Czy „wigilijny” karp jest tradycyjny?

Wigilia tuż, tuż… Na straganach, w sklepach, nawet przy ulicach już od dość dawna możemy obserwować męczarnie ryby, która okresu Świąt Bożego Narodzenia nie mogłaby – gdyby jej dano możliwość – zaliczyć do chwil szczęśliwych. Ryby jednak głosu nie mają… A może powinny? Kupujemy bowiem niby to „żywego” karpia, udając że nie widzimy, iż jest on co najwyżej „ledwo żywy”, skazany na powolne podduszanie w ciasnych pojemnikach, przerzucany, kaleczony, godzinami umierający ze stresu (nie mogę użyć słowa „snący”, ze względu na zgoła błędne konotacje).

Nie wiedzieć czemu uznajemy, że wigilijne szlachtowanie tępym tasakiem nieszczęsnej ryby ma być lepsze niż zakupienie – jeśli już – ryby wcześniej zabitej i wypatroszonej, o której wiemy, że przed śmiercią nie była skazana na wielogodzinne, czasem wielodniowe męki. "Cóż, to tradycja!" – prawie słyszę to wygodne alibi. Czy jednak na pewno?

Miłośników tradycji – nawiasem mówiąc zaliczam do nich także siebie – zmartwię teraz nieco, bowiem pewne jest, że karp na polskich wigilijnych stołach bynajmniej nie gości od wieków, a postawiła go na nich… Polska Ludowa!

Wprawdzie pierwsze zachowane przepisy na przyrządzanie karpia pochodzą od cystersów aż z XII wieku, ale jego smak znany był wtedy tylko zaradnym braciszkom, którzy założyli pierwsze stawy hodowlane w okolicach Milicza. Ważne jest tu, że cystersi ci pochodzili z Czech, prawdziwej ówczesnej karpiowej potęgi. Dość powiedzieć, że w XVI wieku Rzeczpospolita była drugim hodowcą karpia w Europie, a wyprzedzały ją tylko Czechy. Wojny XVII wieku zniszczyły stawy i na ponad 100 lat karp odpłynął w zapomnienie. Trzeba podkreślić, że w żadnym razie nie znajdował się on do tego czasu w świątecznych jadłospisach. Zdarzały się oczywiście domy, w których karp pojawiał się na Wigilię również, ale na stołach królował szczupak (ten był właśnie najbardziej tradycyjny!), na bogatszych zaś sandacz. Do połowy XX wieku w Polsce karpia spożywali głównie Żydzi, pozostawiając nam zresztą znakomite przepisy („karp po żydowsku”).

I tak było aż do 1947 roku. Wtedy właśnie ówczesny minister przemysłu Hilary Minc przypomniał sobie o dobrze mu znanym z rodzinnego domu karpiu. Chcąc za wszelką cenę zapełnić sklepy, możliwie bez nakładów, wziął pod uwagę łatwość hodowli tej ryby i fakt, że do jej odłowu nie trzeba rybackich kutrów. Masowa hodowla karpia wpisywała się zresztą w estetykę polskiego socjalizmu lat powojennych. Niestety nie dało się absolutnie zapewnić „produkcji” karpia (tak, wtedy i zwierzęta produkowano) na poziomie wystarczającym do zapełnienia sklepów Centrali Rybnej w całym kraju. Ale już w jeden wieczór… I tak właśnie powstało hasło: „Karp na każdym wigilijnym stole w Polsce”. Tylko dlaczego żywy? To bardzo proste – ówczesna Polska Ludowa nie była w stanie przetworzyć takich ilości „surowca”. Łatwiej było sprzedawać żywą rybę na ulicach, zaszczepiając nową tradycję.

I tak, z mincowego nadania, w późnych latach 40 ubiegłego wieku otrzymaliśmy w darze „tradycję” uświęconego znęcania się nad Bogu ducha winną rybą. Cóż, nie zmienimy tego od razu, jednak to my sami decydujemy o tym, co jest dla nas tradycją. Trudno założyć, że oto nagle wszyscy zdecydują się na nieco droższego karpia zabitego wcześniej i patroszonego. Zapewne wielu miłośników „tradycyjnego” szlachtowania ryby pozostanie wiernych temu makabrycznemu ceremoniałowi. Wierzę, że będzie ich jednak ubywać…

Ja smak karpia uwielbiam. I czekam na niego cały rok – lepiej jeszcze smakuje. Nie widzę jednak powodu by własnoręcznie odebrać życie rybie, która wcześniej znosiła męki niczym ofiara jakiejś wigilijnej, naprędce zwołanej inkwizycji. Kupię karpia gotowego do kucharskiej obróbki.

Dariusz Jezierski

5 Comments on "Czy „wigilijny” karp jest tradycyjny?"

  1. W moim rodzinnym domu pływały karpie w wannie przed Wigilią a łuskę chowałam do portfela, aby rozmnażały się pieniądze. W dzieciństwie karpia nie konsumowałam,a szkoda. Bo na stole był smażony, po żydowsku. Dzisiaj pychota, którą niestety sama spożywam  raz w roku. Bo moja rodzina nie lubi karpia i spożywa łososia. Taka pokoleniowa zmiana tradycji.

  2. czy to nie zabawne, że prawdziwi Polacy, żydożercy, podczas Wilji wpierniczają karpia po żydowsku, święcąc żydowskiego Boga i jego Syna? czyż nie jest zabawnym, że królową Polski dla wielu "ultrapolaków" jest żydówka Maria, a królem żyd Jezus? czy to nie dziwne, że polscy katolicy mają na rękach i sumieniach żydowską krew i męki, a w spadkach zapisane żydowskie domy, złoto, meble, naczynia i… czynny udział w żydowskiej tragedii, któremu mimo upływu lat, nie potrafią uczciwie stawić czoła? i w każdym mieszkaniu "niemiecka" choinka. Toż jaja nie do wytrzymania. Na szczęście serwują grzane wino. Pijanych Świąt! na trzeźwo nie da się tej paranoi wytrzymać.

  3. Trudno założyć, że oto nagle wszyscy zdecydują się na nieco droższego karpia zabitego wcześniej i patroszonego. Zapewne wielu miłośników „tradycyjnego” szlachtowania ryby pozostanie wiernych temu makabrycznemu ceremoniałowi. Wierzę, że będzie ich jednak ubywać… Ja smak karpia uwielbiam. I czekam na niego cały rok – lepiej jeszcze smakuje. Nie widzę jednak powodu by własnoręcznie odebrać życie rybie, która wcześniej znosiła męki niczym ofiara jakiejś wigilijnej, naprędce zwołanej inkwizycji. Kupię karpia gotowego do kucharskiej obróbki. Dariusz Jezierski

    No coz Panie Dariuszu zyjemy w panstwie, gdzie kabaret na  gornych polkach naprawde sie rozkreca. Nie tak dawno zlikwidowano " uboj rytualny", a po paru miesiacach powrocilo znowu cierpienie zwierzat dzieki naszym niezawodnym artysta parlamentarnym. Podobnie jest z karpiami, wiadomo, ze ryby glosu nie maja, to wspomniani artysci nie reaguja, ale choinki to juz powazniejszy problem, niestety. Nie tylko Pan uwielbia karpie, ja rowniez. Jest cos w ten wigilijny wieczor, ze smakuja one naprawde super, ten zapach w mieszkaniu w czasie smazenia na masle, karp po zydowsku, po grecku, w galarecie, inne potrawy 12 obowiazkowo, dlatego juz dzisiaj zrezygnowalem z kolacji;) Przy tej okazji, zycze Panu i Panskiej  rodzinie oraz wszystkim Pana sympatyka, ktorzy aktywnie sie tutaj udzielaja, spokojnych i wesolych Swiat Bozego Narodzenia , i smacznego jutro.

  4. Tradycja to hamulec rozwoju.Z czego owa tradycja powstała to każdy rozgarnięty człowiek wie.Można od czasu do czasu wrócić do starych zwyczajów i obyczajów,ale po co gromadzić to na jeden okres roku/od 1.listopada do 24 grudnia/.Te wszystkie potrawy można jeść w każdej porze roku, nie koniecznie w tym okresie, gdy dzień jest najkrótszy.Karpia lubię świeżo złowionego np.podczas majówki. Nie mniej jednak życzę wszystkim gliwiczanom /tym wielbicielom miłościwie nam panującej wadzy też/dobrego samopoczucia po obżarstwie oraz rozsądku podczas kolejnych wyborów.  

    • Tradycja to hamulec rozwoju.Z czego owa tradycja powstała to każdy rozgarnięty człowiek wie.Można od czasu do czasu wrócić do starych zwyczajów i obyczajów,ale po co gromadzić to na jeden okres roku/od 1.listopada do 24 grudnia/.Te wszystkie potrawy można jeść w każdej porze roku

      Jestem zdumiony Twoimi przemysleniami "entuzjasto", bo jezeli uwazasz, ze zagraniczne Hipermakety, ktore w Polsce robia kase chyba od 10-ciu lat to tradycja, wskazujac nam tutaj okres komercjonalizmu swiatecznego, ktorym nadpalaja oni coraz biedniejszym klienta ich kieszenie;)
      Dla  nas Swieta, rozpoczynaja sie od pierwszej niedzieli adwentowej do 6 stycznia (trzech kroli) a nawet dluzej.  Pozwolilem sobie odpowiedziec, zebys wiedzial, ze nikt z nas sie nie obzarl, nie bylo tez, jak jeden z kolegow tu pisze pijanych Swiat, byly po prostu tradycyjne rodzinne Swieta z postnymi potrawami, z lampka wytrawnego wina i z oplatkiem, a o polnocy cudowna, jak zawsze Pasterka, ktorej ty w maju na pewno nie doznasz, choc bys probowal nawet zlowic:)

      Wymieniles dwie znaczace daty, w ktorych rozrzucone po calym swiecie rodziny potrafia niczym nie przymuszone sie spotykac, by choc troche spedzic czasu ze soba razem. Moze Ty akurat znasz jeszcze jakas trzecia date? Tylko nie pisz na Boga, o "koladowym orle", bo i dziecia jest to juz nie do smiechu;)

Leave a comment

Your email address will not be published.


*