Dialog na temat podstawowy…

Napisał komentator, mieniący się strategiem, któremu wyraźnie nie w smak było to, że pozwoliłem sobie ocenić wypowiedź Pani Premier:

Czasem ktoś sam sobie strzela samobója, ale za słowami nie zawsze idą czyny. Samobójczy strzał jeśli nie uśmierca to niekiedy otrzeźwia. Jednak wpierw daje pożywkę przeciwnikom. Ale smaczne to nie jest.

Spryt Frankiewicza polega i na tym, że najczęściej nie komentuje takich zdarzeń. Jest to mądre. Lepiej się zdystansować, spokojnie odczekać, zobaczyć co z nich wyniknie i przemyśleć jak je spożytkować. Szkoda, że jego przeciwnicy w wyborach nie są równie roztropni. Dlatego zapewne znów je wygra. Tym bardziej, że opozycja jest słabiutka, podzielona i jak zawsze skłócona, być może ma w tym swój cichy udział. Przejęcie władzy przy takim przeciwniku jak Frankiewicz wymaga współpracy wszystkich zainteresowanych. Tylko wtedy mógłby przegrać. Wie o tym i dlatego główną jego strategią będzie nieustanne skłócanie konkurencji. A gdy sama z siebie będzie to robić, to tylko wzbudzi to jego sarkastyczny śmiech hahahaha..huhuhu..hyhyhyhyyyy…

Pomijając to, że Zygmunt Frankiewicz komentuje z lubością poczynania rządu, kiedy mu to tylko pasuje i nie skupiając się na fakcie oczywistym, że opozycja kłócąc się wzmacnia go w sposób ewidentny, pozwolę sobie jednak odpowiedzieć:

Proponowana wyżej strategia zastąpienia „spółdzielni” zapewne byłaby skuteczna, ale z całą pewnością jest utopijna. Unifikacja we wspólnym, nawet szczytnym celu, jest praktycznie niemożliwa i przekonałem się o tym ostatnio aż za dobrze. Tę „drugą” stronę, układ władzy, wiąże jedna skuteczna zaprawa – pieniądz i wspólny biznes. A jednak nie takie gmachy się waliły. Nie ma żadnej gwarancji, że pozbawienie kliki władzy i wpływów uda się juz teraz. I być nie może. Zagwarantowac mogę jedno – niezaleznie od wyniku tegorocznych wyborów nie zasilę (i mam nadzieję, że wielu moich zwolenników również nie) grona „wypalonych”, zniechęconych do każdej formy aktywności. Ktoś w końcu musi powiedzieć także tę prawdę – to że ten układ wciąż trwa jest również winą tych wszystkich, którzy po kolejnych „zrywach” i porażkach, chowali i chowają głowy w piasek. Strategia przetrwania, polityczna mimikra. I kontestacja, która powoli przechodzi w cechę chrakterystyczną. Tymczasem nawet „komunę” zawaliła nie jednorazowa rewolta, ale TRWANIE i KONTYNUACJA. Jeśli poszczególnym opozycjom dotąd nie udało się zapewnić i ponieść w czasie tych dwóch wartości w stopniu gwarantującym progres – stanie się to teraz. Od ostatniego referendum, które wspierałem jak mogłem, nie będąc członkiem OKR, robię to co uważam za słuszne. Nie oglądając się na bóle referendalnej porażki, gorycz niespełnionych marzeń, żółć niemożności. Jestem człowiekiem działania – mozolnego, systematycznego, ale konsekwentnego. Mimo wszystkich trudności, które przeżywam od kilku lat, mimo konieczności radzenia sobie z tym, że nie mogę w moim mieście robić tego, co bym chciał – pracuję. I wiecie co, dzięki temu wstając każdego dnia, mogę spojrzeć w lustro bez lęku, że napotkam wzrok człowieka złamanego. To się nie zdarzy nigdy. Ta pewność wystarcza mi za nagrodę.

Dariusz Jezierski

17 Comments on "Dialog na temat podstawowy…"

  1. To w takim razie też przeniosę swoją odpowiedź:

    No tak, jakieś mity trzeba przy okazji sobie dla otuchy komponować. Jednak polityka to trochę więcej. Początek był interesujący choć od razu utopijny – jeden kandydat wspierany przez wszystkich konkurujących z Frankieiczem. Zawód z odzewu a następnie porzucenie tej formuły bardzo szybko nie świadczy ani o uporze ani o determinacji. A jest ona rzeczywisćie jedyną mogącą doprowadzić do wzmainkowanej rewolty. Zawsze tak były. Od niepamiętnych czasów tylko spiski zwane sojuszami doprowadzały do przewrotów. Inaczej nie da się obalić możnego i ustosunkowanego satrapę. 

    Co do pani premiery Kopacz, to wcale jej nie mam za złe, że nie chce być żelazną damą. Wolę dziś w Polsce mniej heroizmu i hura bohaterów, a więcej roztropnych realistów. Nic nam nie da podsycanie wrogości w narodzie do kogokolwiek. O wile skuteczniejsze i mądrzejsze jest ciche i milczące wspieranie tego co właściwe i budujące nasze bezpieczeństwo. Samotna Polska nie jest przeciwnikiem dla Rosji. Przeciwnikiem godnym Rosji jest dziś, wyjąwszy USA, zjednoczona Europa, poszerzona z lekka o Ukrainę i nie Kopacz, ani Kaczyński, lecz inni mają to rozegrać z korzyścią dla siebie i świata.

    • Sprostuję -żadnego zawodu nie było. Moje działanie było raczej uprzedzeniem tego, że później padłyby pytania, dlaczego żadnej propozycji nie było. Nie mogłem też wiedzieć, że główni gracze zaoferują nam para kampanię (o prezydenturę miasta rzecz jasna). Co do mitów – póki co zajmuje mnie demistyfikacja 😉 Muszę również podkreslić – bo chyba pora – że nie jestem rewolucjonistą, zatem to raczej na pewnych procesach buduję wszelkie nadzieje. Jeśli zaś o Panią Kopacz idzie – nie była przedmiotem komentarza jej bliżej mi nie znana polityka, a jedynie fatalne w wydźwięku słowa, wypowiedziane w momencie, kiedy słuchali wszyscy szczególnie uważnie. Rokuje to kiepsko 🙂

      • Jednak nie ma innej możliwości odsunąć tak silnego władcy od rządu jak tylko wspólny wysiłek przeciwników. Sam z siebie nie abdykuje. Nadzieje, że lud, gmin, mieszczanie, obywatele, sam uzna go za złego, skoro ciągle od lat dwudziestu uważa go za dobrodzieja, który troszczy się o miasto, buduje arterie komunikacyjne łączące je ze światem i stadiony dla igrzysk, są naiwne i zasadniczo płonne. A że ich pan i władca, nie jest rygorystycznym legalistą, to nie tylko w Polsce jest wybaczalne, jeśli jego łamanie prawa nie szkodzi innym, a ułatwia realizację tak pożytecznych zamierzeń. Tym samym lud sądzi, że ci, którzy chcą władzę przejąć robią to dla siebie głównie, widząc w tym swoje własne korzyści, chcą się wzbogacić, choć temu publicznie przeczą. Ale lud swój rozum ma.

        • Drogi Strategu. Ten nik to jakaś autoironia?

          To że ktoś łamie prawo, kradnie pieniądze (nieważne w jak zawoalowany sposób) i w postępowaniu kieruje się ineresem małej grupy. To moze być fakt, lub nie. Nie ma w tym wypadku teori względności. 

          …" to nie tylko w Polsce jest wybaczalne, jeśli jego łamanie prawa nie szkodzi innym, a ułatwia realizację tak pożytecznych zamierzeń".

          Nie chcę pastwić się nad głupotą powyższej wypowiedzi. Polecam tylko refleksji, jeśli stać na ową.

          • Łamanie prawa z założenia jest szkodliwe inaczej by się tak nie nazywało i nie było okreslone paragrafem.. Wystarczy troche logiki i wszystko jest proste i jasne

            • Nie wszystko bywa tak klarowne. Czyny ludzkie podlegają osądowi. Prawo jest rodzajem konwencji. A konwencje są zmienialne w czasoprzestrzeni.  Można być prawym troskliwym o wspólne dobro obywatelem, ujawniającym przestępstwa, a w innym przypadku za to samo zostać okrzykniętym złoczyńcą, donosicielem, Judaszem. Lud ciemny kupi każdą wersję, którą wypowie przewrotny a złotousty orator.

              • Poruszamy się w konwencji polskiego prawa. Do tego właśnie doprowadziła przewrotna moralność polityków PO. Zmieniają prawo w "czasoprzestrzeni" kadencji. A gdzie uniwersalia? "prawo moralne we mnie" i to zapisane? Nie kupuję tego relatywizmu moralnego . 

          • Byłbym i może podzielał twoją wiarę w praworządność i nieuniknioność kary, gdyby nie to, że donosy pisane jawnie i otwarcie na rzeczonego władcę, a piórem, jak się okazało, aspirującego do tronu trafiają na samo dno szuflad możnych i władnych prawo to egzekwować. Trafiają tamże bezskutecznie. Czyż nie jest to przejawem, niejako nabożnej, chrześcijańskiej skłonności do wybaczania win i grzechów, szczególnie tym, którzy nie boją się takowych popełniać? Czy ktoś tu może już słyszał jakieś anatemny rzucone na władcę ze sługami swemy bezprawie czyniących, z którymi robi od lat świetne interesy? A może onoż jawne już bezprawie gniew ludu jakowyś wzbudziło, czy choćby poparcie dla tego kto ciemne sprawki ujanił i na nie gdzie trzeba doniósł? Nic na to nie wskazuje.

            • Święta racja Strategu. Wszak jednego nie wspomnialeś. Do czasu ! Wszystko ma swój początek koniec i nic nie trwa wiecznie. Nic On władca się starzeje. Wygląda boroczek nie najlepiej. Nikt nie wie co drzemie w trzewiach władzy. Ty też strategu. To choroba śmiertelena która do końca przyszłego roku powali władcę na kolana. Od lat obserwuję tegoż twarz ,zmiany,mimikę ,zachowanie. Ma haka..Czy wie? Ja wiem..

              • Wolę rozpoznawać stan zdrowia po widocznych objawach. Stary wódz ma się znakomicie. W sąsiednim wojewódzkim grodzie podobny mu satrapa sam ustąpił twierdząc, że ma już tego dość, ale to pozór. Był zapewne zmuszony czymś, o czym świat się nie informuje.

                Jak się przedstawia sytuacja nas interesująca? Kto z kim spiskuje? Wódz prócz swoich wiernych wasali kupił już wcześniej dwa stronnictwa pozornie ze sobą rywalizujące. Kupił też sobie przychylność pazernego kleru, że o medyiach przekupnych judaszowych nie wspomnę.

                Jak było poprzednio, jedyną partyią mająca z wodzem na pieńku jest ta, którą był ongiś zakłądał, a potem zdradził niecnie. Z tą spiskować trzeba, jeśli rzeczywiście chce się do zmiany władzy doprowadzić. Dlatego wygłaszanie publicznych krytyk wobec członków onej partyi jest głupotą polityczną.

                 

            • Byłbym i może podzielał twoją wiarę w praworządność i nieuniknioność kary, gdyby nie to, że donosy pisane jawnie i otwarcie na rzeczonego władcę, a piórem, jak się okazało, aspirującego do tronu trafiają na samo dno szuflad możnych i władnych prawo to egzekwować. Trafiają tamże bezskutecznie ……….

               

              Bzdury strateg wypisuje, ale widać taka rolę mu na tym forum wyznaczyli – bedzie mendził w nadzieji, że to jego marudzenie zniechęci do aktywności przeciwko jedynie słusznemu i najlepszemu z najlepszych władcy. 

              Czy bezskutecznością można nazwać wyroki sądu rejestrowego dotyczące składów rad nadzorczych w spółkach miejskich? Czy bezskutecznością jest wielomiesięczna kontrola NIK w tychże spółkach? A to przecież skutki pisanych "donosów" – jak to uprzejmnie określił strateg. To strategu z bożej łaski żaden donos, tylko "na wos" – na sitwe magistracką pisane było.

  2. Pan(ie) strategu proszę założyć za własne pieniądze swoją stronę i publikować swoje złote myśli. Kto by to czytał te mało merytoryczne bajdurzenia ?

Pozostaw odpowiedź szarak Anuluj pisanie odpowiedzi

Your email address will not be published.


*