… deska przetarta, woda spuszczona …

Jeden komentarz

Trochę spóźniony ten mój komentarzyk do tej „historycznej wizyty” a może gospodarskiej, ale to świadomie całkiem.

Rzecz w tym, by nadmiernie podnieconym opadł przedmiot podniecenia, a niezadowolonym tętno wróciło do normy i oddech się wyrównał, słowem by zdążyli zeżreć parę obiadów i śniadań parę, już po …

… „deska przetarta, woda spuszczona – następny może” – jak mawiała pewna znajoma mi „klozetwomen” czyli po naszemu „babcia klozetowa”.

Było zatem w tę „historyczną środę” wszystko tak jak powinno i bez niespodzianek i … i wodę po tym spuścić można już, jak po …

… więc Plac Krakowski wypełnił się tłumkiem z wyraźnie zarysowanym podziałem na tych „za” i na tych „przeciw”, przy czym nikt nie był w zdecydowanej większości. Było zatem normalnie i jak zawsze. Jedni pod kolorkiem biało czerwonym, inni pod niebieskim bodaj stali. Placyk w środku utworzono stąd wytworzyła niejako „lewa noga” i „prawa” też, a miedzy „nogami” On na postumencie z czterema łysymi w obstawie, przy czym dwóch to nawet parasolkę miało, choć deszczu ni chu, chu – tak na wszelki wypadek miało, bo to panie nigdy nie wiadomo, co z nieba padać zacznie lub padnie. W szczycie placyku, a za Onym, orkiestrę postawiono jak najbardziej górniczą i z piórami jak trza.

… a wcześniej i zgodnie z utartym scenariuszem to odwiedzono „grób wojenny” 8 bodaj powstańców śląskich, co byli nieszczęśliwie polegli w ramach tych „powstań”, co to teraz o nich to raczej rzadziej. Po której stronie polegli, to pewnym za bardzo nie jest, ale najprawdopodobniej po właściwej. Rodziny poległych to od dawna już po drugiej stronie Odry, ale to o niczym nie świadczy i niczego nie dowodzi.

Więc stosowne kwiaty przyszło złożyć w tych Szobiszowicach, bo przecież gdzieś trzeba, a w tych Gliwicach to z takiej okazji nie ma gdzie, ani komu.

… więc po tym złożeniu do Gliwic przywieziono Pana Prezydenta, a do Ratusza najpierw, gdzie sobie rączki mógł obmyć po tych kwiatkach a przy okazji tego, słówek parę zamienić z samorządem i władzami stosownymi, a potem to już prosto na ten Plac Krakowski oczywiście. Tu Pana Prezydenta zapowiedział Pan Zygmunt Frankiewicz, skąd inąd też Prezydent, choć niższej rangi. Pan Prezydent Duda jak zawsze przemawiał bez kartki, znaczy się z pamięci albo z głowy, ale wcześniej grzecznie się przywitał z senatorami i posłami, Panem Wojewodą, Panem Prezydentem Miasta, radnymi i władzami, a na koniec z ludem bożym czyli mieszkańcami. Mówił pięknie a nawet wzruszająco, tak pięknie, że przez chwilę myślałem, że o Monachium gada albo o innym Berlinie, ale nie, o Gliwicach jednak.

I schwalił wszystko i wszystko Mu się podobało, a nawet zachwyciło – bo to i ta DTS-ka Go zachwyciła i hala wspaniała (choć jej nie widział), i „dolina krzemowa” pełna „nowych technologii” i … i w ogóle, i że Polska pod sztandarami PIS-u w tym właśnie kierunku zmierza i zmierzać będzie, w tym kierunku co te Gliwice.

I sobie pomyślałem, czy On przypadkiem czego nie zajarał w tym Ratuszu wzorem tego Adriana w tym „Uchu Prezesa”, ale to tylko gdybanie moje i pewnie skrajnie złośliwe, bo przecie dowodów nijakich nie mam. A jeszcze w trakcie mowy swojej, to i o tę konstytucje zahaczył też, o tę konstytucję, którą marzy Mu się zmienić, ale na razie to nie wie jak, więc do ludu się zwróci o pomoc w tym referendum, ale to za rok dopiero, bo teraz to jeszcze nie, bo teraz to nie pora jeszcze, bo to trzeba przed wyborami albo w trakcie – tak sobie umyślił – a poza tym, to przecież nie uzgodnił jeszcze tego z kim powinien, a bez tego uzgodnienia to sobie może … więc to tak w perspektywie niejako, a nie teraz. Więc go trochę oklaskano a nawet obuczano trochę, a i gwizdy słychać było i różne epitety okolicznościowe, ale On zwyczajny im już.

Potem już tylko „spotkanie z mieszkańcami” natury bezpośredniej, połączone ze stosownym macaniem się, selfikami itp. itd. i … i „robocza wizyta” przeszła do historii.

Osobiście uważam ją za udaną a nawet bardzo udaną, bo BOR nikogo nie rozjechał, samochodów nie rozbił i innej kraksy nie wyszykował, więc jak jej za udaną nie uznać, no jak ?

A dziś ?

… deska przetarta

… woda spuszczona

… następny może …

Gleiwitzer49

1 Comment on "… deska przetarta, woda spuszczona …"

  1. Przejaw dociekliwości | 24 sierpnia 2017 at 1:31 pm | Odpowiedz

    Artykuł z cyklu "Szambo".

Leave a comment

Your email address will not be published.


*