Beksiński, Lewczyński, Stapowicz… – Marian Andrzejczak na marginesie wystawy w Czytelni Sztuki

2 komentarze

Robiłem wystawy znanym i mniej znanym artystom, a każdy kontakt wniósł w moje życie ciekawe doświadczenia. Tak poznałem np. Józefa Budkę z Katowic (litografia). Od zawsze kocham sztukę, geografię i historię. Poznałem artystów z Gliwic, Torunia, Krakowa, Katowic ale także z Czech, Węgier a nawet Senegalu w Afryce Zachodniej. Miejscem szczególnym był dla mnie jednak Kluczbork. Ta miejscowość była i nadal jest swoistym zagłębiem artystycznym. Kilku naprawdę dobrych kopistów lub artystów potrafiących ze szkła wykonać cuda jakie się „fizjonomom” nie śniły czy też klasycznych lecz genialnych grafików. 

Malarstwo Beksińskiego nie jest mi obce, ale jego grafika komputerowa bliższa, gdyż w 1999 roku w tym samym czasie w kilku miejscach Polski odbywały się jej wystawy pod patronatem gliwickiej galerii ESTA. A tę oto wystawę „czyniłem” w Kluczborku.

Beks .Esta

Beks .KL 1

Beks .KL 2

Beks .KL 3

Beks .KL 4

Muszę przyznać że wprowadził mnie w świat artystów Tadeusz Stapowicz choć bez winy nie jest i mój brat Janusz, który jest doskonałym pejzażystą i poetą.

Mam sporo obrazów i rzeźb. Choć nie posiadają one wartości materialnej, to mają sentymentalną. Dzięki Tadeuszowi poznałem np. dzieła nieżyjącego już malarza Stefana Żechowskiego

Tak dla ciekawostki na jednym ze skanów jest zdjęcie małej dziewczynki Asi Rozbrój, która teraz jest studentką Politechniki w Gliwicach a córką Jadwigi której mąż był doskonałym grafikiem.

Warto przypomnieć folde. Zdjęcia prac wykonał do niego… Jerzy Lewczyński

1

2

11 10 9 86 3

 

A całkiem na marginesie… Przypominam sobie nadanie tytułu mecenasa sztuki pewnemu „tęgiemu” Prezesowi przez Prezydenta Gliwic. Pękałem ze śmiechu, bo sztuka którą ów Prezes opanował nie jest z gatunku artystycznego. No chyba że zamiarem Prezydenta było nadanie mu Mecenatu nad Sztuką Nieartystyczną.

Tytuł mecenasa sztuki przynależny jest Tadeuszowi Stapowiczowi, a cała ta dygresja ma tylko jedne cel – przypomnienie kto to taki, ów Mecenas Sztuki.

Marian Andrzejczak

2 Comments on "Beksiński, Lewczyński, Stapowicz… – Marian Andrzejczak na marginesie wystawy w Czytelni Sztuki"

  1. Mecenas sztuki, to wyjątkowy tytuł dla każdego środowiska, a dla takiego, które dopiero co wyrwało się z błota, a w prowincjonalnym mieście prowincjonalnych ludzi z prowincjonalnymi ambicjami, to większy przywilej, niż zatknięcie szpicy/gwiazdy na szczycie choinki. Normalnie to pasja, wiedza, węch i biznes, ale że Gliwice każdym normom stają w poprzek, i w tej mają własne osiągnięcia, że wspomnę prezesa ZBM I TBS I, pana Tomala, który już w 2008 r. objawił się nieco desperacko, jako sztuki znawca i artystów donator. Jego pragnienie umieszczenia przed jednym z budynków TBS rzeźby produkcji pewnego dyplomowanego artysty, szczęśliwie dla nas wszystkich i paru innych wartości się nie udała. Dosyć, że po paru latach artyście jednak udało się jedno z "dzieł" wcisnąć Rybnikowi:  http://www.rybnik.com.pl/wiadomosci,rzezba-na-rondzie-rybniczanie-przecieraja-oczy-ze-zdumienia,wia5-3266-20363.html

    W Gliwicach na szczęście nie udało się, o czym pisałem tu: http://forum.gazeta.pl/forum/w,94,77907522,77907522,Kontrakt_na_sztuke_za_cene_materialu_.html

    Coż z tego, kiedy prezes nie ustaje w dążeniu do osiągnięcia dozgonnego tytułu mecenasa sztuki za cudze pieniądze. Z rzeźbą nie wyszło, to po latach, z zaskoczenia walnął muralem i ogłosił sukces, co posłuszne głupki z lokalnych mediów bez zażenowania cytowały tak: "To jedyny taki w Polsce i jeden z nielicznych na świecie". Czyli Gliwice znowu w awangardzie. Głupoty, ale o tym nigdzie nie przeczytasz. Nikomu we łbie nie zaświtało, dlaczego światowe media o tym nie trąbią, chociaż miały jednodniową erekcję na głupkowatą wieść z Gliwic o wampirach? Bo ogólnopolskie, to wiadomo, zmilczały to "artystyczne wydarzenie" z tradycyjnej zawiści… Prezes zapowiedział, że ten mural, to nie jest jego ostatnie słowo, więc najlepsze jeszcze przed nami. Właściwie, to po akceptowanej, finansowanej i reklamowanej przez urzędników miejskich akcji zasyfiania przestrzeni publicznej pt. "Pomalujmy miasto na sportowo" dlaczego nie? Teraz można "pojechać po bandzie". I jadą. Wiceprezydent Tomala robi nam jakieś niby rzeźby-kurioza, Tomal mural, który wyglądaj jak reklama wody mineralnej, albo środka do prania. Kto następny i z czym? Po ucieczce sporej grupy przytomnych gliwiczan, w większości ostali się tutaj zombie-obywatele, zajechani wyrobnicy SSE i wesoła górnicza brać z żonami w solariach, więc różni amatorzy prezesi i prezydenci mogą bez ograniczeń realizować swoje fanaberie z publicznych pieniędzy. Zapytaj zombie-obywateli na brudnej głównej ulicy, czy Gliwice są ładnym miastem, to jeden przez drugiego będzie cię przekonywać, że nieee… bo Gliwice są kurwa, piiiiiękne! najpiękniiiejsze, kurwa, są! A że indagowani wyglądają na zubożałych "turystów" z zabitego pamiętającymi PRL dechami powiatu, albo jakby właśnie wyszli ze śmietnika po tygodniowym balu w towarzystwie gołębi i "wiśniowego młota", to nic, każdy głos się liczy. Ale jeśli na przed laty reprezentacyjnej ul. Zwycięstwa, od miesięcy można kupić z chodnika czosnek od meliniary, albo baloniki od poobijanej i opuchniętej mordy żula, to ja nie zastanawiam się, dlaczego w Esta na wernisażach jest w porywach dwadzieścia osób, a w Czytelni Sztuki bez przerwy robi się wystawy fotografi, żeby zwabić wszystkich domorosłych artystów-pojebów z aparatami, którzy nawet na wernisaż przychodzą z armatami obiektywów i robią zdjęcia zdjęciom za szkłem, w tłumie podobnych im zombie. No dobrze, powie ktoś, ale ci przynajmniej mają jakieś hobby. I kasę na matryce i optyczne armaty. Dobrze, hobby jest, a racze bywa fajne. Efektem tego hobby są miliardy banalnych zdjęć, zatykających podobno niewypełnialną sferę internetu. Według mnie, więcej pożytku przyniosłaby spontaniczna seksualna orgia fotografików zebranych na wernisażu, niż ich artystyczne dokonania, w sumie zagubionych i nieszczęśliwych ofiar mody na fotografowanie. 

    A teraz idę się napić, bo jutro może ostatnie spotkanie z niedobitkami żywych gliwiczan.

  2. marianandrzejczak | 23 stycznia 2015 at 9:55 pm | Odpowiedz

    Bo w Ssaczym świecie zdominowanym przez "Pasożytów" o których gdzieś tam mimochodem wspominasz  sztuką jest przetrwanie a nie z niej czerpanie. To takie proste. Gdy przy korycie jest kilka świń i wszystkie mlaskają ale jedna jest arcydziełem a wręcz Tłustą SZTUKĄ mięcha  i zgarniała wszystko to inne świnie nie będą głodne choć nienażarte. Co mają powiedzieć zwykli ludzie którzy tym świniom muszą się przyglądać akceptować i tolerować te otylości?

     

    To jest SZTUKA sss9 To SZTUKI ARCYDZIEŁO..

    Też jesteśmy artystami acz wszystko to ubraliśmy w politykę…

     

Leave a comment

Your email address will not be published.


*