Co dalej z tramwajami? – kolejna opinia

Pojawił się kolejny komentarz, który może posłużyć jako przyczynek w dyskusji:

Witam!

Temat jest nie co bardziej skomplikowany. Tramwaj, to jeden z elementów komunikacji miejskiej. I ten cały system jest u nas mocno zapuszczony. Ze wszystkich "problemów", jakie przedstawiał Prezydent w sprawie likwidacji, jednej rzeczy nie można było mu odmówić – z tramwajem trzeba było coś zrobić. Oczywiście wybrano najbardziej wygodną opcję – pozbyć się wszystkich problemów przez likwidację. Pominę fakt, że stworzono nowe.

Pierwsza rzecz, jaka w Gliwicach kuleje, to okolice dworca. Po prostu nie ma możliwości sprawnego przesiadania się pomiędzy liniami, w skrajnych przypadkach trzeba pokonać trasę ponad 300m, w tym przejścia z sygnalizacją świetlną. Aż się prosi, żeby obecny ewentualny dworzec autobusowy został utworzony na placu przed dworcem PKP. Jest klika minusów takiego rozwiązania: dworzec trochę zostanie ukryty, na pewnej części linii wydłuży się podróż (zwłaszcza w kierunku zajezdni) oraz manewrujące autobusy będą utrudniały ruch na ulicy Bohaterów Getta. Ale coś za coś.

I właśnie w tym miejcu widziałbym pętlę tramwajową, choć wcześniej widziałem ją jako pętlę wokół rynku, ale nie ma sensu drugi raz ryć tych samych ulic. Natomiast tramwaj nie może zostać przywrócony dla samego przywrócenia. Powinien dostać zadanie w całym systemie komunikacji. Zadanie jakie bym widział, to odciążenie autobusów kursujących pomiędzy Zabrzem a Gliwicami na odcinku Chorzowska/Wolności. Rozwiązanie byłoby następujące, wszystkie autobusy na tej trasie miałyby ograniczoną do minimum ilość przystanków (jedynie zajezdnia i jeden przystanek w Zabrzu). Za to tramwaj stawałby często, i zbierał pasażerów z mniej uczęszczanych lokalizacji. Jakby ktoś chciał skorzystać z autobusu, przesiadałby się na niego na przystanku przy zajezdni, lub na wspomianych w Zabrzu (może dla ułatwienia nazwijmy takie przystanki stykowymi). W ten sposób podróż na trasie Zabrze – Gliwice znacznie by się skróciła dla autobusów, które są mniej nieekologiczne, gdy rzadziej stają. Tramwaj natomiast może mieć przystanki częściej. Pociąga to też za sobą wprowadzenia pewnych ustępstw w biletach, bo po co ktoś ma kupować bilet osobno na tramwaj (którym pojedzie np. dwa przystanki) a potem na autobus (którym przejedzie 10 przystanków).

Jest jeszcze jeden problem. Dałbym sobie coś obciąć, że wśród wszystkich znajomych czytelników są osoby, które jeżdzą tylko autem, a dla nich komunikacja miejska jest najgorszym wyobrażeniem zła. Zawalidroga i tyle, niektórzy jasno pytają po co to komu. A że takich osób jest dużo, to i likwidacja tramwaju odbyła się bez echa. W pewnym sensie Frankiewicz zrobił "dobrze" zatwardziałym samochodziarzom. A to, że każdy wybierający KM zamiast własnego pojazdu ogranicza korki w mieście – no cóż kogo to obchodzi. Czyli świadomość gliwiczan w kwestii tego jak działa komunikacja jest niska.

Ostatnim tematem, który chciałbym poruszyć jest brak współpracy pomiędzy miastami w tej kwestii. Niby jest KZK GOP, który ma to regulować, ale jak widać Prezydent bogatszego miasta może więcej. Gliwice już jasno pokazały reszcie, że będą w tej sprawie forsować własne pomysły.

Pozdrawiam

(komentarz anonimowy)

4 Comments on "Co dalej z tramwajami? – kolejna opinia"

  1. Proszę mi wybaczyć lakoniczność, zbyt wiele w powyższym tekście błędów do korygowania, a chętni chyba się znajdą. Tymczsem podam jedynie wiekopomną myśl wielkiego myśliciela górnośląskiego, panaPrzemysława, fana i wyznawcy geniuszu prezydenta Frankiewicza. Oto ta myśl: "Najlepszy pomysł na zamordowanie miasta? Wpuśćmy wszędzie samochody." Kogoś, kto nie zna panaPrzemysława, może zdziwić, że jego konstatacja dotyczy Bytomia, a nie Gliwic. Ktoś, kto czyta Gazetę Katowice zdziwi się, bo panPrzemysław regularnie karci władze Katowic za nadmierną ilość samochodów w centrum. A władz Gliwic nigdy. Jakby po cichu lobbował za zakupieniem przez Katowice inteligentnego systemu zarządzania korkami, z którego dzięki Gazecie Katowice zasłynęły Gliwice. Osobiście czekam, kiedy wreszcie redaktor Jedlecki postanowi zlikwidować tramwaj w Katowicach. W końcu nazwa zobowiązuje: skoro już katowani są samodzielni kierowcy, pasażerowie autobusów, to czas zająć się pasażerami tramwajów. A potem niech Gazeta Katowice piórem panaPrzemysłwa zaproponuje zmienić nazwę miasta na Katownia. Doświadczenie w zmianach mają. Może tym razem się przyjmie.

  2. Witam

    @sss9 fakt jest sporo błędów w tym tekscie, a wynika to z tego, że pisałem go późno, i nie specjalnie przeczytałem wszystko raz jeszcze przed naciśnięciem przycisku "wyślij". Nawet mi jest trochę wstyd za to.

    Natomiast istotą sprawy jest to co mnie skłoniło do napisania komentarza, który stał się artykułem. Jestem w trakcie zmiany samochodu, a więc jestem zmuszony korzystać albo z rowera albo z KM. Przebywam też dużo w innym mieście za naszą zachodnią granicą. I powiem tak, u nas jest jedna wielka kpina jeśli chodzi o komunikację miejską. Ale nawet w Polsce można znaleźć systemy KM na których można się wzorować.

  3. Nie martw się. Przede wszystkim chodziło mi o błędną opinię, że likwiadacja tramwaju nie wzbudziła dużego sprzeciwu. Referendum z największą frekwencją i jego wynik nie pozostawiają wątpliwości. Magistrackie konsultacje później zrealizowane też jaskrawo pokazały, że gliwiczanie nie zaakceptowali zmiany tramwaju na autobus, mimo usiłowania wmówienia opinii publicznej, że białe jest czarne. Dziennikarzom obecnym na prezentacji wyników konsultacji w UM opadły szczęki na widok, jak głęboko można upaść w urzędniczych machlojach oczywistymi danymi. Wtedy dostrzegł to chyba jedynie dziennikarz Gazety, Jacek Madeja, który nagle przestał pisać o Gliwicach, reszta naszych dumnych "dziennikarzy" posłusznie, bez komentarza powtórzyła pierdoliny za Urzędem Miejskim. Ciemniaki łyknęły. Poza tym, ciemniaków już stać na furki, bo samochodowy złom tanieje i tramwaj im przeszkadzał. Pozbyli się tramwaju, to przeszkadzają im rowerzyści i piesi. Ale ich też skutecznie w tym mieście "na dobrej drodze" niszczą.  Opisz swoje wrażenia nt ścieżek rowerowych lub ruchu pieszych. Będzie zabawa,

  4. Nigdzie nie napisałem, że sprzeciwu nie było. Protesty i referendum pamiętam jakby to było wczoraj. Natomiast jest też druga strona medalu. Największa grupa ludzi jak dla mnie to taka, dla której obojętnie czy tramwaj jest czy nie, ale też jest spora grupa, która się cieszy, bo nie ma jednej z zawalidrogi. I to takiej, którą trzeba respektować szczególnie. Dla takich jeszcze tylko zlikwidować autobusy i będą przeszczęśliwi. W moim odczuciu jest to grupa dość znaczna, myśląca tylko o drodze dla własnego auta, bez zastanawiania się, że komunikacja miejsca daje im możliwość jako takiego przejazdu.

    Co do ścieżek rowerowych to napisałbym coś, gdyby były:). Na szczęście lubię szczególnie drogi polne i leśne.

Leave a comment

Your email address will not be published.


*