Czy mam szanse na prezydenturę?

To pytanie nie wzięło się znikąd. Postawił mi je człowiek, którego bardzo chciałbym widzieć w gronie swoich współpracowników. Postawił je kilka dni temu i od tej chwili najpierw sam przed sobą, a teraz publicznie, na nie odpowiadam. A zatem taka zaimprowizowana analiza SWOT w wersji mini…

Czynniki niekorzystne

  • Ostatnie wydarzenia w kraju, a także skomplikowana sytuacja w samych Gliwicach (np. problemy z finansowaniem ostatniego odcinka DTŚ).

W skali makro wszystko zmierza do tego aby Polaków jeszcze bardziej zniechęcić do aktywności wyborczej. Naturalną reakcją wyborców na strumień informacji zalewających nas ze wszystkich mediów jest z jednej strony zobojętnienie, z drugiej niechęć do pójścia do wyborów, generowana na zasadzie przekory. Każdy ruch w dół ogólnej frekwencji w najbliższych wyborach samorządowych dodaje realnej wartości twardemu elektoratowi Zygmunta Frankiewicza „wyhodowanemu” przez lata wokół skomplikowanej sieci powiązań – spółek i innych tworów. Mówiąc prościej – jeśli któremuś z kandydatów mogłoby zależeć na niskiej frekwencji, to Zygmuntowi Frankiewiczowi najbardziej. Oczywiście oficjalna narracja będzie inna.

W skali miasta problemy bieżące przekładają się na strategię wyborczą obecnego prezydenta już teraz. Trzeba się „konsolidować”, trzeba „dokończyć”. Kolejny zwrot. Tak, to prawda. Ale jeszcze dwa lata temu ten sam człowiek w sposób niedopuszczalny w publicznych wypowiedziach dzielił gliwiczan zgodnie z kryterium poparcia dla jego osoby – na dobrych i złych. Teraz nawoływał będzie do jedności. Rzecz jasna wokół jego osoby.

  • Medialna dominacja obecnego układu

Za sprawą braku pragmatyzmu i nieuzasadnionej hojności naszych radnych, tegoroczny budżet na promocję samorządu wynosi ok. 4,5 mln zł. Prawie 2 mln więcej, niż w roku ubiegłym. Nikt nie zapytał o przyczyny tak znacznego zwiększenia "promocyjnych" wydatków. Tymczasem odpowiedź już w zasadzie widzimy (http://info-poster.eu/ofensywa-medialna-frankiewicza-za-nasze-pieniadze/). A na miejscu dosłownie zewsząd „prezydent zaprasza”, „honorowo patronuje” itp. Miejski Serwis Informacyjny stał się w zasadzie gazetką mającą jeden tylko cel – tak oczywisty, że nie muszę go przypominać. „Tydzień w Gliwicach” ma stosowne informacje zanieść na ulice. Wciąż jeszcze nie mam odpowiedzi na zapytanie do redakcji TwG: http://info-poster.eu/czy-bede-mial-reklame-w-tygodniu-w-gliwicach/. Dostęp do mediów pozostałych możliwy jest tylko jedną drogą – przelewem za reklamę. A najefektywniejsza jest przecież ta, w której człowieka reklamuje się niejako mimochodem. Bo kiedy za publiczne pieniądze kupuje się całą stronę w gazecie by reklamować imprezę, na którą prezydent „tylko zaprasza”, to chyba wszystko ok, prawda?

  • Obawy mieszkańców

Jakie? O pracę, o powodzenie drogich im przedsięwzięć… Do tego się społeczeństwo długo przysposabia. Przez kilka ostatnich lat udało się doprowadzić do sytuacji, w której zdecydowana większość mieszkańców woli się nie wychylać, nie podpisać, nie podnieść ręki. Jak to wygląda w praktyce, doskonale wie ten, kto ma np. okazję rozmawiać z ludźmi ze środowisk twórców kultury. Oficjalna narracja zdecydowanie rozmija się w tym przypadku z tą prywatną. A inne środowiska? Publikowałem swego czasu fragmenty listów, napisanych przez pracowników miejskich spółek, nauczycieli itp. Anonimowe. Mówią same za siebie.

  • Możliwości finansowe

Nie wdając się w szczegóły stwierdzę tylko, że w kontekście moich konkurentów jestem z całą pewnością kandydatem ubogim, niczym Piast Kołodziej. W dodatku nie stoją za mną żadne partie, układy biznesowe itp., co może np. stwarzać złudne wrażenie niemożności.

 

Moje atuty

  • Niezależność

Rzeczywista odporność na manipulacje, partyjne dyrektywy, naciski grup interesów. To w sposób naturalny dodaje mi punkty w kontekście sytuacji, jaka ukształtowała się w mieście i w kraju. Czy będę w stanie wykorzystać społeczne rozżalenie w stosunku do politycznych elit, zależeć będzie oczywiście nie tylko od mojej oferty wyborczej, ale przede wszystkim od tego, czy potrafię w sposób efektywny docierać do wyborców. W sposób naturalny wiąże się to z kwestiami obecności w mediach.

  • Info-Poster.eu

Moim atutem jest to, że bodajże jako jedyny z obecnych pretendentów zadbałem o stworzenie funkcjonalnego i rozpoznawalnego środka dystrybucji własnych opinii do mieszkańców. Info-Poster.eu jest obecny w przestrzeni medialnej w stopniu umożliwiającym jego wykorzystanie w kampanii wyborczej. Rzecz jasna ważne będą także inne media i w tej materii przedsięwziąłem już pierwsze kroki.  Dalsze będą  uzależnione od rzeczywistych możliwości ekonomicznych.

  • Przemyślana kampania

Jeśli chodzi o kwestie finansowe – nie zakładam konkretnych celów w postaci zebrania takich czy innych środków na kampanię wyborczą. Formą i zasięgiem będzie ona zatem adekwatna do tego, co uda mi się zebrać. Nie oznacza to, że gorsza od innych. Z całą pewnością ze względu na konieczność racjonalnego wykorzystywania środków, będzie bardzo skoncentrowana, intensywna i oparta na kontakcie bezpośrednim. Deficyty finansowe będą rekompensowane wartością i formą przekazu.

  • Rzetelna wiedza na temat miasta

To mój powód do dumy. We wszystkich poprzednich wyborach, te punkty zdecydowanie, z urzędu niejako, dopisywało się Zygmuntowi Frankiewiczowi. Ale ja solidnie przepracowałem ostatnie dwa lata. Jestem przygotowany do trudnej, konkretnej rozmowy na większość tematów dotyczących „twardych” kwestii gospodarki komunalnej, budżetu, planowania, rozwoju, inwestycji. Tym bardziej kwestii społecznych i związanych z kulturą. Szczery uśmiech na ustach wywołuje wiedza, ile razy – nieprzyłapany przez nikogo – blefował obecny prezydent. Nauczył mnie jednego, mówienia „sprawdzam!” w kontekście wszystkich ważnych kwestii. W tej kampanii wyborczej nie wystarczą już bajki, ubrane w odpowiednie sformułowania, gwarantujące stopień trudności, niepozwalający adwersarzom na dekonstrukcję blagi. Do poważnej rozmowy na tematy, w których dotąd Zygmunt Frankiewicz czuł się niezagrożony jestem już gotów. A poziom gotowości stale rośnie.

  • Brak presji

Presji nie odczuwam wcale. Niczego nie muszę, poza godnym reprezentowaniem środowisk i pojedynczych osób, które obdarzą mnie zaufaniem. Godzę się na to, że wraz z ewentualną wygraną czeka mnie ciężkaj praca, którą traktuję jako należność w stosunku do miasta, w którym się urodziłem. Jeśli walkę wyborczą przegram, niczego nie stracę, a osiągnę swój cel podstawowy – wprowadzę do debaty publicznej kwestie „twarde”, o których wspominałem wyżej. Moim celem jest odsunięcie układu, który zawłaszczył miasto. Kwestia, czy obecnego prezydenta zastąpię ja, czy ktoś inny, jest zaledwie drugorzędna. Z całą pewnością wydobyłem na światło dzienne to wszystko, co wstydliwie skrywano za parawanem rzekomej kompetencji i solidności. Nigdy więcej nie uda się w Gliwicach stworzenie takiej patologicznej układanki.

Jestem długodystansowcem. Mam zamiar zaprosić do politycznego biegu grupę młodych, świetnie wykształconych osób, dla których miejsca pozajmowane rodzimymi samorządowymi „rezydentami” są od dawna niedostępne. Ale mam także zamiar skorzystać z rad doświadczonych fachowców, dla których nie było tu miejsca od wielu lat. Może przede wszystkim dlatego, że przerastali o klasę „ulubieńców systemu” – dyżurne autorytety, które Zygmunt Frankiewicz zawsze ma na podorędziu.. Nie może być dla miasta lepszego skojarzenia energii z doświadczeniem. Najbliższe wybory samorządowe traktuję więc przede wszystkim jako debiut takiej nowej, niezepsutej, prawdziwie oddolnej i niezależnej formacji, która w perspektywie czasowej w sposób naturalny będzie spychać w niebyt partyjne, prywatne czy jakiekolwiek inne interesy. Oczywiście przy założeniu, że nie dopuści się do jej rzeczywistego upartyjnienia, jak to stało się z formacją powstałą wokół prezydenta Frankiewicza.

Podsumowując ten z konieczności krótki, mający jedynie charakter impresji wywód, napiszę tylko jedno. Tak, mam szansę wygrać. A dzięki temu, że dwa lata temu w ogóle przystąpiłem do gry, Gliwice już wygrały.

Dariusz Jezierski

22 Comments on "Czy mam szanse na prezydenturę?"

  1. Oczywiście, że ma Dariusz Jezierski, jeśli powoła właściwy komitet wyborczy i przystąpi do rywalizacji, to już to daje szanse wygrania. Kandydat ma też sporo innych niż wymienił atutów, które mogą być pomocne – jest już dość znany wśród gliwickich wyborców i to znany jako człek prawy, uparty i konsekwentny, a przy tym biorący odpowiedzialność za to co robi i gotowy do poświęceń. Także nie ma znajomych i powiązań, a przynajmniej nie są takie znane, które by go kompromitowały. A są raczej takie, które także konkurenci mają, lub mieć by chcieli. Ma też profesjonalne umiejętności medialne i reżyserkie, które z pewnością są tez bardzo przydatne w prowadzeniu kampani wyborczej. Atutem może być też jego poziom zamożności, co świadczy o tym, żę dorabianie się nie było dotąd jego priorytetem. Gromadzenie kasy najwyraźniej nie obchodziło go bardziej niż to co konieczne do życia. Tu np. jest ktoś taki i może to jest odpowiedni wzór 😀 http://natemat.pl/107517,najbiedniejszy-prezydent-swiata-w-kolejce-do-lekarza-jak-kazdy-obywatel-w-publicznym-szpitalu

    • nie lubie jeziera | 26 czerwca 2014 at 10:09 am | Odpowiedz

      Zaraz uwierze ze to prawdziwy swiety. A przeciez wielu wie ze po jednym ze swoich spektakli dotad spłaca długi. Dobrze chociaz ze w ogole sie nie zamelinowal gdzies na wyspach i ma na tyle przyzwoitosci zeby naprawic swoja wtope. Po troche płaci aktoromi i innym którzy wylozyli na to kase. to zyciowy nieudacznik zreszta sam o tym napisal na tym swoim blogu

      http://info-poster.eu/nagonka-ruszyla-wiec-o-sobie/

       

      • No cóż, kampanii jeszcze nie ogłoszono, a piekiełko otwarte na oścież. Swoich przeciwników proszę o jedno – nie wysyłajcie, jak przed ostatnim referendum, podłych sms-ów do moich bliskich. Szkoda pieniędzy na karty SIM, ktore potem wyrzucacie

        • "Szkoda pieniędzy na karty SIM, ktore potem wyrzucacie" – przecież płaci budżet miasta, więc nie ma mowy o szkodzie. 

          "Mam zamiar zaprosić do politycznego biegu grupę młodych, świetnie wykształconych osób (…)" – mamy rozumieć, że w przypadku wygranej, koleżanka "mająca dużo uroku osobistego" może liczyć na (przynajmniej) stanowisko w sekretariacie nowego prezydenta?

           

      • Nie każdy jest uprzywilejowanym udacznikiem, tj. prezesem gliwckiej spółki miejskiej, albo jakimś innym zaprzyjaźnionym z Frankiewiczem cwaniakiem i nie zarabia, a właściwie nie zagarnia sobie ile się tylko da. Wielu, z nas jest takich co długi mają, niestety. Dobrze, że są wśród nich tacy co je spłacają, choć może nie zawsze szybko. W końcu może spłacą je w całości i z satysfakcjonującą dłużników nawiązką. Tego trzeba wszystkim życzyć.

      • a ja nie lubię głupich i zawistników

      • Proponuję, żeby szanowny pan się pochwalił sam sukcesami. Ten "nieudacznik" jak to go przedmówca określił zmusił NIK, żeby w końcu dokonał inspekcji w Gliwicach. Ten "nieudacznik" lub może jak to mówią prawdopodobnie w swoim gronie lemingi "pieniacz" doprowadził dzięki swoim śledztwom do zmian w kilku radach w Gliwicach. Ten "nieudacznik" pomimo, że nie studiował prawa ma większą wiedzę niż niejeden adwokat z tytułem. Więcej takich "nieudaczników' i "pieniaczy" a w Gliwicach będzie lepiej

    • Decyzja Frankiewicza o kolejnym starcie zdaje się być wymuszona, bo nie znaleziono zmiennika z tego układu, który nie byłby tak skompromitowany jak on. A ktoś ciągle musi o ten skorumpowany układ zadbać, bo w przeciwnym razie wszyscy ci kolesie, wraz z nim, w razie zmiany prezydenta mogą odpowiadać przed sądem. Dlatego Dariusz Jezierski powinien startować, by publicznie, w kampanii wyborczej przedsytawić to wszystko, co przez ostatnie lata ujawnił o gliwckiej grupie trzymającej władzę, funkcjonującej jak klasyczna mafia.

  2. Panie Darku, 

    niestety ja również nie mam z Pana osobą najlepszych skojarzeń. Jedakowoż bardzo chętnie poznam Pana plan na rozwój miasta – na początek wystarczy plan na kadencję, na którą Pan startuje. To  że obecni włodaże są nienajlepsi to wiem ale skąd mam wiedzieć, że Pan jest lepszy? Szczerze mówiąc to nie jestem w stanie skojarzyć Pana z działaczem społecznym. Raczej dziennikarzem opozycyjnym (to nie obelga dla jasności).

    Pozdrawiam

  3. Niestety jestem stanowczo na nie – wiele szumu mało skutków. Pozdrawiam! PS. Lepiej z całym szacunkiem wychodziła Ci działalność artystyczna niż bawienie się w politykę… 

    • To chyba nie do mnie 😉 Wszak samorząd powinien być z założenia apolityczny. I będzie… Nie zajmowałem się polityką i zapewne nie będę. Miastem dla odmiany – zajmuję się i… będę nadal.

  4. Wiele mnie dziś rozśmiesza, ale to prawie zwaliło z nóg: 

    Nowy wiceprezes Parku Śląskiego to Marek Widuch, działacz SLD z Gliwic oraz były poseł tej partii, a dziś radny lewicy w Gliwicach. Jest też wymieniany jako kandydat ugrupowania na prezydenta miasta.

    Cały tekst: http://katowice.gazeta.pl/katowice/1,35063,16224608,Park_Slaski_ma_nowego_wiceprezesa__To_dzialacz_SLD.html#LokKatTxt#ixzz35llUwRTo

    Platforma "Obywatelska", to już nic innego, niż burdelmama lub alfons, jak kto woli. Panu Marku gratuluję, jak nikomu wcześniej. Wszakl pan Marek jest doświadczonym specjalistom od parków. W Gliwicach z tego słynie.

  5. NIETUZINKOWE  ŚRODOWISKO  KUPA nie odda władzy bez walki . Ssaczokraci i najwięksi spółkowi Ssaczoholicy muszą trwać dalej . Koalicja  Układowego KUPA nie może ot tak sobie upaść czy czuć się zagrożona przez nijakiego Jezierskiego.  Układ przetrwać musi za każdą cenę.

    Ssaczokraci   RP zabezpieczyli się ustawą z 1997 roku, która zabetonowała układ zamknięty o znamionach demokracji. Bez pieniedzy nigdy nie wygrasz Redaktorze czy inny kandydacie , lecz jezeli wpłacających na Twoje konto wyborcze  będzie 100 albo 1000 osób i kazdy  połozy na stole 19755 zl, to wtedy masz  już połowę wygranej.

    Środowisko KUPA to wie…..a Pan Redaktorze? Ma przewagę i jest nią bezcenna IDEA, WIEDZA,UMIEJĘTNOŚCI W KWESTIACH PRAWNYCH ORAZ  AKTORSTWO.                                               KUPA jest dobra  w sztuce Ssania i fanatycznie durnego samonagradzania się. Taka chorobliwie Ssacza potrzeba wzajemnego uwielbiania się.

     

     

  6. Nieświęci garnki lepią.

  7. Chcecie wygrac z Frankiewiczem, to wybierzcie jednego kandydata juz teraz. Reszta chetnych niech zacisnie zeby i pomaga temu jednemu. Inaczej nic z tego nie bedzie. Jak na razie jest chyba dwóch potencjalnych, Jezierski i Janik. Dogadajcie sie miedzy soba. Nie kazdy musi byc prezydenten. Zaszczytna rola takze jest byc wiceprezydentem. Sluzyc miastu mozna z kazdej pozycji. Chyba, ze mysli sie tylko o sobie.

  8. witam kazdy bedzie lepszy od frankiewicz i neumana dla ludnosci tej biedniejszej nic sie nie robi nie postawiono od lat zadnego bloku czynszowego gdzie mogliby zamieszkac ci biedniejsi z mojego doswiadczenia wiem ze obaj maja mieszkancow gleboko w d……

  9. Prawdziwa Gliwiczanka | 9 lipca 2014 at 1:10 pm | Odpowiedz

    czy ma pan szanse, a jaki wynik osiągnęło referendum? myślę, że pana wynik będzie bardzo zbliżony.

  10. Prawdziwa Gliwiczanka? Pani wybaczy, a inni są jacy? Referendum to nie wybory. Pozostaje chyba Prawdziwej Gliwiczance zająć sie domowa gastronomią. W innych tematach słabo do bardzo slabo.

    • Prawdziwa Gliwiczanka | 10 lipca 2014 at 9:11 am | Odpowiedz

      uwielbiam taki styl odpowiadania innym, szanowny panie Gliwiczaninie, nick Prawdziwa Gliwicznka to tylko nick, powstał kiedyś spontanicznie jako odpowiedź do konkretnego zagadnienia na innym portalu ale ponieważ, tym nickiem wyrobiłam sobie już pewn "markę" 😛 to stale go używam, zbyt butnie podszedł pan do samego nicka, który nie służy do przekazywania treści a jedynie do indentyfikacji wpisów.

      dalsza część pana wpisu sugeruje, że nie zrozumiał pan mojej wypowiedzi, referendum ma do tego to, że pan Jezierski był z nim silnie powiązany i nie sądzę, żeby otrzymał w wyborach większe poparcie niż ilość głosów referendystów za odwołaniem prezia, czy już dość jasno wyjśniłam panu o co mi chodzi?

       

      co do pana moim zdaniem chamskiego i niekulturalnego wtrętu o gastronomi oraz oceny mojego rozeznania tematu, to tylko sobie nim pan wystawił świadectwo, jak widac jestem jednak osobą świadomą oraz kulturalną dlatego nie odpisze panu w pana stylu.

  11. Prawdziwa Gliwiczanka | 10 lipca 2014 at 9:25 am | Odpowiedz

    Chociaż nie jestem wyborcą (od ostatnich wyborów) obecnego prezydenta to jednak z gromadki kandydatów nie widzę nikogo kto mógłby z nim powalczyć, żaden z kandydatów nie jest moim zdaniem właściwym na sprawowanie prezydentury w naszym mieście i będę miała nielada orzech do zgryzienia na kogo w tym roku zagłosować. na pewno nie będzie to przedstawiciel pis, na pewno nie będzie to poseł Budka, który po organizacji spotkania w ministerstwie jawi się za dtśkowego bohatera (Franio też by sobie z ustawieniem takiego spotkania poradził) na pewno nie będzie to pan Widuch bo kiedyś zwróciłam się do niego i do innych radnych danego okręgu o pomoc w pewnej sprawie, nawet nie raczył mi odpisac jak i cala reszta zresztą, tylko pni Karweta zainteresowała się tym co piszę i udzieliła mi swojej opinii i poparcia, na pewno nie będzie to pan panie Dariuszu z przyczyn opisanych w innym wątku, niechętnie glosowałabym na Frania bo nie podoba mi się, że nie dba o politykę prospołeczną w naszym mieście (żenująca ilosć miejsc w żłobkach) do tego uważam, że demokratyczna władza jest dobra gdy co jakiś czas ulega przewietrzeniu to taka swoista mobilizacja do jeszcze lepszego starania się, pozostaje pani Janik, której największym atutem jest bycie kobietą więc i to nie jest poważa rekomendacja na stanowisko najwyższego.

    Naprawdę cięzka sprawa, widząc co dzieje się na innych portalach wyciągam wniosek, że obecny prezydent wygra ponownie w pierwszej turze, wydaje mi sie, że tylko silny, dobrze znany człowiek z doświadczeniem samorządowym bądź centralnym o dużej charyźmie będzie miał szanse z Franiem, tym razem taki nie startuje, może za 4 lata.

    • Mantra o doświadczeniu samorządowym bądź centralnym, ale to oczywisty argument każdego systemu, więc nie dadzą niczego polemiki. Ograniczę się zatem tylko do stwierdzenia nieadekwtności sformułowania „ponownie wygra w pierszej turze”. Już poprzednio bowiem nie wygrał. Wydaje się, że i tym razem druga tura raczej prawdopodobna.

      Pewna nadzieja w tym, że nawet z Panią zgadzamy się w wielu względach. Co więcej, Pani opinię szanuję, ale jako całkowicie prywatną, traktuję rzecz jasna tylko jako jedną z wielu. Z przyczyn, które również poruszyłem w innym wątku.

      Kampania wyborcza sprowadza się po prostu do przekonywania do swych racji w jakimś przedziale czasowym. Efekt objawi się na finiszu całego procesu i zależał będzie od wielu czynników, z których najważniejsze są cztery:

      rzeczywiste przygotowanie kandydata – czynnik obiektywnie zależący od niego samego,

      możliwość dotarcia do odbiorców – nie wszystko w rękach kanydującego

      korespondowanie oferty z oczekiwaniami wyborców – wszystko po stronie kandydata

      dobra wola i kompetencje odbierających przekaz – entropia 🙂

      A zatem wszystko płynie….

Leave a comment

Your email address will not be published.


*