Czy „sprawa Wieczorka” to bzdura? – wywiad z doktorem Waldemarem Walczakiem z Uniwersytetu Łódzkiego

Czy zasiadanie wiceprezydenta w radach nadzorczych dwóch spółek z większościowym udziałem gminy Gliwice to rzeczywiście, jak stwierdził rzecznik Prezydenta, „bzdura”, której nie należy komentować?

20 listopada 2012 r. w Przeglądzie Sportowym ukazał się artykuł pt. „Nielegalne kontrakty w Piaście Gliwice?”[1], dotyczący wiceprezydenta miasta Pana Piotra Wieczorka, który od 2009 r. zasiada w radach nadzorczych dwóch gminnych spółek z większościowym udziałem samorządu terytorialnego[2], a mianowicie w spółce Piast Gliwice S.A. (66% akcji należy do samorządu)[3] oraz w Przedsiębiorstwie Wodociągów i Kanalizacji w Gliwicach spółka z.o.o., w której gmina Gliwice posiada ponad 90% udziałów[4].  Te informacje zostały podane w dniu 16 listopada br. do publicznej wiadomości za pośrednictwem regionalnej telewizji itv w Gliwicach[5], a osoba upoważniona do wypowiadania się w imieniu Prezydenta miasta tj. Pan rzecznik Marek Jarzębowski, który za swoją pracę w urzędzie otrzymał w ubiegłym roku 127 718, 74 zł[6] (jednocześnie jako członek rady nadzorczej PRUiM S.A. dodatkowo dostał 31 828, 92zł[7]), w swoim wystąpieniu dla mediów stwierdza, że „bzdur nie komentuje”. Czy taka reakcja ze strony władz miasta jest wyrazem ignorancji dla zasad praworządności i lekceważeniem lokalnej społeczności? Z tym pytaniem ponownie zwracam się do dr Waldemara Walczaka z Uniwersytetu Łódzkiego.

Info-Poster: Panie doktorze, czy nie dziwi Pana, że jedyny oficjalny komentarz, jaki został podany do publicznej wiadomości ze strony władz miasta Gliwice po ukazaniu się artykułu, to nazwanie udokumentowanych i niepodważalnych faktów „bzdurami”?

Waldemar Walczak: Panie Redaktorze, podejmując próbę udzielenia odpowiedzi na tak zadane przez Pana pytanie należy w pierwszej kolejności odwołać się do obowiązujących w Polsce przepisów prawa, które regulują funkcjonowanie samorządu terytorialnego. Analizując postawy oraz zachowania miejskich urzędników trzeba zauważyć, że zgodnie z art. 1 ustawy z dnia 21 listopada 2008 r. o pracownikach samorządowych[8], przepisy prawa pracy określające ich status prawny, powstały w celu zapewnienia zawodowego, rzetelnego i bezstronnego wykonywania zadań publicznych przez samorząd terytorialny. Biorąc pod uwagę powyższe przesłanki trudno jest zaakceptować i uznać, że zacytowana przez Pana wypowiedź rzecznika Prezydenta miasta zawiera merytoryczne, rzetelne i bezstronne argumenty. Wydaje się, że można ją traktować jako przejaw buty i arogancji ze strony władz, a także totalne lekceważenie opinii publicznej. Mnie jednak dziwi coś zupełnie innego, a mianowicie brak reakcji ze strony samego Prezydenta miasta, który odpowiada za podwładnych pracowników, ale przede wszystkim brak zajęcia jakiegokolwiek stanowiska przez organ kontrolny, jakim jest rada miejska[9].

Jest ważne, aby pamiętać, że osoby te otrzymały swoje mandaty dzięki głosom mieszkańców, dlatego do obowiązków radnych należy sprawowanie nadzoru i bieżącej kontroli nad poczynaniami Prezydenta miasta, a także nad całokształtem funkcjonalnych procesów w urzędzie miasta. Dla poparcia słuszności wyrażonej konstatacji należy w tym miejscu zacytować przepis art. 23 ustawy z dnia 8 marca 1990 roku o samorządzie gminnym– Radny obowiązany jest kierować się dobrem wspólnoty samorządowej gminy[10]. Należy dodatkowo w tym miejscu przypomnieć, że to mieszkańcy gminy tworzą z mocy prawa wspólnotę samorządową (art. 1.), a mienie komunalne nie jest prywatną własnością wąskiej grupy lokalnych polityków, lecz jest wspólną własnością gminy (art. 43), czyli de facto stanowi majątek lokalnej społeczności, i musi być traktowane w kategorii dobra wspólnego. Ponadto, funkcjonowanie organów gminy musi być jawne, a mieszkańcy mają pełne prawo wiedzieć, co się dzieje w urzędzie.

Warto podkreślić, że jednostki samorządu terytorialnego są częścią sektora finansów publicznych, a ich działalność musi być zgodna z obowiązującymi przepisami prawa w tym zakresie. W opisywanym przez Pana przypadku moje ogromne zdziwienie budzi także brak stanowiska ze strony wojewody. Proszę zauważyć, że ustawa z 23 stycznia 2009 r. o wojewodzie i administracji rządowej w województwie wyraźnie stanowi w art. 3 ust. 1 pkt 4, że wojewoda jest organem nadzoru nad działalnością JST i ich związków pod względem legalności.

Interesujące i bardzo symptomatyczne jest również to, że w lokalnych mediach ( m.in. na łamach lokalnej prasy) nikt nie jest zainteresowany rzetelnym i merytorycznym wyjaśnieniem opisywanej sprawy, a do opinii publicznej kieruje się wyłącznie lakonicznie brzmiące krótkie komunikaty, co sprawia wrażenie, że problem jest bagatelizowany. Nie budzi wątpliwości stwierdzenie, że rolą i podstawowym zadaniem mediów powinno być rzetelne i wiarygodne informowanie lokalnej społeczności o ważnych sprawach, a z pewnością opisywany przez Pana przypadek zasługuje na poważne potraktowanie – ten problem nie może być uznany jako bzdurny, małostkowy i nieistotny.

Budowanie w Polsce społeczeństwa obywatelskiego jest niezwykle ważnym aspektem procesów demokratycznych. Można sądzić, iż to właśnie media często nazywane potocznie „czwartą władzą”, powinny być zainteresowane, aby wnikliwie i merytorycznie recenzować poczynania lokalnych władz – jeżeli w Gliwicach sytuacja wygląda odmiennie to muszę przyznać, iż jest to bardzo zastanawiające.

Chcę wyraźnie zaznaczyć, że moje spostrzeżenia i wnioski powinny skłonić Czytelników do bardziej ogólnych refleksji i przemyśleń, daleko wykraczających poza sprawę wypowiedzi rzecznika miasta. Na podstawie prowadzonych badań mogę powiedzieć, że poważnym wyzwaniem jest edukowanie polskiego społeczeństwa, aby potrafiło samodzielnie myśleć –  właściwe interpretować podawane przez media informacje, prawidłowo rozumieć zjawiska zachodzące we współczesnych organizacjach. Podstawowym warunkiem jest dostęp do informacji, ale najważniejsza jest kompleksowość informacji, ich prawdziwość, jakość, wiarygodność, rzetelność. Istnieje powszechna zgoda, że postępując w ten sposób można urzeczywistniać zasady demokratycznego państwa prawa, a także promować wartości etyczno-moralne na rzecz rozwoju świadomości obywatelskiej. Podsumowując ocenę wypowiedzi rzecznika miasta można stwierdzić, że takie zachowanie bez wątpienia znacząco podważa autorytet i wiarygodność nie tylko samego rzecznika, ale także osoby, z upoważnienia której się on wypowiada. Dodatkowo prowadzi do obniżenia poziomu zaufania do państwa i jego organów. Mogę powiedzieć, że w Łodzi taka sytuacja byłaby nie do pomyślenia, a w pierwszej kolejności spotkałoby się to przede wszystkim z ostrą krytyką i sprzeciwem ze strony mediów.

Info-Poster: Osoba pełniąca funkcję Prezydenta Gliwic od 2007 roku jednocześnie zasiada w radzie nadzorczej spółki[11]  Katowicka Specjalna Strefa Ekonomiczna S.A[12], można zatem sądzić, że dokładnie zna przepisy prawa, regulujące tryb i zasady wyznaczania członków rad nadzorczych spółek z udziałem Skarbu Państwa i jednostek samorządu terytorialnego. W ubiegłym roku Pan Prezydent Zygmunt Frankiewicz uzyskał dzięki temu dodatkowy przychód w kwocie 35 974, 44 zł.

Waldemar Walczak: Panie Redaktorze, należy zgodzić się z tym poglądem, ponieważ każda osoba pełniąca funkcje w organach spółek prawa handlowego musi być depozytariuszem merytorycznej wiedzy, która jest niezbędna do prawidłowego wywiązywania się z powierzonych obowiązków. Zagadnień związanych z metodyką powoływania osób w skład organów spółek z udziałem Skarbu Państwa nie można jednak rozpatrywać tak powierzchownie i płytko, koncentrując się wyłącznie na uzyskiwanych wynagrodzeniach. Prawdziwym i rzeczywistym celem powoływania określonych tzw. „zaufanych osób” do tych spółek są kompetencje przysługujące radzie nadzorczej w zakresie powoływania członków zarządu. Etap wyznaczania członków rad nadzorczych jest wyłącznie pierwszym procesem, celowo przemyślanych i świadomie podejmowanych działań, związanych z przejmowaniem kontroli nad finansami tych spółek przez wąskie grono beneficjentów. Od formalnej decyzji osób powołanych do rady nadzorczej bezpośrednio bowiem zależy skład zarządu danej spółki, i w tym przypadku także nie można tego zjawiska analizować wyłącznie w kontekście wysokich pensji, jakie otrzymują prezesi. Proszę pamiętać, że o wiele ważniejsze są uprawnienia decyzyjne jakie przysługują członkom zarządu spółki, ponieważ to zarząd jest organem uprawnionym do reprezentowania spółki na zewnątrz, kieruje jej bieżącą działalnością, a przede wszystkim posiada uprawnienia decyzyjne w zakresie zaciągania zobowiązań finansowych w imieniu spółki, a także dysponuje jej majątkiem. Z punktu widzenia nauk o zarządzaniu to właśnie te procesy mają kluczowe znaczenie.

Info-Poster: Panie doktorze, w swoim opracowaniu na łamach „Przeglądu Corporate Governance” zawarł Pan takie stwierdzenie: „wybrani do rady ludzie kompetentni, uczciwi, niezależni myślowo i nie ulegający naciskom, mogą zagwarantować realną kontrolę poczynań zarządu spółki, a także być zainteresowani zwiększaniem efektywności jej działania i podnoszeniem poziomu konkurencyjności rynkowej. Zarząd spółki, mając świadomość, że jest kontrolowany przez ludzi niezależnych i samodzielnych, miałby poczucie większej odpowiedzialności za podejmowane działania”.

Waldemar Walczak: Tak to prawda, potwierdzam z całą stanowczością, że z punktu widzenia sprawności nadzoru korporacyjnego te czynniki mają fundamentalne znaczenie. Istotną rolę odgrywa także kwestia zaangażowania i czasu, jaki rada poświęca na bieżącą kontrolę zarządu, a praca na stanowisku prezydenta miasta jest z pewnością absorbująca. Proszę również zwrócić szczególną uwagę na słowo „odpowiedzialność”, ponieważ to właśnie poczucie odpowiedzialności powinno być wyznacznikiem przyjmowanych postaw i wzorców zachowań osób, pełniących ważne funkcje publiczne. Odpowiedzialność ma ścisły związek z zakresem przysługujących Prezydentowi miasta uprawnień decyzyjnych i realizowanych zadań[13], wśród których można m.in. wymienić: kierowanie bieżącymi sprawami miasta, nadzorowanie prowadzenia gospodarki finansowej, koordynowanie przygotowania i realizacji wieloletnich planów oraz programów rozwoju miasta, nadzór nad organizacją pracy Urzędu Miejskiego, a także sprawowanie bezpośredniego nadzoru nad działaniami zastępców Prezydenta, skarbnika miasta, dyrektora urzędu.

 PRZYPISY:


[8] Zob. szerzej: Ustawa z dnia 21 listopada 2008 r. o pracownikach samorządowych (Dz. U. 2008 r. Nr 223 poz. 1458, z późn. zmianami) http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU20082231458

[10] Zob. szerzej: Ustawa z dnia 8 marca 1990 r. o samorządzie gminnym (Dz. U. 2001 r. Nr 142, poz. 1591, z późn. zmianami), http://www.lex.pl/du-akt/-/akt/dz-u-01-142-1591

[12] Źródło: http://www.ksse.com.pl/  [22.11.2012r.].

5 Comments on "Czy „sprawa Wieczorka” to bzdura? – wywiad z doktorem Waldemarem Walczakiem z Uniwersytetu Łódzkiego"

  1. Problemem nie jest, czy złamano prawo, ale jak je wyegzekwować

    • Jak się okazuje, problemem było przede wszystkim przez 3 lata stwierdzić, że łamane jest prawo. Źle dzieje się w kraju, w którym musi w tym zastępować odpowiednie instytucje i organy dziennikarz czy inny obywatel.

  2. „…Czy zasiadanie wiceprezydenta w radach nadzorczych dwóch spółek z większościowym udziałem gminy Gliwice to rzeczywiście, jak stwierdził rzecznik Prezydenta, „bzdura”, której nie należy komentować? …”
    Zasiadając blisko władz miasta, także jako radny, rzecznik, a jednocześnie mając wpływ w jakikolwiek sposób na dochody tych spółek (miejskich) ,w których to miasto ma udziały (większościowe !!!) – następuje konflikt interesów.
    Np. popieram zlecenia dla tej, a nie innej (tańszej)spółki , zawyżam ceny, przymykam oko na niedoróbki, reklamuję propagandowo w mediach ,etc. Wszystko to za pieniądze tych ,którzy mnie wybrali. (także tych którzy wybory mają w ….
    Będąc w RN takiej spółki -z większościowym udziałem samorządu terytorialnego Prezes tej spółki nie piśnie mi ,nikt mi nie piśnie” i mam co chcę (sam sobie zatwierdzam) , czyli MIASTO MOJE !!!
    Czy dobrze rozumuję ?
    Jak coś poprawcie – uczę się ! TYLKO MERYTORYCZNIE !
    Jeżeli to są spółki akcyjne(SA) z jednej strony,a z drugiej pieniądze mieszkańców, to … ponieważ mamy przed 22.00 (dzieci nie śpią) odpowiem PRAWIE jak rzecznik prezydenta :
    rzecznik Prezydenta, („…”), którą („…”)należy komentować?
    Tu PRAWIE czyni wielką różnicę
    http://www.youtube.com/watch?v=O1Fzw6piIO0&feature=related
    p.s. te wszystkie diety już pomijam…

  3. Łamanie prawa przez rozmaite organy samorządowe to w Polsce norma, dlatego ani wojewodowie, ani radni miast i województw, a nawet instytucje państwowe powołane do ścigania i zwalczania takich patologii, często zamykają oczy na tego typu procedery. Może traktują to jako tzw. haki, którymi trzymają innych w szachu, to tam ich wie?
    Jednak opublikowanie i wykazanie bez wątpienia że doszło do takich przekrętów nie powinno już przejść bez echa. W przeciwnym wypadku wojewoda, radni mogą, czy np. NIK mogą zostać uznani za współodpowiedzialnych za przestępstwo, bo nie będą mogli się chronić nieświadomością, że ono ewidentnie nastąpiło. Ciekawe, czy w przypadku gliwickim zareagują praworządnie, czy podobnie jak Jarzęboski bezczelnie zlekceważą ujawnione przestępstwa.

  4. Pozwolę sobie jeszcze na małą dygresję. Może się mylę , to proszę mnie poprawić, ale tylko MERYTORYCZNIE !
    W dziedzinie prawa jestem laikiem. Obecna sytuacja nie daje mi jednak spokoju.
    Przedstawię ją tak. Na przykładzie popularnego wzorca.
    Nóż służy do krojenia chleba, ale i też można nim zabić ,zranić.
    Ustawodawca nie może zakazać używania noża tym bardziej, gdy używany on jest w domu – do krojenia chleba. To jest chyba oczywiste i nie podlega dyskusji.
    Ale, wyobraźnie sobie ten sam nóż w ręce człowieka, który wpada do zatłoczonego autobusu nawet jeżeli krzyczy, że …tylko chce pokroić chleb. Ba może to i nawet być prawda, ale kto w to uwierzy ?
    Policja miałaby pełne ręce roboty ,panika ,w ogóle dużo ludzi chodziłoby pieszo.
    Tu obowiązują odpowiednie akty prawne w formie regulaminów podróży,(ostre przedmioty) itp. A nade wszystko zdrowy rozsądek i moralność.
    Wyobraźcie sobie Państwo, rzecznika firmy przewozowej ,który mówi :
    „bzdura”, której nie należy komentować? ŁADNIE NIE ?
    Analogicznie- ustawodawca przewidując problemy i konflikt interesów (ewentualny) w tej sprawie.
    Zastrzegł to prawnie i osoba która, jest jednocześnie radnym nie może jednocześnie piastować funkcji w RN w spółce w której, miasto to ma udziały większościowe.
    Tu ewidentnie następuje konflikt interesów. Jest to sytuacja podobna do pasażera z nożem.
    I mimo iż on być może chce „kroić chleb” inni mogą powiedzieć „kręcić lody” to mnie kompletnie nie interesuje – tym służbowo powinien zająć się kto inny.
    Prawo tu jest jednoznaczne. I nie ma rację rzecznik Prezydenta mówiąc ,że to: ” bzdura”
    To nie jest proszę Pana średniowiecze.
    To ,że w Gliwicach jest kilku rycerzy, którzy walczą o prawdę, a Pan mówi że:
    to „zakute łby” nie upoważnia Szanownego Pana do traktowania pozostałych mieszkańców (w tym i mnie) jak plebs.
    Pomyliły się Panu czasy.
    Boję się o co innego – o klub który, nie ze swojej winy może mieć problemy.
    Co się tyczy radnego tu omawianego pozostaje mi już tylko apelować do jego moralności i powrotu do tradycji chrześcijańskich, które mu zapewne nie są obce. Czas to udowodnić mieszkańcom.
    To należy się wyborcom.

Leave a comment

Your email address will not be published.


*