Dziwny mecz w Gliwicach i kolejna porażka!

Do przerwy…

Po pierwszej połowie spotkania Piast Gliwice prowadzi 1:0 po strzale Słowaka Mateji Izvolta. Pięknym strzałem z półobrotu nie dał on szans bramkarzowi Ruchu. Piast zaczął spotkanie bardzo agresywnie. Przekładało się to niestety na ilość fauli. Najpierw Podgórski ostro potraktował Strakę, który musiał opuścić boisko, potem dwukrotnie faulował Fernando Cuerda. Niestety dla hiszpańskiego zawodnika skończyło się to dwiema żółtymi, a w konsekwencji czerwoną kartką. Trzeba powiedzieć, że decyzja sędziego była zdecydowanie zbyt pochopna. Od tego momentu mecz toczy się zaskakująco – to Piast gra lepiej w ofensywie, znakomicie oddalając zagrożenie. Co więcej, nie widać aby miało się to zmienić. Ruch w defensywie gra bardzo słabo, bez koncentracji. Jeszcze gorzej jest w napadzie, mimo sytuacji w samej końcówce. Chorzowianom brakuje przede wszystkim cierpliwości. Chcą jak najszybciej otworzyć drogę do bramki, co przy skoncentrowanych dziś w defensywie gliwiczanach raczej nie przyniesie rezultatu.

Po przerwie Piast powinien grać swoje. Co wymyśli trener Zieliński? Czy wpłynie na zmianę gry Ruchu?

Po przerwie…

Cóż, reprymenda trenera podziałała na piłkarzy Ruchu… Nie wiadomo jednak jak określić postawę gliwiczan. Oto bowiem bez żadnego powodu oddali całkowicie inicjatywę chorzowianom. Efekt już w 48 minucie – Kuświk wyrównuje stan meczu. Piast grał wprawdzie w osłabieniu, ale nikt nie spodziewał się chyba, że sytuacja zmieni się diametralnie. Piast po raz kolejny udowodnił jednak, że jak się sypie to… dokumentnie. To póki co największa bolączka naszej drużyny. Ruch naciskał i już w 58 minucie za sprawą Sultesa wyszedł na prowadzenie. I… po raz kolejny w tym meczu sytuacja się odwróciła – znowu Piast zaczął grać lepiej i groźniej atakował. W decydujących momentach brakowało dokładności i szczęścia. Zaskakujące było to, że bardziej doświadczony Ruch Chorzów nie potrafił uspokoić gry i wykorzystać przewagi liczebnej, spokojnie „dowożąc” wynik do końca. Takie było wrażenie oglądających. Tymczasem w 82 minucie Wojciech Kędziora nie wykorzystał znakomitej sytuacji. W chwilę potem kontra Ruchu Chorzów i… na 3:1 podwyższa grający dziś świetne spotkanie Grzegorz Kuświk. Piast walczył do końca – bez rezultatu. Porażka na własnym boisku boli zawsze. Ta pogorszy z całą pewnością sytuację drużyny w tabeli.

To kolejna, czwarta już porażka Piasta Gliwice, po niezłej grze. Coś jest nie tak w tym zespole mentalnie. Przygotowanie taktyczne, umiejętności oraz ambicja nie odstają od tego, co prezentują inni. Można wręcz powiedzieć, że pod wieloma względami Piast góruje nad innymi zespołami naszej Ekstraklasy. Być może brakuje spokoju, piłkarskiej zimnej krwi, odrobinę trzeźwej kalkulacji? Może warto popracować z psychologiem? Rzecz w tym, że już dość długo (i drogo!) płaci nasz zespół frycowe. Tych straconych czasem niepotrzebnie punktów może w rezultacie w końcowym rozrachunku zabraknąć. Trzeba się otrząsnąć i przerwać ten zaczarowany ciąg porażek. Trzymamy kciuki!

Dariusz Jezierski

2 Comments on "Dziwny mecz w Gliwicach i kolejna porażka!"

  1. to nam wyglądało na jakies dziwne ukartowanie ,,taki piłkarski prawdziwy POKER a moze oni jescze mało zarabiają ????

  2. Może umówili się, że przegrają mecz.

Leave a comment

Your email address will not be published.


*