Felietony… Felietony… – Pałacowa rewolucja w UM?

Sądzić, że w jakichkolwiek strukturach władzy nie istnieje rywalizacja o wpływy i miejsce w hierarchii byłoby utopią. Pałac, gmach rządu czy urząd miasta – wszystkie te miejsca stają się w pewnym momencie arenami bezpardonowej walki. Cóż, z dawien dawna wiadomo, że władca władzę posiada, ale sprawują ją ci z jego otoczenia, którzy mają największe wpływy. Co jakiś czas zdarzają się „pałacowe rewolucje”, a dzieje się to szczególnie wtedy, gdy na bliskiej władzy orbicie znajdzie się nagle ktoś nowy, z określonymi ambicjami i planami na przyszłość. Często zmieniają się one w prawdziwe wojny na wyniszczenie. To z kolei dzieje się wtedy, gdy na tej samej orbicie już wcześniej znajdował się ktoś, kto nie tylko, że nie ma zamiaru dać się z niej wytrącić, ale wręcz, kierowany czystym pragmatyzmem, zdecydowany jest utrącić nuworysza. W naszym magistracie na jednej orbicie spotkały się dwa takie obiekty, dwaj zastępcy prezydenta miasta: Piotr Wieczorek i Krystian Tomala. Wcześniej czy później nastąpi starcie, które przynieść może tylko jednego zwycięzcę.

W artykule „Czy będzie następcą prez. Frankiewicza?” (http://darjez.wordpress.com/2012/02/21/czy-bedzie-nastepca-prez-frankiewicza/) napisałem o Krystianie Tomali: „Co dostrzegłem? Prawie monolit – Krystian Tomala jest człowiekiem odpornym i odnoszę wrażenie, że odpornością inną niż jego poprzedniczka, która wprawdzie na pierwszy rzut oka również opanowanie okazywała, ale płaciła za to ogromną cenę. Krystian Tomala poradzi sobie z obciążeniami w sensie mentalnym. Już samo to czyni go graczem.” Tu skończę już cytowanie i 5 miesięcy później napiszę zdecydowanie – słabym graczem. Nie pomyliłem się w ocenie jego ambicji na pewno, nie pomyliłem się także, uważając go za gracza niebezpiecznego. Pomyliłem się jednak w kilku innych kwestiach. Przede wszystkim przeceniłem jego pragmatyzm i umiejętność dostrzeżenia prostych rozwiązań, które w oczywisty sposób przełożą się na efekty. Prezydent Tomala wprawdzie wciąż zmiany w funkcjonowaniu gliwickiej kultury zapowiada, ale najzwyczajniej w świecie nie jest zdolny do tych najbardziej koniecznych. Brak mu wyobraźni. O czym mowa? Odsyłam do wspomnianego tekstu. Prezydent Tomala najwyraźniej nie wie czym zarządza. W wywiadzie dla infogliwice.pl plecie duby smalone jako sukcesy podając kwietniki i sałatki . Mówi to szef trzech bardzo ważnych resortów, który nawet nie zająknie się na temat sukcesów oczywistych: nagród Marszałka dla Muzeum w Gliwicach, wybitnej wystawy Jerzego Lewczyńskiego w Muzeum Narodowym w Krakowie i kilku innych ważnych wydarzeń. Nie – sałatki i kwiatowe pomniczki. To świadczy jedynie o tym, że mamy do czynienia z kolejnym figurantem, który o ile może jeszcze jakoś zarządza, to nie wie czym zarządza.

Czemu zatem może poświęcać czas Krystian Tomala? Przede wszystkim solidnemu rozgoszczeniu się w nowym miejscu i opanowaniu paru co najmniej przyczółków do rozszerzenia własnej strefy wpływów. Pierwszym poważnym i być może bardzo brzemiennym w obecnej sytuacji (referendum!) pociągnięciem zastępcy prezydenta jest prawdziwa rewolucja w Wydziale Kultury, choć przecież oczywiste jest, że kluczową kwestią jest tu Promocja. To ją właśnie wybebeszył Krystian Tomala poprzez forsowanie jako nowego objawienia Niny Drzewieckiej, która miała być jego zdaniem nową jakością. Tak naprawdę, to tylko dowód, że Krystian Tomala jednak na ludziach się nie zna. Nina Drzewiecka była władzy, owszem, przydatna, ale po drugiej stronie. Na tym stanowisku nie tylko, że jest nijaka, ale wręcz psuje relacje z mediami, wnosząc w dodatku zupełnie dotąd w tym resorcie nieznaną „jakość” w postaci popsucia stosunków międzyludzkich. Niny Drzewieckiej w wydziale po prostu się boją. Owszem, to tylko słowa, ale słowa od osób, które mówią to, co… czują. Naturalnym wrogiem Niny Drzewieckiej od początku musiał stać się Marek Jarzębowski, rzecznik prezydenta, nota bene znający świetnie swój fach i górujący pod tym względem nad nową gwiazdą promocji zdecydowanie. Tak samo jak naturalnym przeciwnikiem Krystiana Tomali, Piotr Wieczorek. Prezydent Frankiewicz najwyraźniej póki co nie ma jednak zamiaru z Marka Jarzębowskiego, jednego ze swoich najbliższych współpracowników, zrezygnować. To pragmatyzm, który jest mu chyba potrzebny jak nigdy dotąd. Przypuszczam, że pierwsze próby osłabienia pozycji Jarzębowskiego już miały miejsce. Będą kolejne. I tu paradoks, że oto Jarzębowski staje się, mimo tego, że nie zawsze dotąd się zgadzali, naturalnym sojusznikiem Piotra Wieczorka, któremu poza wszystkim sposób działania i temperament Krystiana Tomali nie mogą odpowiadać. Piotr Wieczorek jest przy tym pragmatykiem, który z całą pewnością widzi, że Tomala metodycznie opanowuje Promocję, sięgając coraz głębiej. Jego następnym celem, jeśli Rada Miejska nie uczyni tego bezprzedmiotowym, będzie MSI. Tu czeka jego żołnierkę kolejna bitwa z Jarzębowskim.

Pierwszą ofiarą „nowego” w UM stał się Piotr Popiel, który dotąd uważany był za żelaznego człowieka Frankiewicza. Moje informacje z kręgów dobrze poinformowanych mówią, że w pewnym momencie koncepcje jego i Krystiana Tomali na temat kształtu gliwickiej kultury bardzo się rozminęły. W dodatku Popiel, przez dwa lata poznawał dziedzinę, w której z całą pewnością nad Tomalą górował, a będąc sprawnym menadżerem zapewne był przez niego postrzegany jako zagrożenie. Nigdy nie pojmę jak udało się Krystianowi Tomali przekonać prezydenta Frankiewicza, aby dał zgodę na usunięcie Piotra Popiela. Bo nie tylko o niego tu chodziło, ale o coś znacznie bardziej nieuchwytnego – o ludzką pewność i lojalność (wzajemną zresztą). Mocną stroną prezydenckiego PR było dotąd to, że pracownicy promocji UM, przy wielkim udziale Marka Jarzębowskiego, za którym niektórzy poszliby w ogień, byli przekonani, że to co robią jest dobre a przy tym wszystkim mogą zawsze liczyć na lojalność w drugą stronę. Tomala wniósł do tych wrażliwych sektorów UM coś zupełnie nowego – niepewność, frustrację, wątpliwości. Wprowadził też na jedno z kluczowych stanowisk osobę niekompetentną. To musi się zemścić. W obliczu jednej z najpoważniejszych prób, PR prezydenta Frankiewicza słania się na nogach.

To wszystko moim zdaniem widzą zarówno Marek Jarzębowski jak i tym bardziej Piotr Wieczorek. Stali się naturalnymi sojusznikami. Niewiadoma jest tylko jedna – czy i kiedy prezydent Frankiewicz zauważy, że jego najmłodszy zastępca nie tylko nie wniósł mu w wianie fachowości, ale w dodatku mocno skonfliktował go z opinią publiczną (szkoły specjalne) i podważył zaufanie do niego u pracowników newralgicznych w najbliższych tygodniach komórek.

Tryptyk poświęcony zastępcy prezydenta miasta Krystianowi Tomali zakończę za dwa dni tekstem „Błyszczące samochody i mętna gra”.

Czytaj również:

http://info-poster.eu/felietony-felietony-freestyle-prezydenta-tomali/

Dariusz Jezierski

11 Comments on "Felietony… Felietony… – Pałacowa rewolucja w UM?"

  1. Przyjaciel Zygmunta F. | 23 lipca 2012 at 9:22 pm | Odpowiedz

    Panie Darku, cała prawda o Krystianie Tomali. Karierowicz, bufon i nieudacznik…

  2. gogol przejazdem | 24 lipca 2012 at 9:00 am | Odpowiedz

    „…Pałacowa rewolucja w UM?…”

    Sorry. Przeczytałem inaczej. Ale ,też na „P”. –WSTYD !
    To przez te polityczne zawirowania i skojarzenia w Gliwicach i kraju.

    http://images2.wikia.nocookie.net/__cb20120518151509/monsterhigh/pl/images/b/bf/9516_22_500_Im-So-Sorry.gif

  3. a czy ktoś wie, co dziś robi Popiel?

  4. Może coś o zawirowaniach pomiędzy brygadzistą a kierownikiem zmiany w jakiejś spółdzielni mleczarskiej hę ? Po co piszecie o takich pierdołach. Przecież UM to po prostu zakład pracy. W Polsce robi się z polityków celebrytów, to niszowa gazetka też musi mieć niszowych polityków na niszowych celebrytów. Oczywiście zawsze możecie napisać:po co to czytasz ? A tak mi się trafiło. brzmi odpowiedź. Proponuję zabrać się za pogłębianie kanału gliwickiego. Można ręcznie. Robota jest do zrobienia to po co wynajdować zastępcze, nikomu nie potrzebne. Pozdrawiam.

    • Wypowiedź przedmówcy wymaga rzecz jasna pogłębionej refleksji. Różnica jest oczywista. Nie pijam wiele mleka i zupełnie nie interesuje mnie struktura zatrudnienia i jakość pracy w żadnej spółdzielni mleczarskiej. Sądzę jednak, że podobnie jak wielu innych gliwiczan, z uwagą obserwuję „piekarzy” naszego wspólnego miejskiego „chleba”. Inna sprawa, że niestety wielu mieszkańców nie obserwuje. Wtedy jednak ryzyko zakalca na spulchniaczach rośnie.
      Poza tym mamy sezon ogórkowy przecie! Jedni piszą o Nessie, inni o gliwickim kanale, jeszcze inni o takich „pierdołach” jak my. Dla każdego, coś miłego! Pozdrawiamy i zapraszamy znowu 😉

      • Prosimy więcej o tych „pierdołach”. Bo to ważne tematy. I podobają mi się te pogłębione analizy naszej małomiasteczkowej polityki wewnętrznej 🙂 Bardzo trafne.

  5. Kocham pana, panie Darku za to pisanie!!!

    • spacer po Rynku w Gliwicach | 25 lipca 2012 at 9:20 pm | Odpowiedz

      Ja też już się chyba zakochałam w panu Redaktorze Naczelnym Infopostera, Codziennie zaglądam na stronę czekając niecierpliwie na następny doskonały artykuł, szczególnie analizy psychospołeczne naszych kacykowłodarzy…super!

Leave a comment

Your email address will not be published.


*