…dzieciom, a może nie dzieciom…

…klak, klak, klak – skrzydełeczka deseczkowe klaskały,

co je drucik od kółek napędzał, to szybciej, to wolniej

… klak, klak, klak …

…. a pachniały drewienkiem świerkowym, a pomalowane farbkami …

… a patyczek bielutki co kurkę pchał, co się na tych kółeczkach toczyła i co dziobkiem ziemi tykała …

… dziub, dziub, dziub …

… klak, klak, klak …

… i ja za nią w rajtuzach szarych albo pończochach po spodenkami krótkimi …

… klak, klak, klak …

… dziub, dziub, dziub

… i u Krysi takie klak, klak, klak

… i u Basi

… i u Andrzejka

… i pajacyk z deseczki zrobiony cieniutkiej, co na ścianie wisiał, nad łóżeczkiem, pomalowany śmiesznie i wesoły i ze sznureczkiem

… i fajt nóżki i rączki do góry

… i fajt na dół

… i do góry

… i na dół

… i jeszcze mu się wąs ruszał, temu pajacykowi, od tego sznureczka co za nim był, za tym pajacykiem i tę tajemnicę krył, tajemnice ruchu – tego fajt do góry i fajt na dół … a czasem sznureczek się zerwał, więc łzy jak grochy – bo się popsowało

… mamoooo się popsowało …

… i ten wózek też z deseczek, co dyszelek miał taki z poprzeczką i cztery zdezelowane kółka, co odpadały stale i co go ciągnąć można było i …

… i Andrzejek się tam mieścił, do tego wózeczka i bacikiem poganiał te „koniki”, w tych rajstopkach szarych, w tych sandałkach pełnych piasku

… bacikiem poganiał

… sipciej, sipciej sipciej

… wiooooo

… i pędził ten wózeczek,

ten wózeczek od tych koników,

od bacika,

od tego sipciej, sipciej, sipciej

od tego wiooooo

… i pędził

… i pędził

 

… aż mu kółka poodpadały …

Gleiwitzer49

Be the first to comment on "…dzieciom, a może nie dzieciom…"

Leave a comment

Your email address will not be published.


*