Dygnitarska pycha i brak szacunku dla historii – rozmowa z Marianem Jabłońskim

2 komentarze

Rozmowa z Marianem JABŁOŃSKIM,

niestrudzonym popularyzatorem historii miasta, „Człowiekiem Ziemi Gliwickiej – 2012”

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Czy to dobrze, że po 115 latach funkcjonowania komunikacji tramwajowej w Gliwicach usunięto w 2009 roku tramwaje z ulic miasta? Czy z historycznego punktu widzenia była to trafna decyzja?

To jedna z najgorszych decyzji historycznych w naszym mieście. Nie wnikam tu w sferę finansów. Nie interesuje mnie, czy kasę za bilety ma zbierać przedsiębiorstwo „Tramwaje Śląskie” czy też Przedsiębiorstwo Komunikacji Miejskiej w Gliwicach? Dla mnie istotne są inne względy. Od strony estetyki miasta łatwo przecież dostrzec różnicę między smrodzącym autobusem a rozklekotanym tramwajem. Ale nowy tramwaj można kupić, a autobus (stary czy nowy) ciągle będzie smrodził. Fajnie by było mieć nadal linie tramwajowe, rozlokowane po całym mieście, nawet w najdalszych dzielnicach. Pamiętajmy, że odkąd Gliwicach pojawiło się słowo „przemysł”, tramwaj zawsze istniał. Teraz go zabrakło.

Zygmunt Frankiewicz ma opinię technokraty pozbawionego – jak się dość powszechnie uważa – humanistycznej wrażliwości na sprawy kultury i historii miasta. Czy odbija się to na sposobie traktowania szeroko pojętej kultury w Gliwicach?

Nie lubię takich pytań, ale wiem, że są one zasadne. Czy osobiste upodobania naszego prezydenta powinny rzutować na całokształt pracy Urzędu Miejskiego i wizerunek Gliwic? Zdaję sobie sprawę, że tak jest, ale przecież nie powinno tak być. Co mnie w gruncie rzeczy obchodzi, o czym w duchu myśli sobie prezydent? Uważam, że swoje osobiste odczucia powinien pozostawić w domu.

Czy tak się dzieje?

Chyba nie.Traktowanie przez urzędników po macoszemu sfery kultury i historii miasta jest znane wszystkim, którzy choć trochę zajmują się tymi sprawami. Dla przeciętnego mieszkańca nie ma to jednak znaczenia – konsumenci kultury gliwickiej nie mają zwykle czasu, ani ochoty się tym martwić. Dla nich po prostu jest, jak jest. Warto jednak przypomnieć, ile rozmaitych imprez organizuje zazwyczaj magistrat w okresie poprzedzającym wybory. Koncerty w parku, dla seniorów, dla dzieci, odsłonięcia pomników, bogato dekorowane błahe wydarzenia, całostronicowe teksty pochwalne w „Fakcie”, „Dzienniku Zachodnim” i innych gazetach. Czy organizatorom tych imprez chodzi o podniesienie poziomu wrażliwości muzycznej czy estetycznej gliwiczan?

Kto wie… Może mają takie ukryte intencje?

Wątpię. Im zależy tylko na postawieniu przez mieszkańców miasta krzyżyków w odpowiednim miejscu na listach wyborczych. Po wyborach koncerty w parku tracą swoją przydatność. Dowodem fatalnego traktowania spraw kultury w mieście są ciągłe przetasowania na stanowisku naczelnika Wydziału Kultury i Promocji Miasta UM. Tu nie ma prawdziwych fachowców. Od długiego czasu odnoszę wrażenie, że na tym stołku osadza się kogokolwiek w nagrodę za „dobre sprawowanie”.

Od lat jest pan popularyzatorem historii Gliwic. Czy zabytkowe obiekty z dawnych czasów są otoczone w mieście odpowiednią opieką?

Zabytki gliwickie umierają. I to dosłownie. Co z tego, że Willa Caro, Zameczek Piastowski czy wieża historycznej Radiostacji błyszczą? Inne budowle zawalą się z hukiem w ciągu najbliższej dekady. Przykłady? Mogę godzinami opowiadać o zatrważającym stanie obiektów z dawnych lat.

Aż tak?

Ani odrobinę nie przesadzam. Zacznę od najstarszego zabytku w mieście. To kościółek znany pod nazwą „Stary Bartłomiej” przy ul. Toszeckiej. Jest on obiektem najbardziej chyba zagrożonym katastrofą budowlaną. Jeśli nie wzmocni się muru oporowego wokół kościółka, to nasyp pod fundamentem się rozsunie i budowla się zawali. A ma ona tyle lat, ile Gliwice.

Pomnik „Tańczące Fauny” przed gmachem UM jest z miesiąca na miesiąc coraz bielszy z powodu dużej zawartości kamienia w fatalnej wodzie gliwickiej. Brakuje specjalnego filtra wodnego w fontannie przed magistratem. Można go tam zainstalować za niewielkie pieniądze. Nikt nie troszczy się jednak o to. Rzecz błaha, a kole w oczy.

Fauny są doskonale widoczne z okien prezydenckiego gabinetu.

No, właśnie. Nic z tego jednak nie wynika. Sam budynek Urzędu Miejskiego też jest obiektem zabytkowym. Zastanawiam się, co te szpetne rury robią na elewacji? To pozostałości po nieskończonej pracy przy remoncie obiektu. Szklana zabudowa miała się ciągnąć aż pod dach budynku, ale prace przerwano. I tak już jest od blisko 20 lat. Wtedy magistrat „uruchamiał” w mieście fabrykę Opla i na gwałt była potrzebna kasa na wykonanie dróg dojazdowych w specjalnej strefie ekonomicznej. Pieniądze wzięto więc z puli przeznaczonej na modernizację budynku UM, a potem „zapomniano” oddać.

Po mieście krążył niegdyś dowcip, że rury na elewacji gmachu UM służą celom ewakuacyjnym. W razie potrzeby prezydenci mogą z nich awaryjnie skorzystać i szybko wydostać się z zagrożonego budynku.

Też słyszałem o tym. Na razie Urząd Miejski (dawny hotel z czasów niemieckich) nie jest jeszcze (chyba!) zagrożony. Niszczeją natomiast od kilkunastu latzabytkowe wnętrza siedziby dawnej dyrekcji Huty 1 Maja przy ul. Mitręgi. Wpisane do rejestru zabytków historyczne obrazy i meble na tyle już przegniły, że nikt ich nie odrestauruje. To nie wszystko. Stary wiadukt nad torami kolejowymi w ciągu ulic Zabrska – Chorzowska został niedawno pozbawiony szyn tramwajowych. Nie zadbano jednak w ogóle o instalację odprowadzającą wodę z jezdni, kierując ją z kratek wprost na tory kolejowe. W efekcie woda obmywa jadące pociągi oraz ceglane podpory mostu. Jesienią cegły nasiąkają wodą, a w zimie mróz je rozrywa. Nikomu z władz miejskich to nie przeszkadza.

Kończ waść, wstydu oszczędź. Porozmawiajmy lepiej o istniejących pomnikach. Który z nich ma w Gliwicach szczególne walory historyczne?

O, to żaden inny, lecz tylko kamień pamiątkowy przy ul. Jana Pawła II obok Katedry. Upamiętnia posadzenie w tym miejscu dębu papieskiego w 10 rocznicę pobytu Jana Pawła II w Gliwicach. Ale nie ten fakt jest tu istotny. Na małym kawałku tablicy umieszczono aż 5 nazwisk osób, którym drzewo ma dziękować za posadzenie. To wyjątkowy dowód pychy osób, które dały się tam wpisać. Oprócz naszego prezydenta jest tam szereg nazwisk dostojników kościelnych. Uwiecznili się tam na wieki wieków, amen.

Czy to prawda, że wykonawcy licznych robót budowlanych i remontowych, prowadzonych w Gliwicach, mają lekceważący stosunek do – ukrytych w ziemi i w starych budowlach – materialnych śladów przeszłości?

Dla mnie jest oczywiste, że nikt nie pokaże wykopanego garnka czy odkrytej mozaiki na strychu burzonego budynku. Polskie prawo obciąża inwestora kosztami zabezpieczenia takiego znaleziska, a także kosztami jego przechowania, zbadania i transportu. Nikt nie jest więc durniem, żeby się przyznawać do odkryć zabytkowych detali. Dlatego tak wielką uwagę wszyscy wykonawcy robót remontowych w mieście przywiązują do przeganiania fotografów czy pasjonatów historii. Chodzi o to, by nie wypatrzyli oni niczego zabytkowego. Odczuwam to często na własnej skórze. Pomimo przeszkód udaje mi się jednak włazić na miejsca prac i zazwyczaj uratować cenne przedmioty od zniszczenia.. Tylko raz mi się zdarzyło, że wykonawca dobrowolnie przerwał roboty i powiadomił władze o swoim znalezisku. Tak było w przypadku burzenia kamienicy przy ul. Dworcowej. Odkopano tam ludzkie szkielety z XV wieku.

W przeszłości Niemcy przestrzegali w Gliwicach żelaznej zasady, by nie budować żadnych obiektów na terenach zalewowych. Mam na myśli obszar dawnego parku cesarza Wilhelma, który po 1945 roku zamienił się w park Chrobrego. Obecnie te tereny są zabudowywane. Powstaje tam potężna hala widowiskowo-sportowa PODIUM. Czy może przyczynić się to do trwałego i niebezpiecznego dla miasta zakłócenia lokalnych stosunków wodnych?

Nikt się tym teraz w mieście nie przejmuje. Jak zaleje, to zaleje i już. Urzędnicy powiedzą, że to nie ich wina, iż pada deszcz. Żartuję oczywiście – nigdzie w cywilizowanym świecie nie buduje się na terenach zalewowych, a nawet burzy się w Europie osiedla wzniesione w przeszłości na takich obszarach. Nietrudno wyjaśnić, dlaczego tak się dzieje. Taniej wychodzi przecież budowa nowych mieszkań, niż ustawiczne ratowanie powodzian. To bardzo dziwna sprawa z lokalizacją hali PODIUM. Czyżby nikt nie bał się kolejnej powodzi w mieście? Znowu pycha?

Na koniec porozmawiajmy jeszcze krótko o rekreacji w mieście. Czy park SZWAJCARIA powinien odzyskać dawny blask z okresu przedwojennego? W przeszłości był tam romantyczny – jak wspominają miejscy kronikarze – akwen dla miłośników kajakarstwa. Czy warto go odtworzyć w historycznej postaci?

Park SZWAJCARIA nie odzyska już nigdy dawnego blasku, podobnie jak nie doczeka tego Zameczek Leśny. Atrakcją takich miejsc – oprócz walorów naturalnych, jak stawy, las czy ścieżki spacerowe – są restauracje. Bez kulinariów nie ma dobrej zabawy. To bzdura, że wystarczy spacerować czy popływać łódką, by doznać niesamowitej odnowy organizmu. Ludzie chcą zjeść, napić się, a nawet potańczyć . Dopóki więc ten ohydny Ośrodek Nauki Jazdy nie padnie, nie ma mowy o prawdziwym powrocie do dawnej tradycji. Nie dajmy się zwieść betonowej kostce alejek, ona przecież nic nie znaczy. Musimy nauczyć się patrzeć inaczej na świat, nie oczami redaktorów propagandowego „Miejskiego Serwisu Informacyjnego”, lecz swoimi. A łódki? Na pewno teraz ich nie będzie, bo nie ma odpowiedniej przystani i lokalnych warunków do uprawiania sportów wodnych. Poza tym – jak pójść na romantyczną kolację z obowiązkowymi kapokami? Nie oszukujmy się – tamten świat już nie istnieje.

Rozmawiał: Zbigniew Lubowski

2 Comments on "Dygnitarska pycha i brak szacunku dla historii – rozmowa z Marianem Jabłońskim"

  1. Dąb papieski to tylko pretekst.
    Chodzi o ten kamień, który jest symbolem masońskim.
    Na tablicy upamiętniono najważniejszych z nich.

  2. GOGOL PRZEJAZDEM | 27 czerwca 2013 at 3:48 pm | Odpowiedz

    „…Koncerty w parku, dla seniorów, dla dzieci, odsłonięcia pomników, bogato dekorowane błahe wydarzenia, całostronicowe teksty pochwalne w „Fakcie”, „Dzienniku Zachodnim” i innych gazetach. Czy organizatorom tych imprez chodzi o podniesienie poziomu wrażliwości muzycznej czy estetycznej gliwiczan?…”
    Telefon do kultury ?
    Zastanawia mnie tylko , kto to jest ten pajac ?
    http://fotozrzut.pl/zdjecia/023baa6eb2.png
    Ale nic.
    PŁYNIEMY – WIDOCZNIE TAKI REJS, wszyscy jesteśm tu przejazdem ?
    *********************************
    GOGOL PRZEJAZDEM
    http://www.emotka.pl/emotikony/klasyczne/0529.gif
    NIC JUŻ NIE BĘDZIE TAKIE JAK BYŁO…

Leave a comment

Your email address will not be published.


*