…Dom pełen muzyki czyli Tuba Skinny…

Tuba Skinny and his Tiny Men
Brak komentarzy, bądź pierwszy

… dom pełen muzyki, pełen dźwięków krążących swobodnie z pokoju do pokoju, z piętra na piętro, odbijanych od ścian, podłogi, sufitu, spływających korytarzem z poddasza w dół, aż do parteru i na ogród wreszcie … pełen muzyki …

… dzieci w pracy, wnuczka w przedszkolu, żona w ogrodzie grzebie w kwiatkach … … więc można głośno i bez ograniczeń … tak, jak lubię, można … teraz można, zanim wyciszenia zażądają, uciszenia … wiec teraz właśnie tak, do oporu … bam, bam, bam i bam, bam, bam … rytm, który wnika w mózg … w nogi – a może w nogi przede wszystkim, który je zmusza do ruchu, do drgań rytmicznych … te nogi, od dawna już przecie, nienawykłe …

… a tu okazja lepsza do tej muzyki, do tych rytmów, ale i w Gliwicach też mogę, choć w słuchawkach, bo przecie sąsiedzi też żyć muszą, bo przecie sam tam nie jestem … ale tu mogę, tak „na full”, a i komputer potężny i karta dźwiękowa z górnej półki i głośniki też i słuchawki, choć bez nich wolę tu … bo można, bo chcę, bo korzystam z tego, czego tam w Gliwicach nie mam …

… więc „na full”, bo inaczej chyba nie można …

… więc płyną te dźwięki, tego jazzu nowoorleańskiego, tego z lat 20 tych i 30 tych, tego, który najbardziej lubię, tego jazzu stworzonego przez bezrobotnych w latach kryzysu i granego na ulicach, w kapelach za parę dolców, by przeżyć, a może by nie zdziczeć … granego na byle czym i pozornie byle jak, a jednak …

… ta muzyka z jednym prawie rytmem, tym właśnie bam, bam, bam i bam, bam, bam z tymi frazami powtarzającymi się na każdy instrument, czy też wspólnie …

… czy to kompozycje są takie dopracowane, czy ledwie tematy, do których ci muzycy interpretacje własne tworzą i gadają ze sobą tymi trąbkami, puzonami, saksofonami i czym tam jeszcze, a nawet tarkami – nie wiem …

… dziś dziesiątki kapel i zespołów gra tę muzykę w Nowym Orleanie, na ulicach, placykach i setkach klubów, kafejek czy knajp – bo to miasto jazzu było, jest i będzie … nigdy tam nie byłem i pewnie nie będę, więc tylko dzięki YouTube świat ten poznać mogę, choć w pigułce raczej i dzięki  tym kartom dźwiękowym, i głośnikom, i słuchawkom, monitorom … ale mogę i to mnie cieszy, bo przecie jeszcze nie tak dawno nie mógłbym …

… więc po raz któryś tam puszczam Tuba Skinny, dla mnie genialny, z tą wspaniałą Eriką Lewis, która na pierwszy rzut oka śpiewać nie umie, ba, może nawet głosu nie ma, ale może właśnie dlatego jej cieplutkie „Lovesick Blues” czy „J Get the Blues” kładzie na kolana, więc z podziwem i nieodmiennie słucham tej Eriki, co to raczej sklepową jaką przypomina bardziej, która pośpiewać sobie trochę chce, bo grają a może wygadać w ten sposób, wygadać te swoje smutki, radości – te smutki i radości sklepowej właśnie – bo to blues przecie, czyli gadanie, radość i narzekanie w jednym … i jeszcze ta malutka Shaye Cohn z przedziwną fryzurą, która gra chyba na wszystkim, a genialnie na trąbce, ale i na skrzypcach, pianinie, fortepianie i Bóg jeden wie, na czym jeszcze i to jak … ale jakżeby inaczej, skoro dziadek to genialny saksofonista Al Cohn a i rodzice jazzmani wybitni, więc jakżeby inaczej … więc musi z tą Tuba Skinny, a i z innymi kapelami też, bo musi … jej „Weary Blues” na dwie trąbki z „Mr. PE” czyli Shinichi Kato i z towarzyszeniem japońskiego New Orlean Stompers to majstersztyk … a jej stary, cudowny cornet, po dziadku jeszcze (bo i na nim grał wielki Al Cohn) gada z tą japońską trąbką Kato – po prostu gada …

… a jeszcze ta tarka Robina Rapuzzi, zwykła tarka z puszkami po coca-coli i trzinelkiem, ta tarka w rękach artysty zamienia się w instrument szlachetny wręcz, a jego gra wywołuje zachwyt ulicznej gawiedzi, słuchaczy bodaj najlepszych, czułych i spontanicznych … i nogi same ich porywają do tańca na tym asfalcie, na tej ulicy – bo tańczyć można wszędzie tam w Nowym Orleanie, mieście jazzu …

… i uwalniam te dźwięki, te rytmy i niech przez otwarte okna płyną na ten ogród i na te lipy, co to już powolutku żółknieć zaczynają, choć to jeszcze nie jesień, choć na jej barwy, te prawdziwe, trochę jeszcze poczekać trzeba …

…Ojciec !!!!! – Jezus Maria !!!!! – ścisz to – w Dresden Cię słychać ….

                                                                                                                                Gleiwitzer49

tuba-skinny2

erika-lewis

Erika Lewis

erika-and-robinErika i Robin

robin-rapuzziRobin Rapuzzi

shaye-cohnShaye Cohn

shaye-i-jej-cornetShaye i jej kornet

shaye-i-katoShaye i Kato

Be the first to comment on "…Dom pełen muzyki czyli Tuba Skinny…"

Leave a comment

Your email address will not be published.


*