Do Przyjaciół. I wrogów chyba też…

Szanowni Państwo, jestem tylko człowiekiem, który przez kilka ostatnich dni skorzystał z demokratycznego prawa do wyrażenia swoich opinii w kwestii wyboru prezydenta Gliwic. Robiłem to w prywatnych wpisach na własnych profilach i blogu. Czytali to lub komentowali ci, którzy chcieli. Moje teksty sprawiły, że w mojej osobie niektórzy zaczęli upatrywać autora gazetki, która wyszła w ostatnich dniach jako wsparcie dla kandydatury Janusza Moszyńskiego. Miałem kilka zapytań w tej kwestii i w związku z tym piszę niniejsze krótkie oświadczenie.

Otóż przedmiotowego druku nawet nie widziałem. Tym bardziej nie redagowałem ani całości, ani nawet poszczególnych części. Kategorycznie zaprzeczam wszelkim insynuacjom na ten temat.

Postanowiłem w żaden sposób nie wybierać w pierwszej turze – bo jak sądzę będzie druga – nikogo, kogo poparłbym czynnie, podpisując się pod kandydaturą. Oczywiście mam swój wybór i głos oddam zgodnie z wewnętrznym przekonaniem.

Oświadczam jednak, że jedynym kandydatem, którego z całą pewnością nie popieram jest Adam Neumann, jako kontynuator wszystkiego, z czym walczyłem w każdy możliwy sposób przez kilka lat. To, że moje ustalenia dotyczące pajęczyny spółek nie zostały właściwie potraktowane zawdzięczamy słabości tych, którzy mieli instrumenty do zmiany stanu rzeczy. Mordowanie kultury zostało powstrzymane w zasadzie tylko dzięki ludziom, którzy znaleźli strategię ratunku. Niestety są to ludzie, których wielu z Was okrzyczało już zabójcami kultury. Jak bardzo się mylicie, dojrzycie po czasie. Mam nadzieję, że wcześniej człowiek który zostanie prezydentem nie zepsuje niczego, a jego doradcy ograniczą się do tego, na czym się znają. Na razie z zadowoleniem przyjąłem fakt, że karkołomne i nieuzasadnione niczym przywrócenie Gliwickiego Teatru Muzycznego lub Operetki, nie znalazło się w programach. Za przywróceniem Gliwickich Spotkań Teatralnych (w przemyślanej formule) i Gliwickiego Magazynu Kulturalnego jestem całym sercem.

Z zadowoleniem przyjmuję fakt, że jeden z najbardziej wyśmiewanych punktów mojego programu wyborczego sprzed lat, budowa nowego szpitala, godzi kandydatów. Wiele innych założeń bynajmniej nie okazało się śmiesznymi. To moja satysfakcja i powód do dumy.

Prawie 3 tysiące osób, które jednak kiedyś poparło moją kandydaturę, niech nie zostaje teraz w domu. Właśnie teraz proszę Was po raz kolejny, idźcie na wybory. Odnajdźcie w sobie nadzieję na lepsze. Jesteście potrzebni. Odważnie powiedzieliście „a”, a Wasze „z”, to będzie głos oddany na kandydata będącego konkurentem Adama Neumanna.

Pana Zygmunta Frankiewicza zgodnym „kopniakiem w górę” posłaliśmy w senaty. Niech tam orbituje, lewituje, a wierzę, że i pożyteczne rzeczy robi. Niech wierzy, że tak wielkie poparcie dostał wyłącznie od zwolenników. Niech! Tylko niech już skończy mieszać w Gliwicach i krzycząc o „PiSowskim zagrożeniu” sprowadzać Schetynę i nie wiadomo kogo jeszcze. Wybór Adama Neumanna będzie gwarancją stagnacji, rozdwojenia władzy, utrwalenia układów na każdym piętrze miejskiego życia.

Niech demokratyczny wybór zdecyduje, kto będzie w drugiej rundzie. Oby nie był to Adam Neumann. Wtedy zdecydujemy z inną już refleksją, jak wybrać. I wierzę, że po wszystkim, odetchniemy pełną piersią, w mieście, które da się zmienić w ciągu kilku lat. I to będzie ten moment, w którym przyjdzie nam się martwić o nieupartyjnienie miasta. Jaka to różnica, czy ktoś kupcząc miastem w zamian za stanowiska dla siebie odda nas tuzom opozycji, czy też partii władzy? Słyszę takie pytania. I napiszę wprost – Moszyński jest kandydatem popieranym przez PiS, ale nie PiSowskim. Neumann jest kandtydatem popieranym przez PO, ale nie POwskim. W każdym przypadku ryzykujemy, że będziemy towarem i dojną krową. Jeśli wygra kandydat bezpartyjny, na ten moment nie wiemy czy i z kim się zwiąże. Powtarzam, na to strażowanie przyjdzie czas później.  Odrzućmy zatem tego partyjnego straszaka, bo starszący były prezydent do jednej z partii poszedł po ratunek. Teraz po prostu jednym zdecydowanym głosowaniem zedrzyjmy kożuch z gliwickiego grajdołka i pozwólmy gliwiczanom na rozwój i ekspansję. Jestem dziwnie spokojny, że to miasto ma energię, która pozwoli mu zajmować jego miejsce w Polsce bez tytularnych dobrodziejów, którzy wmawiali nam tyle lat, że bez nich nie ma przyszłości, tak naprawdę świetnie z tego miasta i pracy jego mieszkańców żyjąc.

5 stycznia spróbujmy rozwiać gliwicki smog stereotypów. Do zobaczenia przy urnie!

Dariusz Jezierski

1 Comment on "Do Przyjaciół. I wrogów chyba też…"

  1. a piecyk jak dymil tak dymi | 6 stycznia 2020 at 2:13 pm | Odpowiedz

    no  i  prozny  trud  

    prozne  wolanie  

    cos  jak  przemarsz  pierwszej  brygady  przez  kielce

Pozostaw odpowiedź a piecyk jak dymil tak dymi Anuluj pisanie odpowiedzi

Your email address will not be published.


*