Człowiek z Cichociemno

Bohater „Cichociemno” znalazł się w wycinku czasu, w którym dostrzega z pełną świadomością ( i konsekwencjami, jakie płyną z tej świadomości), że świat składa się z paradoksów. Chcąc wyjść poza reguły toczącej się „gry”, żeby je złamać, człowiek najpierw musi złamać samego siebie. Uwierzyć w możliwość dokonania wyboru ( którą przecież od początku miał), uwierzyć we własną „wsobność”.

Jednakże wiara, to dopiero początek, prowadzi nas różnymi drogami, a wędrówka nie zawsze jest przyjemna. Drogę trzeba przyjąć, zaakceptować, nie bać się uczestniczyć, Akceptacja dokonanego wyboru, wzięcie odpowiedzialności, jest aktem najwyższej odwagi.

Lesław Nowara w Cichociemno przyjmuje wyraźnie egzystencjalny ton, który w filozofii ma za zadanie- dostrzec źródło rzeczywistości by ująć ją w taki sposób, w jaki myśląc, obcuję z samym sobą (w wewnętrznym działaniu). W tym przypadku chodzi o to, że Nowara chce odejść od filozofowania stricte skierowanego na granie ról (chociaż wciąż musi je odgrywać), ucieka od utartych zwrotów, nie chce być naznaczony ulotnością i kruchością (musi jednak taki pozostać). Nowara chce powrócić do rzeczywistości, a egzystencja jest właśnie jednym z takich słów oznaczających rzeczywistość. W czytanych wierszach (zupełnie jak w filozofii) egzystencja przejawia się sobie samej jako świadomość w ogóle, wszystko to, co jest związane z istnieniem, duchem, których przecież różne rodzaje może sobie przeciwstawić. Jednego jednak nie może zrobić: nie może stanąć naprzeciw siebie samej i być jednocześnie podmiotem i przedmiotem wiedzy. Odwieczne pytanie: kim jestem? Pozostanie zawsze pytaniem. A to, kim autentycznie jestem, nigdy nie jest czymś co posiadam, zawsze pozostanie tym, czym mogę być. Idąc dalej tym tropem, to gdybym faktycznie wiedział kim jestem, to nie byłbym sobą, ponieważ w czasowym istnieniu uświadamiam sobie siebie tylko jako zdanie. (…) „Po mojej stronie zostawiając światło/ Uparcie wnikałem w twoją ciemność /Wyciągając ją rytmicznie Ku sobie (…) Za chwilę powiesz pewnie: „ale tu ciemno i cicho” /Kiedy tylko dotrą tu takie słowa jak: „ciemno” i „cicho”.

Marcin Hałaś w recenzji Cichociemno na: Granice.pl napisał: „(…) W tym zbiorze Nowara pozostaje zdumiewająco konsekwentny i wierny wyznaczonym niegdyś paradygmatom i punktom odniesienia. Wszystko odbywa się jednak w dyskretnym cieniu śmierci, świadomości kruchości i przemijania(…)”. Owo przemijanie odbija się echem w wierszu Zatarte: „Od pewnego momentu/moja skóra zaczęła przepuszczać (…) Traciłem opór (…) Dokonywało się na mnie działanie/po obu moich stronach/wyprowadzając mnie z równowagi/wyraźnie wyrównywał się poziom (…) Jeszcze się zapieram/ale coraz częściej/zastanawiam się/czy nie iść już w zatarte”.

Cały tom jest utrzymany w relacji – do. Jest to relacja do człowieka, do rzeczy, do zdarzeń. Człowiek, to on jest bohaterem wierszy Nowary, bierze udział w dramacie, występuje na scenie przeżywając czas z ludźmi, którzy znajdują się wokół niego. Czas w tym dramacie odgrywa bardzo ważną rolę i nie jest tym czasem o którym pisał Edmund Husserl- czas wewnętrznej świadomości. Ten czas, to czas, który dzieje się między nami, między mną i tobą, ten czas na zawsze scala nas ze sceną na której odgrywa się dramat. (…) Nie ma ciepła w tobie nie ma w tobie jest/jest tylko nie ma/i pewnie to wszystko nie ma co jest w tobie/ jest dla mnie/Takie jest to całe to twoje piekło w którym nie ma nawet/Śmierć jest tylko życie moje życie które sobie/odbieram teraz odbierając je tobie/wydzierając się piekielnie wyradzając z twojego ciała”. Inny człowiek jest obecny we mnie czy też przy mnie poprzez to czego oczekuje ode mnie. Poprzez swoją roszczeniową postawę trzyma mnie w szachu. Inny – nie jest i nie będzie nigdy moim przedmiotem, ani ja jego. Jednak jak mawiał Jean-Paul Sartre: nie znaczy to, że nie mogę go uprzedmiotowić. „Na twojej skórze ktoś świeżo znaczył swoje terytorium/okruchy śliny i drobiny potu powtykane są jak chorągiewki/Boleśnie całym ciałem odczuwam poruszenie powietrza/za każdym razem gdy przechodzisz obok (…) Rozlewasz się rytmicznie/aż po horyzont/Odczuwam wyraźne skurcze”. Dramat powszedni, dramat codzienności boli najbardziej, kiedy nie do końca jesteśmy tam, gdzie chcemy, a z różnych przyczyn tak właśnie musi być. Branie udziału w dramacie to „wzięcie na siebie” przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. Jednak to także próba (ciągła), ocalenia siebie od zguby, poprzez akty zwyczajnej codzienności. „Od stycznia w nowym miejscu/pracy. Powleczony fornirem zimny blat i skrzypiące drewniane/krzesło sygnalizujące poruszenie/Siedzący tryb/w jakim pracują koła zębate napędzające ośmiogodzinny/zegarek/Bezzębne kółka różańcowe żujące zakładowe godzinki/o smaku drugiego śniadania(…) Widać tu wzajemne powiązanie/wszystkich włókien i włókniaków/nici i naczyniaków/wszystkich naczynek/łącznie ze spluwaczkami po korytarzach i białymi muszlami/ (…) Zaczynam syczeć”. Jak powiadał Claude Bruaire: duch jest ”zadłużony wobec swojego istnienia”, jednakże któż z nas potrafi spłacić ten dług? Łatwiej nam, jeśli spojrzymy na życie pod kątem tego, że jest łaską, a spłatą będzie wdzięczność za nie. Bohater w wierszach Nowary, to współczesny pielgrzym, który nie ustaje w wędrówce, „zaliczając” kolejne, krajobrazy, sytuacje, miejsca pracy, ołtarze, kościoły, pragnienia. Lepsze to niż życie szaleńca, które jak powiada Epikur- „jest niewdzięczne i niespokojne: całe nakierowane ku przyszłości”. Ponieważ tacy ludzie nie żyją ale jak powiadał Seneka: „szykują się do życia”. Nasz bohater pielgrzym, żyje na każdym „poziomie”: przeszłością, która go ukształtowała i z którą wciąż się mierzy, teraźniejszością, w której wytrwale uczestniczy i którą wciąż zgłębia i ma w perspektywie- przyszłość, a ta jest jedynie niepewnie zarysowana, napawa niepokojem ale i fascynacją nad niewyczerpanymi możliwościami.

Człowiek Nowary jest blisko nas, jest każdym z nas, w swoich słabościach, pragnieniach, furii, spotykamy go zawsze, kiedy patrzymy w lustro, witamy się z innym. Uczestniczymy w okruchach mijających dni. Jak mawiał Heidegger: „Wydarzenia są zawsze wydarzeniami sensu”. Człowiek zagubiony i kruchy, ale to właśnie z zagubienia wyrastają jego szanse i zadania.

Sabina Wawerla-Długosz

Lesław Nowara, Cichociemno, wyd. PARNAS, Gliwice 2006

Be the first to comment on "Człowiek z Cichociemno"

Leave a comment

Your email address will not be published.


*