Dwa miasta i dwie kultury, czyli gliwiczanie na Kaukazie

3 komentarze

Gliwice, jak informują tablice rozstawione przez urząd miejski w wielu punktach miasta, „są bijącym sercem Metropolii Silesia” i „są znane z ośrodków naukowych oraz żywej promocji kultury”. Tak drodzy Państwo, to liczące ponad 180 tysięcy mieszkańców miasto – zajmujące 19 miejsce pod względem ilości mieszkańców miasto w kraju – w promocji kultury wiedzie prym. Ma aż jedno kino miejskie, jedne ruiny teatru i jeden teatr muzyczny w likwidacji.

Przesyceni tym zalewem kultury postanowiliśmy udać się do mniejszego miasta by zobaczyć jak tam się ma kultura. Wybór padł na miasteczko dziesięciokrotnie mniejsze i dość odległe.

Po trzygodzinnej podróży samolotem i po pięciu godzinach jazdy samochodem dotarliśmy do Achalciche aby obejrzeć premierowe przedstawienie sztuki „Zima pod stołem” Rolanda Topora.

29 czerwca o godzinie dziewiętnastej w Meskhetis Teatri zjawiło się blisko czterysta osób, co jak na osiemnastotysięczną miejscowość wydaje się liczbą dość sporą. Zwłaszcza że sztuka adresowana była do widzów w wieku powyżej lat szesnastu. Występujący w sztuce aktorzy to: Juna Tumanishvili, Lasha Butulashvili, Leqso Chemia, Liako Gogidze i Baqar Alavidze.

nad

Mimo bariery językowej odebraliśmy to przedstawienie bardzo dobrze. Podobała nam się nie tylko scenografia, ale i finezyjna gra aktorów. Była to cudowna uczta dla oczu i uszu i absolutnie nie przeszkadzało nam, że jedynie znajomość polskiego przekładu sztuki pozwala nam na zorientowanie się w przebiegu tego dramatu.

Żywiołowa reakcja gruzińskiej publiczności pozwala nam przypuszczać, że również widzowie rozumiejący tekst docenili przedstawienie. Szczególnie zaś cieszy fakt, że najbardziej gromkie brawa otrzymał reżyser – gliwiczanin Dariusz Jezierski.

Po przedstawieniu zostaliśmy zaproszeni na gruzińską ucztę (czyli suprę), którą poprowadził zastępca mera Achalciche Zaza Tamarashvili (na zdjęciu z prawej).

Uczty nie będę opisywał, ale dość powiedzieć, że była to jedna z najpiękniejszych biesiad jakich w życiu zaznałem. Podczas supry zaprzyjaźniliśmy się z władzami miasta i dyrekcją teatru, przy okazji dowiedzieliśmy się więcej na temat oferty kulturalnej Achalciche. Teatr w tym niewielkim miasteczku wystawia… osiem premier rocznie. Mieszkańcy żywo się tym interesują i aktywnie uczestniczą, także w licznych innych imprezach organizowanych w mieście. O tym drugim mieliśmy okazję przekonać się już następnego dnia.

30 czerwca obchodzono w Achalciche święto miasta. Imprezy, które trwały od jedenastej rano do północy zgromadziły chyba wszystkich mieszkańców miasta. Zachwyciły nas zwłaszcza występy muzyczne i taneczne, a na koniec pokazy sztucznych ogni, których nie powstydziłyby się największe miasta Europy a o których gliwiczanie mogą jedynie pomarzyć.

Achalciche jest co prawda znacznie mniejsze od Gliwic i dysponuje sporo mniejszym budżetem, ale jak pokazuje powyższa historia – jak się chce to można. Gdy władze słuchają mieszkańców i chcą realizować ich potrzeby, to zamiast marnować pieniądze na reklamy, gdzie mowa o „żywej promocji kultury” – inwestuje pieniądze w żywą kulturę. A mieszkańcy z pewnością doceniają to bardziej… niż natrętną propagandę.

Andrzej Pieczyrak

3 Comments on "Dwa miasta i dwie kultury, czyli gliwiczanie na Kaukazie"

  1. Witaj Andrzeju

    Z uwagą  przeczytałem to co opisałeś, jest powalające, bo pokazuje, że jak kocha się swoje miasteczko i mieszkańców to możliwe jest wszystko włącznie ze wspaniałą atmosferą.

    Podejrzewam, że nie oglądnąłeś 23 czerwca w TV Republika programu "Otwartym tekstem", w którym znakomita dziennikarka p. Stankiewicz obnażyła bucowatość gliwickiego dyrektora GTM i błazenadę jego prezia:)

    No cóż,  jak mamy takich kulturowych macherów w miasteczku i bezradnych, którzy klepią wszystko jak leci, to pojawia sie dramat, który uderza w artystów, tych naprawdę prawdziwych artystów, myślę tu również o naszym wspaniałym Dariuszu J.

    Polecam link z TV Republika, bo jak zagościła w Gliwicach, to u misiowych o tym wydarzeniu: było ani mru mru.

    Jak nie tak dawno byla TVP chyba z p.Orłosiem, to u misiowych huczało miesiąc przed i miesiąc po;)

    http://telewizjarepublika.pl/Otwartym-tekstem-odc-22-2016-zderzenie-chamstwa-z-kultura-wysoka-prezydent-frankiewicz-niszczy-teatr-muzyczny-w-gliwicach,video,2392.html#.V40tS6K7LIU

  2. Takie  zagrozenie Frankiewicz sprowadza na zabytkowe srodmiecie Gliwic od lat codziennie:
    http://wiadomosci.wp.pl/wiadomosc.html?wid=18432358&title=Wybuch-ciezarowki-po-wypadku-w-centrum-Berlina&kat=1356

Leave a comment

Your email address will not be published.


*