Dlaczego ludzie głosują na Korwina?

Oto jest pytanie… Zewsząd zresztą padają różne wytłumaczenia czegoś, co dla wielu jawi się fenomenem. Prezentujemy poniżej bardzo dobry tekst Łukasza Molla, doktoranta Wydziału Nauk Społecznych Uniwersytetu Śląskiego:

Począwszy od wieczoru wyborczego pytanie to z pewnością zadaje sobie coraz więcej osób – zarówno niechętnych Januszowi Korwin-Mikkemu i jego współpracownikom wyborców, jak i badaczy analizujących wyborcze nastroje. Ci drudzy będą w najbliższych miesiącach wysuwać różne, konkurencyjne hipotezy. Ten, kto zdoła w najbardziej przekonujący sposób obronić własną, może mieć materiał na książkowy bestseller.

Wyjaśnienie społecznego podłoża, które wygenerowało poparcie dla Kongresu Nowej Prawicy (przypomnijmy wynik uzyskany w wyborach do Parlamentu Europejskiego: 505 586 głosów, co przekłada się na 7,15% głosujących i – przy frekwencji wynoszącej 23,83% – 1,7% uprawnionych do głosowania, co przyniosło komitetowi 4 mandaty) nie może ograniczać się do analizy przepływu elektoratów między partiami. Sukces Korwin-Mikkego nie polega po prostu na tym, że odbiera poparcie podobnej partii, która traci je, bo była nieskuteczna, mało wyrazista, notowała wpadki czy też uwikłała się w jakiś skandal. Chociaż KNP z pewnością odebrał poparcie innym partiom – i oczywiście warto badać, które to partie – to dysponuje własną, oryginalną bazą elektoratu. To właśnie wyjaśnienie motywów, które formatują politycznie ten elektorat jest sprawą kluczową.

Socjologiczny opis tej grupy wyborców jest już znany. Są to przede wszystkim wyborcy młodzi (w wieku od 18 do 25 lat), w przeważającej większości mężczyźni, często głosujący po raz pierwszy. Są także wykształceni – wygodna teza, że to „nieuki” nie ma pokrycia w rzeczywistości. (Interesujący jest fakt, że wśród wyborców głosujących na emigracji KNP otrzymał 15,01% głosów, co było dwukrotnie lepszym wynikiem tego komitetu niż w okręgach krajowych. Myliłby się ten, kto obiecywałby sobie po polskich emigrantach – korzystających na co dzień z zachodnich, bardziej socjalnych modeli społecznych – lewicowych ciągot.)

Łatwość w klasyfikacji wyborców Korwin-Mikkego zachęca do stawiania pochopnych tez, mających na celu wyjaśnienie źródeł jego popularności. Można, na przykład, zrzucić to na karb młodego wieku wyborców, którzy zachorowali na „dziecięcą chorobę prawicowości”. Albo na słabości polskiej szkoły, w której zbyt mało czasu poświęca się na edukację obywatelską oraz na wartości wspólnotowe, pracę grupową, a zbyt wielki nacisk kładzie na indywidualne osiągnięcia, rywalizację, „odławianie” najzdolniejszych i przemoc symboliczną wobec najsłabszych uczniów. Same z siebie nasuwają się hipotezy, że młodzież ukształtowana jest przez kulturę masową, która zniechęca do cierpliwego nabywania wiedzy i pokory wobec jej braku – zatem internetowy showman, który w paru zdaniach na blogu albo w programie publicystycznym powie „jak jest”, żeruje na gorących głowach młodych wyborców. Biorąc pod uwagę, że wyborcy KNP socjalizowani byli – w całości lub przynajmniej przez większą część życia – już w III RP, ich myślenie zostało ukształtowane przez wszystkie fenomeny transformacyjnego dyskursu publicznego: „spóźniony antykomunizm”, którzy każe wszędzie widzieć lewactwo; hegemonię neoliberalizmu i katolicyzmu („sojusz kalkulatora i ołtarza”), która nie sprzyja postawom charakteryzującym się solidarnością i otwartością na inność – a ponadto we wszystkim i u wszystkich każe widzieć demony socjalizmu i politycznej poprawności.

Każda z tych hipotez zawiera pewnie jakieś ziarno prawdy, a wzięte wszystkie razem dają całkiem rozbudowaną i wielowątkową narrację o źródłach wyborczego sukcesu korwinistów. Jej ewidentną wadą jest jednak to, że wrzuca zwolenników Korwin-Mikkego to tego samego worka, w którym w ostatnich 25 latach lądowali zwolennicy Andrzeja Leppera, Romana Giertycha, Jarosława Kaczyńskiego, a nawet Janusza Palikota: „ciemnej” masy, którą łatwo manipulować, bo rządzą nią afekty, a nie racjonalne myślenie o społeczeństwie. O ile w wyborcach Samoobrony widziano prostego chłopa, który chce odegrać się na wykształconych elitach z Warszawy, które mają go za nic; w zwolennikach Ligi Polskich Rodzin katolika-nacjonalistę, który chce bronić polskości przed tym, co obce; w PiS-owcach zastępy ogarniętych żądzą zemsty na postkomunistach i liberałach, którzy im tą zemstę uniemożliwili; a w elektoracie Ruchu Palikota antytezę wyborców konserwatywnych: antyklerykałów, obyczajowych libertynów, palaczy marihuany, mniejszości seksualne, feministki itd.; to przekroczenie progu wyborczego przez partię Korwin-Mikkego ma świadczyć o tym, że populizm równie dobrze może zmobilizować półmilionową rzeszę wyborców, której trzon stanowią młodzi mężczyźni.

Problem w tym, że narracja o nieukach z młodymi, gorącymi głowami – nawet, jeśli jest prawdziwa – nie dostarcza nam wcale wyjaśnienia, dlaczego akurat Korwin-Mikke i poglądy, jakie głosi, zagospodarowały poparcie tej grupy wyborców. Czy naprawdę jest to coś w rodzaju „owczego pędu”, wywołanego zamiarem wstrząśnięcia polską sceną polityczną? Jeśli tak, to rola Korwin-Mikkego była podobna do tej, jaką w wyborach parlamentarnych w 2011 roku odegrał Palikot. Pojawiają się nawet głosy, że sukces KNP spowodowany jest przejęciem wysoce labilnego młodego elektoratu, który ciągle szuka „partii zmiany” i w poprzednich wyborach znalazł ją w Ruchu Palikota. Bardziej skrajna wersja tej tezy głosi nawet, że jest to elektorat głosujący „dla beki”, który ma satysfakcję z tego, że wstrząśnie nijakimi partiami głównego nurtu i ich uśpionymi wyborcami. I, że nie ma wcale znaczenia fakt, że program Palikota był – jak na polskie realia – bardzo wyzwolony obyczajowo, podczas gdy Korwin-Mikke reprezentuje obyczajowy konserwatyzm. Ważny jest styl uprawiania polityki, a ten w obu przypadkach jest efektowny, a nawet happenerski i bezkompromisowy, oraz obietnica jakiejkolwiek radykalnej zmiany.

Wedle tej tezy sukces KNP jest zaledwie chwilowy, gdyż jego elektorat jest kapryśny i żądny ciągle nowych wrażeń, więc w kolejnych wyborach odpłynie do innej partii – tak jak teraz odpłynął od Palikota. Poglądy nie mają znaczenia.

Ci komentatorzy, którzy przekonują nas, że rzeczą naturalną jest, że „młodzi muszą się wyszumieć” i że „cielęcy wiek” trzeba zwyczajnie przeczekać, również zdają się abstrahować od faktu, że młodym wyborcom nie przeszkadzało zagłosować na 71-letniego wąsatego pana, który zbudował swoje poparcie wokół haseł skrajnie wolnorynkowych, mizoginicznych, rasistowskich, antysemickich i eurosceptycznych. Abstrahują także od widocznej gołym okiem popularności JKM w Internecie, od zdolności tego polityka do notowania naprawdę sporej jak na polskie standardy frekwencji na wyborczych wiecach i spotkaniach, od szczerego zainteresowania młodzieży studenckiej ideologią wolnorynkową i niezłego stopnia zorganizowania tej grupy. Sugerowałoby to, że wyborczy wynik Korwin-Mikkego nie jest zdarzeniem karnawałowym, ale być może całkiem trwałym wyłomem na polskiej scenie politycznej. Być może zwolennicy konserwatywno-liberalnej prawicy nie są – jak chcieliby tego niechętni im komentatorzy – politycznymi troglodytami, smutnym dowodem na „porażkę dydaktyczną” polskiej szkoły, czy nawet demokracji w ogóle, ale – częściowo przynajmniej – gronem politycznie uświadomionych, przywiązujących wagę do wyborów, wykuwających swoje poglądy obywateli – na brak których tak w Polsce narzekamy.

W taki sposób potraktował młodych wyborców tygodnik „Polityka”, który postanowił oddać im głos, by sami opowiedzieli o motywach, które skłoniły ich do głosowania na KNP. Chociaż uznanie korwinistów za pełnoprawnych partnerów w dyskusji każdemu demokracie przyjdzie z trudem, to jest to zdecydowanie bardziej rozsądne niż ich demonizowanie w nadziei na to, że zmobilizuje się pozostałych do ich przegłosowania. Mimo to podejście zastosowane przez „Politykę” jest mało płodne badawczo. Poznanie argumentacji młodych wyborców samo w sobie jest ciekawe, ale pozwala dokopać się zaledwie do racjonalizacji ich wyborów.

Sukces Korwin-Mikkego wymaga sięgnięcia po repertuar narzędzi badania skuteczności ideologii („fałszywej świadomości”, interpelacji, „pustych znaczących”, przemocy symbolicznej, racjonalności afektów, konstrukcji fantazmatycznych itd.). Ich zaangażowanie do pracy badawczej nie dostarczy łatwych odpowiedzi, ale przynajmniej uniknie wpisania korwinizmu w całości w rejestr moralności (dobro/zło) lub logiki (prawda/fałsz) i zachowując go tym samym w rejestrze polityki (interesów, identyfikacji, emocji, antagonizmów). To badacze społeczni są tymi, którzy powinni teraz schłodzić gorące głowy i nie uciekać się do poręcznych pseudowyjaśnień. Nazywanie adwersarza idiotą albo złym człowiekiem do niczego nie prowadzi. Do niczego prócz mobilizacji drugiej strony…

Łukasz Moll

15 Comments on "Dlaczego ludzie głosują na Korwina?"

  1. janusz koń-świń-mike | 28 maja 2014 at 6:09 pm | Odpowiedz

    Panowie wybaczą, ale 1,7 % (wszystkich uprawnionych)  głosów, to niekoniecznie temat na elaboraty. To nie forum aptekarzy, czy zegarmistrzów. Krzywa dzwonowa Gausa wyjaśnia to o czym Panowie gwarzą. To ekstremum. Ma znikomy wpływ na populację.

  2. normalny demokrata | 28 maja 2014 at 6:12 pm | Odpowiedz

    Oczywiście pan doktorant przejechał się po wszystkich. Sam widać jest wyborcą PO. Otóż, wedle moich obserwacji – niestety najbardziej populistyczną i nieodpowiedzialną partią jest Platforma właśnie. Obiecała złote góry, a naiwni ludzie w nie uwierzyli. Platforma oszukuje ludzi, a ci ludzie uśmiechają się i na nią głosują. Czyż to nie jest totalna głupota?? Czy to nie obrazuje wyborców takiego ugrupowania? Przecież wyborcy tej partii to właśnie modelowe zaprzeczenie demokracji, to osoby, które nienawidzą innych, to osoby, które ślepo wierzą we wszystko, co powiedzą im inni.

    PS

    Demokracja polega na tym właśnie, że nie krytykuje się i nie lamentuje, że ktoś nam zabiera władzę. Korwin może pleść różne banialuki, ale na tym polega demokracja, że jest władzą z mocy wyborów ludu. Ktoś, kto dziś skamle na innych nie nadaje się do życia w demokratycznym państwie. Jest faszystą, nacjonalistą i oszołomem.

  3. Szanowny Panie Normalny Demokrato,

    zgadzam się z Panem, że ceną, jaką trzeba zapłacić za demokrację jest to, że do głosu musimy dopuścić także tych, z którymi nam nie po drodze. (Chociaż być może gawędzenie o tym, że Hitler nie wiedział o Holocauście albo że kobiety trochę chcą być gwałcone jest pewną granicą, która dyskwalifikuje racje adwersarza). O tym właśnie piszę w powyższym tekście, wypominając naszym mainstreamowym komentatorom, że zamiast starać się zrozumieć, dlaczego ludzie popierali w ostatnich latach wiele ruchów populistycznych, odsądzają te inicjatywy od czci i wiary.

    Nie jestem natomiast i nigdy nie byłem wyborcą Platformy Obywatelskiej. Ani PiS-u, ani PSL-u, ani SLD, ani Palikota, ani żadnej partii, która przewinęła się przez polski Sejm.

  4. marianandrzejczak | 28 maja 2014 at 9:12 pm | Odpowiedz

    ~~Za co nie lubię Polaków? – Ponieważ zdrajców i renegatów biorą za bohaterów i stawiają im pomniki” – Katarzyna II~                   

    Jean Maria le Pen w Francji jest przykładem jak konsekwencja doprowadza do sukcesu. Jorg Heider w Austrii i kilku innych. Z tych ludzi całe lata robiono idiotów,  nazywano faszystami. A jednak przetrwali.     W JKM cenię upór i to że Ssaczy nazywa po imieniu. To były wybory do Europarlamentu. Prawdziwe nadejdą i jeżeli narobi coś złego i da się kupić za brukselskie EURO to przegra. Osobiście  wierzę w niego mając  nadzieję że dalej będzie politykiem a nie lwem salonowym jak RK z TR

    https://www.youtube.com/watch?v=hhS3se6FJcc

    https://www.youtube.com/my_videos?o=U&pi=2

    Ludzie mają dość i  zaczynają nienawidzieć polityków bo politycy w większości to karierowicze choć nie wszyscy. Ci nie wszyscy  albo nic nie mają albo leżą  w grobach

     

     

  5. Głosowałem na JKM bo był i nadal jest autentyczny mimo jego osobliwych poglądów, których nie muszę podzielać. Po prostu jest PRAWDZIWY! To dziś wystarczy.

    Janusz Korwin Mikke zawsze miał te same poglądy i wypowiadał je zawsze otwarcie. Jakoś dziwnym trafem nie podkreślano jego "populizmu" wcześniej, gdy nie wygrywał. Teraz próbuje się robić z niego oszusta, który gra na populizm. A to jest podłość! szanowny autorze kiepskiego tekstu.

    Janusz Korwin Mikke przyciąga ludzi, którzy dość już mają wszelkiej maści szubrawców, szwidlarzy, kłamców, łgarzy, hochsztaplerów, nieuków, a lansowanych i kreowanych bezpodstawnie na mężów opatrznościowych, autorytety i mędrców przez takich i siakich politologów od siedmiu boleści.

    Powód jego sukcesu jest prosty jak kobyła strzała. Wybrano go, bo budzi zaufanie.

  6. Dlaczego ludzie głosują na Korwina?

    też się dziwię…. szczególnie kobietom!

  7. Ciekawe, czy powodów, dla których ludzie głosują na tego szkodliwego błazna jest tyle samo, ile motywów, z powodu których robią sobie z nim zdjęcia? 

  8. Dotychczas traktowałem tego Pana pod muszką jako nieszkodliwego błazna, który wypowiadał różne poglądy często bardzo kontrowersyjne, a czasem (lecz rzadko) bardzo przenikliwie słuszne. Gdy jednak usłyszałem jego wypowiedzi na temat Krymu i ks. Popiełuszki to już nie uważam go za nieszkodliwego błazna. Uważam go za pożytecznego idiotę!

    • A ja za skutecznego radykała. Błaznami  są pseudopolitycy w Sejmie którzy uaktywniają się tylko przed wyborami. A co ma do tego zdjęcie SSS9? Z Eurodeputowanym Buzkiem Jerzym zdjęcia robią sobie tysiące ludzi a nie jest błaznem . Obiecał  emerytury na wyspach Bergamutach pod palmami i wogóle dobrobyt a co z tego wyszło?               ~~Za co nie lubię Polaków? – Ponieważ zdrajców i renegatów biorą za bohaterów i stawiają im pomniki” – Katarzyna II~    Tak powiedziała Caryca a co teraz można powiedzieć? Korwin jest czytelny i nie czuć od niego  fałszu..     A niech to szlag…

      • Adolf H. też był skutecznym radykałem. I poglądy miał podobne, jak choćby na sztukę, rolę kobiet, czy miejsce chorych w społeczeństwie. Nasz klaun nawet prawie mnie przekonał do swojej opinii, że np. w telewizji powinno się pokazywać wyłącznie ludzi zdrowych i pięknych, bo początkowo myślałem, że mówi o sobie. Niestety stacje telewizyjne nie poszły tym tropem nawet w jego smutnym przypadku i ciągle go pokazują. Nie wiem, może jemu na złość? 

      • "Tak powiedziała Caryca a co teraz można powiedzieć? Korwin jest czytelny i nie czuć od niego  fałszu..     A niech to szlag…"

        Zapytany przez dziennikarzy, po co startował w wyborach do PE, Korwin-Mikke odpowiada: Będę miał immunitet, pieniądze, biura poselskie.

        Gość nie fałszuje. Mówi wprost, że każdy, kto na niego zagłosował jest idiotą. Gratulacje.

        • On powiedział to co każdy ze startujących myśli. Nie bronię Korwina ale jest czytelny. Pokaż mi drugiego takiego w Systemie władzy? Jego dzisiejsza wypowiedź w sprawie kobiet to sprawa na manifestacje  przeciwko Korwinowi. Jak chce być samobójcą to będzie. Nic na to nie poradzimy. Wielu mówi że władzy nie potrzebuje dla biur, stołków a czyni dokładnie odwrotnie. Kameleony.

          • Czyżby radził Pan Dariuszowi Jezierskiemu, żeby już teraz zdjął maskę obłudy i spróbował być, jak Korwin-Mikke, czytelny i nie pachnący fałszem, czy powinien z tym zaczekać do czasu otwartej kampanii wyborczej? Po sukcesie JKM, rzeczywiście kusząca może się wydawać strategia "na chama", ale chociaż osobiście jestem bardzo złego zdania o gliwiczanach, to ciągle mam głębokie wątpliwości, czy zrobienie z siebie kompletnego szajbusa skłoniłoby ich do wyjścia z domów i oddania głosu właśnie na takiego kandydata. Trzeba pamiętać, że Krulowi Januszowi zajęło to siedemnaście lat. Frankiewicz może tylu lat oczekiwania nie wytrzymać.

            Wracając do foci z politykami, uważam, że są równie wartościowe, jak te robione sobie w towarzystwie piłkarzy, tzw. celebrytów, prostytutek, itp. osobistości. Ale może coś jest na rzeczy ze zdjęciem powyżej? Powszechnie wiadomo, że zdjęcie zrobione sobie z popularnym politykiem może pomóc w karierze. Wszyscy pamiętamy Lecha Wałęsę robiącego za "misia" i to działało. Zobaczymy, czy "miś" Janusz zadziała podobnie, bo co prawda nie jest popularny, a tylko kontrowersyjny, ale wszystko jeszcze przed mami.

    • ad. Uważam go za pożytecznego idiotę!

      jak Rosjanie po wypowiedziach JKM ws. Krymu…

Leave a comment

Your email address will not be published.


*