Galeria hańby – patroni gliwickich ulic (2)

W Gliwicach nie brakuje ulic noszących imiona skompromitowanych komunistów. Nazwy wielu gliwickich ulic – to ponury relikt czasów PRL. W niektórych dzielnicach miasta mamy wręcz do czynienia ze szczególnym nasileniem tego niechlubnego zjawiska. Tak jest m.in. na Trynku oraz na osiedlu Zubrzyckiego. W tej części Gliwic istnieją ulice, którym ciągle patronują takie „osobistości”, jak Małgorzata Fornalska, Janek Krasicki czy Hanka Sawicka. Czy naprawdę w wolnej Polsce nie ma postaci, które mogłyby ich wreszcie zastąpić?

Czy po 26 latach od przełomu ustrojowego nadal musimy tolerować sytuację, w której jedna z gliwickich ulic nosi imię niesławnego zabójcy dowódcy Gwardii Ludowej, a więc sprawcy odrażającego przestępstwa dokonanego w ramach wewnętrznej walki o władzę w łonie partii komunistycznej? Warto zatem przypomnieć współczesnym gliwiczanom, kim byli patroni niektórych ulic w naszym mieście. Dla młodego pokolenia może to być pasjonująca lekcja historii.

Zbigniew Lubowski

 

 

FORNALSKA (Małgorzata) - znaczek pocztowy

Małgorzata FORNALSKA żyła w latach 1902-1944. Dała się poznać jako wyjątkowo gorliwa działaczka komunistyczna. Przez wiele lat była życiową partnerką Bolesława Bieruta, późniejszego dyktatora komunistycznego PRL. Dociekliwi historycy dotarli do dokumentów, z których jasno wynika, że Fornalska miałam z Bierutem córkę Aleksandrę.

Sporą część życia spędziła w Związku Sowieckim. Studiowała tam w Akademii Wychowania Komunistycznego i w Międzynarodowej Szkole Leninowskiej. W 1942 roku trafiła znów do Polski, którą opuściła w okresie młodości. Komuniści wysyłani do Polski z „ojczyzny światowego proletariatu” byli zagorzałymi wielbicielami Związku Sowieckiego, widzącymi przyszłość Polski jako siedemnastej republiki sowieckiej.

W chwili startu do kraju pierwszej „grupy inicjatywnej" – jak opowiadał po latach Marceli Nowotko – „po puszczeniu motorów w ruch zaczęliśmy na pożegnanie naszej sowieckiej ojczyzny śpiewać pieśń SZIROKA STRANA MAJA RADNAJA". Samolot rozbił się jednak podczas startu, Nowotko złamał nogę, a radiotelegrafista Jan Turlejski zginął. Kolejnej ekipie zaginęła radiostacja. Z nowym ekwipunkiem pojawiła się właśnie Fornalska, przejmując obowiązki radiotelegrafistki. Gwarantowało jej to pozycję obserwatora i kontrolera z ramienia Kremla.

Po kilku miesiącach znalazła się w Komitecie Centralnym Polskiej Partii Robotniczej. Została współredaktorką organu prasowego PPR „Trybuna Wolności”. Uznano, że radiotelegrafistka świetnie sobie poradzi w pracy dziennikarskiej. 14 listopada 1943 roku została aresztowana przez gestapo wraz z Pawłem Finderem i osadzona w więzieniu na Pawiaku, a 26 lipca 1944 roku – rozstrzelana w ruinach Getta Warszawskiego. Po wojnie w 1948 roku prezydent RP, Bolesław Bierut nadał jej pośmiertnie Krzyż Grunwaldu I klasy.

 

Krasicki (Janek)

Janek KRASICKI (a właściwie – Jan Krasicki) żył w latach 1919–1943. Był młodzieżowym działaczem komunistycznym i agitatorem stalinowskim, a zarazem członkiem grup dywersyjnych, walczących nie tylko z Niemcami.

W 1937 r. rozpoczął studia prawnicze na Uniwersytecie Warszawskim. Tam wstąpił do Organizacji Młodzieży Socjalistycznej „Życie”. Nawiązał też bezpośrednie kontakty z działaczami Komunistycznej Partii Polski. Po wybuchu II wojny światowej przedostał się na tereny okupacji sowieckiej – do Lwowa. Aktywnie włączył się w działalność na rzecz propagowania stalinizmu wśród tamtejszej młodzieży.

W 1940 r. rozpoczął starania o przyjęcie do stalinowskiego Komunistycznego Związku Młodzieży (Komsomoł). Jego zabiegi zostały uwieńczone powodzeniem, co było dowodem zaufania sowieckich władz do Krasickiego jako wyróżniającego się agitatora politycznego.

Po wybuchu wojny niemiecko-sowieckiej w czerwcu 1941 r. znalazł się pod szczególną ochroną służb sowieckich. W Moskwie został zakwalifikowany do grupy Polaków, którzy mieli zostać przerzuceni do Polski w celu realizacji zadań dywersyjnych. W kraju znalazł się 20 maja 1942 r.

Potem przez 10 miesięcy był kierownikiem łączności radiowej Komitetu Centralnego Polskiej Partii Robotniczej z Moskwą oraz członkiem bojówki specjalnej, podległej władzom partii. Brał udział w różnego rodzaju akcjach zbrojnych Gwardii Ludowej. Jako człowiek szczególnego zaufania w grudniu 1942 r. dokonał zabójstwa dowódcy Gwardii Ludowej – Bolesława Mołojca. Było ono elementem wewnętrznych rozgrywek i walki o władzę w łonie partii komunistycznej. 2 września 1943 r. został aresztowany w Warszawie przez Niemców i zginął podczas próby ucieczki.

W czasach PRL wykreowano go na patrona młodzieży – rzekomego bohatera walk o niepodległość Polski. Jego imię nadawano licznym ulicom, szkołom i organizacjom.

 

Sawicka (Hanka) - 1

Hanka SAWICKA (prawdziwe nazwisko – Hanna Szapiro) żyła w latach 1917-1943. Była aktywną działaczką komunistyczną, pierwszą przewodniczącą Związku Walki Młodych grupy osób, określanej propagandowo jako młodzieżowa przybudówka Polskiej Partii Robotniczej.

W 18 roku życia została aktywistką Organizacji Młodzieży Socjalistycznej „Życie”, pozostającej wówczas pod silnymi wpływami Komunistycznej Partii Polski. W okresie współpracy niemiecko-sowieckiej w latach 1939–1941 była związana z luźnymi stalinowskimi grupkami komunistycznymi w Generalnym Gubernatorstwie, gromadzącymi się wokół konspiracyjnie wydawanych pisemek.

Środowiska te nie tworzyły partii, stosując się do decyzji Stalina, zakazujących odbudowy rozwiązanej w 1938 roku partii komunistycznej w Polsce. W tych kręgach zaakceptowano włączenie do Związku Sowieckiego polskich ziem wschodnich z Wilnem, Lwowem i Białymstokiem. Uznano również likwidację państwa polskiego, traktując to jako pierwszy krok na drodze do rozszerzenia Związku Sowieckiego na inne kraje.

Po ataku Niemców na Związek Sowiecki – Szapiro współtworzyła wówczas redakcję komunistycznego „Biuletynu Radiowego”, drukującego od czerwca 1941 roku komunikaty stalinowskiej propagandy, pochodzące z nasłuchu radia moskiewskiego. W styczniu 1942 roku znalazła się w szeregach Polskiej Partii Robotniczej. 18 marca 1943 r. została śmiertelnie ranna podczas ulicznej strzelaniny.

W czasach PRL Hanna Szapiro została wykreowana na „pierwszą przewodniczącą ZWM” i bohaterkę walk o niepodległość. Opisując jej działalność w konspiracji pomijano całkowitym milczeniem wysiłki na rzecz utworzenia polskiej republiki komunistycznej w ramach Związku Sowieckiego. W okresie Polski Ludowej Hanka Szapiro-Sawicka była nawet – co wydaje się szczególnie kuriozalne – patronką beskidzkiego schroniska turystycznego w Zwardoniu.

16 Comments on "Galeria hańby – patroni gliwickich ulic (2)"

  1. Ciekawe, ciekawe… Ciekawe, czy dziś zawyją syreny, a gliwiczanie (zwłaszcza ci prawdziwie patriotyczni) z wpiętymi w ubrania żonkilami zatrzymają się i oddadzą milczący hołd powstańcom? 

  2. marianandrzejczak | 19 kwietnia 2015 at 2:51 pm | Odpowiedz

    Kompletnie nie rozumiem  objawienia tkzw. komunistami. Co ma piernik do wiatraka? Nikt idąc się nie zastanawia albo bardzo niewielu po jakim nazwisku (inaczej facjacie depcze) Aktualne rządy posolidaruchów  mają swoje nazwiska. Także takich co pomarli. Może więc ulica Gieremka ,Mazowieckiego? Za kilkadziesiąt lat inne pokolenie oceni ich  będzie się zastanawiać co właściwie ci wyjątkowo gorliwi działacze Solidarności zdziałali.że ich nazwiskami nazwano ulice. Jest milion spraw tak ważniejszych jak i istotniejszych. A Gliwice powinny mieć ulicę o nazwisku MISZCZA matematyki co PODIUM zbuduje głosami większości czyli 6,92%. . A ulica Jerzego Buzka tak szanowanego na Śląsku? Jak najbardziej.

  3. Gdy w 2008 roku RM chciala zmienic koministyczne nazwy ulic, Frankiewicz straszyl mieszkancow danej ulicyh, ze wylacznie oni poniosa koszty zmiany nazwy i to wysokie. Wszystko zapisane jest w protokolach. Frankiewicz nie wykreci sie z tego. Chocby z tego powodu Frankiewicz nie moze byc prezydentem miasta w wolnej Polsce. Moze nie wyszyscy wiedza, ze pzrewodniczacym komisji ds zmiany komunistycznych nazw ulic w Gliwicach byl TW "Jan" Grabowiecki, serdeczny przyjaciel Frankiewicza.

  4. W Gliwicach sa tez ulice Gomulki, Marksa itp.

  5. Tacy jak mariananedrzejczak powinni byc wyrzuceni nie tylko z Gliwic, ale takze z Polski. Skoro jest mu wszystko jedno, to moze niedlugo zaproponuje, zeby ulica nazywala się Adolfa Hitlera?!

    • … ulicy im. Adolfa Hitlera w tym stuleciu to raczej nie będzie, zwłaszcza, że godniejsze ulice zajęte są już przez innych patronów, ale w przyszłym kto wie … Za to bądź Pan pewien, że lada moment bedzie ulica im. Stefana Bandery, Żołnierzy UPA, Bohaterów SS Galizien i tym podobne … Historia kołem sie toczy, proszę Pana, a u nas kółko malutkie, więc szybciej niejako …

  6. mieszkaniec Gliwic | 19 kwietnia 2015 at 7:42 pm | Odpowiedz

    A ja nie rozumiem jakie można mieć zastrzeżenia do tych nazwisk? Tow. Wiesław przynajmniej był patriotą i wiedzial co robi, gdzie czai się dla Polski zło. Niestety, taka prawda. A Marks? To,że opisał teorię kapitalizmu?

  7. … całkowicie się z Panem zgadzam, a nawet … jestem przeciw. Osobiście jest mi zupełnie, ale to zupełnie obojętne, jaki „święty” aktualnie patronuje mojej ulicy. Ważne dla mnie jest, by nazwa ulicy była stabilna i bym nie musiał się zbyt często jej uczyć na nowo i zapamiętywać, co znacznie utrudniało by mi „nocne powroty do domciu”. Dostrzegam jednakowoż pewną „złośliwość losu” z tymi patronami. I tak „przeklęci” przez Pana ( i pewnie słusznie) „komunistyczni patroni” mają „dobrą rękę” i ich ulice wyglądają po ludzku, niektórym natomiast „nieprzeklętym” a nawet „wybłogosławionym” najwyraźniej nie idzie – o czym Pan Marian Jabłoński był łaskaw pisać, a nawet pokazać wcześniej. Być może „błogosławiony Czesiu” nie cieszy się ostatnio estymą w Niebieskim Komitecie Centralnym, a może go nawet z Niego wykopali – tego nie wiem, ale z ulicą mu nie idzie i syf na niej taki, że żal dupę ściska.  Osobiście uważam, że w Polsce, dla bezpieczeństwa, ulice powinny być numerowane bez „patronackiej personifikacji”. W Polsce bowiem, jak nigdzie w Europie, nadzwyczaj szybko zmienia się społeczny i emocjonalny stosunek do „okresowych świętych”. Każdej mniejszej lub większej zawierusze lub awanturze towarzyszy następujący po niej proces „weryfikacji dotychczasowych świętości”. Nie mam nic przeciwko temu – wręcz przeciwnie – bardzo lubię patrzeć jak Polacy z lubością grzebią się w swoim gównie, jak się nim obrzucają, wręcz egzaltują – naprawdę lubię. W podziw wprowadza mnie niezliczona ilość „badaczy prawilności i aktualnej poprawności” tak prywatnych jak i urzędowych czy wręcz państwowych. Gdyby Polacy z takim zaangażowaniem zabrali się za rozsądne urządzanie własnego kraju to mielibyśmy tu już Japonię albo Kuwejt jaki. Niestety tak nie jest – widocznie mieszanie ręką w „haźlu” sprawia im więcej przyjemności. Każdy wybiera to co lubi. Ponieważ, jak najbardziej zgadzam się z Pana „propozycją zmian” to pomyślałem sobie, że pomogę Panu i osobiście pokombinuję, jakim by tu postaciom można owe ulice przypisać (oczywiście po wygumowaniu obecnych patronów), by objęły nad nimi „szczęśliwy patronat” i były jednocześnie akceptowalne dla jakiej takiej większość. Przyjrzałem się 1000 letniej historii tego Wspaniałego Państwa (a zupełnie nieźle ją znam)  i … popatrz Pan … nie znalazłem. Bo albo „postać” już „zajęta” działalnością patronacką w Tym Mieście, czy wręcz nią zajechana, albo się nie nadaje, albo może się nie nadawać w niedalekiej przyszłości, w skutek odkrywczej działalności „poszukiwaczy prawdy” czy IPN-u jakiego. Mam wprawdzie „swoich protegowanych” ale nie mogę podać ich nazwisk, bo nie mam takich liter na mojej klawiaturze w ich nazwiskach występujących (przysięgam Panu, że nie są to litery z cyrylicy)…  Zatem jak Pan widzi, tylko numery ulic wchodzą w rachubę, a nazwy rzeczy niestety już nie za bardzo. Bo oto na przykład mieszkańcy ulicy Chleba Powszedniego, woleliby na pewno, mieszkać przy ulicy Chleba z Masłem, a z kolei mieszkańcy ulicy Ubóstwa, na ulicy Dobrobytu, podobnie jak ci z Klozetowej mieszkać na Ubikacyjnej i tak dalej, i tak dalej …a tu jak wiadomo, „jeszcze się taki nie urodził co by wszystkim dogodził” … Pomimo powyższych zastrzeżeń, życzę Panu szczerze, dalszych „owocnych poszukiwań” wyrażonych w kolejnych odcinkach Pańskiego serialu „walki z hańbą”…

    • Tu dodam tylko, ponieważ komentator kieruje wypowiedź najwyraźniej do autora „Galerii”, że cykl jest przedrukiem z „Życia Gliwic”, a jego autorem jest redaktor Zbigniew Lubowski

      • … zauważyłem – przedruk uważam za strzał w 10 – daje on bowiem , (i przedruk i galeria) asumpt do bardziej ogólnych przemyśleń a może i wniosków i to niekoniecznie żartobliwie podanych … Z poważaniem Gleiwitzer49

        • Z numerami też nieklawo. Bo to od razu larmo która ulica miałby być numero uno, piątka be, bo był plan pięcioletni, 10 jest przykazań, 12 apostołów, nie chcieliby mieszkać przy 13,   44 zaś symboliczne nawiązanie do Dziadów i kto godzien a kto nie,  69 – uuuu sodoma z gomorą, no a już 666 – szkoda gadać.  Do każdej liczby można się przyczepić. Musi byc jakaś Alternatywa.

           

  8. marianandrzejczak | 19 kwietnia 2015 at 10:34 pm | Odpowiedz

    To mnie wyrzuć Gliwiczaninie !

    Ja wyrażam swoją opinię i to ja mam rację. Nie jest mi wszystko jedno lecz na ten czas pytam po co? Przytaczasz Adolfa Hitlera ? Albo chłopie jesteś idiotą albo zakłamańcem. Przecież to Ty mnie cjhcesz wyrzucić z Gliwic . To właśnie za poglądy robił Adolf Hitler. widzisz PATRIOTO rożnicę . Swoją drogą nie czuję się gliwiczaninem będącymi pod rządami Ssaczoklik. Czuję się Łabędzianinem.

    Ponadsto ci ludzie tak czuli wówczas. Czuli się patriotami. Dopiero po latach twierdzimy że nie. Historia toczy koło. Jesteś barankiem gliwiczaninie. Zatem może rzeczywiście tylko numeracja i będzie po konfliktach? Boże tylko co by wówczas poczęli PATRIOCI zza węgła? Za co by wyrzucali? No jak mam jedne tooooooooooo gliwiczanin doczepił by się do nr 13 ..666 albo każdego..

  9. Tak to już jest, że wszelkich hałaśliwych patriotów bardziej w gały kłuje ten, czy inny patron, ale, że np. ul. Jagiellońska wygląda jak, hmm, powiedzmy "ruski bardak", to jakoś patryjotów nie oburza. Jagiellonowie! W Gliwicach mamy nawet członków Klubu Jagiellońskiego. Jak oni mogą spokojnie patrzeć na tę jedną wielką ruinę? Nie wstyd im wszystkim? Eksperyment przejścia z chłopskiego błota do mieszczaństwa w trzy pokolenia, nie powiódł się i chociaż dziś zamiast waciaka i walonek noszą garniaki i oxfordki, to jednak mental pozostał buraczano-kartoflany? 

  10. Powiem jedno jeżeli redaktor Lubowski liczy, że pozyska sobie publikacjami PIS to raczej mu się to nie uda. Tak długo jak chodzi o pozbawienie PO władzy to PIS będzie się trzymał oligarchy Frankiewicza.  Głównym wrogiem jest Zygmunt Frankiewicz Lubowski powinien zrobić wszystko, żeby nagłaśniać afery związane z tym panem oraz jego popleczników czy to z PO czy z PIS czy SLD.  Ulice i ich patroni to drugorzędna sprawa a podnoszenie jej może tylko zaszkodzić opozycji wobec Frankiewicza tej prawdziwej a nie rzekomej z PO. Mogę się założyć, że jak tylko będą wybory do rady osiedlowej lub miejskiej sługusy oligarchy będą w ramach agitacji głosili jeżeli wybierzecie opozycję to przygotujcie sie na koszta w zwiazku z zmianą nazw ulic oraz wymianą dowodów.

  11. Zamiencie moze Sawickiej na BismarckStraße?  ÖP

  12. Postaci zasłużone o barwnych biografiach. Tutaj naturalnie skoncentrowano się na ciemnych stronach ich życiorysów (no bo któż ich nie ma) i posługiwano się oczerniającymi terminami, których nie stosuje się w analogicznych przypadkach np w biogramach AKowców (np jest kwestią kontrowersyjną czy to Krasicki wykonał wyrok no Mołojcu, ale wiadomo że był to wyrok polskiego komunistycznego podziemia tak samo jak wyroki wydawało podziemie "londyńskie", a nie żadne zabójstwo). W niektórych przypadkach jedym negatywnym argumentem prezentowanym w biogramach jest "propagowanie komunizmu" czyli ideologii, którą z założenia wyznawali wszyscy zainteresowani – nieco tautologiczny argument, trochę na poziomie szkoły podstawowej.

Leave a comment

Your email address will not be published.


*