Collins, Janczyk… deja vu w Gliwicach

Podobno Polak uczy się na własnych błędach. Nie każdy. U nas zawsze musi być na opak. Gliwickich sterników niczego nie nauczyła kompromitująca przygoda z Collinsem Johnem, który mimo nadwagi podpisał kontrakt z Piastem, nie dał klubowi żadnego pożytku i odszedł w niewyjaśnionych okolicznościach. Wtedy szydziły wszystkie media i cały internet.

Historia z Collinsem miała wiele kuriozalnych wątków, a jeden z nich ciągnie się do dziś. Piast Gliwice S.A. oskarżył mnie o zniesławienie w tekstach o Collinsie i sprawa wciąż jest w sądzie. Nigdy nie przypuszczałem, że będę musiał sądzić się z moim klubem, lecz jak widać potrafi on zaskakiwać. Zostawiając próbę zmazania plamy, jaką było zakontraktowanie Collinsa Johna w Gliwicach i zrzucenie na mnie odpowiedzialności za zły odbiór w mediach, mamy kolejny kwiatek. Dawid Janczyk!

Niczego nie nauczyli się działacze. Odszedł jeden napastnik z nadwagą, przyszedł kolejny nieprzygotowany. Zdzisław Kręcina był pomysłodawcą tego transferu. Dyrektor zapewniał, że zawodnikowi trzeba dać szansę, bo okaże się to strzałem w dziesiątkę. Fakty były jednak takie, że po ogromnych problemach alkoholowych, będąc zupełnie rozbitym fizycznie Janczyk trenował z Legią, lecz do czasu. Minęło dwa i pół miesiąca i Janczyk… poddał się, zaczął pić. Kolejnym krokiem było udanie się na terapię alkoholową, Dawid trafił do ośrodka zamkniętego. Zrezygnował. Pojawił się w Piaście. Media pisały, że Janczyk uciekł z terapii prosto do Piasta Gliwice. I tak Gliwice przygarnęły kolejnego nienadającego się do profesjonalnego sportu piłkarza, płacąc mu pensję – a jakże – z miejskiej, publicznej kasy.

Janczyk zagrał kilka spotkań (3 mecze w lidze, 2 w Pucharze Polski gdzie strzelił dwa gole) w ciągu całego swojego kontraktu. Pięć rozegranych meczów w ciągu 9 miesięcy kontraktu? Wcześniej były bardzo długie testy, bo blisko dwumiesięczne. Przypadek niemal identyczny jak z jego poprzednikiem – Collinsem Johnem.

Dawid Janczyk rozwiązał kontrakt za porozumieniem stron, choć jak donoszą media, wciąż ma problemy z alkoholem. Jeśli to prawda to szkoda chłopaka. Kiedyś wydawało się, że przyszłość jest przed tym człowiekiem. Niestety, Janczyk nie potrafi poradzić sobie z chorobą. O wszystkich problemach popularnego Murzyna było wiadomo, jednak mimo wszystko Piast postanowił podpisać kontrakt z byłym piłkarzem. Kręcina zarzekał się, że Janczyk odbuduje się w Gliwicach. Nie odbudował się. Szkoda tylko, że próba ratowania Dawida znowu kosztowała nas wszystkich. Czy ktoś poniesie konsekwencje nieudolnie wydawanych pieniędzy? Ile czeka nas jeszcze nieudanych transferów do Piasta? Janczyk, John, Nieves, Said, Docekal… itd…

Polecamy zainteresowanym lekturę innych tekstów ze strony: 

https://niebieskoczerwoni.wordpress.com  

Kamil Mościcki

Be the first to comment on "Collins, Janczyk… deja vu w Gliwicach"

Leave a comment

Your email address will not be published.


*