Co konsultowała dr Sally Montgomery?, czyli o Centrum Nauki w Gliwicach

Jeszcze w grudniu 2014 roku, profesor Marek Berezowski zapytał:

centr1

Odpowiedź nadeszła. Sygnował ją zastępca prezydenta miasta Piotr Wieczorek:

centr22

Dr Sally pojawiła się jako konsultantka. Ale czego? jakiego projektu? Stąd kolejne zapytnie skierowane w tej sprawie:

centr3

 

Cóż, nie pierwszy i nie ostatni raz ktoś tam robi jakiś projekt, o którym nie wiedzą nawet najbardziej żywotnie nim zainteresowani (w tym wypdku naukowcy Politechniki Śląskiej), pojawiają się konsultanci itp. Ba, poznaliśmy już nawet "menadżera projektu"! Będzie nim Śląska Sieć Metropolitalna. Pomijam już tutaj fakt, że powinniśmy mówić raczejj o "kierowniku projektu", bowiem takie jest tłumaczenie PM – Project Manager.

Jak podaje nieoceniona Wikipedia, kierownikiem projektu powinna być konkretna osob. Wynika to zresztą z definicji. W tym przypadku już na starcie mamy całkowicie nieokreśloną personalną odpowiedzialność za wydatkowanie publicznych pieniędzy. Dlaczego natomiast kierownikiem projektu dotyczącego Centrum Nauki ma być nie któryś z gliwickich naukowców a miejska spółka? Oto jest pytanie!

Dariusz Jezierski

10 Comments on "Co konsultowała dr Sally Montgomery?, czyli o Centrum Nauki w Gliwicach"

  1. Sprawa jest postawiona na głowie. Dokonano konsultacji projektu, którego nie ma. Bo być nie może, skoro nie powstał na razie żaden zespół czy komitet budowy centrum złożony z naukowców. Prawidłowo odbywa się to tak, że lokalny zespół naukowców tworzy komitet, który występuje z projektem budowy centrum. Następnie projekt taki jest oceniany przez ekspertów zewnętrznych, doradców. Poza tym list Wieczorka jest poniżający dla naukowców Politechniki Śląskiej. Uznaje się w nim, że nie potrafią oni mieć własnego pomysłu. A tak zdecydownie nie jest. Prawdopodobnie całe to CNG jest zwyczajną fikcją.

  2. Szczególnie skandaliczna i poniżająca jest ta wypowiedz Wieczorka: "Przedsięwzięto ponadto rozmowy z władzami Politechniki Śląskiej, która jako znaczący ośrodek naukowy odegra istotną rolę w realizacji projektu. Rada Naukowa powołana zostanie w przyszłości." A więc, to urzędnicy łaskawie zdecydują, czy Politechnika Śląska odegra jakąś rolę. Czy to Wieczorek powoła tę Radę Naukową? Skrajne poniżanie Politechniki. To przecież od naukowców Politechniki powinien wyjść cały projekt, a nie od urzędników! Jako żywo przypomina to Koreę Północną.

  3. marianandrzejczak | 20 stycznia 2015 at 5:37 pm | Odpowiedz

    Oczywiście że KRLD . Rządzi Kim Dzong Frang od lat. Hymny pochwalne i przecinanie wstęg oraz wszelkie akademie bałwochwalcze na cześć Kim-a to tradycja …a gdy oddawano częśc ulicy Głównej w mieście Łabędy. Oj się działo. Kompletnie nie pojmuję dlaczego  na przejściu przy szkole nie powstał pomnik ku czci .. Urzędasy zawłaszczają .wszystkie aspekty życia w miasteczku Gliwice. Na  polibudzie też jest Kim więc  głowy nie podniesie. Technopark kosztuje .Może to powiazą drutem z projektem Nowych Gliwic X .Może uczynią kłębuszek począwszy od niteczki  i tak powstanie Gliwickie Centrum Nauki? Jaja rzekła by babka do Ferdka Ale jaja ,ale jaja. Czy to ona?     http://www.belfasttelegraph.co.uk/woman/sallys-springboard-to-top-nitb-role-28446122.html                                                                                                            

    Kto ją znalazł i w jakim celu? Nie ma u nas konsultantów na miejscu? Babka jest z Belfastu? Dobrze że nie z Timoru wschodniego,Brunei czy Botswany. A może to przez ten zjazd tych nowych technologii co to kiedyś był tak słynny w Gliwicach? Technopolie czy jakoś tam to zwano. ?

  4. Sorry, ale dlaczego czepiacie się Sally z Irlandii, docelowego miejsca życia wielu gliwiczan? Przecież władze naszego miasta, z pewnością posiłkowane wiedzą kompetentnych doradców, wydały rekomendację naukowcom i ekspertom z Politechniki Śl. Ona jest fatalna, ale skoro zrobili to znający kadry Politechniki, urlopowani pracownicy tejże… Jakoś mnie to nie wzburza bardziej, od faktu, że w Gliwicach w ogóle ma powstać jakaś żałosna protezka "Kopernika", bo taka jest moda wśród prowincjonalnych kacyków władz miast i uczelni. Do kogo kierują tę imprezę radośni pomysłodawcy bezcelowego wydawania grantów? Dla jaśnie oświeconej kadry robotniczej miasta Gliwic, która niedawno pokazała jaką formą rozrywki jest zainteresowana? Przecież na tym portalu publikowano teksty szefa gliwickich kiboli, które nie różniły się niczym, od tekstów moczarowskich i późniejszych wasali Komuny. Tak pisze jakiś młody kretyn, porzyteczny idiota, ale już publikowany, przez dotychczas wiarygodny Info-Poster. O takie wartości i kompetencje chodzi? Może dla zwalczających się dwóch grup gliwickich kiboli. Ale dobrze, jeśli Info-Poster uważa, że PiS z kibolstwem uratują Polskę, to voila! 

    Tylko, czy ja wiem…Widoczną wszędzie w Polsce "normą", jest porywanie się z motyką na Słońce przez różnych utytułowanych wariatów, chociaż zwykłych problemów miejskich nie są w stanie nawet zdefiniować. Dziwne, że ogólnoświatowe "mody" miejskie, które tam trwają i rozwijają się od dekad, tutaj są traktowane, jako "sezonowe", a kosztowne i z góry skazane na tanią jarmarczność kosztowne głupstwa, traktowane są jak schody do Nieba, którym należy poświęcać niekończące się filipiki. Ale może wreszcze masowo przyjadą Czesi, Niemcy, i nauczą nas, jak być ludźmi. Ale tego nie spowoduje miejskie akwarium, jeśli już centrum nauki, to otwarta prostytucja kobiet i mężczyzn, krórzy zdecydują się porzucić życie w kaskach, niedomywalnym brudzie i zagrożeniu życia. No, co…

  5. … nie jestem „szczególnym fanem” Profesora Berezowskiego, no nie jestem i już.

    Tu jednak, przynajmniej częściowo, zgodzić się z nim muszę – oczywiście przy założeniu, że owo „Cóś”, nazwane Centrum Nauki „Kopernik” lub „swojsko” Gliwickie Centrum Nauki w tym mieście ma sens. A czy ma, to już inna sprawa. Według mnie nie ma. Centrum Nauki „Kopernik” w swych ideowych założeniach to propagowanie nauki w ogóle, to propagowanie jej idei, wolności i humanizmu, to przybliżenie jej „czarnoksięskich” tajemnic, jej kuchni wreszcie, owemu przysłowiowemu „prostemu człowiekowi” a młodzieży w szczególności. Jeżeli tak to rozumiemy, to jasną rzeczą jest, że owo Centrum gdzieś w „centrum” aglomeracji ją obsługującym się powinno znaleźć, aczkolwiek nieprzypadkowym. Takim miejscem dla mnie jest sąsiedztwo Planetarium w Parku Chorzowskim. Łączy ono bowiem możliwość obejrzenia niejako dwóch interesujących dydaktycznie naukowych obiektów w trakcie jednej szkolnej wycieczki.  Dodatkowo dojazd łatwy i mniej więcej jednakowy dla całego regionu.

    Jeżeli jednakże owo Centrum, w tym przypadku Gliwickie Centrum Nauki, o idei nadal „Kopernikańskiej” miałoby powstać w Gliwicach to, … to rację ma Berezowski. Urzędnicy, czy to gliwiccy, czy to metropolitalni (czyli nijacy) ani nawet jakaś tam „pańcia z Irlandii” sprawy nie załatwi – bo to nie zadanie na takie móżdżki.

    Oczywistą rzeczą jest, że obecnie nie ma żadnej koncepcji tego Centrum, a wypowiedzi „decydentów” to blef. Dla nich bowiem „Centrum” to kilkanaście tysięcy metrów sześciennych żelbetowego badziewia, do którego coś się tam wrzuci, coś zamiesza byle stało, świeciło i „było wizytówką miasta”. Takich „wizytówek” już kilka mamy i raczej ośmieszają niż promują to miasto. Rację ma zatem Berezowski domagając się jakiegoś „naukowego ciała” (a nawet profesorskiego), które nad tym projektem miałoby, przynajmniej intelektualną, pieczę – bo to robota dla mózgu a nie dla …

    W cywilizowanym państwie (szkoda, że nie u nas) i oczywiście w mieście o aspiracjach akademickich taki projekt powinien być poprzedzony konkursem na program takiego Centrum (bo przecież niekoniecznie musi to być „kalka” „warszawskiego Kopernika” – a nawet nie powinna nią być), który oprócz ogólnej „Kopernikańskiej” idei powinien uwzględniać również śląską specyfikę i osiągnięcia tego regionu dla kultury materialnej Europy i świata wreszcie (ostatecznie Śląsk dał Europie i światu 12 noblistów). Tu przecież, tu na Śląsku powstała ogromna ilość kapitalnych technicznych rozwiązań i wynalazków.

    Tworzone obecnie Muzeum Śląskie tego nie pokaże – nie pokaże, bo ono takie „śląskie” jak „ruskie pierogi” rosyjskie.

    Z tego punktu widzenia Gliwice to jednak mimo wszystko dobry wybór, bo i udział Gliwic w tworzeniu kultury materialnej Śląska był znaczący a może wręcz znamienity, choć obecnie ślady tej kultury są zacierane z pedantyczną wręcz dokładnością, bądź zastępowane różnymi „nowogliwickimi ersatzami”.

    Więc może jednak Gliwice … więc może jednak owo Centrum coś dla potomności zachowa … może coś pokaże … czegoś nauczy czy dowartościuje wreszcie … może mój Wnuk będzie jednak dumnyz tego, że urodził się w Gliwicach … ALE NAJPIERW PROGRAM, PROGRAM I JESZCZE RAZ PROGRAM – nasz Program, stworzony tu i teraz w ramach konkursu przez naukowców, a nie urzędników czy jakieś walnięte paniusie.

    Rację ma zatem Berezowski, powtarzam po raz kolejny, racje ma …

    Dla tego Programu należałoby ogłosić ogólnopolski, a może międzynarodowy konkurs na projekt architektoniczny zadania – bo to zadanie i obiekt na lata i lipa się nie opłaca. A dopiero potem budować, budować i budować …, wstęgi przecinać, przemawiać, ordery brać… dopiero potem.

    A gdzie to powinno stanąć, gdzie to wybudować, by najlepiej służyło swojemu celowi.

    To przecież fundamentalne pytanie. 

    Rozsądek nakazywałby  usytuowanie Centrum w dzielnicy akademickiej, rozsądek nakazywałby przecież jakieś organiczne powiązanie z gmachami Uczelni z jej osiągnięciami, słowem ze „światem nauki” (jakkolwiek to pojęcie rozumieć będziemy) z jakąś tam atmosferą, którą młody uczestnik szkolnej wycieczki może trochę pooddychać, może poczuć, może pozazdrościć, może, może, może …

    No tak, ale to nakazywałby rozsądek – pojęcie które władzom Gliwic nie jest znane. W Gliwicach Pan Prezydent wie lepiej, jest mądrzejszy niż wszyscy inni, jest … namaszczony – dlatego Centrum umyślił sobie … pod radiostacją, pod radiostacją i już…. Dlaczego nie na Wojtowej Wsi albo w Knurowie, dlaczego nie na Sikorniku albo w „Nowych Gliwicach” tego nikt nie wie … MA BYĆ PO RADIOSTACJĄ I JUŻ – powiedziało Nasze Słońce … pod radiostacją !!! – zawtórowało kilka innych słoneczek …

    A pod radiostacją ? – no cóż, można owe wycieczki poczęstować dodatkowo „smrodem II wojny światowej i lekko fałszowaną historią”, co patriotyczne jest jak najbardziej i na topie – a że to nikogo od dawna nie interesują …to zainteresuje …

    Więc , no cóż … rację ma Berezowski … tylko … tylko nikt go nie posłucha …

  6. Pewnie lepiej byłoby to Centrum ulokować przy Politechnice, a może gdzieś w centrum miasta. Pewnie lepiej byłoby ogłosić konkurs i zbudować Centrum na wzór i podobieństwo Deutsches Museum albo innych wiodących placówek tego typu. Zamiast Podium władować kasę w to Centrum. Tyle, że koszty byłyby większe. Czas realizacji też. No i chyba nie udałoby się dostać paru złotych z funduszy UE. Katowice na spółkę z Chorzowem coś takiego kombinują i jak dotąd na kombinacjach się to kończy. Co do dr Montgomery to, jak mói wujek Google, zorganizowała i prowadziła, z powodzeniem przez ponad 10 lat takie Centrum w Belfaście oraz była (i jest) konsultantem tego typu przedsięwzięć w różnych miejscach na świecie. Dostała też za swoją działalność OBE, a "wieś Belfast" ponad 300 tys. mieszkańców i jest dość znaczącym ośrodkiem przemysłowym. Przy całym szacunku dla naukowców z PŚl to żaden z nich nie splamił się taką działalnością, a i pewnie niewielu tego typu placówki widziało. Pani dr Sally pewnie nie rozmawiała o architekturze i wielkich wizjach, tylko o tym, co to ma robić, w co wyposażyć i jak przyciągnąć turystów z zewnątrz. Ręczę również (znam to z autposji), że ostatnią rzeczą, jaką będą chciały robić doprowadzone tam małolaty to zajmowanie się radiostacją i kilkoma historycznymi artefaktami. Wreszcie, uprzejmie informuję, że baaardzo nie lubię aktualnej ekipy rządzącej miastem. Jednak takie Centrum jest potrzebne, nie musi być na jak to warszawskie, bo zbudować każdy potrafi ale z utrzymaniem na odpowiednim poziomie to już gorzej, a przecież będą mieli na głowie antykopalnię kasy czyli Podium. Nie można również liczyć na to, że natychmiast "z wiosek zbiegną się tłumy wieśniacze". W zasadzie to można mieć zastrzeżenia do lokalizacji, chociaż takie Centra to nie miejsca dorabiania do pensji dla naukowców tylko do działalności edukacyjnej, wystawniczej i popularyzotorskiej. Argument zbyt wielkiej odległości od Politechniki – 10 min. rowerem, 30 per pedes jest taki sobie. No i last but not least: Bycie opozycją nie zwalnia od myślenia i szukania informacji (wujek Google prawdę ci powie!). Potępianie wszystkiego co zrobią władcy, nie wymaga wielkiego wysiłku intelektualnego, czasami jednak bardziej szkodzi opozycji niż krytykowanym. Amen.

    • Nareszcie jakiś trzeźwy głos. Ale co do "potrzebności" tej zabawki i frekwencji, to się nie zgadzam. Po sukcesie "Kopernika" samorządowcy i niektórzy pracownicy naukowi dostali wściekłej ruji i każdy chce mieć własnego, bo taka jest moda i wyścigi w samorządach i stąd bierze się rzekoma konieczność budowania takich obiektów w niemal każdym mieście. Frekwencja, niezależnie od atrakcyjności gliwickiej placówki, jest gwarantowana, jak gwarantowane są odwiedziny w miejskich muzeach, bowiem oprócz szkół woj. Śląskiego, zasilą ten przybytek bracia Czesi, a może i Słowacy. Jeśli do akwarium Palmiarni dziennie przychodzi ok. 800 osób i Czesi walą tłumnie, to i do miniaturki CN "Kopernik" będą stać w kilometrowych kolejkach, a i zakupy zrobią w pobliskim blaszaku, o czym zaświadczą wszystkie rzeczniczki i rzecznicy miejskich instytucji, a medialne przekaźniki i tubki-głupki posłusznie ogłoszą. Dziwne, że pod miastem nie stoją jeszcze obozami tysiące polskich i zagranicznych pielgrzymów, chcących obejrzeć szkielety "gliwickich wampirów". Przecież o nich też było we wszystkich, nawet światowych mediach… i co z tego, że pod tytułem "ciekawostki nie z tej Ziemi".

    • marianandrzejczak | 22 stycznia 2015 at 5:02 pm | Odpowiedz

      A ktoś potępiał? Gdybym miał wybierac pomiędzy idiotycznym Podium ,Centrami kultury i Sportu w których tak naprawdę tej kultury nijak…to oczywiście że wybieram Gliwickie Centrum Nauki.Czy jednak małolaty to zainteresuje? Raczej nie bo kuźnią zainteresowań muszą być szkoły albo Stowarzyszenia .

    • Konkurs, konkurs i konkurs powiadam. Konkurs na program to jedyny sensowny pomysł. W założeniach konkursu można nakreślić wizję tego, że w GCN powinno się również objaśnić ,,zabawki'' i idee powstałe lokalnie (o potencjale naukowo-technicznym Śląska wspominał Gleiwitzer49) mające wpływ na rozwój nauki i techniki światowej. Pani Montgomery z Belfastu i Pan Turski z Kopernika mogą być jurorami w tym konkursie. 

  7. Frankiewicz potrzebuje miesiaca czasu na kazda prosta odpowiedz!

Leave a comment

Your email address will not be published.


*