Dziś stałem się człowiekiem Dużego Formatu… ;)

I to dosłownie… To nie była łatwa rozmowa. Z red. Małgorzatą Goślińską rozmawiałem ponad 3 godziny osobiście. Potem jeszcze przez telefon… Było niełatwo, ale przyjemnie i merytorycznie… Pytania drążyły nawet najbardziej intymne kwestie. Jak zmieścić własne, niekrótkie już i zdecydowanie barwne życie, w dość krótkim jednak tekście? Jak nie pominąć spraw ważnych? Niełatwe wyzwanie… Czy mi się udało? Oceńcie Państwo sami… Dodam jeszcze, że w reportażu nie zabrakło także miejsca dla kandydującej z naszych list do Rady Miasta Żanety Kurasz.

Maleńki fragment….

Przez cztery miesiące był bezdomny. Dobrze wtedy zarabiał w zakładach mechanicznych Bumar Łabędy, badając ultradźwiękami takie konstrukcje jak elementy kolejki na Kasprowy Wierch. Gdyby się rozpadła, byłby imiennie odpowiedzialny. Ale rozpadło mu się małżeństwo. Uznał, że jako mężczyzna powinien wziąć winę na siebie, i zostawił żonie mieszkanie. Tak go wychowali: najstarszy z siedmiorga rodzeństwa musiał się szybko usamodzielnić. Uciekł, ukrył się przed rodziną i znajomymi. Na szczęście córka była już prawie dorosła, miała 17 lat, i było lato. Wałęsał się po Polsce, poznał, co to spać na ławce i jeździć nocnymi autobusami bez celu. W końcu poszedł do psychologa, kiedy zauważył, że wpada w długie zadumy. Pozaciągał długi, które do dzisiaj spłaca, i wynajął jakiś kąt. Uratował go teatr.

Jak podsumować własne doświadczenia? Chyba tak najprościej: homo sum, humani nihil a me alienum puto…

Cały reportaż: 

http://wyborcza.pl/duzyformat/1,141504,16915090,Tramwajem_do_ratusza__Ruch_miejskich_aktywistow_w.html

dj

19 Comments on "Dziś stałem się człowiekiem Dużego Formatu… ;)"

  1. pędora vyralna w dół | 6 listopada 2014 at 8:41 am | Odpowiedz

    Czy człowiek dużego formatu ma może pomysł, żeby jako mieszkaniec zatroskany o sprawy Gliwic pojawić się na sesji RM i zapytać radnych co zamierzają zrobić ze skandalicznymi przekrętami ujawnionymi przez NIK w trakcie kontroli urzędu miasta i miejskich spółek, a w szczególności PRUiMu?

    • Odpowiednie pismo zostało wysłane do PRM Zbigniewa Wygody. opublikuję je jednak dopiero mając pewność, że odebrał je adresat.

      • Wygoda nic nie zrobi.. Wygląda jakby się "ułożył się" z Frankiem… Reszta rady to tak na prawdę tło. Robią to co Frankiewicz im każe i nie ważne spod jakiego szyldu PIS,PO wszyscy boją się wychylić. Siedzą tam jak takiego bezmózgie kury na grzędzie. Żaden radny nie jest z opozycji. Wszyscy jak dla mnie do wymiany !

  2. Życie bywa przewrotne. Ponad 3 mln.zł na promocję miasta (czytaj:Frankiewicza) i w zamian żygliwe teksty w lokalnych gadzinówkach. A w Dużym Formacie GW za darmo dwie strony kapitalnego tekstu o kontrkandydacie Darku Jezierskim i jego kandydatce Żanecie Kurasz, wyrzuconej ze Straży Miejskiej w Gliwicach za okazaną przyzwoitość w wykonywaniu swoich obowiązków. 

    • hehehe 8000 tysięcy odsłon dziennie można sobie naklikać w półgodziny z jedengo kompa.

      • O! To teraz już wiem, skąd się biorą zagadkowe wyniki głosowań na miejskich stronach internetowych. Codzienność jest taka, że nikt tam nie zagląda, bo i po co, ale jak tylko jakaś sonda, konsultacje społeczne, czy inny konkurs na cokolwiek, zaraz tysiące "gliwiczan" się pojawiają, żeby dać głos i dziwnym przypadkiem wybierają wskazaną przez władze opcję. Cudy!

      • O co chodzi, czy to jest komentarz do artykułu w Gazecie Wyborczej ?  Kupiłem gazetę, gratuluję D. Jezierskiemu działń, które zostały dostrzeżone przez dziennikarzy, a  UM w Gliwicach może w przyszłości będzie lepiej pracował, przestrzegając prawa.,

         

         

        • Jak najbardziej, bo w tekście jest o 8 tys. odsłon dziennie niniejszego portalu. To więcej chyba niż na wszystkich gliwickich portalach informacyjnych łacznie. Jasne, że trzba być maniakiem, żeby samemu wyklikać ich tyle, ale maniaków jest też wielu.

          Przed 4-ma laty na stronie Nowin Gliwickich w sondzie na najlepszego radnego dużo więcej osób zagłosowało na radnego Pająka jak chyab na wszystkich pozostałych radnych łacznie. Taki był popularny wtedy i pewnie nadal jest, bo znów przewodzi w w ilościach interpelacji. A zdawałoby się, że do trzech nie zliczy.

          • A fakty? Umknęły? Patrzę na licznik chyba najnudniejszego radnego Jaśnioka i widzę ponad 112 tys. wejść. Rozumiem, że odkąd ma stronę (a nie jest to 16 lat, którymi się skromnie chwali) ludziska się zabijają, żeby poczytać, cóż ten doświadczony samorządowiec im uczynił dobrego. No to się dowiadują, że to dzięki jego, i jak wynika z egzotycznej komitywy, z radnymi Budny i Curyło mrówczej pracy u podstaw, udało się Jaśniokowi i w.w. zainaugurować projekcje oper MET, różne i liczne koncepcje zagospodarowania itp pierdy na Jaśniokowym, Budny i Curyłowym kiju. No, od cholery tego jest, ale co naprawdę jest ich zasługą? Żeby mieć prawdziwy ubaw, trzeba wejść na ich strony internetowe i przeczytać, czym te nudne pierdy się chwalą. Na miejscu pracowników różnych instytucji, którzy te wszystkie historie samodzielnie wymyślali i realizowali, dałbym tym chamskim uzurpatorom w gębę. No, ale oni nie mogą, straciliby fajną, nieabsorbującą i niemęczocą pracę na etacie z dużą ilością wolnego.  Teraz pytanko, o ile dla kogokolwiek ważna może być ilość odsłon prywatnej strony i czas poświęcony na jej lekturę, to dla kogo ważny jest licznik i ilość kliknięć (że z litości pominę tu związek lajków z intelektem i etyką, że o chrześcijańskich wartościach nie wspomnę z tej samej przyczyny), kiedy na autobusach i na bilbordach czytam zachętę, abym polubił profil miasta na jakimś korporacyjnym portalu dla osamotnionych inaczej?  Czasem spoglądam na Twicia i Fejsia i widzę, kto na państwowej posadzie zbija bąki i mam świadomość, na czyj koszt to codziennie robi. Widzę tam także bardzo aktywnych rzekomych działaczy społecznych, czasem takich, którzy całe swoje młode życie poświęcają trudom egzystencji niepełnosprawnych. Z jednej strony nie bardzo rozumiem, jak w tak fantastycznie zarządzanym mieście, jakikolwiek niepełnosprawny potrzebuje porad prawnika, ale z drugiej, chyba rozumiem, jak trudno jest się utrzymać na odpowiednio wysokim poziomie, młodemu prawnikowi, który ze zrozumiałych względów dzieli pracę zawodową z aspiracjami politycznymi.  Kto ma czas i siły na politykę? Proszę o odpowiedzi. 😀

  3. Cieszy, że w tym wyborczym okresie autentycznye gliwickie problemy dostrzegła także "Gazeta Wyborcza". W artykule w telegraficznym skrócie przedstawiono determinację upartego faceta, który ujawnił lokalne biznesy szyte grubymi nićmi w niedostępnym i skrytym warsztacie miejscowego krawca jakim jest okazał się być aktualny prezydent. Diagonza NIK, najwyższego organu kontrolnego w Państwie jednoznacznie wykazała, że racja leży po stronie "zubożałego nieudacznika" Jezierskiego a nie po stronie Frankiewicza – skazanego na sukces lokalnego bohatera przełnionego zdrowiem, szczęsciem i pomyślnością oraz majątkiem zdobytym dzięki 21 latom wytężonej i ofiarnej służbie publicznej.
    Chwała Bogu, że nareszcie i w dobrym czasie nadchodzą wybory.
    W trwającej właśnie kampanii geniusz aktualnego prezydenta mocno przybladł. Miasto okazuje się być obite i mocno zadłużone, zaufani prezesi miejskich spółki tak kręcili, że aż przekręcili a rzecznik poszedł w tym kierunku, że aż wyszedł w sądzie na zwykłego oszusta i fałszerza. I jakby tego było mało budowa wymarzanonej hali widowskowej "Megaloman" zaczęła przynosić odwrotny od zamierzonego skutek. Prócz tego prowadzenie kampanii mocno jał utrudniać prezydentowi Frankiewiczowi przyciężkawy fotel prezydencki przyspawany w miejscu niewygodnym, roszczepienia jego zacnych i mocnych w Gliwicach pleców. Niewygodnie usytuowany fotel wyraźnie utrudnie prezydentowi swobodę ruchów tak potrzebną w trakcie prowadzenia kampanii. Ani się teraz schylić, ani komuś ukłonić, ani to do kogoś podbiec, ani też uklęknąć.
    Aby ukryć bolesny grymas na prezydenckiej twarzy do wydruku plakatów wyborczych posłużono się nieaktualnymi portretami prezydenta z czasów jego przeszłej i nieosiągalnej już dziś świetności. Cóż było robić skoro: "… włos mu rzednie, twarz mu blednie, psują mu się zęby przednie."

    W zaistniałej sytuacji ciśnie się pod palce dowcipne powiedzenie wzięte z minionej, wrednej epoki:
    "- Towarzysze jest dobrze! Ale jak tak dalej będzie to będzie źle."
    W nadchodzących wyborach niezwykle istotne dla Gliwic jest by nastąpiła wymiana wkładki mięsnej znajdującej się już przydługo na wyposażeniu gliwickiego urzędu miejskiego. Gliwice potrzebują swieżego mięsa, łakną płodozmianu. Czuć to z różnych znaków na niebie i ziemi, mówią o tym ptaki na niebie, szepcze o tym mętna Kłodnica a nawet nieśmiało wskazują na to lękliwe lokalne media. 
    Ktokolwiek wymieni aktulanego prezydenta, a jest od niego faktycznie niezależny, ktokolwiek zajmie jego miejsce okaże się dla Gliwic lepszym i bardziej higienicznym rozwiązaniem niż utrzymywanie w urzędowej "szafie" tego rozkladającego się trupka (chodzi o nieco inną niezależność do prezydetna niż ta, którą odznaczają się kandydaci z komitetu wyborczego Niezależny Samorządu Województwa Śląskiego).
    I tego sobie i poszczególnym kandydatom życzmy. 
    Pójdźmy więc, postawmy krzyżyki gdzie trzeba, i sobie wybierzmy kogo trzeba.  

  4. Zaraz, zaraz… Tekst ukazał się w cyklu "Ruch miejskich aktywistów". O ile wiem z wywiadu radiowego dla Warszawy i okolic, oraz paru innych naszych lokalnych informatorów, w Gliwicach jest tylko jedna aktywistka miejska i na pewno nie nazywa się Dariusz Jezierski! Skandal! 

    • To rzeczywiście skandal! Rekomendowanej przez Kongres Kobiet kandydatki nie wymieniono nawet z nazwiska w artykule. Niebywałe!

      • "Niebywałe", to także za mało! Myślę, że "odpowiedni organ" Zygmunta coś z tym zrobi, do cholery! A i KK (ale broń boziu nie Kościół Katolicki) powinien się jako organizacja odnieść protestacyjnie. Ja wiem, może pikieta, marsz jakiś… Nie będę wymyślać im form protestu, bo i tak najlepsza dawno za nimi, kiedy zrzuciły barchany. I staniki. Dziś wracają… czasem może i lepiej. 

        Ale czy majestat jedynie prawdziwego KK otwarcie zajmie głos, który usłyszą wszyscy wierni? Czy możemy nań liczyć, kiedy go wyczekujemy i nasłuchujemy w trwodze o nasze niepewne jutro? 

  5. Dziwię się, że tak pana dobrze przedstawili znając łybiórczą.

  6. Panie Dariuszu, oczywiscie gratuluje Panu, ze wybiorcza poswiecila Pana osobie az tyle w miare obiektywnego miejsca na swoich lamach ale;)

    Moze Pan nie ogladal z powodu braku czasu w srode program TVP info "Minela 20"?  Pytam, bo w nim zadebiutowal posel Budka, jako kandydat na prezydenta Gliwic, ktory oglednie mowil o dlugoletnich rzadach prezydentow miast i powstajacy z tego powodu opisywanych przez Pana patologii. Pomyslalem sobie sluchajac takiego monologu, ze szkoda, ze to Pana tam tez nie zaprosili, bo bylyby chociaz jakies konkrety, a tak im tam minelo, i dalej nie wiadomo o co chodzi? Poniewaz pozostalo jeszcze troche czasu do wyborow w Gliwicach, to mysle, ze redaktorzy TVP info odrobia taka strate i zaprosza do siebie Pana lub conajmniej zainteresuja sie Pana portalem;)

    Co Pan mysli o tych dwoch wydarzeniach w ciagu jednej doby: przypadek a moze jakas akcja?

    • Przyznam, że nie oglądałem Posła Budki. Może to nawet lepiej. Rzecz jasna, być może niestety, nie mam żadnego przełożenia na TVP. Mimo, że cierpliwie od dawna informowałem różne redakcje telewizyjne o gliwickich patologiach, żadna nie zainteresowała się sprawą. Cóż, temat jest trudny i… mało medialny, zdaniem redaktorów.

      • W Tok FM świetne transmisje z organizowanych przez stację debat kandydatów z różnych ważnych miast. Niestety Gliwice wśród nich się nie znajdują, a byłoby ciekawie i co ważne, obiektywnie. Co prawda częsty gość jednej z audycji – Steinchoff – być może hamuje ich ciekawość Gliwicami, ale przynajmniej red. Goślińska z tej samej "rodziny" w ostatnim czasie błyska czujnością i widać, że wyrabia sobie dziennikarski "nos", co przekłąda się na coraz ciekawsze artykuły, których jest autorką. Może  dobrze, że zblatowane z urzędującą Kamorrą stacje radiowe i gazetki propagandowe nie zorganizowały takich debat. Po obrzydliwej parodii debaty między Frankiewiczem i Wygodą jasnym jest, że obsługujące Gliwice media, to tanie dla miejskiego budżetu dziwki.

  7. Z dużą przyjemnością przeczytałam analizę wywiadu udzielonego przez byłego dyrektora Teatru Muzycznego Pawła Gabarę. Nie dlatego, że lubię jak ktoś komuś "przyłoży", ale dlatego, że udało się autorowi trafnie wypunktować to- o czym od lat mówi się po teatralnych kątach – tylko nikt do tej pory, w sposób otwarty, nie odważył się wypowiadać na ten temat. 

Leave a comment

Your email address will not be published.


*