DJ – komentarz dnia: NATO szczytuje, a Ukraina krwawi

Nie wdając się w ocenę polityczną tego, co dzieje się we wschodniej Ukrainie, chciałbym odnieść się jedynie do tego, co dzieje się u nas. A „My” to Unia Europejska i NATO – podmioty, które siłą rzeczy siłą rzeczy powinny być w tej sytuacji antagonistami Rosji. Czy na pewno są?

 

Nie można oczekiwać, że Zachód pójdzie na wojnę, że opowie się militarnie po stronie Ukrainy. To oznaczałoby najprawdopodobniej wojnę światową. Z założenia konwencjonalną, bowiem żadna z potęg nie zdecydowałaby się na kończące historię „naciśnięcie guzika”, ale niestety z opcją zagłady dość wyraźną, bowiem wiele jest na świecie ognisk „politycznej entropii”, w których ktoś może podjąć decyzję apokaliptyczną w skutkach.

To, niestety, może się zdarzyć. Z całą pewnością, jeśli do wojny dojdzie, w Europie czeka nas jednak na początku wojna konwencjonalna. Gdzie się rozegra? To oczywiste, na terenach Białorusi (jeśli ta natychmiast nie otworzy się dla Rosji), Ukrainy, krajów bałtyckich, ale przede wszystkim Polski. Ze strategicznego punktu widzenia, właśnie po to Polska była potrzebna w NATO. Jako zona, strefa buforowa, przyszły teren wojny, odgradzający Niemcy (przede wszystkim) i Zachód od Rosji. Zona z ponad 35 milionowym narodem, który po raz kolejny nie cofnie się przed walką. Można to ubierać w piękne słowa, ale tak właśnie jest.

Z tej perspektywy kontakty Rosji i Niemiec od wielu już lat konsekwentnie przebiegają zgodnie ze strategią omijania Polski, czytaj teatru przyzłej wojny. Najlepiej obrazuje to los gazociągu pod Bałtykiem. Nic dodać, nic ująć. Kanclerz Schroeder nie „zdradził” Zachodu, a w radzie nadzorczej Nord Stream strzeże interesów Niemiec. Jakich interesów? W kontekście tego, co poniżej, śmiesznie jawią się polsko-rosyjskie wojny o mięso, mleko czy jabłka. Dla naszej gospodarki mają ogromne znaczenie, ale niczym są przy wspólnym biznesie Niemiec i Rosji.

Niemiecki urząd statystyczny wiosną tego roku opublikował takie oto dane:

Wartość wymiany handlowej Niemiec z Rosją wyniosła w ubiegłym roku 76,5 mld euro.

Niemiecki eksport do Rosji sięgnął 36,1 mld EUR, a import 40,4 mld euro. 
Co dziesiąty niemiecki eksporter sprzedaje dobra do Rosji. Dla 75% z nich generuje to ok. 25 proc. całkowitego eksportu.
Tylko jeden na stu niemieckich importerów kupił dobra w Rosji. Dla ok. 50% z tych, którzy to zrobili, generuje to co najmniej 75% całkowitego importu. 
Rosja eksportuje do Niemiec głównie ropę i gaz. Niemcy sprzedają do Rosji pojazdy i produkty chemiczne, a także żywność i produkty rolne.

I najważniejsze : w 2013 roku niemieckie firmy zainwestowały w Rosji łącznie 16 mld euro.

16 miliardów euro w ciągu roku! To nie są pieniądze, które można po prostu stracić dla Ukrainy, czy nawet dla Polski. Stąd właśnie biorą się oznaki obstrukcji ze strony Niemiec, wyraźnie ukierunkowanej na to, aby osłabić reakcję Zachodu na awanturniczą politykę Rosji. Dlatego właśnie Zachód nie zrobi nic, poza przygotowywaniem „szpicy”, ograniczoną pomocą materialną, manewrami. Kilka miesięcy zajmie NATO przygotowanie planów stworzenia owej szpicy (co samo w sobie jeszcze nic nie znaczy), a tymczasem Ukraina się wykrwawi. Putin wie o tym doskonale.

W kontekście polityki Niemiec, a zatem również UE coraz bardziej będzie rosło zniecierpliwienia głównej wciąż siły militarnej świata. USA już teraz dają do zrozumienia, że chciałyby dać Rosji po łapach. A spoza tego wszystkiego wyziera prawda najokrutniejsza – coraz więcej wskazuje na to, że główne potęgi świata zgodziły się co do jednego: światowy system gospodarczy najpewniej może uratować wielka wojna. Tak, jak to nieraz bywało. Kolejnego wielkiego kryzysu potężne gospodarki mogą już nie przetrwać. A system nie może sobie pozwolić na straty bilionów dolarów, bez perspektywy ich odzyskania w bliskiej przyszłości. Wielkie wojny resetują wielkie rachunki. Nikt nie przyzna tego otwarcie, ale wielcy tego świata powoli oswajają się z tą myślą.

Dariusz Jezierski

5 Comments on "DJ – komentarz dnia: NATO szczytuje, a Ukraina krwawi"

  1. Żeby ta apokalipsa się nie spełniła trzeba krępować tych, którzy mogą ją urzeczywistnić. Temu służa pakty militarne i wspólnotowe państw demokratycznych. Demokracja hamuje i utrudnia, czasem uniemożliwia szkodliwe działania i bezkarność złoczyńców, którzy czasem wybierani są na przywódców i starają się ją ograniczać lub ją omijają co uznaje się za oczywistą patologię. Za jej minilaboratorium można nawet uznać nasze miasto.

  2. Na znak solidarnosci z Ukraina moze Frankiewicz z Grabowieckim (tw "Jan") przemaszeruja od rynku do UM.

  3. https://www.youtube.com/watch?v=Peg43-nxC2Q

    Posłuchać warto . Tam jest wszystko

  4. Nietrudno sie z taka opinia Pana i Usafaj-sa w temacie tej nierownej wojny nie zgodzic, jednak pod warunkiem, ze zmieni Pan tytul:

    NATO cyrkuje, a UKRAINA krwawi. Od kilku lat  juz wiadomo prawie wszystkim, ze nastapil podzial na nowe strefy wplywow w rosyjsko-niemieckich w europie oscylujacy wzdluz rieki Wisla, z blogoslawienstwem Obamy, ktory z tej okazji wstrzymal tzw. Busch-owska tarcze. Nasi odpowiedzialni za bezpieczenstwo kraju swietnie czuja sie w takim cyrku, co w ostatnich 7- latach nieraz nam udowadniali;)

    Tak Majdan! wszystkich specjalistow od stref lepszych czy gorszych wplywow totalnie zaskoczyl, co kazdy mogl obserwowac po bardzo slamazarnych odruchach w/w graczy, nie tylko naszym zyciem, a poniewaz rozkrecala sie gospodarczo i wojskowo z ich marzycielskich podzialow wspolpraca, o ktorej Pan tutaj tak szeroko opisal, wymyslili oni sobie tzw. wojne kontrolowana, stad taki opor z ich strony by dostarczyc Ukrainie odpowiedniego uzbrojenia, ktore mogloby zrowazyc i zatrzymac ta bardzo grozna juz wojne, jak widac na Ukrainie taka wola i gotowosc jest.

  5. A co Ukraina NATO obchodzi. Ukraina czy Polska jest w NATO?

    Polacy nie mają ubrań, jedzenia, wojsko nie ma broni, kamizelek a my mamy ratować Ukraine. Czym?

Leave a comment

Your email address will not be published.


*