Co tak naprawdę stało się w Gliwicach?

Na tak postawione pytanie niełatwo jednoznacznie odpowiedzieć. Na pewno jednak stało się to wszystko, co niedoskonały polski system samorządowy umożliwia – doszło do swoistego „zabetonowania” jednej ekipy sprawującej władzę, skupionej wokół urzędującego 20 lat prezydenta miasta Zygmunta Frankiewicza. Prawo umożliwiające sprawowanie praktycznie nieograniczonej liczby kadencji sprawia, że przy korzystnym zbiegu okoliczności wybrany w drodze demokratycznego głosowania samorząd, staje się rzeczywistą władzą, której dominującym, choć skrzętnie skrywanym celem zasadniczym staje się trwanie i zachowanie status quo za wszelką cenę. Gliwice są tu przypadkiem modelowym i widać w nich wyraźnie, jak postępuje patologizacja życia politycznego i gospodarczego, która wiąże się z zakonserwowaniem panującego dwie dekady układu i koniecznością zapewnienia intratnych posad także dla dorastających członków rodzin kolegów-kombatantów, którzy przez dwie dekady trwają przy „ojcu systemu”. Wystarczy prześledzić w jaki sposób odbywają się niektóre kariery, gdzie trafiają pociechy niektórych, bynajmniej nie najważniejszych, ale z całą pewnością bardzo zasłużonych „żołnierzy systemu”.

ja nowy

Kolejnym efektem nienormalnej w demokracji a właściwej raczej systemom opartym na politycznym dyktacie stagnacji, jest coraz częstsze i poważniejsze w skutkach najpierw naginanie prawa a potem, jak w Gliwicach, jego ordynarne łamanie, połączone z cyniczną nachalną kampanią medialną promującą wartości, których nie ma. Mowa tu o kompetencjach, transparentności, wiedzy i wielu innych słowach, które przez ciągłe nieuprawnione użycie w Gliwicach zostały zdewaluowane. Wystarczy podać przykład – namaszczony przez ekipę Frankiewicza na etatowego miejskiego super menadżera prezes PRUiM SA Henryk Małysz nie dość, że okazał się całkowicie niekompetentnym jeśli chodzi o zarządzanie człowiekiem, to jeszcze popełnił przestępstwa skutkujące prawnym paraliżem kierowanych przez niego podmiotów. Powodem tego stały się pazerność (dzięki takim „ekonomicznym operacjom” osiąga zysk roczny ponad 460 tysięcy zł), oraz poczucie bezkarności – przez wiele lat tymi sprawami nie interesował się dosłownie nikt. W całej tej historii dziwi tylko jedno – dlaczego władza uczyniła swoim „wybrańcem” człowieka o tak niskich jak się okazało kwalifikacjach w sytuacji, gdy – także w niektórych spółkach – nie brak jest rzeczywiście bardzo dobrych menadżerów? Wydaje się, że także na to pytanie znam już odpowiedź, choć na jej podanie jeszcze nie pora.

Na tle obrony funkcjonującego niezgodnie z prawem coraz bardziej wydolnego i zasobnego systemu doszło w Gliwicach do skrajnej formy patologizacji stosunków między władzą i społeczeństwem. Urzędujący prezydent ośmielił się, najwyraźniej przestraszony perspektywą odwołania w ostatnim referendum, podzielić mieszkańców gminy, którą zarządza na „nas” i „ich”. Pozwolił sobie na skandaliczne przyrównanie występujących przeciw niemu zgodnie z prawem mieszkańców do upiorów, w słynnym już wystąpieniu po referendum. Ze zbolałą miną potrafił cynicznie przekazać zebranym mediom, że formułowane przeciwko niemu i jego współpracownikom zarzuty były tylko oszczerstwami, które zostaną rozliczone i ukarane. Tak się złożyło, że większość zarzutów, o których była mowa właśnie ja sam sformułowałem i konsekwentnie je po kolei udowadniam. A za zarzucanie mi kłamstwa za pomocą środków masowego przekazu powinien już wkrótce odpowiadać sam Frankiewicz.

Prawie rok, ze względu na niczym nieusprawiedliwioną bezczynność gliwickich elit politycznych, w tym radnych i parlamentarzystów, trwała walka (to najwłaściwsze słowo, niestety!) z prawdziwą samorządową ścianą postawioną w jednym tylko celu – utrudnienia obywatelowi kontrolowania władzy a w uzasadnionym przypadku pociągnięcia jej do odpowiedzialności. Tragiczne w swojej wymowie jest to, że głuche i ślepe na ponawiane składanie dowodów ewidentnych przestępstw są organy, które nasze prawo powołało jako gwarantów praworządności. O przestępstwach, które od niedawna, dzięki mojej determinacji, są po kolei potwierdzane przez Sąd, informowałem poza Radą Miejską, Zarządem Miasta i Posłami także Wojewodę Śląskiego, NIK, RIO i wiele innych osób i instytucji. Nikt przez długie miesiące nie zechciał się nawet pochylić nad przypadkami, w których w sposób ewidentny krzywdzony był interes Państwa oraz jego obywateli. Taka sytuacja nie skłania do optymizmu i świadczy najlepiej o tym, że nasz ustrój opiera się na wadliwych, korupcjogennych i łatwo ulegających patologizacji podstawach. Z przerażeniem w tym kontekście przyglądam się próbom utrącenia przez samego Prezydenta RP ostatniej, rzeczywiście zagrażającej samorządowym watażkom instytucji, jaką jest referendum lokalne. Prezydent Bronisław Komorowski, którego kancelaria również otrzymywała ode mnie informacje o sytuacji w Gliwicach, nie zajmuje się niestety przepisami ewidentnie podkopującymi wciąż jak widać bardzo wątłą polską demokrację, ale usiłuje majstrować przy instrumentach, które np. w Szwajcarii stały się podstawą społecznej partycypacji. Jeśli Polacy nie potrafią takich zakusów odeprzeć, najwyraźniej na demokrację o jakiej marzyli będą jeszcze musieli poczekać. Być może wiele dekad i kolejnych kadencji zabetonowanych samorządowych tuzów. Reasumując – uprawiany od dłuższego czasu flirt Prezydenta Komorowskiego z samorządowcami i uparte ignorowanie zgłaszanych mu patologii w stylu gliwickim, ewidentnie zmierza do fatalnych w skutkach rozwiązań i należy dołożyć starań, aby temu przeszkodzić.

Wróćmy jednak do naszych baranów… Co udało się w ciągu niespełna roku osiągnąć Info-Posterowi? Bardzo wiele:

  1. Ujawnił, że w radzie nadzorczej GKS PIAST SA zasiada z naruszeniem prawa (ustawy „kominowej”) zastępca prezydenta miasta Piotr Wieczorek. Pod znalezionym na szybko pretekstem został on z niej usunięty.
  2. Ujawnił, że w statucie PRUiM SA umieszczono łamiący ustawę zapis o pięcioletniej (zamiast narzuconej trzyletniej) kadencji rady nadzorczej. Błyskawicznie, kilka dni po publikacji, na nadzwyczajnym walnym zgromadzeniu „naprawiono” sytuację, odwołując i powołując na nowo członków tego organu. Zmieniono również zapisy statutu.
  3. Ujawnił, że prezes PRUiM SA Henryk Małysz zasiadał jednocześnie w dwóch radach nadzorczych spółek córek, łamiąc podobnie jak jego prezydencki mentor ustawę „kominową”. Dzięki konsekwentnemu dążeniu do sprawiedliwości i zaskarżaniu sytuacji w kolejnych instancjach doprowadził do tego, że Sąd deklaratywnie uznał złamanie prawa i rozwiązanie rady nadzorczej PRUiM-MOSTY z mocy prawa.

To tylko początek drogi. W toku są sprawy:

  • uznania Henryka Małysza winnym złamania ustawy „antykorupcyjnej”,
  • wykazania, że z niewiadomych przyczyn chroniony przez nadzór prawny wojewody Piotr Wieczorek złamał dokładnie tak jak Małysz ustawę „kominową”,
  • doprowadzenie orzeczenia takiej samej jak w przypadku PRUiM-MOSTY sytuacji paraliżu prawnego w kolejnej spółce córce PRUiM SA oraz w GKS PIAST SA,
  • pociągnięcie do odpowiedzialności osób winnych wręcz systemowego w przypadku Gliwic łamania prawa,
  • kontynuowanie nowych wątków w przypadku innych spółek, o których przedwcześnie byłoby w tej chwili mówić, „ze względu na dobro śledztwa”.

Ostatnie zachowania osób, które łatwo mogą wspomóc te działania, napawają optymizmem. Uruchomienie NIK przez Posła Andrzeja Gałażewskiego zmienia sytuację w sposób istotny. Również niektórzy radni zrozumieli najwyraźniej, że od tej chwili łatwo można stać się współuczestnikiem ogólnogliwickiego ukrywania przestępstw.

Warto zauważyć, że wszystko już dawno byłoby na innym etapie, gdyby nie zachowanie większości lokalnych mediów, aż po Gazetę Wyborczą, w której przypadku zwracałem się bezpośrednio do samego redaktora naczelnego Dariusza Kortko, a której czołowe pióra tak chętnie kadzą Zygmuntowi Frankiewiczowi w kluczowych momentach. Na wczorajszej konferencji prasowej, podczas której informowałem o bezprecedensowym w ostatnich dwóch dekadach fakcie uznania przez gliwicki sąd, że mamy do czynienia z patologią w zarządzaniu miejskim majątkiem, stawiły się DWIE REDAKCJE. Przynajmniej jedno z tych mediów opublikuje materiał. A reszta? Cóż, widzimy je w komplecie, gdy Zygmunt Frankiewicz zechce się sfotografować z rybkami, kiedy łaskawie uda się tu, czy tam i wygłosi któreś ze swoich niby to natchnionych frazesów. To te media, które zgodnym chórem powtarzają kiedy trzeba, że „referendyści kłamią”, „towarzystwo jest upiorne”, „prezydent najlepszym samorządowcem jest”, ale nigdy nie odważą się przekazać gliwiczanom udowodnionej prawdy, że pod pretekstem światłego zarządzania władza i prezesi gliwickich spółek oszukują nas wszystkich. Cóż, jest mi w tej sytuacji zdecydowanie trudniej, ale satysfakcja również nieporównanie większa.

O wszystkich nowych okolicznościach Info-Poster będzie informował na bieżąco.

Dariusz Jezierski

39 Comments on "Co tak naprawdę stało się w Gliwicach?"

  1. Tak trzymać! 🙂

  2. marianandrzejczak | 9 sierpnia 2013 at 9:18 am | Odpowiedz

    System jak system.
    Prawo jak prawo.
    Przepisy jak przepisy.
    Dekalog jak dekalog.

    Tyleż interpretacji i sposobów ilu „operatorów”
    Myślę ..ba jestem pewien iż ustawodawca w najbardziej mrocznym scenariuszu nie mógł przewidzieć iż w Samorządach RP zaistnieje Nadwartość prywaty nijako przy okazji.
    Tą prawną prywatą jest ustalanie sobie NAD uposażeń
    Lokowanie osób na intratnych stanowiskach i lokowanie Członków w Rat(D)ach Nadzorczych(comiesięcznie wypłacanych)
    Udało się stworzyć system całkiem odmiennych wartości od tych które oczekuje społeczeństwo.
    Ustalanie sobie jakiś z nieba wziętych kwot na pensje w zgodzie z ileś tam średnich krajowych….
    Złodziejski i zakłamany system podziału w RP doskonale jest zorientowany że 3800zł to zwykła bajeczka. SSacze słomianvch elit RP także
    Wynika ona z wyliczeń stosunków pracy wszelkiej maści Prezesiątek skarbu Miasta i Państwa i ich członków gdzie dodaje się poszczególne uposażenia i wychodzi NAJWIĘKSZE PRAWNE oszustwo RP .
    To farsa na której żeruje cwana grupa wyjadaczy SSaczy którejś tam RP.
    Kliki w miastach pchają się do samorządów a nie do Warszawy.
    Kasa jest w Samorządach a nie Sejmie.
    Zresztą NIEdorzecznik Rasowy powiedział niegdyś ..To jest zamach na kasę.
    Od tego czasu uważam niedogolonego facia za geniusza co liczyć potrafi.

    To nie dzieje się tylko w Gliwicach..
    Natomiast Miasto (część państwa) Gliwice bardzo skutecznie wspiera azjatycki,iberyjski,jankeski bisnes wszelkimi dopłatami.
    Twierdząc że bez nich się nie da.
    Teraz może i się nie nie da. Jednak ich bisnes by się rozleciał gdyby nie darmowa ,niewolnicza klasa pracująca.
    Samorząd rzecz oczywista akceptuje to i owo..

    Jak to byłoby fajnie gdyby grupa pracowników usiadła przy Pracodawcy (przedsiębiorcy) przy stole i powiedziała.
    Właścicielu..od jutra ustalamy sobie pensje.. tylko 4 krotność średniej krajowej.
    Co by na to powiedział właściciel?

    Kiak ju…
    .
    Na koniec jeszcze jedno…Samorządy płaczą że Rząd zwala na nie coraz więcej odpowiedzialności a daje mniej środków.
    A po co ma dawać skoro te zżerają płace Prezesiątek,dyrektorów i innej maści okazjonalistów?
    Coś mi się wydaje że Samorządy powinny się z tego cieszyć.
    Przecież gdy Państwo zwali na ich barki obronność za miasto to..

    Zakupy i dostawy sprzętu broni.
    Inwigilacja przez służby SSamorządowe.
    Nadawanie stopni wojskowych (generalskich)
    Odprawy dla SSaczy systemowych i wysokie emerytury.
    Rzeczników PRasowych też wielu w zależności od rodzajów broni a każdy chce SSać.

    Pomyślcie jak ciężko pracuje robol na Strefie Ekonomicznego Ekscesu za marne grosze i marną emeryturę.
    Weźmy teraz przykładowego NIEdorzecznika rasowego w jakimś magistracie na północy RP.
    Jego emerytura?

    To murestwo..

  3. Jak świat światem byli okradani i byli kradnący. To się nie zmieni.

    Chociażby nie wiadomo kto na stolcu siedział, złodzieje będą i ofiary też.

    Przykre, ale prawdziwe.

    • marianandrzejczak | 9 sierpnia 2013 at 10:18 am | Odpowiedz

      Ofiara by była ofiarą musi nie nie mieć woli obrony.
      Czy społeczeństwo ma wolę obrony? Ma ..zatem dlaczego??

      Z Twoją opinią zgadzam się jak najbardziej.
      To nie złodzieje to SSaczami. Postępują w zgodzie z prawem.
      Złodziej musi się napracować.
      Musi pomyśleć,zrobić plan i się bać .
      Nawet gdy złodziej ma 80 lat i zwinie bułkę bo jest głodny.

      SSaczy lęk to przerwanie mu możliwości SSania i pójście do normalnej pracy do innego SSacza za 1800zeta/mc.

      Tylko przed tym drży SSacz

  4. Panie Dariuszu. Tak naprawdę, to zastanawiam się do czego Pan zmierza? Czy chce Pan zostać prezydentem? Kandydatem na prezydenta? Radnym? To, o czym Pan pisze jest słuszne – nie ma dwóch zdań. Ale używanie frazesów, jakoby źle się działo jest dmuchaniem w balon. To, że są nieprawidłowości z spółce – być może wynikają one z niewiedzy – za którą trzeba oczywiście zapłacić. Ale pisze Pan o Gliwicach w taki sposób, jakby była tu totalna Białoruś. Demokracja nie jest systemem idealnym. W każdym państwie demokratycznym – wszędzie, od USA, Francję, Niemcy po Polskę – wszędzie władza przejmuje kontrolę nad finansami, mediami, zdrowiem, instytucjami, spółkami etc. Niech Pan nie pisze, że tego Pan nie wie. Wszystkie spółki miejskie w Warszawie są obsadzone z klucza przez HGW. W Katowicach przez ludzi PU. W Poznaniu przez RG. W Pipidówie Małej przez sołtysa i jego ludzi. A w Gliwicach przez ZG. Nie bardzo rozumiem skąd u Pana zdziwienie i oburzenie, że władza w Gliwicach obsadza spółki samorządowe swoimi ludźmi? Przepraszam – a czyimi ma obsadzać? Na tym polega demokracja – czyli wola ludu, który nie jest jednorodny, że gdy wybory wygrywa część społeczeństwa – ta część bierze odpowiedzialność i profity. Tak jest wszędzie i na całym świecie. Sprawa druga – łamanie prawa. Jeśli jakiś prezes złamał prawo (swoją drogą – ustawa mówi o zasiadaniu w najwyżej dwóch radach nadzorczych spółek z udziałem JST/SP). Na koniec – czy Pan wie, że przez kilka lat przewodniczącym Rady Nadzorczej największej spółki wydobywczej w Europie, czyli Kompani Węglowej SA był profesor MK, dyrektor pionu górnictwa w Ministerstwie Gospodarki? Otóż, po kilku latach okazało się, że ów profesor jest profesorem geologii i nie ma kursu i zdanego egzaminu na członków rad nadzorczych z udziałem SP. Zrobiono nadzwyczajne Walne – czyli minister z notariuszem i odwołali profesora, w jego miejsce wstawiając innego profesora, który ma uprawnienia. I co? I nic. Nikt nie doniósł do prokuratury, nikt nie anulował decyzji podejmowanych przez Radę Nadzorczą (a były to często decyzje strategiczne i idące w zobowiązania miliardowe). Nie ma afery, wszyscy szczęśliwi. Nowa rada nadzorcza na wszelki wypadek podjęła uchwałę o ważności wszystkich dotychczasowych uchwał pod przewodniczącym profesorem MK, aby nikt się nie mógł doczepić w przyszłości. A Pan naiwnie myślisz, że jak wyślesz do NIK’u albo do premiera donos, to ktoś się rzuci na Pańskie informacje. Wyjedź Pan 2 kilometry za Gliwice i rozejrzyj wokoło. Wszędzie są ludzie, którzy kradną, piją, oszukują, są też dobrzy, mądrzy i pełni ideałów. Nie tylko w Gliwicach. Ale jeśli miałbym drugi raz wybierać gdzie zamieszkać, gdzie rosną pelargonie na ulicy w donicach na latarniach, gdzie jest czysto i w miarę bezpiecznie, gdzie jest niskie bezrobocie i dobre samochody na ulicach, gdzie jest w miarę mało kradzieży i cyganów na ulicach, gdzie działają baseny, kina, są premiery w teatrach, leniwie, ale jednak toczy się kultura, rozwija biznes i odpukać – ludzie są uśmiechnięci w większości – to zdecydowanie wybieram Gliwice, a nie Zabrze, Rudę, Bytom, czy nawet Katowice, w których nic się nie dzieje. A proszę mi wierzyć – pamiętam, gdzie Gliwice były w 1990 roku. Jak były zdewastowane, zapuszczone i brudne. Nie mówię, że wszystko jest cacy, że prezydent wspaniały, bo wspaniałych prezydentów nie ma nigdzie na świecie – ale obrzucanie błotem, wieczne narzekanie i marudzenie jest kompletnie bez sensu. jedź Pan do Krakowa, Warszawy – chociaż lepiej porównywać się z miastami demograficznie zbliżonymi – jedź Pan do Zabrza albo Bytomia. Pomieszkaj miesiąc i gwarantuję, że z tęsknotą odliczać Pan będziesz dni do powrotu do naszej gliwickiej patologii – jak ją Pan nazywasz.
    Pozdrawiam.

    • Tak, ten komentarz zasługuje na szczegółową odpowiedź. 0d razu jednak mogę napisać, że wzruszyłem się bardzo, łza serdeczna zakręciła mi się w oku na tę wizję pelargonii, której nie znają gminy ościenne. Potem zacząłem wchłaniać osobliwą wizję demokracji lansowaną przez autora komentarza… A całkiem serio… takie komentarze koniecznie trzeba skomentować, bo cel mają tylko jeden – zrelatywizować rzeczywistość. Niemniej jednak stanowi jakąś, bardzo skonkretyzowaną, wizję i dlatego wart jest refleksji. Do poczytania zatem…

      • Nie relatywizuję rzeczywistości, prawo jest prawem. Mieszkam w tym mieście długo i mam do władzy stosunek ambiwalentny. Nie rozumiem jednak Pańskiego zacietrzewienia. Niektóre Pańskie hasła są irracjonalne. Jeśli coś jest nieprawidłowe – niech Pan to opisze i zaniesie do prokuratury, żeby zbadała. Ale jak dla mnie – nienormalne jest to, żeby nazywać wszystko co się dzieje i ma związek z Gliwicami – złodziejstwem, patologią i wynaturzeniem. Oczywiście przesadzam teraz ze słownictwem, ale tego typu intencja bije z Pańskich wypowiedzi. Nie jestem miłośnikiem ZF, ale szczerze powiedziawszy – na horyzoncie nie widać nikogo, kto mógłby być lepszym niż on kandydatem na prezydenta. Nie widzę żadnej grupy ludzi. I żeby było jasne – tzw. referendystów uważam za nawiedzonych populistów, bez jakiegokolwiek programu wyborczego i wizji miasta. PS Co do tramwajów, Podium i lip – uważam, że: bez tych klepiącym tramwajów i dziur w drogach lepiej się jeździ kierowcom, łatwiej się wsiada do wygodnych autobusów ludziom starszym, autobusy są wygodniejsze i bardziej punktualne niż stare tramwaje. Podium mi się podoba – myślę, że w odniesieniu do Spodka i hali w Vitkowicach (Ostrawa) będzie sukcesem i da dużo większy rozgłos miastu, niż jakiś Piast, sprawa trzecie – lipy – jeśli spróchniałe i lecące na głowy, to wyciąć. Jeśli można poszerzyć drogę, żeby było bezpieczniej, to wyciąć i posadzić nowe. Lipa, to lipa a nie dąb. Pozdrawiam i miłego dnia życzę.

        • Piszę o gospodarowaniu mieniem komunalnym – i to robię to od miesięcy – które odbywa się z rażącym pogwałceniem prawa i przy ewidentnych korzyściach w postaci ogromnych uposażeń osób, które to prawo łamią. Raz jeszcze w związku z tym zacytuję gliwicki Sąd, który wyjaśnia łamiącym prawo i pewnym swojej bezkarności o jakiej patologii piszę w swoich tekstach:

          „Sankcja przewidziana przez ustawę jest surowa, gdyż jej celem było wyeliminowanie patologicznego zjawiska łączenia wielu stanowisk w spółkach z udziałem Skarbu Państwa lub samorządu terytorialnego”

          „Zanoszę” do właściwych instancji to, o czym piszę i – ku zaskoczeniu wielu – te organy czasem niechętnie, ale jednak robią to, co do nich należy. Swoją drogą, czyżby mieszkaniec raczył nie zauważyć, że to właśnie na skutek tego „noszenia” doszło do takich rozstrzygnięć Sądu? Ale to mnie w tym wszystkim najmniej interesuje…
          Stwierdza mieszkaniec, że „nienormalne jest to, żeby nazywać wszystko co się dzieje i ma związek z Gliwicami – złodziejstwem, patologią i wynaturzeniem.” Dlaczego mieszkaniec łże na cudzym blogu?;) Proszę, aby mieszkaniec wskazał miejsca, w których coś takiego sugeruję. Przy okazji, właśnie wyzwiska i obrażanie mnie kierowane przez ostatnie miesiące pod moim adresem, oraz publiczne znieważenie części mieszkańców dokonane przez Zygmunta Frankiewicza tylko dlatego, że korzystają ze zdobyczy demokracji, to jest właśnie tej demokracji wynaturzenie. Zwłaszcza jeśli przypomnieć, że za podobnymi atakami i bezprecedensową nagonką na część mieszkańców, stali – jak się okazało – także samorządowi urzędnicy.
          Mieszkaniec wybaczy, ale nie zajmę się tym, co widzi on, czy też czego nie widzi na jego horyzoncie. Horyzont zawsze można poszerzyć, wówczas spoza pelargonii przy koszach być może ukaże się RZECZYWISTOŚĆ.
          Również miłego dnia życzę!
          PS. I jeszcze jedno, mieszkańcu, nie ma u mnie grama zacietrzewienia, którego ponoć nie rozumiesz. Wręcz przeciwnie – jest zimna determinacja znieważonego człowieka, który zadał sobie trud aby wniknąć w sprawy, które skrzętnie przed mieszkańcami ukrywano i którego najnormalniej w świecie oburzyło, to z czego zdał sobie sprawę. A za tą determinacją idzie chirurgiczna precyzja z jaką będę przecinał kolejne odnalezione wrzody na mieście, które jest moim od urodzenia. Proszę wskazać mi jedną wypowiedź, w której komuś uwłaczam, w której kogokolwiek obrażam, czyniąc to w dodatku pod kryptonimem. Proszę potem zapoznać się z jakością „polemiki” z moimi tekstami. I to wystarczy za całe tłumaczenie. A jeśli ktoś chce sobie przypomnieć jak wygląda zacietrzewienie podszyte w dodatku nienawiścią, odsyłam tu:

        • http://infogliwice.pl/?p=11332#more-11332
        • A potem, niech ten ktoś przeczyta komentarze zwolenników pana Frankiewicza pod materiałem… I to tyle na temat terminologii

  • Nie jestem miłośnikiem ZF, ale szczerze powiedziawszy – na horyzoncie nie widać nikogo, kto mógłby być lepszym niż on kandydatem na prezydenta. Nie widzę żadnej grupy ludzi.
    Skoro ma się pionowy horyzont, to co można widzieć?
    Zresztą pytanie jest źle postawione. Winno być takie:
    Kto mógłby być od Frankiewicza jeszcze gorszym prezydentem Gliwic?
    Odpowiedź: Nie widzę żadnej grupy ludzi, nawet jednososobowej.

  • Gliwice rządzone od 20 lat przez Frankiewicza, to zabita dechami dziura, która może wydawać się mniej dziurzasta od sąsiednich bardziej zabitych dechami dziur, co nie zmienia faktu, że nasze miasto jest zauszczoną prowincją nawet w skali regionu.
    Gliwice dziś nie są nawet bladym cieniem dawnych Gliwic, nie tylko tych burżujskich i kupeckich przedwojennych, ale nawet powojennych, kiedy to pod dyktaturą proletariatu przeżywały swój wielki rozwój, jako miasto inteligenckie, politechniczne, inżynierów, licznych biur projektów, wielu fabryk i zakładów produkcyjnych, zatrudniających tysiące fachowców i budujące dla swoich mieszkańców wielotysięczne osiedla mieszkaniowe.

    To, że dobrze nie tylko w Gliwicach ma się nowozłodziejstwo nie znaczy, że powinniśmy na to przymykać oko, bo pozorami i łagarstwami władzy przesłaniane jest karygodne zło. Trzeba pojąć, że gdyby nie tacy ludzie jak Jezierski, jak może kilku kilkunastu innych gliwiczan, którzy nazywają rzeczy po imieniu, to nie zadawno by sobie najmniejszego trudu jakiegoś maskowania tych przestępstw, pozorowani praworzadności.

    Przykład rektora Politechniki Śl. jest fatalny, bo właśnie pod jego rządami uczelnia traci najwięcej i w przyspieszonym tempie, tak jak doprowadził do gwałtownego upadku nasze górnictwo. Fakt, że następna rada nadzorcza uchwaliła dla niego abolicje jak najgorzej o niej tylko świadczy.

  • Ciekawy punkt widzenia.
    To mi przypomina nijakiego Echelona .

    W Bambuszynie jest gorzej więc mamy tęsknić bo u nas lepiej?

    Co za prymitywne podejście.
    Kto był gorszym zbrodniarzem?
    Hitler,Stalin,Pol Pot, Idi Amin,Bokassa na którego koronacji była QEII ?

    Wszyscy byli zbrodniarzami i każdy funkcjonował w innym Państwie.
    Chyba jesteś prawnikiem bo jest prawo A
    ale są i prawa Ab,Ac,Ad itp..
    Wyjedź do Egiptu czy Chin a wrócisz do naszego prawa

    Chore…
    A może Redaktor jest jednym z tych którzy chcą rozliczeń?

  • Rzetelność podpowiada, że należy w prawidłowy sposób formułować zdania, jeśli chodzi o ustalenia I-P,
    1). Prezydent miasta wyznaczył swojego zastępcę do 2 rad nadzorczych spółek z większościowym udziałem gminy, łamiąc tym samym zapisy ustawy kominowej, co w efekcie doprowadziło do rozwiązania z mocy prawa RN spółki GKS Piast S.A. Słuszność ustaleń I-P oraz prawidłowość przedkładanych ekspertyz dotyczących interpretacji przepisów prawa w rezultacie doprowadziło do tego, że władze miasta pod koniec grudnia ubiegłego roku dokonały zmian personalnych w organach spółki Piast, jednakże bez podania szczegółowych wyjaśnień (przyznania się do ewidentnego błędu). Do dziś nie doprowadzono do rozliczenia i pociągnięcia do odpowiedzialności za tą arbitralną decyzje prezydenta Zygmunta Frankiewicza, który to umieścił Piotra Wieczorka w radzie ZWiK, a następnie w spółce PIAST.!
    2). Pierwszy wiceprezydent Piotr Wieczorek działający jako reprezentant gminy Gliwice z upoważnienia Zygmunta Frankieiwicza, dokonując czynności prawnych u notariusza doprowadził do zapisania w statucie PRUiM S.A. niezgodnego z prawem okresu 5 letniej kadencji członków rady nadzorczej. Co więcej, to arbitralną decyzją Piotra Wieczorka został Henryk Małysz ustawiony na stanowisku prezesa PRUiM S.A., jak również byli wyznaczeni członkowie Rady, a wśród nich rzecznik prezydenta Marek Jarzębowski.
    Po ujawnieniu tych faktów, ponownie ten sam Piotr Wieczorek podjął uchwały dokonujące dostosowania statutu spółki do obowiązujących przepisów prawa (3 letnia kadencja RN), a także kuriozalnych zmian polegających na odwołaniu a za chwilę powołaniu wszystkich dotychczasowych członków rady nadzorczej PRUiM S.A.
    3). Henryk Małysz za wiedzą i zgodą członków rady nadzorczej PRUiM S.A. oraz zgromadzenia wspólników, (czyli przedstawiciela gminy Gliwice Piotra Wieczorka, działającego z upoważnienia Zygmunta Frankiewicza), został wyznaczony do 3 rad nadzorczych spółek zależnych od PRUiM S.A., w rezultacie czego doszło do złamania ustawy kominowej (zasiadanie w 2 radach nadzorczych spółek objętych ustawą kominową) oraz przepisów ustawy antykorupcyjnej.
    Za wzorcowe wywiązywanie się ze swoich obowiązków, wiceprezydent Piotr Wieczorek ponownie obdarzył zaufaniem i wynagrodził wysoce kompetentnych członków rady nadzorczej PRUiM, którzy swoimi decyzjami zasłużyli sobie, aby zostać wybrani na kolejną kadencję. To jest oczywiście jawna farsa i kpina…
    4). Do dziś nie wyjaśniono i nie pociągnięto do odpowiedzialności osobę, która wyznaczała Pana Andrzeja Nowaka do rad nadzorczych!
    Za te wszystkie decyzje i procesy ponoszą przecież odpowiedzialność konkretne osoby, a używanie niedookreślonych stwierdzeń może być niezasadne, ponieważ Czytelnicy mają prawo dokładnie poznać i zrozumieć te wszystkie mechanizmy i nazwiska osób, które „pociągają za sznurki”.
    Biorąc pod uwagę bardzo merytoryczny, dobrze udokumentowany i rzeczowy poprzedni artykuł, można oczekiwać, że ta tendencja będzie utrzymywana.

  • Wiem, że nie z krajowego podwórka. Ale to dobry przykład, żeby pokazać, jak wygląda demokracja w zakresie odpowiedzialności i podziału łupów. Żeby nie było – poprzedni prezydent Francji osobiście wyznaczył prezesa największej francuskiej telewizji – oczywiście publicznej. Nie mówiąc już o setkach koncernów, spółek, rad nadzorczych etc. Niestety jest to normą w naszym „demokratycznym” świecie. I na tym tle tych kilka, czy kilkanaście nawet spółeczek w małym 180 tysięcznym mieście to taka właśnie zrelatywizowana pochodna tego, co się dzieje niestety wszędzie i to na dużo większą skalę…
    http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,14409759,Platforma_Obywatelska_rozszerza_swoje_wplywy_w_energetyce.html?biznes=katowice#BoxBizTxt

  • Mieszkaniec w swoich rozważaniach ma bardzo dużo racji jeśli chodzi o intencje red. D. Jezierskiego, przecież wykreowany dotąd nieskazitelny wizerunek niezwykle praworządnych i uczciwych władz miasta nie można publicznie poddawać w wątpliwość i narażać ich na brak wiarygodności, a oczekiwanie D. Jezierskiego, że osoba pełniąca funkcje publiczną powinna przestrzegać prawa jest zbyt wygórowane. Dodatkowo, prawo do wiedzy i mądrości, a także możliwość ubiegania się o pełnienie funkcji publicznych mają tylko „wybrane i sprawdzone autorytety”, a grupa sflustrowanych, niewykształconych oszołomów nie powinna nawet mieć prawa zabrania głosu i wyrażania swojej opinii, bo oni na niczym się nie znają tylko potrafią posługiwać się oszczerstwami. No niestety, ku wielkiemu niezadowoleniu i zdziwieniu, okazało się, że jeden człowiek miał odwagę opisać i udowodnić te wszystkie patologie, kompromitując i ośmieszając władze miasta na ich własne życzenie. Uczciwy i wiarygodny prezydent, kiedy dotarły do niego pierwsze sygnały o złamaniu przepisów prawa w sprawie wyznaczenia Piotra Wieczorka do spółki Piast, natychmiast publicznie by przeprosił, tłumacząc, że został wprowadzony w błąd przez podwładnego wiceprezydenta i prawników, dokonałby od razu rozliczenia podległych urzędników począwszy od zwolnienia dyscyplinarnego Piotra Wieczorka, naczelnika wydziału nadzoru właścicielskiego Kamila Jany, oraz dokonał wymiany członków rad nadzorczych i prezesów spółek, gdzie wystąpiły nieprawidłowości. Może wówczas prezydent miasta mógłby zachować przynajmniej fasadowy wizerunek, że bierze na siebie odpowiedzialność za działania podległych urzędników i nie chce być posądzony o zapewnianie ochrony dla układu występujących patologii.

  • Trzeba podkreślić, że skoro sąd rejestrowy uznał złamanie ustawy w przypadku Henryka Małysza, to zastanawiające jest, dlaczego nie ma upublicznionych dokumentów w sprawie Piotra Wieczorka i spółki Piast? Zasadnicza różnica polega na tym, że okres w którym Piotr Wieczorek zasiadał jednocześnie w 2 radach nadzorczych spółek objętych ustawą kominową trwał ponad 3 lata, a osobą która go tam wyznaczyła był prezydent Zygmunt Frankiewicz.

    • Informuję Państwa, że w toku jest rozpatrywanie mojej skargi do Wojewody Śląskiego na czynności jego Wydziału Nadzoru Prawnego, między innymi dotyczące kuriozalnego „niedostrzeżenia” faktu, że złamał on prawo dokładnie tak samo jak Henryk Małysz. O postępach będę informował na bieżąco

  • https://gliwice.eu/aktualnosci/miasto/co-sie-dzieje-w-miescie-badz-na-biezaco
    Zdumiewające, że „to doskonałe źródło wiedzy o mieście” (jak podaje redakcja), od pół roku całkowicie milczy na tematy poruszane na łamach I-P, zapewne w trosce o kształtowanie właściwej świadomości „komentujących mieszkańców”.

  • Jak Komisja Rewizyjna za wszelką cenę próbowała zrobić wszystko, aby tylko nie zajmować się sprawą opisaną przez red. D. Jezierskiego i przy rozpatrywaniu wniosku o absolutorium w rezultacie zawiesić tzw. „postępowanie wyjaśniające” świadczy protokół z prac komisji 03.06.2013r:
    http://bip.gliwice.eu/strona=10102
    Szczytem zaangażowania i kompetencji wykazał się przewodniczący komisji Pan radny Janusz Szymanowski z Platformy Obywatelskiej, który zaproponował, aby zadać pytanie Pani dr Ewie Bosy „czy ta sprawa powinna być przedmiotem obrad komisji?” To zdanie dobitnie świadczy o poziomie wiedzy, kompetencji i zaangażowania miejskich radnych, którzy mogą sobie za darmo poczytać na łamach I-P, jakimi sprawami powinna się zajmować komisja.
    http://info-poster.eu/co-moze-komisja-rewizyjna-komentarz-dr-waldemara-walczaka-z-uniwersytetu-lodzkiego/
    Ale trzeba przyznać, iż przewodniczący Szymanowski pamiętał, aby sporządzić pismo do przewodniczącego RM w sprawie wystąpienia do Prezydenta Z. Frankiewicza dotyczące sfinansowania opinii dr E. Bosy. Tak się załatwia sprawy.

  • dobrze zorientowany | 9 sierpnia 2013 at 6:06 pm | Odpowiedz

    Takie podejście było za sprawą szkolenia, które prowadziła dr Ewa Bosy – ekspert z zakresu prawa samorządowego i obejmowało swoim zakresem szeroko rozumiane prawo samorządowe skupiając się na zagadnieniach takich jak: oświadczenia majątkowe radnych, procedury i techniki pracy radnego, prawidłowy przebieg posiedzenia sesji, tryb podejmowania uchwał i prawo do informacji publicznej. Omówiono również sprawy dotyczące przyjmowania i załatwiania skarg na działalność organu wykonawczego, interpelacje, wnioski i zapytania radnych.

  • a nie uważacie że p. Jezierski to sie z powołaniem minął?

  • Na stronie info-postera prowadzonej przez Jezierkiego uprawiany jest typowy hejter i to nie wobec Frankiewicza bynajmniej. Po ktorej stronie on gra? Sam Jezierski opublikowal niedawno taki czyjs wpis:
    „Od ponad roku z uwagą obserwuję działania Pana Dariusza Jezierskiego. Nie kwestionuję celu w jakim prowadzi swoją działalność. W zasadzie szanuję go za determinację z jaką do niego dąży. Nie przestaje mnie także zadziwiać amatorszczyzna z jaką tego dokonuje. (…) Spotkałem się już z taką teorią, że Pan Dariusz Jezierski to tak naprawdę „ukochany wróg” ekipy prezydenckiej.
    Przez nią wybrany, stworzony i wspomagany. Zastępuje jak widać, wszystkich tych, którzy umieliby rzeczywiście jej zagrozić w sposób skuteczny”. Ciekawe… Ciekawe też czy Jezierski puści ten wpis?

    • A dlaczego niby nie miałbym puścić tego wpisu, skoro ośmiesza on jego autora i intencje, którymi tenże autor się kieruje? Żeby uciąć wszelkie dyskusje, na I-P puszczane są wszystkie wpisy na temat, nienaruszające niczyich dóbr osobistych i norm ogólnie przyjętych.
      Jako jedyny komentarz do tej sugestii załączę ten oto link: http://info-poster.eu/konferencja-prasowa-2-oswiadczenie-w-zwiazku-z-propozycjami-um/

      • Spotkałem się już z taką teorią, że Pan Dariusz Jezierski to tak naprawdę „ukochany wróg” ekipy prezydenckiej.
        Przez nią wybrany, stworzony i wspomagany. Zastępuje jak widać, wszystkich tych, którzy umieliby rzeczywiście jej zagrozić w sposób skuteczny”.
        Pytanie – czy to jest oszczerstwo, czy jednak nie? Bez wątpienia pan Dariusz Jezierski ma interes prawny by się z takich podłych pomówień oczyścić właśnie przed sadem.

      • Boją się …

        Jeszcze kąsają i kąsać będą .
        Uruchomią się w internecie ale to tchnienie topielców..
        Na durne uwagi nie warto odpowiadać.
        Redaktor minął się z powołaniem?
        Podobnie jak Prezydent Miasta ..czy jego Rzecznik Prasowy?

  • marianandrzejczak | 9 sierpnia 2013 at 7:52 pm | Odpowiedz

    Ponad dwa lata a nie rok trwa olewanie tematów poruszanych na łamach I-P
    Tragedią jest fakt że o tych(patologiach) sprawach Rada Miasta Gliwice jak i Posłowie wiedzieli już pod koniec Maja2011 roku i parę dni po tym terminie gdyż osobiście wysyłałem maile.. Dnia 02.06, 2011 roku umieściłem na youtube materiał w którym jest ukazana Analiza Gliwickiego Magistratu czyli Hulaj dusza piekła niema jest prawo

    http://www.youtube.com/watch?v=jEDHDXkeAUI

    Jeden z „obdarowanych” materiałem odpisał nawet że stosuję nękanie grożąc „ostatecznym rozwiązaniem” czyli gliwickim lokalnym osądem

    Osobiście wysyłałem materiał do Posła SLD a ten do Radnego z SLD a ten nie zrobił żadnego ruchu (chyba że szachowego)

    Materiał otrzymali Prezydenci i V-ce. i szefowie gliwickich spółek miejskich,agend itp.
    Otrzymała prasa i tylko jedna jedyna gazeta napisała o tym „Fakty i Mity”
    Ile było ataków ze strony słomianej elity że to nie gazeta tylko szambo i powoływanie się na tekst w niej to grzech śmiertelny jakby chciwość i cwaniactwo grzechem nie były..

    Nikogo to nie obchodziło.
    Ssalnie były poza kręgiem zainteresowania lokalnej elitarnej elity….widać nie lokowania się w…..

  • …Ale pisze Pan o Gliwicach w taki sposób, jakby była tu totalna Białoruś.Demokracja nie jest systemem idealnym. W każdym państwie demokratycznym – wszędzie, od USA, Francję, Niemcy po Polskę – wszędzie władza przejmuje kontrolę nad finansami, mediami, zdrowiem, instytucjami, spółkami etc. Niech Pan nie pisze, że tego Pan nie wie….

    Niby światowiec z „mieszkańca”, człowiek bywały w Katowicach i w świecie, a nie wie, że przyrównywanie Gliwic do Białorusi jest wręcz niezasłużonym komplementem.

    Brak korupcji, wysoka kultura techniczna, furtka do innych państw WNP — tak polskie firmy postrzegają białoruski rynek.
    http://www.pb.pl/3271303,86203,polacy-eksportuja-know-how-na-bialorus

    Czasami warto przeczytać coś więcej niż MSI wydawane przez UM pod redakcją „Wojtka”.

  • Pozwólcie, że zacytuję Normana Davies’a :
    Demokracja ma w sobie niewiele zalet : jest tak samo dobra, lub tak samo zła, jak zasady ludzi, którzy ja uprawiają. W rękach ludzi liberalnych i tolerancyjnych przyniesie rządy tolerancyjne i liberalne ; w rękach kanibali – rzady kanibali.

  • W kolejnych opisach gliwickiej patologii władzy ciągle brakuje mi jednego znaczącego, jak sądzę, elementu. Nigdzie nie ma słowa o urzędnikach Kościoła Katolickiego, którzy przecież chętnie towarzyszą władzom Gliwic i lokalnym politykom w najprzeróżniejszych imprezach, tak o charakterze urzędowym, jak i prywatnym. Tabu?

    • Nie, nie tabu. Odsyłam chociażby do tekstów poświęconych likwidowanej szkole dla niepełnosprawnych. Skoro jednak zajmuję się spółkami, muszę stwierdzić, że przedstawiciele Kościoła nie zasiadają w RN spółek. To jedyny powód.

      • Chodzi mi o szerszy kontekst relacji władze – kościół w Gliwicach. Przecież chyba nikt nie ma wątpliwości, że gliwicki zgniły światek elit od lat funkcjonuje w najlepsze z błogosławieństwem lokalnych funkcjonariuszy KK.
        Obserwuję też, jak trudnym do przełknięcia i do otwartej krytyki dla sporej części tzw. „opozycji” jest zachowanie gliwickich księży i biskupa. Klincz?

        • GOGOL PRZEJAZDEM | 10 sierpnia 2013 at 1:24 pm | Odpowiedz

          „…Obserwuję też, jak trudnym do przełknięcia i do otwartej krytyki dla sporej części tzw. „opozycji” jest zachowanie gliwickich księży i biskupa. Klincz?…”

          Duchowny obojętnie jakiej religii, to we współczesnym świecie taki „moralny – GPS”.
          Nie można mu jednak bezgranicznie ufać bo, można znaleźć się w …lesie.
          Na szczęście każdy z nas ma rozum i nim powinien się głównie kierować.
          Inaczej będzie musiał korzystać z usług policji.
          Ja tam na wszelki wypadek proponuję dwa w jednym:
          OJCIEC MATEUSZ – to jest to.

          Wie więcej niż ksiądz
          Widzi więcej niż policjant

          http://www.chip.pl/news/sprzet/nawigacja/2010/03/gps-powodem-interwencji-policyjnego-helikoptera

  • Najbardziej trafna diagnoza źródła umacniania występujących patologii i zapewniania bezkarności systemu, jaką przedstawił Pan Dariusz Jezierski, ma swoje potwierdzenie w rzeczywistości:
    „Nawet wtedy jednak, mimo mojego wystąpienia na Komisji Rewizyjnej, wskazującego na całkowitą niezasadność prezydenckich wyjaśnień Rada Miejska a zwłaszcza Komisja Rewizyjna nie potrafiły w żaden sposób skorzystać ze swoich uprawnień i nie zrobiły dosłownie niczego. Nie wdając się teraz w szczegóły można stwierdzić, że mamy do czynienia z całkowitą kompromitacją radnych tej kadencji. Większość z nich nie jest godna społecznego mandatu zaufania, który otrzymała.”
    Jak Komisja Rewizyjna za wszelką cenę próbowała zrobić wszystko, aby tylko nie zajmować się sprawą opisaną przez red. D. Jezierskiego i przy rozpatrywaniu wniosku o absolutorium w rezultacie zawiesić tzw. „postępowanie wyjaśniające” świadczy protokół z prac komisji 03.06.2013r:
    http://bip.gliwice.eu/strona=10102
    Szczytem zaangażowania i kompetencji wykazał się przewodniczący komisji Pan radny Janusz Szymanowski z Platformy Obywatelskiej, który zaproponował, aby zadać pytanie Pani dr Ewie Bosy „czy ta sprawa powinna być przedmiotem obrad komisji?”
    Ten fragment z posiedzenia dobitnie świadczy o poziomie wiedzy, kompetencji i zaangażowania miejskich radnych, którzy udowodnili w czyim interesie występują.
    To upoważnia do sformułowania przez D. Jezierskiego bardzo słusznej tezy:
    „Ignorowanie zarówno przez Radę Miejską jak i władze miasta ewidentnych, udowodnionych faktów łamania prawa i dosłownego – co właśnie ostatnio potwierdził Sąd – paraliżu niektórych spółek prawa handlowego nie ma już w tej chwili jedynie znamion lekkomyślności, ale staje się permanentnym udziałem w ukrywaniu przestępstw oraz samo w sobie staje się przestępstwem przeciwko obrotowi gospodarczemu. Od teraz zaczynamy mówić nie tylko o bezczynności, niedopełnieniu obowiązków i przekraczaniu kompetencji, ale wręcz o prawnej odpowiedzialności ludzi, którzy będąc informowani o rozmiarach przestępstw, zakładali białe rękawiczki i bezczynnie przyglądali się całej sytuacji.”
    To jest prawdziwy obraz funkcjonowania samorządu i ten fragment może stanowić syntetyczną puentę, będącą odpowiedzią na zadane we wstępie pytanie.

  • Dobrze jest przeanalizować i zestawić interpretację przepisów prawa zaproponowaną przez prezydenta Z. Frankiewicza odnośnie Piotra Wieczorka z postanowieniem sądu rejestrowego w sprawie wykładni przepisów ustawy kominowej – Henryk Małysz!
    http://www.aferyprawa.eu/Urzednicy/Gliwice-i-samorzadowa-samowola-pod-patronatem-Zygmunta-Frankiewicza-Przestepcy-u-wladzy-Czy-to-juz-gliwicka-osmiornica

  • Leave a comment

    Your email address will not be published.


    *