Dekomunizacja

Na początku kwietnia Sejm RP uchwalił doniosłą ustawę o zakazie propagowania komunizmu. Zdecydowano, że samorządy w całym kraju mają dokładnie rok na usunięcie z przestrzeni publicznej nazw upamiętniających osoby, organizacje, wydarzenia i daty symbolizujące komunizm lub propagujące ten totalitarny system polityczny. Za przyjęciem takiej ustawy głosowało – co bardzo znamienne – aż 438 posłów, nikt nie był przeciw, a tylko jedna osoba wstrzymała się od głosu.

Komunistyczny emblemat

Zgodnie z nowym aktem prawnym – nazwy budowli, obiektów i urządzeń użyteczności publicznej, w tym dróg, ulic, mostów i placów, nadawane przez jednostki samorządu terytorialnego, nie mogą upamiętniać osób, organizacji, wydarzeń lub dat służących propagowaniu komunizmu – represyjnego, autorytarnego i niesuwerennego systemu władzy w Polsce, panującego w latach 1944-1989. Nadawanie takich nazw zostało – w myśl ustawy – uznane za absolutnie niedopuszczalne.

Jeśli lokalny samorząd nie zmieni w wyznaczonym czasie nadanej w przeszłości komunistycznej nazwy, to w ciągu trzech miesięcy odpowiedni wojewoda z mocy ustawy podejmie taką decyzję, po zasięgnięciu opinii Instytutu Pamięci Narodowej. Wejście ustawy w życie będzie się wiązało się z kosztami dla budżetu państwa w postaci zmniejszenia dochodów z powodu zwolnień ze stosownych opłat oraz zwiększenia wydatków związanych z wymianą dokumentów. Postanowiono, że również samorządy poniosą koszty z tego tytułu, pokrywając ze swoich środków finansowych wydatki na zmianę tablic z nazwami ulic.

Na uchwalenie takiej ustawy dekomunizacyjnej trzeba było czekać prawie 27 lat w wolnej Polsce. Tyle czasu upłynęło przecież od przełomu ustrojowego w naszym kraju. Co ciekawe – oczekiwana od długiego czasu decyzja o dekomunizacji nazewnictwa zapadła niemal jednomyślnie, wspólnymi głosami posłów PiS, PO, ugrupowania Pawła Kukiza, Nowoczesnej oraz PSL. Zarówno partia rządząca, jak i cała opozycja, poparły zgodnie ideę usunięcia paskudnych symboli komunistycznych z przestrzeni publicznej. Trzeba uczciwie przyznać, że to prawdziwy ewenement w dzisiejszych czasach.

Róża Luksemburg

GLIWICKA GALERIA HAŃBY

W tym kontekście szczególnego znaczenia nabiera prasowa akcja publicystyczna, jaką w latach 2014-2015 prowadziliśmy na łamach ŻYCIA GLIWIC. W cyklu artykułów opatrzonych wspólnym tytułem „Galeria hańby” (zamieszczanych równolegle w Info-Posterze) przedstawialiśmy biografie skompromitowanych komunistów – patronów wielu gliwickich ulic. Apelowaliśmy do lokalnych władz samorządowych miasta o zmianę tych fatalnych nazw.

Nasze wysiłki w tym względzie nie przyniosły jednak żadnego efektu. Ekipa rządząca Gliwicami pozostawała głucha na wszelkie apele o dekomunizację. Teraz sytuacja uległa radykalnej zmianie. Gliwiccy decydenci będą zmuszeni z mocy odgórnego prawa usunąć wszelkie szyldy uliczne z nazwiskami dawnych komunistów i innymi nazwami stanowiącymi ponury relikt totalitaryzmu z czasów PRL.

Warto więc jeszcze raz przypomnieć, że patronami ulic w naszym mieście są m.in.:

Władysław GOMUŁKA, wieloletni przywódca Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, który w grudniu 1970 roku wydał przestępczy rozkaz strzelania do ulicznych manifestantów, protestujących przeciwko drastycznej podwyżce cen żywności, co w efekcie doprowadziło do pozbawienia życia co najmniej 44 robotników na ulicach Gdańska, Gdyni i Szczecina;

Władysław HIBNER, wykonawca wyroków śmierci na politycznych przeciwnikach komunistów, który w 1925 roku wespół z dwoma innymi osobnikami zgłosił się na ochotnika do zabójstwa Józefa Cechnowskiego, zidentyfikowanego jako agent policji w ruchu komunistycznym. Hibner wraz z Henrykiem Rutkowskim uśmiercili wtedy w ulicznej strzelaninie przypadkowego studenta Aleksandra Kempnera, policjanta Feliksa Witmana oraz matkę z dzieckiem;

Feliks KON, komunistyczny agitator, zaliczany do grona narodowych zdrajców, którzy w 1920 roku działali ze zbrodniczą premedytacją na rzecz pozbawienia naszego państwa niepodległości. Piłsudczykowski nurt niepodległościowy polskiego socjalizmu nazywał nacjonalistyczną naleciałością, opowiadając się zdecydowanie za porzuceniem walki o suwerenność Polski na rzecz starań o powszechną rewolucję europejską w wydaniu bolszewickim;

Janek KRASICKI, wojenny dywersant ze specjalnej bojówki, podległej bezpośrednio władzom Polskiej Partii Robotniczej, mający na swoim koncie zabójstwo dowódcy Gwardii Ludowej – Bolesława Mołojca, co współcześni historycy zgodnie uznają za odrażający przejaw wewnętrznych rozgrywek i walki o władzę w łonie partii komunistycznej;

Róża LUKSEMBURG, osobliwa rewolucjonistka, sprzeciwiająca się istnieniu samodzielnej i suwerennej Polski, nawołująca stanowczo w 1918 roku do bojkotu wyborów w celu delegitymizacji nowo powstałego państwa polskiego;

Feliks NIEDBALSKI, zatwardziały komunista, zaliczany do tzw. „betonu partyjnego”. W latach 1959-1968 stał na czele miejskiej, a potem powiatowej organizacji PZPR w Gliwicach. Stanowczo sprzeciwiał się nauczaniu języka angielskiego, który był dla niego – jak to określał – językiem znienawidzonych imperialistów. Żyjący jeszcze świadkowie historii z tamtych lat opowiadają o przerażających nałogach Niedbalskiego, w tym zwłaszcza – o jego silnym uzależnieniu od gier hazardowych. Okoliczności jego zagadkowej śmierci w wieku zaledwie 52 lat nie zostały do dziś ujawnione. Krążą sensacyjne opowieści, że jako ambasador PRL w Maroku został tam zasztyletowany w trakcie partii pokera, bo okazał się niewypłacalny;

Wanda WASILEWSKA, wyjątkowo gorliwa działaczka komunistyczna w randze pułkownika Armii Czerwonej, dążąca do całkowitego podporządkowania Polski ówczesnemu Związkowi Sowieckiemu;

Aleksander ZAWADZKI, zawodowy funkcjonariusz Międzynarodówki Komunistycznej, ortodoksyjny „politruk” w berlingowskiej armii polskiej, który pozbawiony rzetelnych kwalifikacji żołnierskich zasłynął kuriozalnym awansem wojskowym od stopnia sierżanta do stopnia generała brygady w okresie zaledwie 8 miesięcy.

To tylko najbardziej wymowne przykłady zdumiewających nazw ulic w mieście. W sumie w Gliwicach jest ich blisko 30 (trzydzieści!). Jak długo jeszcze komunistyczni mordercy, zdrajcy, aparatczycy i renegaci będą patronami miejskich ulic, usytuowanych zwłaszcza w Łabędach i na terenie Osiedla Waryńskiego?

Zbigniew Lubowski, redaktor naczelny ŻYCIA GLIWIC

1 Comment on "Dekomunizacja"

  1. Ciekawe,jak z tego wymiga sie Frankiewicz, ktory od 23 lat odmawia zmainy nazwy ulic komunistycznych zbrodniarzy, jak Fornalska, Gomułka itp.

Leave a comment

Your email address will not be published.


*