całkowicie prywatny charakter. Pozostaną w toku jedynie sprawy, dotyczące kwestii publicznych.

      • tetralny spektakl | 31 marca 2014 at 1:35 pm | Odpowiedz

        Były już szumne zapowiedzi protestu głodowego…,rozliczania prezydenta i zastępców…, zasypywano prokuraturę zawiadomieniami, pisano do NIK, deklarowano zaskarżanie uchwał RM, straszono niektórych radnych, że grozi im więzienie…tylko efekty tych działań są ZEROWE!!! Można oczywiście dodawać sobie animuszu i twierdzić, że teraz w "nowych okolicznościach"  dla dobra miasta i jego mieszkańców "zasadne będzie odstąpienie", aby podać zręczne wytłumaczenie dla uniknięcia kolejnych porażek! Jeśli nie udało się do tej pory (przez 2 lata!) zbudować żadnego zaplecza (nawet 15 osobowej grupy do założenia stowrzyszenia), to rzeczywiście trzeba mieć ograniczoną zdolność do samorefklesji i obiektywnej oceny sytuacji…chyba, że w tym całym przedsięwzięciu może chodzić jedynie o kolejny sektakl teatralny i groteskową przyczynkowość. Zgłoszenie samemu kadydatury bez wyraźnego poparcia określonych środkowisk opiniotwórczych może oznaczać, że kandydaturę wystawiła jednoosobowa redakcja I-P, sama recenzując swoje dotychczasowe dokonania…Analizując ile osób popiera działania "solisty", można oczekiwać, że będzie się działo…Domyślam się, że za chwilę pojawi się odmienna narracja, a nawet stwierdzenia, iż ktoś śmie podważać obywatelskie prawo D.J do kandydowania na urząd prezydenta miasta, ale komentujący nie to ma na myśli… Trzeba bowiem umieć "mierzyć siły na zamiary". Zobaczymy jaki komitet wyborczy przedstawi kandydat, jakie nazwiska znajdą się na "jego liście wyborczej", a wtedy się okaże jakiego poparcia lokalna społeczność udzieli "specjalistom od tekstów o ssaczach, bądź zdobywców masztów…oraz innych hejterów". To będzie z pewnością dobra (kolejna) nauczka dla wielu.

        • Mam jeden podstawowy zamiar – wprowadzić pierwszorzędnej wagi kwestie do debaty publicznej. Za zerowe wyniki działań, które wszak popierał także naukowy autorytet, nie ja odpowiadam, a zepsute, by nie powiedzieć zgwałcone państwo. Komentujący zpomina – bardzo łatwo zresztą – że w tym politycznym spektaklu gramy od dłuższego czasu monodram. Za jego koszty i porażki odpowiadam ja sam. I w przeciwieństwie do niektórych komentujących oddaję każdą wolną chwilę i porcję energii temu co robię. To teatr dramatyczny, szanowny przedmówco, płacę za niego ogromną cenę. Ale to mój teatr, skoro już mamy zostać przy takiej terminologii. Swoją drogą, trudno chyba mówić o sympatii, czy nawet bezstronności, jeśli komentujący za cel uważa owo mityczne „koryto”. Wszelkie koszty ponoszę ja sam. Swoją kandydaturę również wystawiłem ja sam. Inni co najwyżej mogą ją poprzeć lub odrzucić. A to już zupełnie inna historia.

        • Z twoich przemyśleń wynika, że stado świń dotąd oblegających koryto jest ci znajome, miłe i nie życzysz sobie, żeby trafiło do rzeźni. A samo postrzeganie służby publicznej, jako "koryta" i każdego, kto chciałby jej przywrócić pierwotne znaczenie i wartość dyskwalifikuje cię jako partnera w rozmowie.

        • 'teartalny spektakl'… Mam kilka pytań, jeśli można? 1. Szumne zapowiedzi protestu głodowego Z tego co wiem, DJ jak powiedzial, tak zrobil. Kwestia tylko tego, ze zostal zaproszony na rozmowy z ktorch jasno wynikalo, ze wojewoda jest zainteresowany wyjasnieniem wszystkich kluczowych spraw. Moim zdaniem zostalo osiagniete to co moglo byc osiagniete i to szybciej niz mozna bylo sie spodziewac. To, ze obietnice okazaly sie klamstwami to juz inna sprawa i chyba akurat nie na DJ to rzutuje? Pewnie, ze liczy sie skutecznosc i koncowy efekt ale mowimy tu o jednej osobie zmagajacej sie z problemami zwiazanymi z ukladem trwajacym od lat. Trzeba konsekwencji i doswiadczenia zeby osiagnac w tej sprawie sukces. Co do konsekwencji w dzialaniu chyba sprawa jest oczywista w przypadku DJ? Doswiadczenie natomiast przychodzi z czasem, o ile podejmuje sie wyzwania i wyciaga wnioski. 2. straszono niektórych radnych, że grozi im więzienie W dalszym ciagu grozi (takie wnioski przynajmniej wyciagam z tego co czytam). Problem w tym, ze przewodniczacy RM probuje swoich sil jako prokurator i chyba nie do konca rozumie swoja role – moge sie oczywiscie mylic. Nie bardzo rozumiem dlaczego rzutuje to na DJ? 3.Można oczywiście dodawać sobie animuszu i twierdzić, że teraz w "nowych okolicznościach"  dla dobra miasta i jego mieszkańców "zasadne będzie odstąpienie", aby podać zręczne wytłumaczenie dla uniknięcia kolejnych porażekO ile dobrze rozumiem to co przeczytalam powyzej, chodzi jedynie o roszczenia prywatne wiec nie bardzo rozumiem jaki to ma zwiazek z dobrem miasta i mieszkancow? Wydaje mi sie, ze jest wyraznie napisane, ze sprawy publiczne pozostana w toku? 4. Zgłoszenie samemu kadydatury bez wyraźnego poparcia określonych środkowisk opiniotwórczych może oznaczać, że kandydaturę wystawiła jednoosobowa redakcja I-P, sama recenzując swoje dotychczasowe dokonania… Analizując ile osób popiera działania "solisty", można oczekiwać, że będzie się działo… O ktore dokladnie srodowiska opiniotworcze chodzi? Ciekawa jestem w jaki sposob poparcie dla 'solisty' zostalo przeanalizowane? 5. Trzeba bowiem umieć "mierzyć siły na zamiary". Zobaczymy jaki komitet wyborczy przedstawi kandydat, jakie nazwiska znajdą się na "jego liście  wyborczej" Rozsadnie jest mierzyc sily na zamiary to fakt ale gdyby wszyscy podejmowali decyzje kierujac sie ta zasada, do tej pory mieszkalibysmy w jaskinch i krzesali ogien. Do tego, zeby DJ mogl kandydowac w wyborach tylko jedna osoba musi w nigeo wierzyc i jest to on sam. Moze uda sie juz teraz, moze trzeba bedzie wiecej czasu. Jedno jest pewne, DJ chce zostac prezydentem Gliwic a od siedzenia na tylku zastanaiajac sie czy jego sily siegaja zmiarow napewno do niczego nie dojdzie. Nawet jezeli nie tym razem, to bedzie to swietne doswiadczenie ktore pomoze mu byc jeszcze lepszym kandydatem w przyszlosci.  

          • Może szanowna Pani występująca jednocześnie w roli rzecznika i adwokata napisze jeszcze ze dwa takie "panteony" ku chwale swojego "guru", a zapewne będzie to miało istotny wpływ na przebieg wydarzeń. Zdolność do samorefleksji widać nie ma miejsca i zawsze musi być tylko racja D.J. i nikt nie ma prawa zgłosić swoich uwag i wątpliwości – zabawne, tylko jedna osoba zawsze może mieć rację! Zaczyna to do złudzenia przypominać inną postać, podobno posiadającą monopol na mądrość… Droga Pani, to nie ddyktatura, aby za każdym razem atakować i całkowicie negować uwagi, jeśli pojawi się nie taki wpis, jaki byłby oczekiwany przez Redakcję. Ale widzę, że tu tylko można pisać "panteony ku chwale", a jeśli wyrazi się odmienny pogląd od razu człowiek staje się wrogiem. Trzeba się jeszcze będzie wiele nauczyć – umiejętności przyjmowania odmiennego zdania zwłaszcza!

            • Ponieważ wygląda na to, że z niepojętego dla mnie powodu ironia komentującego zaczyna być cokolwiek jadowita, z obawy o to aby i mnie samemu nie zabroniono pisac w mojej witrynie, ograniczę się do jednej tylko uwagi: poziom złośliwości komentującego jest niewspółmierny do sytuacji. Czyżby kiedykolwiek przeszkadzano komentującemu w krytyce? Cenzurowano? I dlaczego uważa on, że z jego uwagami inni czytelnicy nie mogą polemizować? Na I-P nie cenzuruje się postów poza jednym przypadkiem: obraźliwych sformułowań i niecenzuralnych wyrażeń skierowanych pod adresem konkretnych osób. Wszystko. Z góry przepraszam, że osmieliłem się wtrącić…

            • Drogi (a) B, nie do konca rozumiem Twoj komentarz. Gdybym faktycznie patrzyla na wszystko jednostronnie, nie czytalabym innych komentarzy, nie zadawalabym pytan, nie prosilabym o doprecyzowanie. W wypowiedzi do ktorej sie odnosilam bylo sporo stwierdzen sugerujach mala skutecznos DJ i niewielkie szanse w wyborach ale byly one  poparte samymi ogolnikami. Dlatego dopytuje.  Bardzo niepokoi mnie to, ze  kazda prosba skierowana do osoby  o odmiennym zdaniu o to zeby doprecyzowac wypowiedz  jest widziana jako wsciekly i zawziety atak omotanych oszolomow (i nie mam tu na mysli wypowiedzi ktora komentowalam tylko Twoja).

              Rowniez nie kazda osoba ktora wzbudza moja sympatie i zaufanie staje sie moim guru. Zupelnie nie rozumiem czemu ma sluzyc takie wyolbrzymianie wszystkiego.

              I jeszcze jedno, gotwa jest porozmawiac z kazym i na dowolny temat ale bardzo bym prosila zeby nie traktowc  mnie jak malej dziewczynki na ktora mozna patrzec z politowaniem  i ktora mozna postawic w kącie kiedy mowi nie to co  ‘powinna’.

              Jestem dorsla, kulturalna osoba wiec jezli masz ochote na dalsza rozmowe to prosze sie do mnie zwracac z szacunkiem. Mozemy miec odmienne zdania ale trzymajmy fason, ok?

  4. to bardzo trudne wyzwanie obecny prezydent korzysta za darmo ze wszystkich dostępnych środków masowego przekazu ma cały sztab ludzi tudzież wojtek no i bardzo zamożnych dworzan a kampania kosztuje i to dużo należy przygotować się na bardzo brzydką kampanię próbka była w referendum ci  ludzie poza gliwicami nic nie znaczą i będą do upadłego bronić swojego poletka nie mniej jednak jestem z panem bo podoba mi się tak odważna deklaracja bo i tak moim zdaniem jest już trochę za późno aby wyjść na zewnątrz z deklaracją kandydowania a tych nie widać i nie słychać

  5. W takim razie powodzenia!!!

    Czekamy też na pozytywny program 🙂

  6. A oto co piszą o Gliwicach w Przeglądzie

    To jeszcze nic w numerze 14(744) Przeglądu ukazała się następująca informacja Prof. Leszka Dobrzańskiego prorektora Politechniki Śląskiej chce odwołać społeczność akademicka. Zarzutów jest bardzo dużo, min. taki, że realizując  projekt za pieniądze UE przeznaczył na wynagrodzenie dla siebie i dwóch córek prawie 900 tysięcy zł co było jedną trzecią wszystkich kosztów.

  7. Tak, zgadzam się. Są spore szanse zamieszać. Powodów coraz więcej i winni też znani. Nie tylko pazerność, arogancja, czy wręcz przestępstwa, ale zupełna niekompetencja. Wieloletni brak profesjonalnego planowani przestrzennego Gliwic odbija się dziś z z narastającą mocą sprawczą. Jest to ta słynna "sprawczość" jedynego magistrackiego mędrca Zygmunta Frankiewicza.

    Jak można było tak w jednym momencie rozgrzebać całe miasto i powycinać, być może nawet, kilkanaście tysięcy dobroczynnych dorodnych drzew?

    Mieszkańcy odczuwają wszędzie wciskający się brud i smród. Ulic nie da się dobrze wysprzątać, a powinny być zmyte do czysta. Ten syf wnika do mieszkań i zalega wszędzie. Sprzątanie go to robota głupiego. Wdychamy go i zjadamy. Wszędzie charki na chodnikach, bo magistrat nie zaopatrzył miasta w spluwaczki 🙁

    GDZIE SĄ SPLUWACZKI, NO GDZIE?? prezydencie Frankiewiczu?!!

  8. Elżbieta Zaleśna | 31 marca 2014 at 9:34 am | Odpowiedz

    Bardzo dobra decyzja. Mam nadzieję, że uczciwość i sprawiedliwość zwycięży. Poparcie moje i moich bliskich juz Pan ma.

  9. czytająca uważnie | 31 marca 2014 at 9:56 am | Odpowiedz

    Bardzo się cieszę z postanowionej przez Pana decyzji.Nawet przyznam szczerze, że po cichu miałam taką nadzieję,że może Pan sie zdecyduje zawalczyć o stanowisko Prezydenta (takie stanowisko naprawdę jest warte dobrych ludzi w pełnym tego słowa znaczeniu).Zajmuje się Pan już bardzo długo prawdziwymi problemami z jakimi my Gliwiczanie się borykamy.Wierzymy z mężem,że Pan jest w stanie zbudować listę kandydatów do Rady Miejskiej taką,która będzie wsłuchiwała się z pełną uwagą w słowa Gliwiczan i zawsze będzie brała pod uwagę ich zdanie i się z nim liczyła a nie odtrącała sie od Nas jak obecna władza od natrętnych much.

  10. Gratuluję odwagi i proszę uzbroić się w solidny impregnat,który ochroni Pana przed prawdopodobnymi hektolitrami pomyj.Trzymam kciuki i szczerze życzę powodzenia!!!!!

  11. Mam słodzić?

    Nie ,ale mogę rzec HURRA…

     

  12. Brawo, na 10 głosów od czytelników może Pan liczyć oraz na ich poparcie w komentarzach, natomiast przez większość mieszkańców Gliwic niestety pańskie działania nie zostaną odebrane pozytywnie, a wręcz przeciwnie! Ludzie mogą (będą) oceniać, że wszystko robił Pan to po to, aby samemu zapewnić sobie koryto…, a kto wtedy zajmował by się prowadzeniem Info-postera?

    • Nigdy taki czas nie nastąpi. Każdy będzie nieodpowiedni. DJ ma szansę zatrząść kliką  bo ma:

      Wiedzę,determinację, jest merytorycznie przygotowany podobnie jak Frankiewicz. Oni się tylko go będą lękać bo wytyka im nieprzestrzeganie prawa a ONI boją się  Wymiaru Sprawiedliwości.
      Słusznie.. bo z czasem ten wymiar ich….

      Każdy będzie opluwany …. każdy bo nikt nie ma takich pieniędzy na kampanię wyborczą jak kamaryla.
      Kamaryli gnije łeb i trzeba go usunąć. Zrobić to może tylko Jezierski.

      Nie bój żaby wyborco.. Pokonaj Żabę wiarą…

  13. Bez kompromisu | 31 marca 2014 at 3:12 pm | Odpowiedz

    Popieram,

    20 letnie  "sprawowanie nadzoru"  nad  miastem  czas skończyć.   Ekipa Frankiewicza musi odejść,  niech  zastąpi  ją  Pan Dariusz Jezierski.

    Gliwice są brudne, zaniedbane, wyludniają się,  dlatego warto walczyć o zmiany.  

  14. Drogi Infoposterze, szczerze? Mysle, ze to jeszcze troche za wczesnie na wygrane wybory. Jeszcze nie pora na Ciebie. Ludzie jeszcze nie dojrzeli .Ale dojrzewaja. I mysle, ze to swietna okazja zeby pokazac sie jako powazny i wiarygodny kandydat. Strategicznie swietne posuniecie bo pokazuje ze, oprocz determinacji zeby przywrocic  w miescie zdrowy rozsadek, masz jeszcze osobiste ambicje, ktore  dadza Ci dodatkowa energie. W nadchodzacej kandencji? Jak najbardziej tego zycze ale mysle, ze sukces przyjdzie w tej kolejnej. W to, ze przyjdzie nie watpie.

    Dwa lata ciezkiej i bardzo potrzebnej pracy to z jednej strony bardzo  duzo. Duzo wiecej niz przecietna osoba poswiecila miastu. Patrzac natomiast z perspektywy ubiegania sie o prezydenture w Gliwice to nie tak wiele. Mysle, ze potrzeba wiecej czasu na to zeby dotrzec do Gliwiczan metodami tymi, ktore stosujesz czyli rzetelna i wiarygodna informacja oraz konsekwecja. (no bo zawsze mozna jeszcze zalatwic sprawe wysylajac ludzi na sponsorowanego grila 😉 ). 

  15. Ciekawe, naprawdę interesujące. Pożyjemy, zobaczymy.

  16. Z listu otwartego do NGO: "Jestem i będę otwarty na cenne sugestie, wnioski programowe, ale także na konstruktywną krytykę". ha ha ha, chyba jedynie w słowach…o przepraszam, no przecież jutro jest 1 kwietnia, no i wszystko staje się jasne, o jeden dzień za wcześnie takie newsy się podaje!

  17. "jadowita ironia" | 1 kwietnia 2014 at 12:04 am | Odpowiedz

    Wypada żałować, że takie sformułowania padają pod adresem czytelnika z ust "kandydata na urząd prezydenta", bo to jednoznacznie utwierdza w przekonaniu o słuszności zgłoszonych uwag, niestety! Nie każde zwrócenie uwagi należy traktować w kategorii zamierzonej złośliwości, gdyż powinno się przynajmnieć podjąć próbę rozważenia argumentów i ewentualnego zastanowienia się nad tym, w jakim celu zostały wyrażone refleksje.

    • Jeśli już cudzysłów, to zachowajmy standardy, tak do niedawna miłe komentującemu. Ironia była bowiem „COKOLWIEK jadowita” i na dodatek „zaczynała być taką” dopiero, a to zmienia zasadniczo sens wypowiedzi.

  18. "jadowita ironia" | 1 kwietnia 2014 at 12:34 am | Odpowiedz

    przepraszam najmocniej Pana kandydata, ale zaczynam mieć obawy, że jeśli na tym etapie, (tj. przed zebraniem podpisów i oficjalnym zarejestrowaniem komitetu wyborczego) opinie czytelnika są określane takim mianem, to za chwilę można się spodziewać zwrotów w stylu "upiorny szkodnik", a tego wolę uniknąć

    • Mogę uspokoić w tym względzie. Gdyby komentujący spokojnie prześledził sposób w jaki traktuję w I-P adwersarzy, przyznałby, że jest on naprawdę właściwy i daleko odbiega od „norm regionalnych”. Polemika tak ma, że polemistów musi być co najmniej dwóch. Jeśli jednak komentujący woli, aby jego uwagi i komentarze zostawiać „bez komentarza” – nie jest to żaden specjalny problem

    • Z tego co tutaj obserwuję to większość komentarzy się ukazuje w tym nawet krytyczne wobec redaktora czego dowodem jest twój komentarz. Proponuję, żebyś udał się na infogliwice i zamieścił tam jakiś komentarz krytyczny wobec Frankiewicza zobaczymy jak długo się tam utrzyma

    • Wygląda mi to na rozpoczęcie kampanii obronnej pod kryptonimem " Armatą na muchę", bo skoro jeszcze "przed zebraniem podpisów i oficjalnym zarejestrowaniem komitetu wyborczego" już są występy jako "jadowita ironia", tak z gruntu zupełnie bezinteresowne, a wcześniej, jak sądzę pod innymi okazjonalnymi nickami i równie "jadowicie", to tylko chylić czoła przed wyborem pracy zawodowej, która obfituje w śmiertelną nudę, brak samorealizacji, za to dającą ci wirtualną kompensację tych przykrości czasem wolnym na wirtualne bycie "ironicznie jadowitym". Trzeba chyba nielicho niskiej samooceny, żeby tak perwersyjnie otwarcie podbijać sobie bębenek ego, ale to w końcu twoja broszka. Może mógłbym z tobą pogawędzić, ale kiedy ktoś, nawet milcząco deklaruje, że już wybrał, a inni kandydaci nie są warci są jego zainteresowania i głosu, a pomimo to usiłuje jednak zaistnieć w roli wysublimowanego kpiarza tychże, to od czego powinniśmy zacząć, jak myślisz, "jadowta żmijo", czy też równie balonowy "upiorny szkodniku"? Terapii jest wiele.

  19. "jadowita ironia" | 1 kwietnia 2014 at 12:51 am | Odpowiedz

    Istota problemu sprowadza się do tego, że komentujący znając mechanizmy ludzkich zachowań i rozumowania społeczeństwa, ośmielił się wyrazić odmienny pogląd, jeśli chodzi o prakseologiczne podejście do tematu tj. sposób i etapy planowania przekazu komunikacyjnego określonych działań w kontekście ich odbioru, a także skuteczności.

    • Cóż, nie do końca o to chodzi, bowiem ten wątek naszej dyskusji dotyczył raczej osoby trzeciej, której komentujący wręcz imputował, jakobym był jej guru i sugerował, że atakuje i neguje opinie dlatego, że nie był to wpis oczekiwany przez redakcję. Wywołani zostaliśmy zatem „hurtem” oboje. I tego rodzaju nieuzasadnione sugestie uznałem i wciąż uznaję za bezpodstawne. Dlatego proszę nie zmieniać pod koniec tej wymiany zdań jej tematu, sugerując, że dotyczyła ona prakseologii, socjologii i jakichkolwiek innych dyscyplin naukowych. Sugerując takie naukowe podejście nie można się uciekać do wymiaru wręcz ezoterycznego i wróżyć z fusów domniemając, iż komentująca jest bez mała medium podatnym na zachcianki redakcji. To nie byłoby przecież profesjonalne

  20. "jadowita ironia" | 1 kwietnia 2014 at 1:13 am | Odpowiedz

    Każdy pozostanie przy swojej opinii, ludzie mają prawo się różnić i odmiennie myśleć, to jest naturalne, zresztą to nie ja będę oceniał skuteczność działań kandydata lecz mieszkańcy. Mój czysto prywatny pogląd jest taki, że na "krytyce ssaczy", "zdobywaniu masztów", pisaniu o radnym, który "mnie straszy", a innemu "grozi więzienie" niestety nie buduje się zaufania, a tym bardziej nie zyskuje poparcia społeczeństwa. Oczywiście Pan kandydat, jako autonomiczna jednostka samodzielnie określa strategię działania, sam pozycjonuje siebie i kreuje wizerunek medialny własnej osoby, który trafia następnie do opinii publicznej.

  21. To może "jadowita ironia" opowie nam  na czym buduje się zaufanie i zyskuje poparcie społeczne jesli nie na pełnej determinacji i wyrzeczeń dwuletniej pracy w pokazywaniu gliwiczanom jak są okradani przez skorumpowanych urzedników z UM Gliwice i nie tylko.

  22. Pamiętam, kiedyś już jakiś "manifest programowy" popełniłeś. Nie powtarzaj błędu i w nowym, broń Cię Panie Boże, nie zajmuj się kulturą i estetyką. Od kultury są dwa centra handlowe i jeśli wierzyć lokalnej prasie, świetnie i w punkt trafiają z ofertą. Od powinności miejskiego budżetu w tej kwestii wara. Po cichu owszem, można wspierać kwotowym udziałem, patronatem. To ostatnie jest najtańsze, opłaca się. Ale bądźmy szczerzy, kultura, to toksyczny balast, którego świadomi swoich potrzeb nowi mieszczanie w Gliwicach nie potrzebują. To jest dobre dla pedałów, a nasz gliwicki wyborca jest prostym, zdrowym, arcyheteroseksualnym białym macho. W dresie. Czasem w szaliku, nawet latem. I dotyczy to tak samo mężczyzn, jak i kobiet. Tak, one też są macho. Wystarczy spacer po ulicach naszego antymiasta, które w powszechnej opinii gliwiczan traktowane jest jako piękne i dynamicznie się rozwijające. Broń Boże nic nie pisz o ochronie podupadłych zabytków, czy w ogóle historycznych budynków, bo od razu podpadniesz wyznawcom teorii, czy już nawet kultu, twierdzących, że celowe doprowadzanie do ruiny i zgoda na ich wyburzanie pod choćby żwirowy parking nie jest niczym nagannym, bo takich "historycznych i pięknych willi i kamienic" na szczęście mamy pod dostatkiem. Możemy je wyburzać do woli pod parkingi z tłucznia i błota, pod hipernowoczesne błyszczące technologiczną nowością blaszano-betonowe kontenery wszelkich gabarytów, czy pod kolejne nowe ulice, które są prawdziwym hitem wśród zupełnie odnowionych gliwiczan w ich coraz starszych gratach na kołach, a których nigdy nie będzie dość. Stracić poparcie buców za kierownicą, to spalić się na starcie. A mam tu na myśli nie tylko facetów. Nasze piękne gliwiczanki już nie jeżdżą autobusami, chociaż są tacy, którzy usiłują je przekonać, że podróż niskopodłogowym autobusem jest przyjemna i warta ryzyka. Cóż, sami nie ryzykują. Nasze piękne gliwiczanki samotnie suną szerokimi ulicami naszego pięknego antymiasta, a kiedy muszą zaparkować swoje piękne maszyny, wprawiają w zdumienie niejednego macho i wielu buców płci męskiej. Bo w kwestii bycia kierowcą-bucem od kobiet można się uczyć. I nikt nie próżnuje, zapewniam. Tak więc, cicho sza.

    Nie waż się też nawet wspomnieć o drzewach! Drzewa są groźne nie tylko dla kandydata na prezia. Drzewa w Gliwicach są przebiegłe, złośliwe i śmiertelnie groźne. A skoro są zagrożeniem dla kierowców, ich ukochanych samochodów i podobno nawet dla pieszych, to są równie groźne dla kandydata na prezia. A poza tym, za każde kilkudziesięcioletnie (kilkusetletnie też) drzewo wycięte w centrum miasta, sadzonych jest kilka (-naście?) innych. I co z tego, że gdzieś tam w jakimś lesie, daleko od ludzi? I co z tego, że realną korzyść z nich będą mieć, być może, dzieci naszych wnuków? Liczy się jedynie Tu i Teraz. 

    Właściwie tych spraw, których powinno się unikać, jest więcej. Może czytelnicy się dołożą?

Leave a comment

Your email address will not be published.


*