Dawnych Gliwic blask… cz.2

7 komentarzy

Podczas dzisiejszej podróży w czasie, chciałbym przypomnieć urokliwą ulicę Zwycięstwa. Dzisiaj, niestety, jest to ulica banków i instytucji finansowych, kiedyś była ona miejscem spotkań towarzyskich (były przy niej kawiarnie jak chociażby Agawa czy Polonia), czy świadkiem np. marszów pierwszomajowych. Jeździły po niej furmanki, stare (obecnie już unikatowe samochody), tramwaje, potem coraz nowsze i szybsze auta i coraz cięższe tiry. Była świadkiem przemian politycznych (wszak w zależności od kierunku „jedynie słusznej drogi” władz miasta dekorowana była w różny sposób) i architektonicznych (była i jest modernizowana i remontowana). Ale zawsze była tą główną, najważniejszą z ulic, prowadzącą do najstarszej i najbardziej tajemniczej części gliwickiego grodu – Starego Miasta. Zapewne mało kto wie, że w 1979 roku ulica Zwycięstwa zamieniła się w plan filmowy na którym znany, polski reżyser Zbigniew Chmielewski  realizował film pt. „Operacja Himmler” w której udział wzięli m.in. jeden z moich ulubionych aktorów Wirgiliusz Gryń, Ryszard Pietruski, Olgierd Łukaszewicz, Tomasz Zaliwski i wielu innych. Dlatego zapraszam dziś do wspólnego przeglądania starych fotografii. Może na którejś z nich, ktoś z Czytelników rozpozna siebie lub kogoś bliskiego. I może dzięki temu odświeżymy dawno zapomniane przyjaźnie, znajomości  i spotkania. Wszak właśnie tak jest, że dopóki nie pamiętamy o dawnych czasach, dopóty z łezką w oku nie „odkurzymy” swoich wspomnień, czego wszystkim życzę, raz jeszcze zapraszając na tę małą retrospekcję…

Pochody pierwszomajowe w latach 60 – tych

Niezapomniana kawiarnia „Agawa”

Zwycięstwa róg (obecnej) ul. Wyszyńskiego

Kto jeszcze pamięta te neony???

Łza się w oku kręci, gdy uzmysłowimy sobie, iż tramwaje w Gliwicach już nie jeżdżą…

Zwycięstwa podczas kręcenia filmu „Operacja Himmler”

Podczas następnego spotkania z „Info-Posterem” zabierzemy Państwa na… plac budowy. Budowy gliwickich osiedli mieszkaniowych. Przypomnimy jak budowały się, tak oczekiwane przez rzesze gliwiczan (i nie tylko) blokowiska, na których wielu z nas mieszka do dzisiaj… Do zobaczenia wkrótce

Jarosław Lewandowski

7 Comments on "Dawnych Gliwic blask… cz.2"

  1. Super, szkoda, że minął dawny urok i klimat ul Zwycięstwa. Dzisiaj jest to ulica skierowana na ludzi biznesu, nie na zwykłych mieszkańców miasta, a szkoda, bo to jednak nasza główna, można powiedzieć – reprezentacyjna ulica i kiedyś rzeczywiście toczyło się tam życie społeczne i towarzyskie. Centrum naszego miasta staje się takim „zimnym”, nieprzyjaznym miejscem. Sorki, można się ze mną nie zgadzać, ale piszę o swoich osobistych odczuciach. Pozdrawiam…

  2. Dawniej Śląsk i Gliwice znaczyły potęgę.
    Kopalnie ,Huty i dziesiątki innych zakładów pracy.
    Dzisiaj na potęgę buduje się blaszaki i banki .
    Nasz Gliwicki establishment słomiany stworzył strefę sukcesu czyli KSSE .
    To nowe Gliwice i jeżeli ktoś wierzy w ich dalszą bezbolesną przyszłość jest głupcem.
    Nie posiadamy nic własnego bo wszystko jest innych..
    Plujemy na socjalizm lecz to w nim słomiane elity się wykształciły.
    W blokowiskach mieszkają miliony ludzi i te się dobrze trzymają.
    To budownictwo jak widać nie było takie złe jednak.

  3. Nawet komunistom nie przyszło do głowy burzyć niszczyć i likwidować miasto. Dopiero ekipa zdrajców tego dokonała.

    • Zdrajcy to bardzo mocne słowo.
      Tu –wydaje mi się- akurat ono nie pasuje.
      Bardziej odpowiednie to MANIPULATORZY. Ale czyja to jest wina ? Czy czasem nie tych którzy dają się nabrać na tanie, a popularne obiecanki .Oni obiecują to co większość chce A przy odrobinie manipulacji ta większość będzie chciała to co dla nich wygodne.
      Oni MUSZĄ wygrać wybory, bo nie zasną w nocy. I tu nie tylko chodzi o kasę i koryto. To jest taka choroba, światowa- zresztą. Mało kto umie przegrać, mało kto będąc na świeczniku obojętnie jakim –sportowym, politycznym, finansowym potrafi- często swoim uczniom -przekazać pałeczkę i powiedzieć dość. Poszukajcie wokół. Macie pełno przykładów. Rozmieniają swoje dawne osiągnięcia na drobne, przetapiają swoje złote medale na czcionki propagandy , stawiają pomniki za życia, byle trwać , byle mieć – jest mi ich normalnie żal, po ludzku żal. A w porażce też jest piękno.
      Przegrać uczciwie to żaden wstyd. Wszystko to ,pod warunkiem ,że wyciągniemy wnioski z popełnionych błędów. To ,że oni grają nie fair – to ich problem. My idziemy do przodu i jak w sztafecie pałeczkę przekażemy innym. Liczy się tylko drużyna , liczą się GLIWICWE. Mogą to być nawet Ci sami co są dziś – widzę to- już zmęczeni i plują na wszystkich wokół. Odpoczną, przemyślą, zrozumieją.
      Tak naprawdę to jest sztafeta, popatrzcie do tyłu.
      W życiu stosujemy zasadę:
      „nie gonimy pieniędzy , to one nie uciekają”
      Nie niszczymy tego co stare ,a dobre. Tak naprawdę to jest sztafeta.
      Musimy być lepsi niż oni. Kiedyś się zmienią na lepsze.
      Choć prawdę mówiąc ,to najpierw trzeba ich zmienić…

  4. Prawda w oczy kole !
    Gliwicki Dworzec to wizytówka miasta. Smród, jak smrody, brud i brudno
    Bylem przejazdem w Gliwicach strasznie się rozczarowałem.
    Proszę ten komentarz zostawić.
    Dziękuje. 14.0.1 2014

  5. W roku 1960 chodziłem na schabowczaka do Restauracji przy dworcu, czysto schludnie, smaczne dania. Publiczność bardzo kulturalna.
    Szkoda ten Bar mleczny przy ul. Dworcowej,
    ziemniaczki z Kefirem za 3,50 zl.Gdzie te czasy?
    Pierogi Leniwe, byly nie leniwe a smaczne
    gdy o nich myślę dostaje ślinotok,
    17,01.2014.

  6. Urodziłem się w Gliwicach w roku 1970, najbardziej wkurza mnie to że "demokracja" zniszczyła w ludziach to jak na siebie patrzą. Brak empati i zwykła znieczulica zastąpiła to co kiedyś sprawiało że człowiek odezwał się do człowieka ot tak ,po prostu bo chciał.

Leave a comment

Your email address will not be published.


*