Dawnych Gliwic blask… cz. 4

16 komentarzy

W poprzednich naszych spotkaniach przybliżyliśmy kilka miejsc, które zostały „zatrzymane w kadrze” w latach PRL, a były to jak dotychczas: Rynek, ul. Zwycięstwa oraz place budowy. W dzisiejszym, czwartym już spotkaniu chciałbym, abyście Państwo powłóczyli się z „Info-Posterem” po innych, nie mniej urokliwych miejscach nadkłodnickiego grodu. Dla starszych będzie to przypomnienie, a dla młodszych poznanie nieodległej, ale nieznanej  historii Gliwic. Historii, o której nie mówi się w szkołach, a i w mediach rzadko bywa przywoływana… A więc w drogę…

Tak kiedyś wyglądała ulica Dworcowa…

Widok na ul. Dworcową od strony ul. Mikołowskiej (w lewym, górnym rogu widać symbole socjalistycznej „przyjaźni” między narodami)

Kto pamięta w którym dokładnie miejscu na ul. Dworcowej znajdowało się kino „Mikrus”?

Ten budynek był szczególnie w tamtych czasach znany kobietom… To tzw. ”nowe Delikatesy” na rogu obecnej ul. Wyszyńskiego i Dworcowej

A to już znany wszystkim gliwiczanom Plac Piastów… (rok 1970)

Kto z Czytelników wie, jak nazywała się restauracja – kawiarnia przy Placu Piastów?

To  obecny Plac Piłsudskiego, jak widać już w latach 70 ubiegłego wieku były fontanny, więc nie jest to autorski pomysł obecnych władz miasta…

Plac Krakowski (budynek Wydziału Górniczego Politechniki Śląskiej)

Ulica Dunikowskiego dopiero co wyremontowana. Dzisiaj w tym miejscu rosną już ogromne drzewa i zamiast klombów pełnych kwiatów, jest parking…

A to perełka – Stadion XX-lecia. Tego obiektu już nie ma. Na szczęście zachowały się stare fotografie…

To również symbol naszego miasta, niestety nieistniejący już – kolejka wąskotorowa – stacja Gliwice – Trynek. Szczególnie ulubiony przez gliwiczan środek lokomocji na weekendowe wypady za miasto. Kolejką tą można było dojechać do Rybnika lub do lasów w okolicach Rud Raciborskich… Być może dzięki społecznym staraniom kolej ta zostanie kiedyś reaktywowana.

Jak widać, Gliwice to miasto wielu kolorów. Kolorów które trzeba wydobywać i podkreślać, by pokazać innym, jak pięknym jest to miejsce w którym przyszło nam żyć. Im dłużej będziemy jednak bezczynni i obojętni, tym trudniej będzie nam utrzymać te kolory i w końcu zostaną nam tylko pożółkłe fotografie…

W kolejnym, ostatnim już artykule z cyklu „Dawnych Gliwic blask” przedstawimy Czytelnikom kilka projektów, które nigdy nie zostały zrealizowane. Już dziś serdecznie zapraszam.

Jarosław Lewandowski

16 Comments on "Dawnych Gliwic blask… cz. 4"

  1. Smutne również jest to, że burzyli i burzą nie mając koncepcji co dalej. Idąc tym tropem, jak będą wyglądać Gliwice za ileś tam lat ? Dlatego warto dokumentować, a może bardziej warto to zmienić, Info-Poster czyli Dariusz. Jezierski wskazuje kierunek.

  2. GOGOL PRZEJAZDEM | 6 stycznia 2013 at 4:23 pm | Odpowiedz

    „…Kto z Czytelników wie, jak nazywała się restauracja – kawiarnia przy Placu Piastów?…”
    Strzelam…
    1.
    http://fotozrzut.pl/zdjecia/f9457e1b23.png
    „PIAST”
    http://fotozrzut.pl/zdjecia/9510c950cf.png
    2.
    To „łuski” z tych strzałów….
    Pamięć nie ta, ale oko… ?

    Też w tym klimacie:
    http://fotopolska.eu/Gliwice/u11922,ul_Piastow.html
    http://fotopolska.eu/Gliwice/b40499,Kino_Mikrus.html
    http://www.pdfhost.net/index.php?Action=DownloadFile&id=db3b91608e32dceeda6511a919a8c069
    Te dwa „mercedesy” proszę zapakować i na lawecie… :)))

  3. Dobrze, że ukazuje pan Gliwice przynajmniej zapobiega pan stanowi, że ludzie będą mówili, że to co jest w Gliwicach zbudowane zawdzięcza miasto wyłącznie prezydentowi Frankiewiczowi. A co do tej kolejki to nie jestem pewien czy kiedykolwiek zostanie odbudowana biorąc pod uwagę to co się stało z linią tramwajową pewnie powstanie na jej miejscu kolejny parking albo coś podobnego.

  4. Mieszkam w Gliwicach od urodzenia, i nigdy tak źle mi się nie mieszkało jak dziś. Teraz czuję się intruzem. Miasto, niegdyś moje, choć zalatywało po powrocie z wakacji koksownią, było miejscem przyjaznym, bliskim. Ta fontanna – mieszkałam na pobliskiej Gruszczyńskiego – to było miejsce czarowne, jedyne takie. Czy warto było burzyć (nie pamiętam kiedy to się stało, być może już za rządów Frankiewicza) , żeby teraz tworzyć w tym miejscu namiastkę, jakiś dziwoląg -potworek prawie?
    Wszystko zaczyna być erzacem – stare budynki niszczeją, nikt o nie nie dba, a buduje się blaszaki albo budynki-potworki. Dziękuję Jarkowi za podróż w czasie. Zamawiam historię o „tamtym jedzeniu” – lodach bambino, oranżadzie do jedzenia – longing for childhood …to były czasy!

    • A ja pamiętam (możecie mi nie wierzyć !!!) jak wracając ze żłobka (tak !!!), a chodziłem do tego w parku Chopina, siadaliśmy zawsze z Tatą obok fontanny. Od tamtego czasu minęło wiele, wiele lat, ale tak jak Iza napisała to było naprawdę czarowne miejsce, inaczej nie zapamiętłbym tego właśnie obrazu. I dlatego redakcja Info-Postera postanowiła stworzyć ten cykl wycieczek-wspomnień, abyśmy pamiętali o pięknie swego miasta i walczyli o jego i swoje dobro.

  5. marianandrzejczak | 6 stycznia 2013 at 5:18 pm | Odpowiedz

    Ta restauracja nazywała się Piast.
    Miałem tam przyjecie ślubne w 1976 roku.
    Trudno zapomnieć.
    Od zawsze uważałem że tamten ustrój był sto razy lepszy niż dzisiejszy terroryzm NIEwolnego rynku.
    Kult pieniądza i dóbr materialnych.
    Money Akbar czy Allach Akbar.
    Pieniądz jest wielki ..
    Widzicie różnicę?
    Tamci zabijają dla wiary w Boga a neoliberałowie unicestwiają miliony ludzi w imię innego BOGA..

  6. Jeszcze na początku lat dziewięćdziesiątych XX wieku Plac Piastów, Rynek i ulica Zwycięstwa tętniły życiem. Niestety dzięki obecnym władzom miasta (choć sprawiedliwie trzeba przyznać, że również z powodu zmieniającej się rzeczywistości) centrum miasta jest martwe. Życie towarzyskie przeniosło się do Forum, Areny czy Tesco a w taką niedzielę jak dziś ludzie nie wiedzą co robić z wolnym czasem. Smutne to bardzo. Pan Prezydent nie ma „potrzeby” uczestniczenia w imprezach kulturalnych więc kultury w mieście nadmiernie nie wspiera, lokalni przedsiębiorcy nie mają tu łatwego życia, niszczy się inicjatywę obywatelską. Zadania własne gminy realizowane są w minimalnym zakresie, przykłady złej polityki miasta można mnożyć bez końca. Frankiewicz chce nas wszystkich stworzyć na swój obraz i podobieństwo. Uparcie dąży do realizacji swojego marzenia, jakim jest stworzenie techno-polis. Mieszkańcy wyraźnie mu w tym przeszkadzają, stąd coraz częstsze napady histerii. W jego mieście mieszkańcy mają tylko jedno niezbywalne prawo – do zasilania kasy miejskiej. Mam nadzieję, że grupa osób chcących przywrócić Gliwicom blask będzie się stale powiększać i razem stworzymy NASZE miasto od nowa. Nie ma w Polsce wielu miast, które mają taki potencjał jak Gliwice.

    • Ma Pani całkowita racje, mam nadzieje ze to nasze obywatelskie społeczeństwo zdazymy stworzyc do nowych wyborów czyli za dwa lata?

  7. Mirella Czajkowska-Turek | 7 stycznia 2013 at 10:53 am | Odpowiedz

    Eh… doprawdy łza się w oku kręci…W restauracji Piast spędziłam bodajże pierwszego Sylwestra po ślubie, a zaraz potem restauracja została zlikwidowana; do Mikrusa chodziłam na niedzielne poranki filmowe po mszy w Katedrze – nie pamiętam, gdzie dokładnie kino mieściło się, ale pamiątam filmy: Pippi i Wilk i Zając :)) No i miałam szczęście przejechać się kolejką -to była autentyczna frajda dla całej rodziny. Szkoda…

    • W kinie Mikrus przeżyłem chyba największą traumę życia.Na poranku filmowym poszedł film animowany o ptakach,pamiętacie jak się rysowało ptaka ,takie dwa odwrócone u +-. I nagle pada strzał i cały ekran zlewa się krwią.No super poranek ,do teraz a ma 44 lata to pamiętam.

  8. O ile dobrze pamiętam to Kino Mikrus mieściło się w tym miejscu gdzie teraz jest parking przy Hotelu Qubus

  9. Ech, wspomnienia.43 lata w Gliwicach. Wszystkie te miejsca widziałem. W niektórych często bywałem.
    W MIKRUSIE miałem pierwszą randkę typu : idziemy do kina – nie na film 🙂
    W kawiarni Piast wiele kaw wypiłem. Fontanna to był przystanek ze spaceru w Parku Chopina do domu już z dzieckiem. Widziałem wyburzanie ul. Dworcowej 🙁
    Na Stadionie też z dzieckiem w 1979 roku siedziałem, ale już wtedy to był obiekt w ruinie.
    W sumie to ja już stary, kurde jestem :):):) bo mógłbym tak do wieczora wspominać.
    Szkoda, że taki biedny wtedy byłem, bo nawet na fotkach oszczędzałem i robiłem tylko dziecku. Nie to co dziś, elektronika i tysiące fotek z jednej wyprawy.

  10. Zbliżam się do 50tki, urodziłem się w Gliwicach i najpiękniejsze chwile przeżyłem w Gliwicach. Teraz mieszkam 300km dalej ale Gliwice to moje miasto. Kino Bajka, Mikrus, Apollo to moje miejsca. A system, który lepszy? Moje dzieciństwo w latach 70 było szczęśliwe, pełne i fantastyczne. Ile dzieci po 89 potrafi to szczerze napisać.

Leave a comment

Your email address will not be published.


*