Dole i niedole Zdzicha

Wieloletni działacz piłkarski, Zdzisław KRĘCINA, związany od pewnego czasu z PIASTEM Gliwice, nie został – wbrew swoim oczekiwaniom – prezesem Śląskiego Związku Piłki Nożnej. Stosunkiem głosów 52:71 przegrał rywalizację ze swoim konkurentem, Henrykiem Kulą, dotychczasowym wiceprezesem ŚZPN.

Wybory nowego sternika śląskiego okręgu piłkarskiego zostały przeprowadzone w miniony czwartek (25 sierpnia) w Międzynarodowym Centrum Kongresowym w Katowicach. Dotychczasowy prezes śląskiego ZPN, Rudolf Bugdoł, zapowiedział już wcześniej, że nie będzie ponownie ubiegał się o reelekcję, po 14 latach pełnienia tej funkcji. Uznał, że nadszedł czas, by ustąpić miejsca innym.

Z Żywca do Warszawy

Zdzisław Kręcina był jednym z dwóch pretendentów do schedy po Bugdole. Popularny w niektórych kręgach „Zdzicho” legitymuje się – trzeba przyznać – wyjątkowo barwną biografią. Urodzony w 1954 roku w Żywcu był w młodości piłkarzem Koszarawy Żywiec. Pod koniec lat siedemdziesiątych ukończył Akademię Wychowania Fizycznego w Katowicach, w której był potem (przez całe 6 lat) nauczycielem akademickim.

Jeszcze przed ukończeniem „trzydziestki” związał się z Polskim Związkiem Piłki Nożnej, w którym mozolnie piął się po szczeblach urzędniczej kariery. W roku 1999 dochrapał się stanowiska sekretarza generalnego PZPN w Warszawie. Na tym prominentnym stołku zasiadał przez 12 lat. Bez powodzenia ubiegał się dwukrotnie (2008, 2012) o fotel prezesa PZPN.

Poranek kojota

Na przestrzeni lat zasłynął ze swoich ciągot do kieliszka. Mocno zakrapiane biesiady z jego udziałem były często fotografowane i opisywane na łamach kolorowych pism. Jedna z ogólnopolskich gazet zaliczyła go wprost do grona piłkarskich „działaczy-skandalistów”.

Kręcina nie próbował nawet polemizować z pikantnymi opowieściami krążącymi na jego temat. Mało tego – w 2001 roku wystąpił w komedii filmowej „Poranek kojota” w reżyserii Olafa Lubaszenki. Wystąpił tam w jednym z wymownych epizodów w barze „U Zdzicha”. Co ciekawe – w tym samym filmie zagrali też m.in. Michał Listkiewicz, Andrzej Strejlau i Henryk Apostel, znani chyba doskonale wszystkim kibicom piłkarskim w Polsce.

21 marca 2014 roku „Zdzicho” został dyrektorem klubu Piast Gliwice, u boku prezesa – Adama Sarkowicza. Funkcję tę pełnił do 30 czerwca zeszłego roku. Potem zaczął się przygotowywać do objęcia nowej roli życiowej. Postanowił zostać prezesem Śląskiego Związku Piłki Nożnej. Jeździł po różnych miastach województwa śląskiego, próbując pozyskiwać poparcie lokalnych działaczy. Niektóre z tych terenowych rozmów przebiegały –jak wieść niesie – w specyficznej atmosferze. Fotografów przy tym zabrakło, ale można tu i ówdzie usłyszeć, że nie były to bynajmniej spotkania „o suchym pysku”.

Nieobecność Bońka

„Zdzicho” był prawie pewny wyborczego zwycięstwa w miniony czwartek w Katowicach. Wiedział, że udało mu się uzbierać sporo głosów poparcia w terenie. Nie przewidział tylko jednego. Nie przyszło mu do głowy, że do Katowic nie przyjedzie w tym dniu Zbigniew Boniek – prezes PZPN. Demonstracyjna nieobecność Bońka dała jednak sporo do myślenia zgromadzonym w sali MCK delegatom uczestniczącym w wyborach nowego szefa śląskiego okręgu piłkarskiego. Większość z nich zagłosowała w tej sytuacji na Henryka Kulę.

Kręcina musiał obejść się smakiem. Z ponurą miną oświadczył dziennikarzom, że wróci na etatowe stanowisko w klubie Piast. Czy to jednak dobrze dla gliwickiego futbolu?

Zbigniew Lubowski

Be the first to comment on "Dole i niedole Zdzicha"

Leave a comment

Your email address will not be published.


*