Czekając na Rutkę

Rutka Laskier – będzińska żydówka spisywała swoje przeżycia w będzińskim gettcie w szkolnych zeszytach. Przez lata pamiętnik był przechowywany przez jej przyjaciółkę z lat okupacji, panią Stanisławę Sapińską, która przekazała go potem do Instytutu Yad Vashem. Za kilka dni na półki księgarń trafi opowieść Zbigniewa Białasa o Rutce, będzińskiej Annie Frank, dziewczynce której przyszło dorastać w nieludzkich okolicznościach getta, i która swe życie zakończyła w obozie w Auschwitz.

Czekając na "Rutkę", przypomniałam sobie poprzednie powieści profesora Białasa oraz moje epizody związane z Sosnowcem. Pamiętam jak kilka lat temu w niemałą konsternację wpadłam, gdy córka oznajmiła mi, iż zamierza studiować Filologię angielską na Uniwersytecie Śląskim w Sosnowcu. Już samo: Uniwersytet ŚLĄSKI… w Sosnowcu wydawało mi się sporym nadużyciem; żeby nie rzec- oksymoronem. Widząc determinację, nie pozostało jednak nic innego, jak tylko stopniowo oswoić się z tymi planami.

Maturalne zmagania i wakacyjne miesiące nie zdołały zmienić planów dziewczęcia i z nadejściem jesieni rozpoczęłam regularne, cotygodniowe wyprawy za Brynicę. Początkowo wyglądało to tak, że gdy tylko za dziecięciem zamykały sie drzwi akademika, ja czym prędzej opuszczałam miasto, które jawiło  mi się wówczas jako kwintesencja urbanistycznej miernoty. Jednak z upływem tygodni sosnowiecka dzielnica Pogoń, gdzie mieści się UŚ oraz akademiki stopniowo zaczęła mnie coraz bardziej intrygować, a z czasem nawet wciągać w swe zaułki.

Małe, często bardzo zaniedbane, opuszczone kamieniczki o charakterystycznym układzie i nagle spośród nich jakby  wyrastająca z czeluści starych murów… cudowna herbaciarnia "Marzenie" i usytuowana nieopodal "Cafe Pogoń".

Te początkowo krótkie spacery po Sosnowcu z czasem stały się niemal rytuałem. Nie pomnę już, czy stały się one przyczynkiem do sięgniecia po osadzony w sosnowieckich realiach retro- kryminał "Korzeniec" autorstwa profesora Zbigniewa Białasa, czy też odrotnie, książka skłoniła mnie do wędrówek po pogońskich zakamarkach i szukania w posadzkach śladów Alojzego Korzeńca.

Tak, w posadzkach, bo Korzeniec to sosnowiecki glazurnik, postać autentyczna, właściciel znanej na początku XXw. firmy kafelkarskiej.

Ślady działalności firmy- kafelki z napisem A. Korzeniec Sosnowice do dziś można oglądać na klatkach schodowych wielu sosnowieckich budynków.

Przypadkowe znalezienie jednej z kafelek przez Profesora stało się inspiracją do napisania sosnowieckiej trylogii, na którą prócz wspomnianej już powieści składają się "Puder i pył" oraz bodaj najciekawsza – "Tal", opowiadająca autentyczną historię truciciela z Sosnowca Pawła Grzeszolskiego, oskarżonego o otrucie swej żony oraz dzieci. Jego proces, był ponoć jednym z najgłośniejszych w okresie międzywojnia.

Ciekawych miejsc i obiektów ma Sosnowiec sporo. Wymienie tu choćby pałac, wybudowany przez przybyłego tu z Saksonii XIXw. przemysłowca Heinricha Dietla, cmentarz wielowyznaniowy z mauzoleum Dietlów, cerkiew prawosławna ufundowana przez Dietlów oraz innych sosnowieckich przemysłowców Schoenów, Teatr Zagłębia, katedra, obecnie juz odbudowana po pożarze, który zniszczył ją w znacznym stopniu w 2014 roku, w której także odnaleźć można ślady Alojzego Korzeńca, neoklasycystyczny dworzec kolejowy, powstały w 1859 r., gdy Sosnowiec, a właściwie Sosnowice były jeszcze wsią graniczna na styku zaboru rosyjskiego i pruskiego oraz usytuowany nieopodal kościół kolejowy.

Przymknijmy na chwile oko na śląsko – zagłębiowskie antypatie, lokalne antagonizmy, pozwólmy, by literatura i historia stały się inspiracją do poznania tego, co tak blisko i co przez wiele dekad łączyło Żydów, Rosjan, Niemców i Polaków. Tych znanych z pierwszych stron gazet i politycznych salonów i tych całkiem anonimowych.

Aleksandra Ścibich

Be the first to comment on " Czekając na Rutkę"

Leave a comment

Your email address will not be published.


*