Chcę upomnieć się o swoje

12 komentarzy

Nadeszła pora, by to wreszcie napisać. Naprawdę jest taka potrzeba. Właśnie dlatego, że minęło już trochę czasu od chwili, gdy jako jedna z twarzy środowisk niechętnych obecnym władzom Gliwic, znalazłem się poza marginesem grupy, której w mieście „wolno”. Wolno im być, działać, zajmować się tym, co kochają, uczestniczyć. Mnie natomiast nie wolno. Dlaczego?

Przez wiele lat pracowałem w jury różnych konkursów – poetyckich, teatralnych i innych. Pracowałem z nauczycielami, instruktorami, wreszcie z instytucjami szeroko pojętej kultury. Najczęściej całkowicie za darmo – spędzając czasem cały tydzień na jakimś przeglądzie czy festiwalu. Wiele osób wie o tym doskonale. Prowadziłem dwie grupy teatralne, które z sukcesami reprezentowały gliwicką kulturę na wielu festiwalach w Polsce i poza nią.

Najczęściej to ja sam pokrywałem wszelkie koszty takich przedsięwzięć. I dobrze, bo nie wyobrażam sobie sytuacji, w której nie partycypowałbym w ich finansowaniu. Skala odnoszonych przeze mnie sukcesów była coraz większa, co mogę obiektywnie stwierdzić bez fałszywej skromności. Obecnie po kilku kolejnych i bardzo pochlebnie ocenionych przez recenzentów realizacjach teatralnych w Gruzji, mogę przebierać wśród składanych mi ofert.

Ten tekst piszę z Gruzji, krótko po premierze spektaklu „Spuszczeni” według „Emigrantów” Sławomira Mrożka. Kilka dni temu mój teatr otworzył pierwszą edycję naprawdę dużego festiwalu, prezentując „Pod podeszwą buta” Adama Sroki. Niebawem będę jurorem międzynarodowego festiwalu teatralnego w Bośni i Hercegowinie, a potem spędzę półtora miesiąca na Białorusi, gdzie w znakomitej obsadzie zrealizuję spektakl oparty na dwóch jednoaktówkach Mrożka.

Nie piszę tego po to, aby się chwalić. Piszę, aby potwierdzić Przyjaciołom (bo wrogowie już to wiedzą), że przetrwałem okres całkowitego odcięcia mnie od możliwości aktywnego uczestnictwa w życiu kulturalnym Gliwic. Mam całą kolekcję wypowiedzi i mailowych korespondencji osób z gliwickiej kultury i oświaty, które tłumaczyły mi, dlaczego nie mogą – jak dawniej – zaprosić mnie do jury cyklicznego festiwalu, dlaczego nie mogą opublikować mojego artykułu w wydawnictwie miejskim i dlaczego nie mogą publicznie posłużyć się moim nazwiskiem.

Żałuję, że nie mogę opublikować tych listów. Żałuję, bo wtedy pojęlibyście, Drodzy Czytelnicy, skalę zniewolenia umysłów tak wielu osób, które przecież odpowiadają między innymi za kształtowanie charakterów naszych dzieci. I to jest przerażające. Strach przed REPRESJAMI za opublikowanie nadesłanego do mnie artykułu w Info-Posterze, za dostrzeżenie moich kompetencji teatralnych czy wreszcie ogromna obawa przed konsekwencjami nieopatrznego zaproszenia mnie do udziału w miejskim przedsięwzięciu artystycznym.

Nie waham się używać słowa „represje”. Jest ono w pełni usprawiedliwione. Dzieje się coś bardzo złego, gdy w warunkach obecnie funkcjonującego modelu demokracji, nauczyciele naszych dzieci, dyrektorzy niektórych placówek kultury itp. ze strachu o własne stanowisko i dochody czynnie włączają się w próbę wymazania nazwiska niepokornego osobnika z tego wszystkiego, co określamy WSPÓLNOTĄ. Nasuwa to natychmiastowe skojarzenia ze słynnym dziełem literackim Orwella „1984”.

Nieważne są osiągnięcia i kompetencje kontestatora, nieważny jest jego rzeczywisty wkład pracy w dobro miasta i jego mieszkańców, ale ważne jest, że krnąbrny osobnik nie tylko nie chce przyłączyć się do kilkunastotysięcznej samorządowej klaki, ale wręcz otwarcie pod własnym nazwiskiem występuje przeciwko niej.

Znajduję się w sytuacji, w której od prezydenta miasta i jego zastępców, a także od całej podległej im ekipy nie potrzebuję dosłownie niczego w sensie materialnym. Potrzebuję natomiast mojego miasta. Chcę w nim być i robić to, co przyczyni się do tworzenia wspólnego dobra. I o to właśnie mam zamiar się upomnieć. Już wkrótce. Wszystkimi dostępnymi sposobami. Podobnych do mnie ludzi jest znacznie więcej. Nie można bowiem dopuścić do sytuacji, w której kontestatorzy wszelkiej maści będą traktowani jak obywatele drugiej kategorii.  

Polecam tekst: http://info-poster.eu/sukces-w-gruzji-i-co-dalej/

Dariusz Jezierski

Powyższy tekst napisałem z myślą o publikacji w "Życiu Gliwic". Ukaże się w najbliższym wydaniu gazety.

11 Comments on "Chcę upomnieć się o swoje"

  1. marianandrzejczak | 28 lipca 2015 at 10:12 pm | Odpowiedz

    Człowieku? Kim Ty jesteś przy namaszczonym MECENASIE SZTUKI,Lwie bisnesu? NIKIM

    To on ci mówi MOTŁOCHOWI,kontroluje go co jest dobre a co zle. On ci jest Bogiem jedynem i sprawiedliwem przed fałszywem.

    Nie będziesz miał Bogów cudzych przedemną? Nie będziesz miał bo polegniesz.

    Panie Darku CZAS NA BOGA.

     

  2. A czego sie spodziewac od notorycznego klamcy. Od lat np klamie, ze wybuduje centrum nauki. Nie mowiac o tym, ze to nie ciec ma budowac centrum, tylko naukowcy. Ale inne ciecie tego nie wiedza i sluchaja co ich ciec klamca opowiada. Ostatnio klamal, ze wybuduje sciezke rowerowa od UM do Sosnicy.Klamie wszystko i wszystkim od lat. I rownoczesnie zastrasza. Gdyby chocby przez pol roku Gliwicami rzadzil ktos inny, ciecia nikt juz wiecej by nie wybral. I ciec dobrze o tym wie. Utrzymuje sie na stolku silowo.

  3. Gratuluję Panu ostatnich sukcesów artystycznych. Kiedy kilka lat temu przeprowadzałem się do Gliwic, słuchałem jakie to wspaniale zarządzane miasto, że jest wyjątkowe wśród mizerii śląskich miast, a Pan Prezydent jest jednym z najzdolniejszych samorządowców w Polsce. Teraz, po kilku latach własnych obserwacji, niestety muszę potwierdzić wszystkie Pana spostrzeżenia zamieszczane na portalu. Czarę goryczy przelała decyzja o budowie hali. Kiedy dzisiaj rozmawiam z tymi samymi osobami co kilka lat temu (a jedna jest bardzo wysoko postawiona w Mieście) to nie przyjmują żadnej krytyki na ten temat mówiąc, ze hala będzie motorem rozwoju miasta… I nawet argument że jest to już piąta tego typu hala w promieniu 200 km (nie wliczam Hali Ludowej we Wrocławiu, bo tam już niewiele się dzieje) nie trafia do ludzi, którzy niestety budują sobie pomnik. A konsekwencje będą ponosić niestety następcy.

  4. marianandrzejczak | 29 lipca 2015 at 9:36 pm | Odpowiedz

    I Bogowie??????? Umierają śmiercią naturalną.

    Właśnie Panu JK się to przydarzyło . Pomyśleć  ze facet mial majątek o wartości 15mld złotych  kontakty KONKRETY i co? Wziął coś do grobu? Nic .Czy jego IMPERIUM zejdzie z tego padołu bo nie ma już JK? Nie …..bo nie ma ludzi niezastąpionych. Ogłupionym Gliwiczanom wmawia się że jak zejdzie POepracji lokalny PASZA FZ to będzie koniec świata ..koniec imperium Paszy? Tak…… koniec imperium Paszy nastąpi ale Gliwice bedą trwały dalej 21 lat władzy JEDNEGO Paszy nie jest Demokracją a Tyranią z demokracji wynikającą.

    Dedykuję Paszy i Paszolubnym swój NIEMRAWY przekaz. Czy trzeba być profesorem by owy tekst pojąć?

     

    Otrzymamy wszyscy…wszyscy nagrodę za życie.

    JK FZ MA  i miliardy innych..

    https://www.youtube.com/watch?v=qCGR2dHa8OA

  5. … napiszę po swojemu – wkurwia mnie Pan Redaktorze (bo do Redaktora InfoPostera teraz piszę), wkurwia mnie Pan do białości, wkurwia mnie Pan tak, że mi się piana na ustach pojawia. Wkurwia mnie Pan, bo też chciałbym obejrzeć te spektakle, bo też chciałbym poczuć tę atmosferę, bo choć na chwile chciałbym oderwać sie od codzienności, choćby na chwilę podkreślam. Nie moge zrozumieć dlaczego w tym mieście nie ma miejsca dla twórców, nie moge zrozumieć dlaczego wszyscy, którzy coś osiagnęli "spierdalają z tego miasta w podskokach". Mógłbym wymienić tu całą listę tych, którzy otarli sie o Gliwice i którzy wspominają to "otarcie" jako koszmar albo próbują o nim zapomnieć. Pan te nazwiska zna, ja je znam i wiele osób w tym mieście również – bo to wielkie nazwiska. Pan też nie wróci tu już, twórczo nie wróci na pewno – może tu będzie Pan jeszcze mieszkał – ale duchem, ale twórczo, będzie Pan gdzie indziej – jestem tego pewien. Pan tu już umarł, Pana tu już uśmiercono, Pan tu zawadza – zawadza tym, którym mózg przeszkadza, Pan nie jest tu potrzebny, tu w tym "miescie sukcesu" … Co za fatum ciąży nad tym miastem, co za przekleństwo – nie rozumiem, nie rozumiem tego … Mógłbym teraz mówić innym językiem, innym językiem dosłownie i w przenośni, mógłbym … ale wracam tu jak ten głupi, wciąż licząc na cud, wciąż wierząc … wierząc? … w co ? … aber ich bin Gleiwitzer, Gleiwitzer und alles klar …

    Redaktorze Jezierski – realizuj Pan swoje marzenia, swoje pasje – realizuj Pan, skoro los dał Panu taką szansę … Szkoda, że ten sam los nie dał Panu tej szansy w Gliwicach, doprawdy szkoda … Ale .. ale, może nie można mieć wszystkiego …

    Życzę szczęścia, życzę sukcesów …

  6. Aleksander Chłopek | 30 lipca 2015 at 10:24 am | Odpowiedz

    Panie Dariuszu. Szczerze i serdecznie gratuluję sukcesu! Choć "Emigranci" to w gruncie rzeczy teatralny samograj, z tego, co czytam, Pańska inscenizacja przyjęta została entuzjastycznie, więc jeszcze raz gratuluję.

    Z uznaniem patrzę na Pańską działalność, doceniam ją, choć wiele nas różni. Róznice dotyczą głównie spraw światopoglądlądowych – mam tu na myśli wyznanie, które Pan zamieścił w komentarzu pod wywiadem z red Lubowskiego ze mną. Napisał Pan do któregoś z komentatorów, że "… pojęcie „wartości” z natury rzeczy jest subiektywne" – różnimy się więc w tej kwestii dość zasadniczo.

    Bez względu na to uważam, że ograniczanie Panu możliwości twórczego działania w Gliwicach jest skandalem, choć niczym wyjątkowym w naszym mieście. Pisze Pan:

    "Dzieje się coś bardzo złego, gdy w warunkach obecnie funkcjonującego modelu demokracji, nauczyciele naszych dzieci, dyrektorzy niektórych placówek kultury itp. ze strachu o własne stanowisko i dochody czynnie włączają się w próbę wymazania nazwiska niepokornego osobnika z tego wszystkiego, co określamy WSPÓLNOTĄ."

    Sam tego doświadczałem i doświadczam znacznie dłużej niż Pan i na pewno równie mocno. Cóż, żyjemy w "demokracji fasadowej" (określenie Barbary Fedyszak Radziejowskiej) i jedyną nadzieję można mieć w tym, że nasze społeczeństwo dojrzewa do innych decyzji wyborczych.

    Pozdrawiam serdecznie

  7. Panie Dariuszu, niech Pan po prostu robi swoje i nie patrzy na tzw. glwickie władze samozwańcze. Najbardziej rozwściecza ich niezależność i budzi uzasadniony niepokój. Niech Pan robi np.Teatr Rynkowy, albo Uliczny (nie mylić z debilnymi Ulicznicami, gdzie  zbiera się 2 albo 3 i rośnie to do rangi wydarzenia roku!). W razie czego, znajomego "gitarzystę" Pan ma. Poza tym, co z klubami typu Perełka czy 4Art? Może tam?

  8. Panie redaktorze niech pan zbierze ekipę i niech pan wystawi Hamleta bo to co wystawili tzw. ulicznicy to była jakaś skrótowa wersja.

  9. Witam. Gratuluje kolejnego sukcesu, Jestem tego samego zdania, trzeba robić swoje Panie Darku i to co się potrafi najlepiej. Nie trzeba wielkiej sceny żeby się pokazać. Pamiętam Pana spektakle w Kino-Teatr X gdzie wystawiał Pan speklatkle dosłownie za przysłowiowe 6 zl. Gdzie młodych ludzi było stać na to, żeby poczuć smak sztuki i kunsztu aktorskiego, żeby połkneli bakcyla wrażliwości na sztukę. Pamiętam jak Mateusz Mikołajczyk aktor, właśnie tam stawiał pierwsze kroki na deskach teatru i pobierał nauki od pana Panie Darku. Szkoda, że tego już nie ma, ale wierze, że w końcu dojdzie Pan do porozumienia z władzami miasta i mam nadzieje, że wróci Pan i rozwinie taki rodzaj kultury w naszym mieście. Szkoda życia na ,,darcie kotów,, ….

    Pozdrawiam życze dalszych sukcesów i wytrwałości w spełnianiu marzeń.

  10. Panie Dariuszu – proszę się upominać dalej. Niech Pan krzyczy. Warto!

Leave a comment

Your email address will not be published.


*