Czy referendum to dobra forma demokratyzacji rządzenia?

Prezentujemy wypowiedzi ekspertów na temat społecznej i politycznej roli referendów. Zapraszamy do dyskusji…

refer

Jan Czubak, ekspert Związku Miast Polskich, były radny

Są sprawy w życiu wspólnoty samorządowej, szczególnie gminnej, o które warto zapytać obywateli – np. prywatyzacja pewnych spółek. Takie są zresztą standardy europejskie. Daje to rządzącym wiedzę na temat preferencji społecznych. Mam natomiast wątpliwości co do używania referendum w celu odwoływania członków władz bo rodzi to spór czysto polityczny. Trzeba znaleźć złoty środek – nie odbierać ludziom takiej możliwości, ale też jej nie nadużywać.

Dr Olgierd Annusewicz, komunikowanie polityczne w demokracji, Wyższa Szkoła Komunikowania i Mediów Społecznych im. Jerzego Giedroycia

Można usłyszeć, że referendum to kosztowna forma umywania rąk przez polityków i zrzucania na obywateli odpowiedzialności za podejmowanie decyzji. Jednak główna idea polega na czymś innym – obywatele otrzymują możliwość samodzielnego decydowania i w ten sposób bezpośredniego wpływu na sprawy państwa. Jest to również narzędzie służące odwołaniu władz nie tylko niespełniających wyborczych obietnic, ale także szkodzących obywatelom. W tym sensie stanowi ważny aspekt kontroli społeczeństwa nad władzą, choćby tylko lokalną. Referendum to najwyższy stopień demokratyzacji, ponieważ obywatel uczestniczy w bezpośrednim podejmowaniu decyzji politycznej. Referenda w sprawie odwołania władz samorządowych, mimo że można je nazwać antywyborami, także są ważne, bo pokazują politykom, gdzie mieszkają ich prawdziwi pracodawcy i zmuszają do większej dbałości w rządzeniu.

Dr Izolda Bokszczanin, demokracja bezpośrednia, Instytut Nauk Politycznych Uniwersytet Warszawski

Celem referendum jest wzmacnianie udziału obywateli we władzy a nie zastąpienie organów władzy. Angażowanie obywateli do współdecydowania i współodpowiedzialności za sprawy publiczne powinno służyć osiąganiu dodatkowych korzyści oraz minimalizować ewentualne konflikty. Jednak referendum nie może być traktowane jako lekarstwo na wszystkie potrzeby demokracji. W praktyce bywa ono formułą mało efektywną, incydentalną, redukującą złożony problem do prostej alternatywy, co uniemożliwia osiąganie rozwiązań kompromisowych, przynosi polaryzację stanowisk czy wręcz wyraża tendencje populistyczne.

Dr Lucyna Rajca, samorząd terytorialny, Instytut Nauki Politycznych Uniwersytetu Jana Kochanowskiego

Referendum jest podstawowym narzędziem zwiększania udziału obywateli w podejmowaniu decyzji publicznej, lepszej kontroli władzy i przeciwdziałania alienacji rządzących i rządzonych. Także zwiększaniem wrażliwości władzy na potrzeby obywateli. Inicjuje debaty publiczne dotyczące najważniejszych kwestii, sprzyja aktywizacji i upodmiotowieniu obywateli, przyczynia się do zwiększania zainteresowania sprawami publicznymi. Udział w referendum ma znaczenie dla tworzenia się społeczeństwa obywatelskiego.

Dr Wojciech Misztal, demokracja lokalna, Instytut Socjologii Uniwersytet Marii Curie Skłodowskiej.

Referendum oznacza system, w którym decyzje są podejmowane bezpośrednio i indywidualnie przez lud ale nie na wspólnych zgromadzeniach. Obywatel podejmuje decyzję samodzielnie i w pewnym sensie samotnie, bez uczestnictwa w dyskusji. Za idealne rozwiązanie uważane jest zastosowanie elektronicznych środków komunikacji, by głosujący mieli dostęp do informacji na temat kwestii będących przedmiotem głosowania. W praktyce oznacza to konieczność zajmowania się przez obywateli całokształtem rozstrzyganych spraw będących np. przedmiotem debat parlamentarnych. Wymaga to wręcz specjalistycznych kompetencji i zawodowego zajmowania się polityką. Jest to warunek niemożliwy do spełnienia przez przeciętnego obywatela. Jednak podstawowy zarzut wobec demokracji referendalnej dotyczy tego, że jest to proces podejmowania decyzji mający charakter gry o sumie zerowej, w której zwycięska większość otrzymuje wszystko, traci zaś mniejszość lub mniejszości. Oznacza to realizację zasady tyranii większości, bez negocjacji będących elementem zawieranych kompromisów. Wymuszone zaangażowane uczestnictwo jest może i efektywną normą demokratycznego rządzenia, ale w dalszym ciągu brakuje dialogu (konsultacji) społeczeństwa z władzą.

Źródło Przegląd nr 31 (709) 29 lipca 2013- 4 sierpnia 2013 str. 6 (odpowiedzi notował Bronisław Tumiłowicz)

Materiał przygotował dla Info-Postera Piotr Chmielarz

 

3 Comments on "Czy referendum to dobra forma demokratyzacji rządzenia?"

  1. – Istnieje takie powiedzenie, że gdyby demokratyczne wybory mogły naprawdę coś zmienić to już dawno byłyby zakazane.
    http://niezalezna.pl/44583-zybertowicz-dla-niezaleznapl-w-szeregach-po-i-obroncow-systemu-iii-rp-zapanowala-panika

  2. Dobrze jest krytykując kogoś przypomnieć sobie jak się zachowywał Pan Jarosław będąc Premierem RP, gdy namaszczony przez niego „zaufany chrześcijański prawicowiec z czasów ZCHN” był zagrożony referendum, otóż zareagował dokładnie tak samo, nawołując do bojkotu udziału w tym przedsięwzięciu.
    Reakcja społeczności lokalnej była zupełnie odwrotna, bo ludzie mają taką naturę, że nie znoszą gdy im ktoś wskazuje, jak się mają zachowywać i co mają robić. Referendum okazało się przegraną dla prezydenta miasta, ale to wcale nie była tylko zasługa mieszkańców, lecz przede wszystkim sprytnych działaczy partyjnych, którzy doskonale znają wszystkie tricki i zagrywki. Mając do dyspozycji rozbudowane struktury i środki finansowe, potrafili skutecznie zachęcić ludzi do udziału w tym „absolutorium”.
    W Elblągu było podobnie i wiele wskazuje na to, że w Warszawie HGW poniesie totalną klęskę i wróci na ciepłą posadkę akademicką na UW, gdzie spokojnie zarobi sobie o wiele więcej niż dzisiaj.
    Rodzi się pytanie: dlaczego zatem w Gliwicach apel prezydenta okazał się jednak skuteczny? Po pierwsze, została zaangażowana cała armia „znanych autorytetów”, którzy swoim głosem udzielali mu wsparcia i przekonywali, że nie warto się w tą hucpę włączać. Ich personalny dobór oraz tonacja wypowiedzi każdorazowo miały za zadanie trafiać do odpowiednio wyprofilowanej grupy potencjalnych wyborców, co oznacza, że była to właściwie i adekwatnie dobrana strategia, a także świadczy o poszanowaniu dla wiedzy o mechanizmach ludzkich zachowań. To jest naprawdę cenna wiedza, ale nie wszyscy chcą i potrafią z niej umiejętnie korzystać.
    Po drugie, w Gliwicach porażka referendystów oznaczała przegraną z systemem aktywnie wspieranym przez wszystkie ugrupowania polityczne, dla których Pan Prezydent jest gwarantem stabilności oraz umacniania wykreowanych sieci powiązań i zależności. Naprawdę trudno jest udawać, że się tego nie zauważa.
    Po trzecie, brak było spójności przekazu, nakreślenia wyraźnej alternatywy oraz wizji zmian. Popełniano błędy w przekazie komunikacyjnym, a z drugiej strony miała miejsce blokada mediów, przemyślane i wyrachowane kontrataki – oczernianie „grupy oszołomów i upiornych szkodników”, którzy zapragnęli dokonać „skoku na miejską kasę”, a przecież dostępu do kasy trzeba bronić z całą mocą!
    Problem tkwi jednak w tym, że wypowiadając się na temat istoty referendum trzeba dostrzec, że jest ono jedynym realnym instrumentem rozliczania władzy przez zwykłych obywateli, a nie przez partyjnych kolesi. Truizmem jest bowiem myślenie, że wybrany prezydent jakiegokolwiek miasta będzie liczyć się z głosem lokalnej społeczności, bo to nie obywatele go umieszczają na liście wyborczej, dają mu pieniądze i organizują kampanię wyborczą, lecz czynią to partyjni oligarchowie (wspierani przez określone wpływowe grupy interesów), którzy te projekty mają przećwiczone przez ponad 20 lat. Te niektóre przedstawione w artykule powierzchowne i czysto akademickie rozważania pozostają w sferze iluzorycznych wyobrażeń rzeczywistości, a także mają na celu przesunięcie środka ciężkości w inną stronę, aby odwrócić uwagę od tego, co jest naprawdę ważne.
    Referendum jako prawo głosu obywatela i podejmowania decyzji jest niezwykle potrzebne dla „rzeczywistej a nie fasadowej demokracji”, stanowiąc jej kluczowy filar, gdyż uczy polityków pokory, szacunku dla ludzi, przypomina im, że władza nie dana jest raz na zawsze, dlatego też wypada żałować, że są dziś w Polsce osoby, które planują dokonywać zmian w ustawie…
    Praktyka dowodzi, że wówczas gdy zostają zebrane podpisy, nagle urzędujący prezydenci stają się mniej butni, wykazują mniejszą arogancję wobec ludzi a jednocześnie większą skłonność do dyskusji, wrażliwości, empatii, zrozumienia, poszerzają im się horyzonty myślowe (potrafią też udzielać odpowiedzi na zadawane pytania), a przede wszystkim już nie czują się tak bezkarni i zaczynają sobie uświadamiać, że nie stoją ponad prawem oraz mogą zostać rozliczeni za swoje działania i pociągnięci do odpowiedzialności. Taka sytuacja niestety nie grozi posłom, senatorom, którzy są praktycznie całkowicie bezkarni przez 4 lata, a jedyne o co muszą się martwić, to przychylność ze strony swoich partyjnych bossów i protektorów. Tylko osoba, która postępuje w sposób uczciwy, odpowiedzialny i jest wiarygodna, nie będzie się bała takiego sprawdzianu i kontroli ze strony lokalnej społeczności, jak również będzie potrafiła odejść z klasą, bo to nie jest tak, że jedynie nieomylni wybrańcy mają prawo sobie uzurpować, że tylko oni się nadają do sprawowania funkcji publicznych.
    Przeciwnicy takiej argumentacji będą uważać, że władza musi mieć swoje przywileje, zapewnioną stabilizację i zagwarantowaną ochronę przez cały okres kadencji, aby skutecznie realizować swoje wyborcze obietnice. Podejmując próbę odrzucenia tej niedorzecznej krytyki należy zadać pytanie: a kto ma w Polsce zagwarantowaną ochronę zatrudnienia i stabilności miejsca pracy: posłowie, senatorowie, radni i działacze związkowi oraz osoby z tzw. korporacji zawodowych!!!

  3. Wypowiedzi fachowców (dr) na temat referendum są wyraźnie zróżnicowane. Gdyby referendum było by takie dobre to wypowiedzi panów doktorów były by podobne. Uważam że wypowiedź Dr Wojciech Misztal jest wiarygodna. Pewnego rodzaju dowodem na to że P. Misztal ma rację był wynik referendum w Gliwicach i Warszawie. Wygląda na to że referendum to mydlenie oczu ludziom aby czuli się dumni z tego że mają wpływ na rządzenie krajem. Śmiechu warte!!!

Leave a comment

Your email address will not be published.


*