Czy Zygmunt Frankiewicz popełnił plagiat?

7 komentarzy

Na samym czole strony frankiewicz.pl znajdują się małe obrazki i krótkie „zajawki” artykułów. Szczególnie interesująca jest ta pierwsza – "Gliwice idą do przodu. Konsekwentnie. Od 25 lat".

Nie będziemy tym razem zajmować się wartością samego sloganu, bowiem jest on tylko zapowiedzią całej ich kolekcji, z jaką możemy się zetknąć na stronie urzędującego prezydenta miasta. Zajmiemy się jedynie tym, że cały tekst najzwyczajniej w świecie nie jest autorstwa Zygmunta Frankiewicza, choć każdy kto odwiedzi witrynę, nabiera takiego przekonania. Tekst nie jest bowiem podpisany innym nazwiskiem, brak jest też jakiegokolwiek oznaczenia, że jest cytatem.

Tymczasem tekst ten pod własnym nazwiskiem opublikował dużo wcześniej zastępca prezydenta miasta Krystian Tomala. Był on zresztą omawiany także w info-posterze: http://info-poster.eu/krystian-tomala-zaskoczyl-nawet-mnie/. Wersja „przejęta” przez Zygmunta Frankiewicza jest pewną kompilacją, która jednakowoż zawiera więcej niż obszerne fragmenty dosłownie skopiowane z artykułu Krystiana Tomali.

Wskazać należy również na pewien zabieg, który – stwierdzam to z żalem i z zażenowaniem – wskazuje na to, iż celowo chciano wyeliminować w ogóle nazwisko zastępcy prezydenta miasta. Oto dwa pozostałe teksty, (po wejściu w podstronę) przekierowują na stronę wszystkoconajwazniejsze.pl, gdyż kierują nas do tekstów najprawdopodobniej (proszę mi wybaczyć, ale po tym co stwierdziłem nie wiem już na pewno) napianych przez Zygmunta Frankiewicza.

ods

Gdyby ten sam zabieg zastosowano jednak przy artykule „Gliwice idą do przodu…” poznano by… prawdę: nazwisko autora tekstu. Oto tylko jeden fragment, w którym na czerwono zaznaczyłem fragmenty "pożyczone" z artykułu Krystiana Tomali:

z03

Jestem zdeklarowanym przeciwnikiem obecnego prezydenta. Nie jako człowieka, ale jako funkcjonariusza publicznego. I właśnie jako funkcjonariusza publicznego oceniam go w tej chwili. Będąc prezydentem miasta i osobą, która jeszcze do niedawna stawiała przed nazwiskiem skrót tytułu profesorskiego, Zygmunt Frankiewicz powinien wiedzieć, jakie są zasady posługiwania się dorobkiem innych. Nazwisko autora i źródło to informacje niezbędne nie tylko w nauce i w polityce, ale przede wszystkim wymagane zwykłą przyzwoitością. Także w Urzędzie Miejskim nie jest tak, że wszystko co napiszą zastępcy i urzędnicy jest własnością intelektualną pana prezydenta. Jedno jest pewne, to co stało się w przypadku wykorzystania tekstu Krystiana Tomali, to rzecz niedopuszczalna.

A może jest inaczej? Może tekst stworzony przez któregoś z urzędników stanowi z założenia wspólną własność intelektualną prezydenta i jego zastępców, wykorzystywaną przez tego, który akurat musi błysnąć kompetencją i znajomością faktów? Z całą pewnością powinni oni jednak wtedy staranniej dzielić się „autorstwem”, aby uniknąć tak żenujących wpadek.

Dariusz Jezierski

 

7 Comments on "Czy Zygmunt Frankiewicz popełnił plagiat?"

  1. "Oto dwa pozostałe teksty, (po wejściu w podstronę) przekierowują na stronę wszystkoconajwazniejsze.pl, gdyż kierują nas do tekstów najprawdopodobniej (proszę mi wybaczyć, ale po tym co stwierdziłem nie wiem już na pewno) napianych przez Zygmunta Frankiewicza. "

    Nie wiem czy zdarzyło się Panu w tym wyrazie połknąć literę, ale jeśeli tak – to efekt zwalił mnie z nóg. Nawet gdyby to była literówka – prosze to tak zostawić 🙂

     

  2. Panie Dariuszu, nie wiem, skąd przekonanie, że teksty te napisał osobiście czy to p. Tomala, czy to p. Frankiewicz… Wydaje mi się, że napisała to Pana koleżanka po fachu, obecnie pracownica UM.

    • Nie przesądzam, o czym najlepiej świadczy ostatni akapit mojego tekstu

    • Tak czy siak nie zmienia to faktu, że należałoby odpowiednio oznaczyć autora.

      Zgodnie z obowiązującą ustawą o prawie autorskim i prawach pokrewnych, twórca decyduje o wykorzystaniu swojego utworu. Utwór może być publikowany pod nazwiskiem autora, pod pseudonimem lub anonimowo. Ustawa nie dopuszcza natomiast publikowania dzieła twórcy pod cudzym nazwiskiem. Oznaczałoby to zrzeczenie się autorstwa na rzecz innej osoby, co w świetle ustawy jest bezwzględnie niedopuszczalne i nie może tego zrobić nawet sam autor. Nawet jeśli ktoś będzie oferował mu w umowie miliard euro. Więź twórcy z utworem jest nieograniczona w czasie i niepodlega zrzeczeniu się lub zbyciu.

      Tak więc próba zrzeczenia się lub zbycia autorstwa utworu jest nieskuteczna prawnie, a oznaczanie cudzego utworu swoim nazwiskiem jest łamaniem prawa.

  3. Prezydent na każdy czas? A może na wieki wieków, amen?

    Boże! Czy to już jest koniec świata?

Leave a comment

Your email address will not be published.


*