Duży sukces Muzeum w Gliwicach

Bardzo dobra informacja pojawiła się w ostatnich dniach i została potwierdzona stosownym komunikatem Muzeum w Gliwicach. Prezentujemy go Czytelnikom, a Muzeum i wszystkim jego pracownikom gratulujemy i życzymy podobnych sukcesów w przyszłości.

Muzealna ekstraklasa

21 maja w pałacu Schöna w Sosnowcu wręczono Nagrody Marszałka Województwa Śląskiego za Wydarzenie Muzealne Roku 2013. Muzeum w Gliwicach otrzymało główną nagrodę w kategorii publikacja za Projekt Wydawniczy Blandowski, obejmujący: dwa albumy i katalog poświęcone postaci gliwickiego odkrywcy, badacza i fotografa. Kapituła Konkursu wyróżniła również wystawę Naturalista, czyli Wilhelm von Blandowski w Australii oraz projekt edukacyjny Kibicujemy emocjom.

Warto dodać, że album Niepokoje Wilhelma von Blandowskiego z esejem Wojciecha Nowickiego otrzymał wyróżnienie honorowe w konkursie na Najpiękniejszą Książkę Roku 2013. Wręczenie wyróżnienia będzie miało miejsce w piątek 23 maja podczas Międzynarodowych Warszawskich Targów Książki. Organizowany przez Polskie Towarzystwo Wydawców Książek konkurs na Najpiękniejsze Książki Roku jest najstarszym polskim konkursem wydawniczym. W tym roku odbył się po raz 54. Konkurs jest formą promocji polskiej książki za granicą, a publikacje w nim nagrodzone i wyróżnione biorą udział w konkursie Best Book Design from all over the World 2014 w Lipsku oraz wystawie odbywającej się podczas Międzynarodowych Targów Książki we Frankfurcie („Buchkunst International 2014”).

W ostatnich latach książki wydawane przez Muzeum w Gliwicach były wielokrotnie doceniane i nagradzane. W 2012 roku Historia miasta Gliwice Benno Nietschego, którą Muzeum wydało po raz pierwszy w języku polskim, otrzymała w nagrodę Marszałka Województwa Śląskiego za Wydarzenie Muzealne Roku w kategorii Książka Roku. Natomiast książka Rafała Milacha W samochodzie z R, wydana w ramach serii Czytelnia Sztuki została doceniona przez Jury New York Photo Awards 2011 nagrodą główną. A książka, jeszcze w formie makiety uzyskała również w 2011 roku prestiżową nagrodę serwisu Blurb za najlepszą publikację dokumentalną.

red.

5 Comments on "Duży sukces Muzeum w Gliwicach"

  1. Wnikliwy obserwator | 23 maja 2014 at 7:22 pm | Odpowiedz

    Jakież to cudowne właściwości ducha i intelektu Grzegorza Krawczyka sprawiły, że kierowana przez niego instytucja zdobyła prestiżową nagrodę marszałkowską na Górnym Śląsku? Czy rzeczywiście banalne (w skali regionu) zdarzenie sprokurowane przez Krawczyka zasługuje na zaszczytne miano WYDARZENIA MUZEALNEGO ROKU 2013? Kto szafuje takimi górnolotnymi określeniami? A może o wyróżnieniu dla Krawczyka zadecydowały – jak to często w życiu bywa – względy pozamerytoryczne? Fascynująca kariera medialna dyrektora Muzeum w Gliwicach napawa mnie od kilku lat bezbrzeżnym zdumieniem. Kim w istocie jest Krawczyk – ulubieniec niektórych mediów w naszym mieście? Warto przyjrzeć się faktom. Objął stanowisko dyrektora w zdumiewających okolicznościach formalno-prawnych. Nie przystąpił w ogóle do udziału w konkursie dyrektorskim. Został szefem Muzeum w Gliwicach w wyniku cudownego (dla siebie!) zrządzenia losu. Przez pewien czas pełnił równolegle dwie prominentne funkcje dyrektorskie w mieście, będąc także zastępcą Gabary w Gliwickim Teatrze Muzycznym. Kim jest z zawodu? Przede wszystkim – dyrektorem (w rubryce "zawód" powinien wpisywać w rozmaitych formularzach słowo: "dyrektor").. Czym się wsławił w GTM? Nadzorowaniem super-kosztownej inwestycji. Budynek kina "Bajka" kupiony przez miasto Gliwice za ok. 1 mln zł  został poddany gruntownemu remontowi, którego koszt wyniósł ok. 10 mln zł. Można to zresztą  z łatwością sprawdzić w odpowiednich dokumentach. Krawczyk wykazał się więc efektowną gospodarnością w swoich działaniach. Potem odszedł z GTM, ograniczając się tylko – o dziwo! – do jednej funkcji dyrektorskiej. Co zrobił w Muzeum? Bardzo trafnie opisała to Praczka w jednym ze swoich zgryźliwych felietoników publikowanych na łamach "Życia Gliwic". Krawczyk wysprzątał mianowicie piwnicę w willi Caro. Opróżnioną piwnicę nazwał górnolotnie CZYTELNIĄ SZTUKI. Okrzyknięto go wspaniałym menadżerem, który przysporzył miastu – jak to określił jeden z katowickich publicystów – WARTOŚCI DODANEJ. Na opróżnieniu muzealnej piwnicy zrobił więc oszałamiającą karierę. W ciągu 5 lat dyrektorowania w Muzeum wyrzucał dwukrotnie (a być może nawet – trzykrotnie!)  Jarczewskiego z pracy w historycznej Radiostacji. Za każdym razem niezawisłe sądy nakazywały Krawczykowi przywrócenie Jarczewskiego do pracy. Nie potrafił nigdy wznieść się ponad poziom osobistych uprzedzeń wobec Jarczewskiego. Kierował się personalnymi emocjami wobec człowieka, który nigdy nie ukrywał, że jest politycznym przeciwnikiem ekipy Frankiewicza. Postępowanie Krawczyka trudno więc nazwać inaczej, jak osobista wendetta skierowana przeciwko Jarczewskiemu. To typowy sposób postępowania wszystkich osobników zaliczanych zwyczajowo do grona Krewnych i Znajomych Królika…

  2. Na miejscu mediów bym się bliżej zainteresował tymi sukcesami Pana Krawczyka, a zwłaszcza tym ostatnim. Najlepszym źródłem informacji będą tutaj pracownicy niektórzy pracownicy Muzeum w Gliwicach. Trzeba tylko dotrzeć do właściwej osoby, a wówczas cała ta sytuacja przebierze groteskowy charkater. Wiem co młówię, bo znam tam kilka osób i dotarły do mnie pewne przecieki. To co się tam dzieje, to skandal!

    • Droga osób zainteresowanych do mediów nie jest utrudniona – wręcz przeciwnie. To prostsze niż przepytywanie „w ciemno”. Co do wartości niektórych przedsięwzięć Muzeum w Gliwicach – nie zgadzam się z przedmówcami. Niedocenianie niektórych z nich to błąd. Podobnie zresztą jak przecenianie innych. Jestem także – jak niektórzy wiedzą – czynnym uczestnikiem życia kulturalnego. Aktywnośc Muzeum w Gliwicach w ostatnich latach może służyć za przykład uczestnictwa tego typu placówki funkcjonującej w niewielkim mieście. Nawiasem mówiąc własnie przygotowuję recenzję książeczki dla dzieci wydanej przez MwG, napisanej przez Grzegorza Krawczyka. I zrobię to tylko z dwóch powodów: bo takiej popularyzującej historię miasta propozycji dla najmłodszych nie było i dlatego, że 1 czerwca odbędzie się Międzynarodowy Dzień Dziecka. Oba powody są zatem niezalezne od pozostałych kwestii. Pozwolę sobie w tym miejscu tylko i wyłącznie na ocenę merytorycznej wartości pracy Muzeum w Gliwicach. Co do kwestii o posmaku skandalu – nie posiadam stosownej wiedzy, aby głos zabierać. Jak wspomniałem wyżej – na ewentualne udokumentowane informacje jestem otwarty.

  3. Trzeźwomyśląca | 26 maja 2014 at 12:39 pm | Odpowiedz

    Postanowiłam coś napisać, ponieważ pomyje anonimowych frustratów wylewane na wszystkich i wszystko zalewają mnie na każdym miejskim portalu, a także w innych miejscach informujących o naszych sukcesach. Piszę "naszych", bo jestem gliwiczanką (urodziłam się tam wychowałam), obecnie zamieszkującą miasto sąsiednie. Nie mogę pojąć jak można dostrzegać coś negatywnego w zaadaptowaniu starej muzealnej piwnicy na miejsce, w którym dzieje się coś ciekawego. Oprócz wystaw (na te chodzę rzadko) ostatnio odbywa się tam też spektakl dla dzieci, na którym byłam z moimi pociechami (8 i 3 l.), za bilety nie jest pobierana opłata. Jestem samotną matką i żadna inna instytucja w Gliwicach i okolicy jakoś nie kwapi się by zapewnić dzieciom godziwą DARMOWĄ (podkreślam to, bo bilety do teatru po 30 zł/osoba to nie na moją kieszeń jak na jednorazowe wyjście) rozrywkę i sposób na aktywne i mądre spędzenie czasu. Dzieci były też w Willi Caro w wakacje na warsztatach plastycznych, gdzie nie płaciły za żadne materiały, za udział, za nic. I to jest powód do atakowania ludzi? Jeśli tak, to rzeczywiście żyjemy w bardzo chorym kraju. Jeśli dwaj wypowiadający się powyżej "szczekacze" zamiast wylewac wiadro żółci mają jakieś sugestie na mądre spędzenie wolnego czasu dla matki z dwójką dzieci i są w stanie mi wskazać wspaniałe wydarzenia, jakie organizują inne instytucje, to czekam. Z radością przyjmę wszystkie propozycje. Obawiam się jednak, że poza muzeum nie będzie ich wam łatwo znaleźć, ja próbuję od wielu lat, więc powodzenia!

    PS –  Warto też pochwalić gliwicką bibliotekę, która ostatnio włączyła się w Obchody Międzynarodowego Dnia Rodzin organizując 23 maja na Placu Krakowskim wspaniały piknik dla dzieci (gry, konkursy, zabawy, a nawet porady psychologa dla potrzebujących), a w Światowy Dzień Książki happening "Podziel się książką" na Placu Piłsudskiego. O tych wydarzeniach dostaje na maila informacje każdy czytelnik biblioteki, co jest doskonałym pomysłem. A ostatnio (nie wiem, czy nie w noc muzeów, bo w tym wydarzeniu akurat nie uczestniczyłam) było nocne zwiedzanie biblioteki – tez ciekawy pomysł.

    Piszę z perspektywy zwykłego zjadasza chleba, który najlepiej wie, kto w mieście coś robi a kto nie. Duzy plus dla muzeum i biblioteki!

  4. Popieram w/w wypowiedź. Smutne jest to, że krytykuje się najlepiej wszystko, a nie zauważa się dobrych inicjatyw. Korzystam również z działalności muzeum i jestem wdzięczna, że moge uczestniczyć w nich nieodpłatnie. Myślę, że  tych krytykujących, nie ma na wielu ciekawych spotkaniach, żeby się przekonać, że jest za co nagradzać. Najlepiej nic nie robić, wówczas nie ma się do czego  przyczepić,

    Pozdrawiam

Leave a comment

Your email address will not be published.


*