Czy obywatel ma uczyć ZDM?

40 komentarzy

Cóż, z lektury poniższej korespondencji można odnieść wrażenie, że "zawodowców" należy uczyć ich profesji. Powstaje jednak pytanie – czy należy tolerować tak rażące zaniedbania Zarządu Dróg Miejskich, skoro ewidentnie zwiększaję one niebezpieczeństwo podczas poruszania się po gliwickich drogach?

Takie pismo do Policji skierował Bronisław Keller:

Zdjęcia pokazują skrzyżowanie  drogi rowerowej z ulicą Kosów.   Czy rowerzysta ma szansę na przeżycie, kiedy jadąc swoją wyznaczoną trasą wchodzi w kolizję z drogą samochodową, nie mając żadnej informacji typu ustąp pierwszeństwa, lub znaku inne niebezpieczeństwa czy jakiejkolwiek  wskazówki, o zbliżaniu się do ulicy,  po której pędzą samochody ?

Wykonując jedno ze zdjęć uchwyciłem rowerzystę, który jadąc swoją drogą,  przejechał to skrzyżowanie z niemałą prędkością.    Czy Zarząd Dróg Miejskich w Gliwicach liczy na szczęście, które będzie chronić niechronionych,  a zarazem pełnoprawnych uczestników ruchu drogowego ?

 

Piszę do Policji,  aby uzyskać odpowiedź, czy jakieś oznaczenia (informacja) dla rowerzystów o zbliżaniu się do drogi głównej, aby ustąpić pierwszeństwo,  powinny  być naniesione ?

Jeżeli tak, to dlaczego  to przeoczenie miało miejsce.

Proszę o odpowiedź                                                                                                                                                                                                                                      Bronisław Keller

 

I od Policji dostał odpowiedź:

Czy po takim piśmie Policji nie powinno się wyciągnąć konsekwencji? Czym zajmują się w ZDM? Pytania retoryczne, przynajmniej w Gliwicach.

red.

40 Comments on "Czy obywatel ma uczyć ZDM?"

  1. Dlaczego na tę sytuację nie reagowała nasza kochana Policja?

    Przecież z ich strony jest to też zaniechanie!

    Niestety, Policjanci odwracają głowy, aby mieć święty spokój!

    • zareagowali !! Czytać do końca. Zrobili to co mogli – znaki drogowe stawia kto inny – tylko, że ten "kto inny" ma to w d.pie, ale to już nie sprawa policji.

  2. Policja wyraziła opinię dopiero po obywatelskiej interwencji!

    Żaden z policjantów nigdy tam nie szedł, ani nie przejeżdżał?

    Ciekawe jest też, kto to rozwiązanie zaopiniował?

    • To czysta demagogia co Pan piszesz i zupełny brak wiedzy. Policja nie jest od opiniowania rozwiązań komunikacyjnych i jeśli to w tym przypadku zrobila, to tylko chwała jej za to, bo mogła pisemko Pana Kellera odesłać do ZDM jako właściwego adresata i to bez żadnego komentarza albo też odesłać nadawcy z uwagą, że nie jest "właściwym adresatem". Mogła, ale nie zrobiła tego i to jej się chwali. Żadna tam jakaś "obywatelska interwencja" nie ma tutaj znaczenia. Twierdzenie, że "żaden policjant nigdy tam nie szedl ani nie przjeżdżał" jest ewidentnym nadużyciem. Czyżby Pan Krystian stal tam 24 godziny i liczyl policyjne "wizyty" – piesze i samochodowe ?. Oczywiscie, że nie – to po co posuwać takie farmazony, pomijając fakt, że Policja patroluje tam, gdzie uważa za stosowne i to jej sprawa gdzie. Nie mam zamiaru bronić tutaj Policji bo nie ma takiej potrzeby, ale jednocześnie będąc mieszkańcem, skądinąd dużego miasta, warto wiedzieć, kto i za co, w tym mieście odpowiada i jaką funkcję pełni. Miejsce to faktycznie jest niebezpieczne, ale spelniajace wymogi przepisów, w tym i o ruchu drogowym. Kierowcy bowiem, dotyczy to także rowerzystów, mają obowiązek dostosowania jazdy do warunków i okolicznosci jakie stwarza ruch. Stosowania dodatkowych oznaczeń czy ostrzeżen np. w postaci znaków drogowych jest oczywiscie zalecanym (co Policja wyraziła w swojej opinii) ale nie koniecznym i co najważniejsze nie zwalniającym od myślenia tak kierowcó jak i rowerzystów. Pisząc to absolutnie nie neguję niebezpieczeństwa w tym miejscu, ale na Boga, niech kazdy robi to, co do niego należy …

      • Brak wiedzy to raczej specjalność Gleiwitzer49!

        Dlatego informuję, że każde nowe rozwiązanie, również przejścia, opiniuje policja!

        Gdy powstawało to, o którym piszemy, Policja również je opiniowała – jak widać błędnie!

        Policja musiała odpowiedzieć na pismo Pana Kellera, gdyż w tej sprawie jest to jej zakres obowiązków!

        Że przejście to jest niebezpieczne, nikt nie ma wątpliwości!

        Policja jednak zwróciła na to uwagę dopiero po interwencji obywatelskiej, która tak nie podoba się Gleiwitzer49 i ewidentnie broni Policji, mimo że napisał, że nie!

        Jeżeli, jak twierdzi Gleiwitzer49, znaki i ostrzeżenia nie są konieczne i myślenie wystarczy, to najlepiej z nich zrezygnować i zaufać myśleniu kierowców i innych uczestników ruchu drogowego! W taj sprawie Bóg nie pomógł, i nikt nie zrobił, co do niego należy!

        Odwrotnie niż Gleiwitzer49, zachęcam wszystkich do reagowania na zaniechania urzędnicze i Władzy, w myśl powiedzenia, nie reagujesz, akceptujesz!

         

         

        • Krystianie Twoją  ocenę aktualnego Gleiwitzera49 w pełni podzielam, niestety;)
          Dawniej kiedy na rożnych forum-ach  udzielał się jako "aniołek" czy inny dzidziuś, to promieniał jakimś tam jeszcze potencjałem. Teraz, kiedy występuje tutaj jako sowicie opłacany gliwicki emeryt prezentuje się jako typowy polityczny zrzęda, choć czasami ma jeszcze przebłyski dawnej dobrej formy, ale już bardzo rzadko , a szkoda, bo lubię jego bajeczki i widzimisię czytać:)

          Moim zdaniem, biorąc gliwicką  Policję w obronę diada istotnie przesadził, bo Policja musi być obywatelska, choć nie ma tego wpisu tak, jak była milicja;)
          Wiadomo, że Policja jest podzielona na rożne jednostki organizacyjne, jak np. tzw. Ruchu Drogowego, nie oznacza to dla niej, tylko wypisywania mandatów, czy dmuchania;) No, ale skąd taki antypisior, i miłośnik państwa teoretycznego ma to wiedzieć?:)

          Odwrotnie niż Gleiwitzer49, zachęcam wszystkich do reagowania na zaniechania urzędnicze i Władzy, w myśl powiedzenia, nie reagujesz, akceptujesz!

          Fajna ta Twoja puenta na zakończenie, ale wiesz, możesz sobie nawet zareagować, tylko nie licz, że ci gliwicka Policja, czy ta magistracka w czymś pomoże. Zastanawiam się nie raz, skąd oni mają  taki respekt przed tymi magistrackimi nieudacznikami i ich kolesiami "biznesmenami", którzy prawo mają  po prostu w …..
          Może obawiają się, że prezio im z naszych suto opłacanych podatków nowych radio-wozów nie kupi? i będą musieli zimą  wozic się na rowerkach? może ? może? Pozdrawiam 

           

  3. Dla podniesienia bezpieczeństwa i wzajemnej widoczności pieszego, rowerzysty czy kierowcy samochodu pilne jest przecięcie do wysokści max 80 cm widocznych na obu fotografiach żywopłotu (za siatką) na wylocie Aleji Sikornik – ul. Kosów  (przed pasami). A co na to własciciel posesji ?

    • … nie ma takiej potrzeby. Jest chodnik i pieszy widzi wszystko przed przejściem przez ulicę a rowerzysta powinien dostosować swoją jazdę do warunków i np. zatrzymać się, dla skontrolowania możliwości bezpiecznej jazdy. Przycinanie żywopłotu nie jest konieczne a także (w tym przypadku) nie stwarza dodatkowego zagrożenia i właściciel posesji nie ma obowiązku przycinania (o ile narosty nie wykraczają poza granice dzialki) – a zieleni w Gliwicach coraz mniej …

  4. po czym rozpoznać, że "zatroskany" bezpieczeństwem użytkowników dróg jest kierowca? po używaniu takiego sformułowania, które zupełnie zdejmuje odpowiedzialność z kierowców. oto przykład: "Czy rowerzysta ma szansę na przeżycie, kiedy jadąc swoją wyznaczoną trasą wchodzi w kolizję z drogą samochodową, nie mając żadnej informacji typu ustąp pierwszeństwa, lub znaku inne niebezpieczeństwa czy jakiejkolwiek  wskazówki, o zbliżaniu się do ulicy,  po której pędzą samochody ?"

    nie ma tu nawet sugestii, żeby ulicę Kosów (bądź jej fragment od ul. Piszki do ronda lub końca ul. Czajki) oznaczyć jako strefę zamieszkania, bo faktycznie ma to miejsce, to jest strefa zamieszkania, a Aleja Sikornik nie jest pustym duktem leśnym. nie, u autora jest udawana troska o rowerzystę (o pieszego już nie), która tak naprawdę ma na celu w ostateczności spowodowanie instalacji barier uniemożliwiających swobodny przejazd rowerzysty i przejście pieszego przez jezdnię. znak można wsadzić w ziemię i tyle będzie znaczyć, co ograniczenie prędkości dla samochodów do 50km/h, co praktyka wielokrotnie zweryfikowała spektakularnymi kraksami właśnie w tym miejscu i sam autor określa jako "pędzące samochody". tam samochody nie mają prawa pędzić. ilu kierowców stosuje się tam do miejskiej normy 50km/h – 20%? ta udawana troska o pieszych i rowerzystów w Gliwicach zawsze kończy się w Gliwicach utrudnieniami dla nich, a ułatwieniami dla kierowców. kiedy to się skończy? kiedy różni malowani "zatroskani" bezpieczeństwem, stracą wpływ na rozwiązania uprzykrzające poruszanie się po mieście pieszym i rowerzystom? ostatnio kolejne takie "udogodnienie" przeprowadzono na skrzyżowaniu ulic Czajki i Żurawiej. kierowcy są zadowoleni. ale tylko oni.

    nikt nie rozważał, czy rozsądniejsze byłoby ustanowienie na ul. Kosów ograniczenie prędkości dla samochodów 30/h i ustawienie fotoradarów (wiem, wiem, to prawdziwy cud techniki nawet w smart city Gliwice, nieobecny na naszych ulicach, żeby łamiący prawo kierowcy nie czuli się krzywdzeni)? nie, miasto zrobiło "obwodnicę" dla kierowców biegnącą przez osiedle Sikornik, ale już nie wpadło na to, że jeśli na tym kierunku jest tak potężny ruch samochodów, to należałoby go zdiagnozować i puścić tamtędy linię, albo dwie autobusowe! przecież zapotrzebowanie zauważy nawet ślepy, skoro przez ponad pół roku specjalnie z tego powodu budowano tam zajebiste rondo im jakiegoś gościa, którego kojarzy może 50 osób i zlikwidowano przejście dla pieszych! to jest smart? chyba takie jak silicon Gliwice.

  5. jest jakiś krytyczny powód, dla którego mój post od trzech dni oczekuje na decyzję o publikacji?

  6. Do Gleiwitzera49. Często jadę  od ronda Kosów do garażu na  Kokoszki, włos mi sie jeży gdy zbliżam się do al. Sikornik z tymi krzakami. Zdaje sobie sprawę, że mimo oznakowanego przejścia ktoś nieuważny (dzieciak) wlezie z alei  pod samochód. Zwalnam maksymalnie przed przejściem , no i co zawalidroga, a podjechać pod zderzak, a to potrąbić sobie, a to pomigać – norma. A i niebawem wlot z małym łukiem w Kokoszki, zwolnić i znów j.w. Ten odcinek jest nieporozumieniem komunikacyjnym (parametry dorgi do natężenia ruchu) w ciągu od ronda do ul. N.Świat.

    • Zupełnie sie nie rozumiemy. Sam Pan zaznaczył, że zwalnia Pan jadąc i sam Pan zuważył, że iluś tam pajaców ma ochote wjechać Panu w tyłek bo "im sie spieszy", bo dla nich jest Pan zawalidrogą. Mam dokładnie takie same spostrzeżenia i też najczęsciej "robię za zawalidrogę". Tutaj przecież nie chodzi o tego pieszego ani o tego rowerzystę tylko o "kierowcę kretyna". Pieszy czy rowerzysta to "zwierzyna łowna", której nikt nie chroni i na którą nie ma okresu ochronnego. W miejscu, o którym mówimy, znaki dla pieszych czy rowerzystów nic nie dadzą albo niewiele, choć może troche więcej to przycięcie żywopłotu, o którym Pan mówi, ale przecie też niekoniecznie. Rację ma sss9 pisząc o konieczności ograniczenia prędkości, o wprowadzeniu "stref zamieszkania" itp. i konsekwentnym egzekwowaniu tychże dopuszczalnych prędkości i bezwzglednym karaniu idiotów za kierownicą tak samochodową jak i motocyklową. Ponieważ kultury jazdy polskiego kierowcy nie nauczymy, to trzeba pałować. W Polsce obowiązuje zasada "uważaj bo cię przejadą", a w takich Niemczech "uważaj bo mogą być piesi, rowerzyści, dzieci, starcy itp" – prwda, że to nie to samo. W Niemczech gdy zbliżam się do krawężnika (niekoniecznie przy pasach) kierowcy hamują lub wręcz zatrzymują się,  w Polsce nawet nie zwalniają a najczęściej pieszego poczęstują patriotycznie "jak chuju łazisz" – czyż nie jest tak. W Gliwicach są "strefy śmierci" – to Wrocławska, Konarskiego, Częstochowska ale i Dworcowa, ale i Andersa i wiele innych – tam nikt nie przestrzega zasady "prędkości bezpiecznej" bo nie przestrzega nawet "prędkości dopuszczalnej". A niech Pan jedzie DTS-ką w Gliwicach z prędkościa 70km/godz (bo taka tam obowiązuje) to Pana wszyscy wyprzedzać będą (dobrze, że jeszcze trąbią) i bedzie Pan zawalidrogą. I co – i gówno, i nikogo to nie interesuje, a kamer tam w trzy dupy i strumień mandatów płynąć powinien i kasę miejską zasilać i "prawka" powinny być odbierane u co drugiego – czyż nie tak. Zatem te znaki, o których Pan a raczej Pan Keller pisze, a nawet ten żywopłot to niewiele dadzą, choć przecie słuszne może – bo przecie nie znaki tam o bezpieczeństwie decydują. 

  7. Tyż prowda, śwynto prowda. Zgadzam się z każdym napisanym słowem. Tak to bywa z protezami, która ma robić za obwodnicę zachodnią. A nie udało się z wylansowaniem dalszych protez z ulic Mickiewicza i Sowińskiego.

    • Zapomniałeś  Szarak, o gówno prowda. i do niej zaliczam odpowiedź Gleiwitzera49 do Ciebie. Poczytaj sobie wątek chiński założony przez twojego idola. w którym z wrodzonym uwielbieniem znowu sobie popierduje: jak poważnym kandydatem jest ich franek na kolejną kadencje, który nie ma z kim przegrać i innych parę pierdół. W podobnym bluesie wtóruje mu nasz niezawodny beret. Daje to dużo do myślenia, tylko trzeba się troszeczkę wysilić 😉 Mądrale jako krytycy p- Kellera oprócz obszernego lania wody w temacie nic nowego nie wnoszą. Myślę, że idealnie byłoby wprowadzenie do *rozszerzonego centrum* ograniczenia do 30km/godz, co wyeliminowałoby całe to zbędne znakowanie, a istotne spowolnienie zniechęciłoby kierowców. którzy się za bardzo spieszą, na takie przejazdy w centrum 😉  

  8. wobec tego, że tak wam się podobał mój post, a pan Keller nabrał wody, to go spróbujmy zatopić. 

    od kilku miesięcy Starówka jest objęta tzw. "strefą zamieszkania". już na początku ub. roku tak rzekł prezydent do mediów: "starówka jest dla pieszych. tu nie możliwości rajdów samochodowych ulicami, to jest starówka! Mówiąc inaczej: kierowca jest gościem, a władzę ma pieszy, to on ma się tutaj czuć bezpiecznie i swobodnie". tyle zapowiedzi, a jak jest? 

    jest tak, że kierowcy wjeżdżający na Starówkę własciwie nie mają pojęcia o tym, że są w "strefie pieszych". większość pieszych też zachowuje się tak jakby nie miała pojęcia o swoich większych prawach. niby są tablice informacyjne i znaki, ale wiara w to, że ktoś w Gliwicach stosuje się do lasu znaków przy ulicach przypomina wiarę pana Kellera, że słupek i tabliczka jest panaceum na śmierć na drodze. z tego powodu piesi, którzy uwierzyli w słowa prezydenta Frankiewicza i zmianę nienormalnych zasad panujących w Gliwicach, od tamtej pory są narażeni na potrącenia, nieustanne przeganianie klaksonami, napaści słowne i pobicia przez buców w samochodach. policja i straż miejska potwierdzą, że takie zgłoszenia odbierają i interwencje w obronie pieszych podejmowały. oczywiście nie każdy pieszy spychany zderzakiem dzwoni po straż miejską, czy policję, bo ma pełną świadomość skuteczności takiego telefonu. to, że czasami udaje się konflikt rozwiązać dzięki strażnikom zawdzięcza się przypadkowi. ot, akurat jeden z nielicznych patroli znalazł się w odpowiednim miejscu i czasie i podjął się interwencji, co też nie jest takie oczywiste. ileż to razy widzę patrol pieszy lub zmotoryzowany, który mija zaparkowane samochody w miejscach niedozwolonych nawet w tej osławionej przez media w całej Polsce strefie zamieszkania i nie reaguje? oceniam, że 9/10. chciałbym, żeby pan Keller wskazał miesca, gdzie na Starówce szanuje się kodeksowe 1.5 metra szerokości przejścia dla pieszych? czy pewna popularna pizzeria powinna płacić miesięczy ryczałt mandatowy za parkowanie swoich samochodów na płycie Rynku i chodnikach? bo przecież trudno będzie postawić przy lokalu strażnika miejskiego, który przez 12 godzin przeganiałby chamskich durniów za kierownicą? co to w ogóle jest za "promujący pieszych" pomysł, żeby na Starówkę mógł wjechać każdy? to miasto jest wsteczniackie, dlatego tak samo "dobrze" realizuje się w nim ułatwienia dla pieszych i rowerzystów, jak zmniejsza zatrucie powietrza. no, ale prezydent Frankiewicz jeszcze nie raz będzie opowiadać niestworzone bajki o swojej determinacji i działaniach na rzecz cywilizowania Gliwic. ostatnio z dużą swadą bredził o komunikacji zbiorowej podczas spotkania w cyklu Gazety pt. "Miasta idei". dziwiłem się, że nikt go nie wybuczał i nie wygwizdał, aż dotarło do mnie, że nieomal wszyscy uczestnicy, to jego znajomi. także tego… pan Keller nadal będzie walczyć w imieniu kierowców o poprawę bezpieczeństwa pieszych, pani Jagiełło-Stiborska w dalczym ciągu będzie uprawiać ekwilibrystykę słowną wyjaśniając największą nawet głupotę ZDM, a prezydent Frankiewicz do usranej śmierci będzie się kreował na urzędnika wrażliwego na głos mieszkańców, niemal miejskiego aktywistę usiłującego naprawić świat. coś jak Prezes Polski, który z braku liczącej się opozycji musiał samego siebie obsadzić w roli opozycji własnego rządu. 

    czasem, a częstotliwość ostatnio rośnie, zastanawiam się, komu do cholery przeszkadzały te rozbiory? gdyby ktoś chciał syfu i głupoty, to by się przeniósł do zaboru rosyjskiego i tyle. 

    • Bronisław Keller | 13 lutego 2017 at 8:44 pm | Odpowiedz

      Dyletant z Pana. Na Starówce, w Strefie Zamieszkania, gdzie pieszy ma pierwszeństwo przed samochodami,  żaden chodnik nie musi mieć 1,5 m. Pieszy ma tam ulicę do chodzenia, a ona jest szersza niż chodniki na ul. Zwycięstwa. Nie moją rolą jest zastąpienie służb od pilnowania kierowców, czy porządkowania chaotycznego ruchu drogowego, który na Starówce ma miejsce. To tak dla wyjaśnienia. Nie będę polemizował z anonimowym sss9.  Pan zna moje nazwisko, miejsce pracy, chyba nawet i numer telefonu, czy starczyłoby Panu odwagi aby wyjść z ukrycia ?  Zapraszam. PS. Zatopić – co za sadystyczne zamiary względem mojej osoby, czy nie przekracza Pan granic, nie tylko przyzwoitości ?

  9. no patrz, pan, panie Keller, jaki ze mnie dyletant! nie dociera do mnie, że w strefie pieszego ulica jest dla pieszych, a chodniki dla parkujących samochodów. ulice też są dla nich, ale tylko do 20km/h. widział pan jadące tam auto taką prędkością? bo ja tylko wtedy, kiedy zrobi się korek, a robią się dość często – taka to jest "strefa piesza". tylko jak wtedy piesi mają iść ulicą? może powinien pan przemyśleć ten problem i wysłać do ZDM kolejne pismo ze swoimi pomysłami na "poprawę bezpieczeństwa" pieszych. coś w ten charakterystyczny dla pana deseń: "aby uchronić pieszych przed potrąceniem w strefie pieszej, należy zabronić im poruszania się w granicach tej strefy. wtedy będą bezpieczni i nie będą im przeszkadzać samochody ani na ulicy, ani na chodniku." i wtedy dopiero będzie pierwsza na Świecie idealna strefia piesza.  moje nazwisko nic panu nie da. nie wygugla mnie pan. sorry. ale pańskie dane i wizerunek sam pan publikuje w internecie, więc nie rozumiem, o co pretensje? zna pan pojęcie metafora? pozdrawiam.

    • Przez takich jak sss9 w tym mieście i kraju nic się nie zmieni! Oprócz paplania i lamentowania nic! Zieje jadem z niewiadomego powodu, bagatelizując zaniedbania urzędasów!? Obraża i zniechęca ludzi, którym dla dobra ogółu jeszcze chce się coś zmienić! Chyba, że sss9 jest pracownikiem ZDM-u!??? Można by było wówczas jego postawę zrozumieć, choć oczywiście nie akceptować! Tak czy inaczej, Panie Keller, pomiń Pan wpisy sss9, gdyż nic konstruktywnego tam Pan nie znajdzie, wręcz odwrotnie, szkoda nerwów!

      Natomiast polskich kierowców, którzy uznawani są za jednych z najgorszych w europie można poskromić tylko i wyłącznie poprzez restrykcyjne kontrole, tak jak to mam miejsce na zachodzie i północy europy. Do tego jednak potrzebna jest policja z prawdziwego zdarzenia! Niestety nasza, nie dosyć, że prawie nic w tym kierunku nie robi, to jest pobłażliwa.

      • niewiele, jeśli nie nic, krystian, nie zrozumiał. nawet nie zauważył, jak wielkodusznie odpuściłem panu Kellerowi niekonsekwencję jego rozumowania, kiedy nazwał mnie dyletantem. otóż stwierdził, że w strefie pieszej nie obowiązuje przepis o 1,5 m szerokości przejścia dla pieszych. w ten sposób nieświadomie przyznał, że przedtem obowiązywał. nie pamiętam, żeby protestował w ZDM i policji przed wprowadzeniem strefy pieszej, bo w sposobie parkowania kierowców w Gliwicach nic się nie zmieniło. nie widzę też jego monitów w sprawie kierowców niestosujących się do przepisów obowiązujących w strefie pieszej na Starówce. ale podobno panu Kellerowi na sercu leży przede wszystkim bezpieczeństwo pieszego. mało tego, w Gliwicach – inaczej niż w innych miastach – surowo karze się kierowców parkujących na chodniku przed przejściem dla pieszych. tutaj takie parkowanie, to tradycja, z którą ani policja, ani straż miejska nawet nie próbuje walczyć. czasem wrzepią mandat durniowi parkującemu w obrębie skrzyżowania, ale są takie miejsca, gdzie na nikim to nie robi wrażenia, np. skrzyżowanie ulic Dworcowej i Wyszyńskiego pod biurowcem FLUOR.  jazda po chodniku jest wykroczeniem. ilu z kierowców codziennie parkujących na chodnikach, kiedy z daleka widać, że musieli przejechać nawet kilkadziesiąt metrów, jest za to karanych? np. przy ul. Wyszyńskiego na wysokości pięknie niszczejącego ciągu lokali usługowych, gdzie dogorywa dawna księgarnia akademicka. nie zrozumiał krystian, że pan Keller tylko "dba", a nie dba o bezpieczeństwo pieszego. on tak naprawę dba przedewszystkim o wygodę własną jako kierowcy, potem o wygodę innych, ale zawsze są to kierowcy. takie myślenie skutkuje zmuszaniem pieszych do roli petenta na każdym skrzyżowaniu z sygnalizacją świetlną. pieszy musi poprosić o możliwość przejścia przez jezdnię naciskając przycisk. ale swoje i tak musi odczekać, bo to jest uniżona prośba, a nie oznajmienie zamiaru, które powinno skutkować natychmiastową zmianą sygnałów na drodze. potem dostaje parę sekund, czyli rozkaz: biegiem! bo tyle czasu ma "zielone". no kto jeśli nie pan Keller i tacy jak on, wymyślił wysepki dla pieszych z osobnymi przyciskami do uniżonej prośby o możliwość przejścia przez jezdnię? ja będąc na takiej wysepce między jezdniami nigdy nie czuję się bezpiecznie! ja chcę z tej wielopasmowej jezdni jaknajszybciej uciec, a nie czekać nerwowo się rozglądając, czy jakiś debil właśnie wjeżdża mi np. w plecy. 

        krystian chce więcej poszanowania prawa? proszę przekonać pana Kellera i razem monitować o fotoradary i bezwarunkowe karanie chamstwa, bo to, że straż miejska dziś bardziej skupia się na ładnym kadrowaniu, żeby focia ładnie wypadła w ich "galerii chamskiego parkowania", to zdecydowanie za mało. gdyby służby zdecydowanie robiły to, do czego są powołane, to ich "galerie fotosów" nie miałyby racji bytu. jest jeden kłopot. straż miejska dała sobie wmówić, że w opinii publicznej istnieje wyłącznie po to, by nękać kierowców. w domyśle "niewinnych". jest też drugi kłopot, nie tak nagłaśniany, a dotyczy politytów, czyli decydentów. to oni ulegli kierowcom i zlikwidowali fotoradary na drogach. skutek: drastyczny wzrost wypadków z rannnymi i trupami. wasi wybrańcy podobnie robią w sprawie smogu, ale kto tego nie widzi będzie pisał i popierał liczne petycje do władz o podjęcie kroków w celu ograniczenia spalania śmieci w piecach domowych. o samochodach ani słowa. hehehe. 

        • Ojejejee berecie, zamiast  biadolić tutaj nad losem biednych pieszych i pomstować pod adresem p. Kellera, zwołałbyś swoich 20 gliwickich KOD-kompanów z asystą  Budki, Golbikowej i Widucha no i jeszcze parę dziewuch i zablokowalibyście z twoimi postulatami ZDM co najmniej na tydzień, lub do  skutku. Podobnie, jak nie tak dawno poszaleliście pod siedzibą  gliwickich pisiorów:)

          A więc, zamiast wylewać tutaj krokodyle łzy berecie, zabrać się od razu do działania energicznego, pewnie i sukces macie już gwarantowany! 3-mam jak zawsze kciuki za was moje bidule;)

          • nie mam pojęcia, o co ci chodzi, ale przywykłem, że są szajby, których do końca zrozumieć się nie da. trzeba z nimi jakoś koegzystować i próbować mimo wszystko jakoś się porozumieć. co bywa trudne, kiedy przebywamy w różnych rzeczywistościach. ale próbować trzeba. i warto rozmawiać, jak namawia Pospieszalski.

            dlatego znając twoją fizjologiczną, a nie intelektualną nienawiść do wszelkich emanacji Zygmunta Frankiewicza, wzywam ciebie właśnie do podjęcia rękawicy rzucanej nieustannie kierowcom w Gliwicach. podejmij ją i walcz równie dzielnie jak pan od bezpieczeństwa pieszych, o należne kierowcom wygody. zrób tak, żeby już nie MUSIELI zamieniać trawników w łachy błota, a chodników w połamane "klawisze", bo należą się im godne parkingi z wszelkimi wygodami, nie kolidujące z ruchem ciągle osadzonej mentalnie na początku XX w. nielicznej części społeczeństwa, która z różnych powodów nie potrzebuje albo nie chce być zmotoryzowana. 

            pamiętaj, że jest w tym niebanalna okazja przypodobania się Prezesowi Polski, który mentalnie właśnie w tym wieku się umościł. a biorąc pod uwagę, że obecnie 30% mniejszość dokonuje rewolucji w Polsce i zmienia ją na swoją modłę, to objęcie jej ramionami dwóch naraz innych mniejszości, które nadal nie powstały z kolan, może się okazać spektakularnym zwycięstwem pisowskiego programu wstawania z kolan suwerena.

            przykłady jak to się robi masz dostępne na info-poster, ale z mediów wiem, że z takimi "problemami" dajecie sobie radę szybciej i skuteczniej. 

            aby być lepiej zrozumianym, żegnam jak Morawiecki: good night and good luck.

            • nie mam pojęcia, o co ci chodzi, ale przywykłem, że są szajby, których do końca zrozumieć się nie da. trzeba z nimi jakoś koegzystować i próbować mimo wszystko jakoś się porozumieć. co bywa trudne, kiedy przebywamy w różnych rzeczywistościach. ale próbować trzeba. i warto rozmawiać, jak namawia Pospieszalski.

              dlatego znając twoją fizjologiczną, a nie intelektualną nienawiść do wszelkich emanacji Zygmunta Frankiewicza, wzywam ciebie

               Dobre:) 🙂
              Wiesz, kiedy pierwszy raz przeczytałem ten twój monolog, to pomyślałem znowu wziął jakieś zioło, bo chyba nie słomę;)

              Mając taką wątpliwość, przeczytałem ponownie ten twój wstęp znacznie wolniej i odkryłem, że ty pogadałeś sobie z twoim osobistym lustrem, jak by to powiedział mój ojciec Rydzyk: machnąłeś sobie tzw. publiczną auto spowiedź bidulo:)

              Za pomyłkę przepraszam;)

              A co do bezpieczeństwa pieszych w tej wiosce, stoję niezmiennie od lat na stanowisku, że oprócz deptaka na całej długości bankowej, powinna obowiązywać tzw. poszerzona strefa bezpieczeństwa 30km/godz. i całkowity zakaz wjazdu do niej smrodliwego złomu , tak jak jest w to w większości europejskich miast szanujących nie tylko zdrowie swoich obywateli. Ja rozumiem, że ty potrafisz w przeciwieństwie do Szaraka to jednak łyknąć, a nie tylko troszczyć się o kasę nieudaczników fotoradarami;)

              pamiętaj, że jest w tym niebanalna okazja przypodobania się Prezesowi Polski, który mentalnie właśnie w tym wieku się umościł. a biorąc pod uwagę, że obecnie 30% mniejszość dokonuje rewolucji w Polsce i zmienia ją na swoją modłę, to objęcie jej ramionami dwóch naraz innych mniejszości, które nadal nie powstały z kolan, może się okazać spektakularnym zwycięstwem pisowskiego programu wstawania z kolan suwerena.

               Czy ja mam rozumieć z tej twojej "ironii", że ty już nie jesteś wstanie przypodobać się twojemu ojczulkowi z wybiórczej, bo wydawane przez niego codzienne encyklopedie są obecnie cienkie jak bibuła?
              Czy myślisz o tych dwóch "groźnych miejszościach", które żeby być w ogóle zauważane używają trąb, bębnów? Zrobi sie w odpowiednich miejscach strefy ciszy i bedzie po nich:)

              przykłady jak to się robi masz dostępne na info-poster, ale z mediów wiem, że z takimi "problemami" dajecie sobie radę szybciej i skuteczniej. 

              aby być lepiej zrozumianym, żegnam jak Morawiecki: good night and good luck.

              Szczerze? Podziwiam cierpliwość DJ w stosunku do twojego pieniactwa, bo dobrze rozumie tajemnice prawdziwej demokracji.
              Dla ciebie dobra rada: ale są  granice cierpliwości, których nawet ty tutaj nie przeskoczysz, jarzysz?

              • kaskadowy bełkot… toż to musiał być zespołowy wysiłek. ale czy jest do czego się odnieść? niby tak: Frankiewicz, któryś tam już raz zapowiedział, że zrobi ci część ul. Zwycięstwa deptakiem, tej od ul. Dolne Wały, czy w szale ubijania piany nawet od UM do Starówki. ale z samochodami. chcesz dużej strefy 30km/h obejmującej centrum? a jak widzisz Centrum, bo Frankiewicz wyznaczył je dość dziwnie… na Starówce ten sam Frankiewicz zrobił ci nawet 20km/h. i co??? ktoś to weryfikuje, sankcjonuje? wierzysz, że codziennie parkujące samochody w tych samych niedozwolonych miejscach nie mają na to cichego przyzwolenia, które pochodzi z magistratu? fakt, że straż miejska ma osobliwie dziwne wyniki w mandatach dla kierowców nie zastanawia? i pewnie wierzysz, że kiedy jakiś pisowiec zastąpi Frankiewicza na stolcu, to ten proceder kupowania spokoju społecznego (wśród zawsze szykanowanych kierowców) przeminie, a pisowskie liżydupy bez kręgosłupów nie będą już uzasadniać tego, co obecnie robią jego bezkręgowce? przecież PiS natychmiast ich przejmie, bo mają doświadczenia. szefa im zmienicie – bo etat jest etat, a głód wielki – i tyle. 

                ty mi lepiej napisz, na które stanowisko w UM się marszczysz? i jak jeszcze bardziej nieatrakcyjną chcielibyście uczynić kulturę w mieście. o sporcie nie wspomnę, bo biegi w smogu wam nie szkodzą, a klub Piasta mieliście opanowany od zarania, kiedy był komunistyczny. baaaj.

                • Ale się obśliniłeś tym twoim frankiem:) Myślisz, że on tak na poważnie z tym centrum? No ale gdyby-by on tak na poważnie w co ty tylko wierzysz, to miałbym dużo mniej do kombinowania, ale na pewno twoich radarów nigdzie nie wstawię. Zapewniam jednak, że wygospodarowałbym wam beretom  jakąś piaskownice 2×2 na starówce, to mielibyście tam i trochę miejsca na puszki i machanie konstytucyjami;)

                    i pewnie wierzysz, że kiedy jakiś pisowiec zastąpi Frankiewicza na stolcu, to ten proceder kupowania spokoju społecznego (wśród zawsze szykanowanych kierowców) przeminie, a pisowskie liżydupy bez kręgosłupów nie będą już uzasadniać tego, co obecnie robią jego bezkręgowce? przecież PiS natychmiast ich przejmie, bo mają doświadczenia. szefa im zmienicie – bo etat jest etat, a głód wielki – i tyle.

                  Ostro  poleciałeś z tymi gliwickimi pisiorami, ale rozumiem,że u was duża konkurencja na szefa, bo "wszyscy" chcą:) Może tutaj ciebie trochę zaskoczę, ale zgadzam się z twoją  opinią w tym temacie. Trudno od nich wymagać jakieś prężności, energii jak przez wiele lat patronował im bardzo mizerny i usłużny nieudacznikowi p. Chłopek. Uważam, że zrobienie z radnego Wieczorka wojewody przez premier Szydło. to jakieś nieporozumienie, no chyba że p. Wojewoda weźmie się wreszcie za gliwicką patologię, co zaprzysięgał p. Premier:)

                  ty mi lepiej napisz, na które stanowisko w UM się marszczysz? i jak jeszcze bardziej nieatrakcyjną chcielibyście uczynić kulturę w mieście. o sporcie nie wspomnę, bo biegi w smogu wam nie szkodzą, a klub Piasta mieliście opanowany od zarania, kiedy był komunistyczny. baaaj.

                   Gdybyś uważnie tutaj przeczytał to, co już kiedyś napisałem, gdybyś zapoznał się z programem wyborczym dla Gliwic z 2014 r. kandydata DJ, to nie zadawałbyś nam teraz tutaj tego typu głupich pytań i tyle!

                  • że też wcześniej nie załapałem, że to twoje "my", "nam", "wam", to ty, anonimowy i przez nikogo nie wzywany do ujawnienia nazwiska dziwoląg i Dariusz Jezierski. taki wesoły tandem bojowników ze wspólnym programem o jeszcze bardziej wsobne miasto? czytałem program Jezierskiego, ale nigdzie w nim nie występuje "reasuma". widać, miała to być wunderwaffe, która jak i jego program, okazała się niewypałem. albo musisz się z tym pogodzić, albo uruchomić prokuraturę. najlepiej taką, która już będzie namaszczona przez misia Jakiego i Zero. ale przecież tacy są tu od dawna, dlatego w tej ciemnej dupie nic się nie zmieni poza jeszcze większymi udogodnieniami dla buców w karoseriach.

                    • Czytam, czytam i się dziwię. I to wszystko. No i tradycyjnie – puszczam, choć chyba już nikt poza Tobą nie wie w czym rzecz. Zresztą, czy to ważne 😉 Pozdro.

                    • Darku, trzeba wierzyć w inteligencję i zdolności czytelników. zresztą reasuma tym słabszym na pewno wyjaśni co, jak i dlaczego. to taki analityczny umysł.

                      pozdrawiam.

                    • Berecie czytając te wszystkie twoje Wunderwaffe n, zastanawiam się, z kim chciałbyś się jeszcze kopać, bo jak na razie, to najlepiej wychodzi ci to z twoim lustrem;)
                      Co ty masz misiu z prokuraturą, że tak się ich boisz i do dzisiaj nie zawiadomiłeś jej, że z powodu gliwickiego smogu na zdrowiu podupadasz, a widzę przecie, że i nerwowo się już nie kontrolujesz:)

                      Mnie akurat ten gliwicki smog nie przeszkadza, bo jak już za nim zatęsknię, to wpadam na parę dni i tyle, DJ chcąc nie chcąc wietrzy się na Białorusi czasami, G49 pewnie teraz filtruje swoje płucka w Dreźnie, nawet Franek kupując sobie wille w Czechowicach wybrał rozrzedzoną  kędzierzyńską chemie unikając tego smogu, a ty tylko biadolisz czepiasz się buców w karoseriach, p.Kellera itp dlatego porażasz mnie swoją niewydajnością;)    Miał rację  niestety Szarak stwierdzając "Panie tego nikt nie łyknie" i co geniuszu, jesteś "nikim"?

                      Darku, trzeba wierzyć w inteligencję i zdolności czytelników. zresztą reasuma tym słabszym na pewno wyjaśni co, jak i dlaczego. to taki analityczny umysł.

                      pozdrawiam.

                       

                       Słaby yntelygetnie, ale chyba nie pomyślałeś o sobie:)

  10. Słaba suma u reasuma.  Czarodziejska różdżka ma spowodować cud  30 km/h – a kuku ! Panie. Tego nikt nie łyknie.

    A proteza pozostanie protezą na wieki wieków, czyli do powstania obwodnicy zachodniej.

    W niemieckich planach ulica "Kosów" miala wlot i wylot za cegielnią za "Daszyńskiego" w  Ostropie, i dalej biec jako obwodnica wywłaszczonym pasem drogowym do "Chemicznej" i" Portowej" (uwaga " "obecne nazwy ulic).

    • bo to jest tak, szaraku: jeden znudzony senior ubiera się w zbroję auta i "spaceruje" po mieście wyszukując miejsca "niebezpieczne" dla pieszych i rowerzystów i pisze do ZDM w taki sposób, żeby wyglądało na troskę o niezmotoryzowanych, ale w konsekwencji chce wymusić zmiany, które spowodują większą wygodę kierowców, ograniczając swobodę tych pierwszych. takie ma hobby  i to się czasami udaje. jakkolwiek nikt z nas nie pała miłosnym uczuciem do ZDM, a i szacunku dla jego działań próżno szukać w ocenach internautów, to czasem paradoksalnie wychodzi na to, że ZDM hamuje zapędy "superbohatera". zresztą byłby to pierwszy znany przypadek, kiedy ktoś kto motoryzacji oddał życie i z motoryzacji żyje, troszczy się o niezmotoryzowanych, a z taką postprawdą mamy do czynienia. jeśli prześledzić jego interpelacje do ZDM, to wszystkie mają w zamyśle utrudnić poruszanie się w mieście pieszym i rowerzystom pod pozorem ochrony ich zdrowia i życia. niestety, ma sukcesy. drugi jest tej samej szkoły, ale chyba napędza go osobista niechęć motywowana różnicami politycznymi. gdybyśmy razem z gleiwitzer49 miażdżyli czoła o trotuar przed PiS, to by nam robił "łaskę". no, niestety, żadnemu z nas na jego usłudze nie zależy. jemu, jak panu w pelerynce wydaje się, że słupek z tabliczką czyni cuda. tacy jak oni bardzo się dziwili i wyśmiewali monstrualne barierki chroniące trawniki przy nowym parkingu nad tunelem DTŚ. a przecież chwila refleksji wystarczyła, żeby zozumieć, że projektant wcale nie był w tym przypadku idiotą, ale znając zachowania kierowców zdecydował o fizycznej blokadzie uniemożliwiającej im zdewastowanie trawników. gdyby nie te zapory, dziś parkowaliby tam kierowcy, tak jak parkują na nowym, dużym kosztem wybudowanym trawniku przy parkingu przy ul. Fredry. i nikt nie zareagował! tego trawnika już nie ma. jest dziki parking, a służby miejskie udają, że tak ma być. mało tego, deptak pieszy na ul. Barlickiego przy Parku Chopina od oddania do użytku TDŚ jest już na całej długości aż do ul. Dolnych Wałów ulicą przejezdną dla samochodów, bo znaki zakazu wjazdu znikły! niby to chodnik i droga rowerowa, ale tam jest tyle różnych podłoży, że da się przejechać. to samo obserwuję na pieszej i rowerowej alei przy McDonald's – samochody wjeżdżają na nią przez przejście dla pieszych, wyłamują słupek na alei i parkują w miejscu niedozwolonym. nikt nie reaguje. koszty naprawy poniesie podatnik. wracając do zapór przed trawnikami nad tunelem – owszem, ktoś powie, że architekt mógł tam postawić słupki, jakich wiele w mieście. tylko że życie tych słupków bywa bardzo krótkie, co obserwuję w wielu miejscach, w których kierowcy "muszą" parkować. nawet w UM szybko (gratulacje!) doszli do wniosku, że miejsce po przystanku A4 vis-a-vis UM można uchronić przed złomami na kołach jedynie ustawiając przy krawężniku betonowe kwietniki. i też pięknie nie jest, ale na statystycznego kierowcę znak zakazu nie działa! tylko ciężka fizyczna zapora, która w starciu sponiewiera karoserię. bo nasza Ania i Łukasz z klasy średniej, to chamstwo, roszczeniowi durnie, którzy potrafią wydać kilkaset tys. PLN na diesla, żeby zaoszczędzić na paliwie, bo przejeżdzają 5km dziennie po mieście. a jest przecież armia Andżelik i Dejwidów, krtórych stać jedynie na 15-letnią "nówkę w tdiku" i oni też "muszą". w opiniach internautów piszących o poruszaniu się ulicami w Gliwicach raczej nie spotyka się głosów niezmotoryzowanych. są w wyraźniej mniejszości. pewnie za dużo czasu zabiera im podróżowanie, żeby jeszcze chciało się im marnować go na spory w wirtualu. kierowcy czas mają, a i tak ciągle są spóźnieni, wciąż chcieliby jeszcze szybciej podróżować. stąd nowe ulice i nowe łączniki odbierające przestrzeń, spokój i zdrowie ludziom bez samochodu. ale jeśli słyszysz bądź czytasz, że prezydenta "smart city z przyszłością" wkurzają piesi, bo przez pasy nie przechodzą raz na jakiś czas, kiedy już sformują kilkudziesięcioosobową zwartą grupę, tylko jak te jebane elektrony nieregularnie i chaotycznie pitają spod zderzaka, to co myśliszć? co myślisz, kiedy będąc w pełni sprawnym zauważasz, że pokonanie jezdni "na zielonym" zabiera ci więcej czasu niż zdecydował algorytm napisany przez jakiegoś kierowcę, którego sponsorujesz z podatków? ja od lat mam jedno pytanie: dlaczego w Gliwicach nie ma fotoradarów? kiedy jeszcze wszystkie ulice były regularnie zakorkowane, słyszałem, że to niepotrzebny wydatek, skoro wszyscy stoją. to nie była prawda, czego mam nadzieję tłumaczyć nie trzeba, ale jakby co, to służę. wtedy też kierowcy w poniżeniu mieli 50km/h. obecnie dzięki DTŚ jest świetnie, korków nie ma, ruch jest płynny (wg słów prezydenta Frankiewicza), a w dalszym ciągu fotoradaru nie ma ani jednego! dlaczego?!!! liczę na Pana Kellera. niech zostawi w spokoju przejścia i przejazdy przez jezdnię, gdzie już wcześniej ZDM wybudował wyspy ze specjalnymi oznaczeniami widocznymi z daleka i dla kierowców i dla tych gorszego sortu. weź się pan za fotoradary, a gwarantuję, że po udanej batalii po prostu zacznie pan żyć dla siebie i wnuków, słusznie korzystając z tego co pan dla nich wypracował. pan nie jest dobrym rzecznikiem pieszych. pan nie chodzi. wybacz, szaraku. miało być tylko do ciebie, ale nie mogłem się powstrzymać tym bardziej, że moderacja jak widzę nie tylko definiuje moje posty jako spam, ale też redaguje te, które publikuje. także tego… ŚMIERĆ.  

      Cóż, rzeczywiście czasem usuwam zwyczajnie abraźliwe, ad personam uwagi w stosunku do p. Kellera, czy innych często znanych i cenionych mi osób. Nie dodają one niczego dyskusji a zupełnie nie rozumiem dlaczego mają mnie poróżniać ze znanymi mi osobami, które często po prostu lubię. Tego typu zabiegi – WYJĄTKOWO RZADKO – robię tylko dlatego, że zwyczajnie żal mi posta, który w części merytorycznej jest ważnym głosem w dyskusji.

      • czyli, jeśli kogos nie znasz/nie cenisz, to jesteś niezależny i puszczasz bez ingerencji w oryginalny tekst, a kiedy w grę wchodzi prywata, to wkładasz zarękawki cenzora, bo przecież nie redaktora. tak zrobiło się tobie, czy publikowani jako autorzy zrobili się nadwrażliwi? ja zchamiałem, stałem się ordynarny i wulgarny bardziej niż kiedyś? ktoś ci groził? ktoś więcej niż sprzedawca S.B. grożący gleiwitzerowi49? nieważne z którego powodu: napisz mi, proszę, instrukcję zasad dopuszczalnej polemiki. bo, wiesz, twoja "redaktorska" robota… żeby nie było ad personam: redagowanie tekstu, to jednak jest coś innego niż usuwanie słów i zdań, które uważasz, za niemiłe dla twoich znajomych, choć nie możesz powiedzieć, że są nieprawdziwe. nie ingerowałeś w ordynarne głupoty na swój temat.  kiedy dziś w ocenzurowanym przez ciebie tekście widzę "pelerynka", to nichuja nie potrafię znaleźć powodu nagłego pojawienia się tego słowa, które przecież każdy czytelnik powinien pamiętać z któregoś z wcześniejszych zdań. taki jest kontekst. każdy zauważy, że to nie trzyma się kupy. dzięki temu "w części merytorycznej ten ważny głos w dyskusji" wygląda na brednie pijaka, albo świra. a takich ingerencji było więcej, tylko wtedy nie chciało mi się ich analizować, bo ufałem w rzetelność. tak jak wielu ufało przedemną w rzetelność różnych innych. przestaję się zatem dziwić, kiedy przypominam sobie, że radny Wygoda pisze pod moim postem, że nie jestem wart poważnego traktowania. cóż, pewnie miał powód, którego jednak nie wystukał nawet na klawiaturze. a ja? mam poważnie traktować lekarza, który obok kolejki anonimowych pacjentów obsługuje znajomków ściśle powiązanych z Radą Miejską? 

        redaguj, redaguj.

        • Cóż, jest zasadnicza różnica między wypowiedzią pod adresem „sss9” a konkretnie wskazanej z nazwiska i imienia osoby. To oczywiste – ok, może tylko dla mnie. Jest także wielka różnica między polemiką, nawet ostrą o jakiej wspominasz, a podważaniem przymiotów umysłu konkretnych osób itp. Taki jesteś tu cenzurowany? Tak bardzo ograniczam Tobie, lub innym swobodę wypowiedzi? Jest wyjście i doskonale wiesz jakie. Jak wiesz, pod moim adresem nie waham się puszczać nawet obraźliwych postów P. Profesora. Ale znowu powtórzę – nie widzę żadnego powodu, żeby ktokolwiek obrażał na moim blogu osoby, które lubię, cenię, z którymi często współpracuję. I to moje oczywiste prawo. Nie prowadzę go po to, aby poróżniać się z życzliwymi mi ludźmi. Cóż, będę redagował. 😉

          • własnie poplułem ekran… nie, nie ze złości. nie wiem, skąd wziął się ten coraz bardziej popularny szantaż, że "polemizować będę tylko z tymi, którzy podpisują się imieniem i nazwiskiem". bo tenże nie potrafił wymyślić sobie nicka? albo charakter jego "publicystyki" nie pozwala na użycie nicka? ja takich dylematów nie mam – polemizuję z nickami i nazwiskami. nigdy też nikogo do ujawnienia personaliów nie nakłaniałem. mnie, owszem, nie raz. i co by to miało zmienić? ktoś liczy, że dokopie się do moich brudów, swoje pozostawiając w ukryciu? to tak mamy rozmawiać? zresztą, o jakiej rozmowie tu jest rozmowa? czy stary, czy młody – coraz więcej nas, którzy przestają rozmawiać, spierać się i kłócić. no, czasem jeszcze zdarza się klepanie po plecach, ale konflikt, to dziś już "HEJT"! większość nauczyła się jedynie ogłaszać. tylko, że do tego służą prywatne "łole" na portalach społecznościowych. 

            szanuję twój szacunek, którym obdarzasz innych. bo szanuję ciebie. mój szacunek kurczy się, w takim np. przypadku, kiedy darzona nim osoba, do mnie ma pretensje o to, że czuje się przez kogo innego obrażona. są jakieś granice współodczuwania i współodpowiedzialności. inaczej za każdym razem, kiedy twój znajomy będzie naprawiać dwudziestoletni samochód, który sprzedałeś mu po okazyjnej cenie dziesięć lat temu usłyszysz: "znowu musiałem wydać dwa patole na tego TWOJEGO rzęcha!".

            w zaistniałej sytuacji przykrym jest dla mnie nawet nie to, że mnie cenzurujesz, ale że robisz to byle jak i bez powiadomienia mnie o tym. wydawałoby się, że zwykła przyzwoitość wymaga choćby mailem dać znać, że owszem, z oporami puszczam, ale ingeruję w treść z takich, czy innych powodów. jak rozumiem z obrażalskimi prowadzisz wzmożoną korespondencję na temat moich skandalicznych postów. szkoda, że zapomniałeś o mnie. może zrezygnowałbym z publikacji w całości, czym uratowałbym twoje dobre relacje z nieznoszącymi krytyki przyjaciółmi.  teraz rozumiem też i szczerze współczuję ci rozterek, na jakie cię naraziłem i trudnej sytuacji towarzyskiej, w jakiej cię stawiają moje kąśliwe komentarze. boleję, że darzeni twoim szacunkiem, obrażalscy, nie mają wobec siebie, a zwłasza wobec tego co piszą większego dystansu i są tak nieodporni na krytykę, ale wg mnie to znowu tylko dowód na to, że nie rozumieją czym jest publiczny blog, a czym tablica ogłoszeń na korytarzu w prywatnej firmie, lub firmowe info do wszystkich, na które się nie odpowiada. obaj dobrze wiemy, że to tylko blog i można bez niego żyć. jednym jest łatwiej, innym trudniej. ja to już ćwiczyłem i wiem, że kiedy nadejdzie ten dzień, bez bólu przeżyję. jeśli życzysz sobie to przyspieszyć – wystarczy jedno słowo. 

            • Nie wiem skąd wzięlo się to nawiązanie do „polemizowania tylko z tymi….” itd. Coś takiego gdzieś napisałem? Nie. Napisałem coś innego – że jeśli uznaję, że pewne treści skierowano anonimowo w kierunku osób występujących pod własnym nazwiskiem są dla tych drugich obraźliwe, to jest to dla mnie cokolwiek nierówne i zdecydowanie stawiające tych drugich w gorszej sytuacji. Chociażby dlatego, że odgryzać mogą się w ciemno. Moich relacji z Prezyjaciółmi nie musisz ratować. Sam to robię po prostu. Ps. Co do „pelerynki” – nie miałeś racji. Każdy skojarzy ją z „superbohaterem”, który w poście się pojawia. Doceniam możliwości czytających.

              • możesz wspaniałomyślnie doceniać możliwości czytających, ale jeśli w sprawie cytatu własne przeceniasz, to mam jeszcze większe wątpliwości, czy inni nadążają, a że wychwytują niuanse, to już wcale nie wierzę. nie chodziło o ciebie. pan K. jasno napisał, że z anonimem nie będzie polemizować, a inni nazwiskiem podpisani też to albo sugerują, albo po prostu nie odpowiadają. próżno też szukać wielu ich komentarzy, chyba że z rozpędu podpiszą się pod groźbą kroków prawnych za rzekome obrażanie kolegi, akurat urzędnika państwowego. szantaż i rejterada. nawet bardziej rejterada, bo gdybym się podpisywał Julian Król III, to już bym zasłużył na odpowiedź? a Stefan Krawędź bądź Roch Kowalski byłby wystarczająco akceptowalny? przecież to są tandetne wykręty koleżków bez jaj.

                jak jest, nikt poza nami nie rozsądzi, bo mało kto to czyta, a jeszcze mniej obchodzi. może kilkoro ma bekę, że tak żenująco "na estradzie" okładasz mnie w obronie tchórzy. zwłaszcza, że jesli już, to powinienem się tłuc właśnie z tymi, którzy mają więcej miłości własnej, niż pewności siebie. w zastępstwie wysyłają ciebie. a ty się tej roli podejmujesz…. jezuuu…

                a co do "pelerynki" – kontekst, który raczyłeś usunąć nijak nie był obraźliwy. śmieszny, owszem, był. a obrazić mógł tylko zadufanego w sobie człowieka bez dystansu i poczucia humoru. o dziwo, ty nim się okazałeś. to straszne, bo wygląda, jakbyś wczuwał się w rolę znanych nam z historii, nawet najnowszej, ludzi, którzy dla się przypodobania komuś, od kogo zależą bądź chcą zależeć, odgadują jego niezaistniałe myśli i niewyrażone pragnienia. robi się groteskowo, ale jak widzisz, każdy ma prawo do własnej interpretacji (mam ich jeszcze kilka), a już najgorzej, kiedy wcina się między wódkę a zakąskę samozwańczy rozjemca. doświadczenie uczy, że najgorzej wychodzi na tym ten ostatni. brniemy?

                • Cóż, jedno tylko sprostuję. Nikt nie jest w stanie mnie nigdzie wysłać. Nikt mi nie płaci, chyba że za teatr. Cokolwiek robię na I-P, robię dlatego że uważam to za słuszne, a czasem najprościej – bo tak chcę.

  11. zresztą, niech będzie, jak chcecie, a boicie się powiedzieć. ale przed ostatnimi odwiedzinami napiszczcie, ile wpłaciliście na Najfajniejszą Orkiestrę Obywatelskiej Pomocy? na seicento, ma się rozumieć! co to będzie, kiedy pod rządowe czołgi zaczną się rzucać piesi i rowerzyści. jak wtedy uzasadnić tygodniowy pobyt oficiela z limuzyny w szpitalu? złamanie tipsa już jest, więc zostają: porażka w grze na tablecie i odgryzienie żołędzia borowikowi. 

    • nie ma czytelników tego portalu, którzy datek złożyli w ofierze ofierze? są tak skromni, czy tak skąpi? wystraszeni jak świadkowie napaści drzewa na pancerną limuzynę eksperymentu Szydło mogą się nie obawiać. można przecież podpisać się "anonimem". gospodarz pary nikomu nie puści. znam go. ja wpłaciłem 5 dych. nie bójta się wójta!

Leave a comment

Your email address will not be published.


*