Być albo nie być… – czytam monolog na 400 rocznicę śmierci Williama S.

Postanowiłem przeczytać coś ze spuścizny Williama Szekspira. Długo wybierałem i zdecydowałem się na pierwsze w moim życiu głośne czytanie słynnego monologu Hamleta.

"Być, albo nie być…", to doskonały komentarz do rzeczywistości w jakiej funkcjonujemy. Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że większa część naszego społeczeństwa już rozwiązała tę odwieczną kwestię, wybierając "niebyt". Ale wiem też, że wielu z nas nie zrobiło tego i nigdy nie zrobi. A zatem – bądźmy!

Zupełnie przy okazji… Przed rozwiązaniem tego dylematu stoi również Gliwicki Teatr Muzyczny. Podchodźmy zatem z rozwagą do wszystkiego, co się wokół niego dzieje. Bo w tym przypadku dochodzi jeszcze drugi poważny dylemat: JAK BYĆ?

Zapraszam do wysłuchania krótkiego nagrania, które dla Państwa przygotowałem:

Dariusz Jezierski

1 Comment on "Być albo nie być… – czytam monolog na 400 rocznicę śmierci Williama S."

  1. … a swoją drogą zastanawiam się, ile osób w Gliwicach pamiętało o tej rocznicy śmierci największego bodaj dramaturga w historii – no ile. Albo inaczej – ilu to w ogóle interesuje. „Być albo nie być” czy raczej „pić albo nie pić” – oto jest pytanie, przy czym to drugie, jakby bardziej dziś aktualne, czy też nawet na topie. Bodaj w 1962 r. Jerzy Antczak wystawia „Mistrza” z genialną rolą Jerzego Warneckiego jako „mistrza” właśnie. Ten „mistrz”, który nigdy nie zagrał nic poważnego prócz przysłowiowych ogonów, przez całe życie przygotowuje rolę Makbeta. Nigdy jej wcześniej nie zagrał i dopiero w obskurnej piwnicy przed oficerem gestapo czy też SS ma szanse pokazać swój talent z rekwizytem w postaci żołnierskiego bagnetu z napisem „Gott mit Uns”. Dano mu szansę udowodnienia, że on „mistrz” jest naprawdę aktorem, wielkim aktorem … i udowadnia to …

    … Czy to jest sztylet co przede mną błyszczy,

         zwrócony ku mej dłoni rękojeścią …              – wspaniały głos wibruje w przestrzeni piwnicy i mord staje wyrazisty jak nigdy tak wyrazistym nie mógł by być i na żadnej scenie. Frazy coraz głośniejsze, coraz groźniejsze … początkowo po polsku, by w kulminacji przejść na niemiecki … wreszcie kończy rzucając bagnet na kamienną posadzkę :

    …und auf geschreckt von deinen Wachenknecht …         – i cisza …

    „ Ja, Sie sind eine Schautspiler,  Sie sind …”           –  po raz pierwszy ktoś docenił „mistrza” … 

    Wspaniała scena … wspaniałe aktorstwo …

    Tylko … tylko po co ja to piszę ? … a może dla kogo  ? … Kogo to obchodzi ? …

     

Leave a comment

Your email address will not be published.


*