Czy Zbigniew Kałuża zgodnie z prawem nabył akcje Piasta?

Niedawno opublikowałem wywiad, który nigdy się nie ukazał (http://info-poster.eu/gks-piast-sa-akcje-i-inwestor-widmo-historia-pewnego-wywiadu/). Wynikało z niego, że 26% akcji GKS PIAST SA nabyło dwóch nowych udziałowców: Zbigniew Kałuża i Henryk Błaszczyk (obaj po 13%). Obaj panowie „wypowiedzieli się” na temat powodów, dla których kupili akcje Piasta.


Okazuje się, że „wypowiedzi” miały głęboki sens, bowiem cała procedura przygotowania do zbycia akcji odbywała się względem DWÓCH AKCJONARIUSZY. Jest to o tyle ważne, że zarówno dla klubu jak i dla głównego udziałowca (gminy Gliwice) bardzo istotną różnicę może stanowić to, czy pojawią się dwaj nowi, słabsi akcjonariusze, czy też jeden, posiadający ponad 1/4 akcji spółki.

Wszystko zaczęło się od pisma reprezentującego stowarzyszenie GKS PIAST Grzegorza Jaworskiego (obecnie przewodniczącego rady nadzorczej GKS PIAST SA):

1Zgodnie z przepisami prawa zarząd spółki zwrócił się do drugiego akcjonariusza z następującą informacją:

2Proszę zwrócić uwagę, że wciąż jest mowa o dwóch akcjonariuszach! Odpowiedział rzekomo zastępca prezydenta miasta Piotr Wieczorek:

3Dlaczego „odpowiedział rzekomo”? Otóż w piśmie wystosowanym na „firmówce” zastępcy prezydenta miasta nie ma żadnych danych osobowych żadnego z zastępców! Kuriozalny dokument, który nawiasem mówiąc może nawet z tego względu być niewystarczający, jako poświadczający wolę gminy Gliwice jako akcjonariusza! Podpisał się na piśmie jedynie Kamil Jany, Naczelnik Wydziału Nadzoru Właścicielskiego, a on nie ma uprawnień do zarządzania majątkiem miasta i jest to bezsporne. Proszę zauważyć, że tak naprawdę nie wiemy nawet, który zastępca stoi za pismem (formalnie!). Świadczy to, niestety po raz kolejny, w jaki sposób przy udziale rzeszy prawników i menadżerów, prowadzi się sprawy Piasta i innych gliwickich spółek. Niefrasobliwość to trochę za małe słowo – obowiązki i zasady ich wypełniania określają konkretne przepisy.

Do pisma podpisanego przez Kamila Janego wrócę jeszcze za parę dni z zupełnie innego powodu. Teraz jednak decyzja zarządu spółki wyrażająca zgodę na zbycie akcji wciąż jeszcze 2 akcjonariuszom!:

4A teraz uchwała z 5 listopada 2012 r., w której zarząd stowarzyszenia GKS PIAST wyraża zgodę na zbycie akcji. Komu? MARKOWI BŁASZCZYKOWI i ZBIGNIEWOWI KAŁUŻY.

5Kolejne pismo wystosował już Zbigniew Kałuża, który nie wiadomo dlaczego stał się jedynym nabywcą całego pakietu 26% akcji GKS PIAST SA. Stał się nim na podstawie umowy z 14 listopada:

6Powstaje proste pytanie: Jakim cudem Zbigniew Kałuża stał się właścicielem 26% akcji Piasta, skoro zarówno zarząd spółki, jak i Kamil Jany (nie wiadomo jakim prawem) oraz samo stowarzyszenie sprzedające ZGODZILI SIĘ NA SPRZEDAŻ AKCJI DWÓM NABYWCOM?

Nie ma żadnych podstaw do twierdzenia, że zgoda na sprzedanie 26% akcji dwóm kupującym (wspomniany „wywiad” podaje wyraźnie, że miało być „po równo”), to to samo co zgoda na sprzedanie całego pakietu jednej osobie. Powstaje bowiem całkowicie odmienna ekonomicznie i prawnie sytuacja. Należy przyjąć, że ani spółka, ani stowarzyszenie, ani gmina nie wyraziły zgody na sprzedaż 26% akcji Zbigniewowi Kałuży. Najmniej istotna jest tu zgoda gminy, bowiem ona decydowała tylko, że nie skorzysta z prawa pierwokupu. Z całą pewnością jednak można przyjąć, że zgoda zarządu spółki nie dotyczyła nabycia akcji przez jednego akcjonariusza. Bezsprzeczne jest także, że Kamil Jany nie miał prawa podjąć decyzji w sprawie rezygnacji z prawa pierwokupu i nie zmienia tego fakt, że podpisał się pod nią na „firmówce” któregoś z zastępców.

Po raz kolejny mówimy zatem o poważnych formalnych uchybieniach, które stawiają pod znakiem zapytania całą transakcję. Temat będę kontynuował po powrocie. Zainteresowanych niniejszym informuję, że od 21 września do 1 października przebywam w Mińsku (Białoruś) jako juror X Międzynarodowego Festiwalu Teatralny Kufer.

Dariusz Jezierski

2 Comments on "Czy Zbigniew Kałuża zgodnie z prawem nabył akcje Piasta?"

  1. Profesjonaliści .. ich mać.

    Z wypowiedzi prezydenta Z.Frankiewicza po ostatnim referendum:

    „Nie było żadnych nadużyć i tym bardziej korupcji i proponuję Państwu, żeby bardzo szczegółowo śledzić ciąg dalszy, dlatego, że to są puste słowa, za którymi nie szło i nie idzie nic.
    Będziemy mogli spotkać się ponownie i podsumować, znowu bez satysfakcji, że to były czyste oszczerstwa. I bardzo dobrze, niech to uprawnione służby, organy sprawdzą po to, żeby uciąć sprawę. Ja jestem za doprowadzaniem takich spraw do końca., „

    Pan redaktor zapewne także jest za doprowadzeniem takich spraw do końca 😉

  2. ciekawe jest również to, że pod każdym z pism jak i pod uchwałą Kołodziejczyk używa innego podpisu. Dziwne…… brak tożsamości?

Leave a comment

Your email address will not be published.


*