Była „Policja” w Tbilisi, będzie „Złodziej” w Poti

W listopadzie 2013 roku w Teatrze Miejskim im. S. Ahmeteli miałem przyjemność inscenizować słynną „Policję” Sławomira Mrożka. Spektakl nie tylko został dostrzeżony i bardzo dobrze oceniony przez krytykę, ale pojeździł już nie co po innych scenach, potwierdzając wysokie noty. Pojawiła się zatem bardzo szybko prestiżowa propozycja reżyserowania „Złodzieja” Wiesława Myśliwskiego w Profesjonalnym Teatrze Państwowym im. W. Gunia w Poti. Będę miał przyjemność pracować na znakomicie przygotowanej pod względem technicznej scenie, w oddanym dopiero co (w maju) do użytku nowym gmachu teatru.

„Złodziej” to prawdziwe wyzwanie. W zasadzie poczułem się bardzo zaskoczony tym wyborem kierownictwa teatru. Wydana w 1973 roku w miesięczniku „Dialog” sztuka Myśliwskiego nie przekonuje, mówiąc najkrócej, swoimi literackimi, a tym bardziej dramaturgicznymi walorami. Nasz wybitny prozaik najzwyczajniej w świecie eksperymentował z tym gatunkiem twórczości. Narracja jest raczej ciężka, bardziej typowa jednak dla prozy, niż typowego pisania dla sceny. Tekst dodatkowo ma bardzo polski kontekst historyczny i dzieje się na polskiej wsi w czasie wojny. To spore wyzwanie dla tłumaczki, która musi tekst „ugruzinić”, aby nie stracił nic na przekazie, napotykając na dodatkową trudność związaną z dużą ilością wyrażeń gwarowych, idiomów, archaizacji i „uchłopszczenia" składni. Jeśli chodzi o tłumaczącą tekst Magdalenę Nowakowską z Ambasady RP w Tbilisi – lepiej nie mogłem trafić. Bardzo dobra znajomość języka gruzińskiego i duża wrażliwość na język sztuki, daje gwarancję, że skomplikowany proces tłumaczenia „bez strat” z całą pewnością się powiedzie. Magda tłumaczyła już zresztą literaturę gruzińską na język polski.

Zmieniłem tytuł. Spektakl nazwałem „W moim sadzie wojna…”. Jego aktualności upatruję w tym wszystkim co muszą czuć Gruzini lub Ukraińcy w obliczu wzmagającej się agresji ze strony Rosji. Wojna (w przypadku Gruzji tak niedawna, a w przypadku Ukrainy, właśnie trwająca) znowu zaczyna dominować w życiu prostych ludzi. Już jest w sadzie, za chwilę zapuka w szybę. Nie pozostaje to bez wpływu na ich życie. Zmieniają się z dnia na dzień, okrutnieją. Rozpoczyna się zbiorowe kreowanie wroga, wobec nielicznych głosów nawołujących do opamiętania. Tragedia zdaje się narastać w nas, zanim jeszcze zaistnieje w czasie rzeczywistym. Do wojny się dojrzewa. Jej zarodek tkwi w nas zawsze. Może właśnie tak, jak pracząstka zła w owocu z rajskiej jabłoni…? Zapach jabłek… Spektakl już jest we mnie.

To, czy moja praca się spodoba i czy będzie w stanie poruszyć widzów, jak nigdy będzie w tym przypadku zależało od formy inscenizacji. Mam tego świadomość. Czy uda mi się w ciągu miesiąca znaleźć z gruzińskimi aktorami tę najwłaściwszą? Okaże się w połowie sierpnia. Trzymajcie kciuki! Jutro rano będę już na czarnomorskiej plaży…

Dariusz Jezierski

2 Comments on "Była „Policja” w Tbilisi, będzie „Złodziej” w Poti"

  1. Lesław Nowara | 15 lipca 2014 at 3:36 pm | Odpowiedz

    Gratulacje i powodzenia Darku !  A może tak w ramach "wymiany" zaprosić do Gliwickiego Teatru Muzycznego jakiegoś dobrego reżysera z Gruzji?  Może mielibyśmy wreszcie jakiś powiew świeżości na gliwickiej scenie 🙂

  2. Trzymam kciuki i serdecznie życzę powodzenia !!!

Leave a comment

Your email address will not be published.


*