Gazeta Gliwicka, maj 2009 – Powoli żegnamy tramwaje…

To chyba dobry moment, aby stwierdzić jednoznacznie: Likwidacja komunikacji tramwajowej w Gliwicach była jednym z największych błędów Zygmunta Frankiewicza. Taka konstatacja pozostawia tylko jedną możliwość:

Powrót tramwajów do Gliwic będzie jednym z podstawowych założeń mojego programu wyborczego.

Co więcej, podobnie jak inne, z całą pewnością zostanie on zrealizowany.

5 lat temu, jeszcze na łamach nieodżałowanej Gazety Gliwickiej napisałem taki oto tekst, prezentując stanowisko zgoła odmienne niż ekipy prezydenta Frankiewicza… Rocznica okrągła, więc warto go przypomnieć.

Powoli żegnamy tramwaje…

Do 1 sierpnia tego roku, a najpóźniej do 1 września powinny z ulic Gliwic zniknąć tramwaje, jeśli stanie się wszystko zgodnie z postulatami wniosku złożonego przez prezydenta Zygmunta Frankiewicza do KZK GOP. Wygląda na to, że miasto utraci jeden z atrybutów, które decydowały o jego charakterze. Wbrew jasno wyrażonemu sprzeciwowi dużej części mieszkańców.
KZK GOP błyskawicznie zareagowało na wniosek prezydenta przychylając się do pomysłu likwidacji gliwickich linii tramwajowych. Poniżej informacja, którą otrzymaliśmy:
Komunikacyjny Związek Komunalny GOP informuje, że podczas posiedzenia 26 maja br. Zarząd KZK GOP przychylił się do wniosku gminy Gliwice w sprawie likwidacji linii tramwajowych nr 1 i 4.
Na terenie miasta Gliwice kursujące tam dotychczas linie tramwajowe zastąpione zostaną przez komunikację autobusową – niskopodłogowe autobusy jeździć będą tą samą trasą i z tą samą częstotliwością, jak tramwaje.
Postulowane przez miasto zmiany w organizacji komunikacji wprowadzone zostaną w okresie wakacyjnym, tak by dla pasażerów nie były zaskoczeniem. W tym terminie Miasto Gliwice zapewni dostosowanie infrastruktury przystankowej do potrzeb komunikacji autobusowej na trasie przejazdu linii zastępujących tramwaje.
Przypomnijmy – władze Gliwic jako główny powód zmiany organizacji transportu podają rachunek ekonomiczny. Linie tramwajowe w Gliwicach wymagają dużych nakładów na modernizację, zastąpienie ich komunikacją autobusową jest więc sposobem na najszybszą poprawę usług komunikacyjnych, przy jednoczesnym obniżeniu nakładów ponoszonych przez miasto na zapewnienie transportu publicznego.

A miało być tak pięknie…

Kiedy w maju 2007 KZK GOP przejął akcje Tramwajów Śląskich wszyscy prześcigali się w zapewnieniach, że to moment przełomowy. Zapowiadany boom łączono zwłaszcza z inwestycjami związanymi z organizacją Euro 2012. „Pojawienie się na ulicach śląskich miast, zatem także Gliwic, nowoczesnych niskopodłogowych tramwajów jest nieuniknione, bo w tym kierunku rozwijają się wszystkie systemy transportowe współczesnego miasta” – informował w jednej z wypowiedzi prezes KZK GOP Roman Urbańczyk. Minął rok, pojawiły się plotki, że tramwaje zostaną w Gliwicach zlikwidowane. Oburzony rzecznik Marek Jarzębowski oświadczył kategorycznie „To absolutna bzdura. Nikt nie zamierza likwidować tramwajów w Gliwicach. Wręcz przeciwnie, jeśli znajdą się pieniądze, pomyślimy o budowie nowej szybkiej linii tramwajowej. Ktoś się podszywa pod prezydenta i radę miejską. Znowu jakiejś grupie ludzi zależy na tym, żeby wywołać w Gliwicach awanturę” (za www.tramwaje.ubf.pl). Taka wypowiedź na łamach Gazety Wyborczej uspokoiła wielu….

Niespodziewany przełom?

Najwyraźniej władze miasta weszły w posiadanie informacji wywracających do góry nogami, ba, obracających w perzynę dawne koncepcje, bowiem już od początku tego roku zaczęliśmy być zasypywani ekspertyzami, wyliczeniami i informacjami. Oczywiście jedynie słusznymi i wiarygodnymi. I nic to, że jacyś eksperci mówią inaczej, nic to, że profesorowie Politechniki piszą listy otwarte, nic wreszcie, że kilka miast ościennych w modernizacji sieci tramwajowej widzi szansę na rozwój i dostrzega perspektywy. To nie przekonało władz Gliwic. Konsekwentnie, nie licząc się z głosami przeciw, forsują swoje racje. Już pod koniec roku PKM Gliwice dokonało, jak się okazuje, strategicznych zakupów nowoczesnych „Solarisów” i, jak zapewnia prezes Henryk Szary, „od jutra” jest w stanie zastąpić niepotrzebne nikomu tramwaje. Może zatem przełom ów wcale nie był niespodziewany i po prostu rzecznik Jarzębowski zarzekając się we wrześniu w kwestii kłamliwych wichrzycieli nie wiedział nic o makiawelicznej koncepcji? Bo przecież nie chcemy myśleć, że po prostu zwodził opinię publiczną…

Pragmatyzm czy niewiedza?

Tramwaj to przeżytek? „To nie żaden przeżytek. Większość miast na zachodzie Europy wraca właśnie do tramwajów, bo są ekologiczne i pozwalają uniknąć korków. Oczywiście te, które obecnie jeżdżą po Gliwicach, nie zachęcają do podróży, ale to nie powód, żeby je od razu likwidować” – stwierdził prof. dr hab. Kazimierz. Kłosek, Kierownik Katedry Dróg i Mostów Politechniki Śląskiej.
W opinii ekspertów, tramwaj jest jednym z najbardziej ekologicznych środków transportu. Wysuwane przez niektórych „argumenty”, że wyprodukowanie prądu niezbędnego do funkcjonowania tramwajów jest bardzo nieekologiczne, mogą jedynie wywołać ironiczny uśmiech. Jakby bez tramwajów wyprodukowało się mniej tego nieekologicznego prądu!
Tymczasem prezydent Frankiewicz pyta czy istnieje jeden rozsądny, merytoryczny argument za pozostawieniem tramwajów. Od razu też odrzuca te sentymentalne – „historyczne” i „emocjonalne”. Odpowiednie merytoryczne ekspertyzy zrobili już specjaliści, a trudno dziwić się mieszkańcom, że pozostają raczej przy tych, być może, banalnych i sentymentalnych. Tramwaje były i dla wielu gliwiczan są tożsame z charakterem miasta, z jego duszą (niemerytoryczne!). Na przejażdżkę tramwajem zabierała ich matka, oni zabierali swoje dzieci. A wnuki? No cóż, zabiorą do Zabrza…

Same pytania na koniec…

Czy są jakiekolwiek argumenty, które mogą zrównoważyć wyliczenia z kalkulatorem w ręku? Udowadnia się, że utrzymanie komunikacji autobusowej jest tańsze. Być może. Czy aby na pewno jednak kryterium ekonomiczne jest jedynym, którym powinni się kierować włodarze miasta? Czy zdanie mieszkańców w kwestii tego, w jakim mieście chcą mieszkać oni sami i w jakim mają mieszkać ich dzieci naprawdę jest niczym? Dyskontujemy sukces ekonomiczny (tak się powtarzało przed kryzysem). Dlaczego zatem „niedyskontujące” miasta śląskiej aglomeracji stać na tramwaje (i to dłuższe!) a nas, mimo wyrażanej woli mieszkańców, nie? Gdzie kończy się mandat społeczny (oczywiście mówię o duchu prawa, a nie jego literze) w kwestii decyzji wbrew woli społeczności, która ten mandat dała? Czy warto zaryzykować wiele dobrych i rozsądnych dokonań po to, aby w przyszłości być określanym jako „ten, co zlikwidował tramwaje”? Tego kalkulator nie jest w tanie rozstrzygnąć…
I ostatnie pytanie. Ciekawe dlaczego prominentny polityk partnerskiego Bottrop (zlikwidowało tramwaje parędziesiąt lat temu) zapytany przez nas o likwidację tramwajów mówi bez zastanowienia „nie róbcie tego!”?

Dariusz Jezierski

Polecam również wywiad z Januszem Zioberem: http://info-poster.eu/gliwiczanie-chca-powrotu-tramwaju-rozmowa-z-januszem-zioberem/

1 Comment on "Gazeta Gliwicka, maj 2009 – Powoli żegnamy tramwaje…"

  1. Uważam że likwidacja tramwaju była jednym wielkim przekrętem, i w normalnym cywilizowanym kraju osoba odpowiedzialna za taki krok byłaby skazana na polityczną i towarzyską banicję, a nie wygrywała kolejne wybory . Postaram się powoli ustosunkować do całej sprawy w kilku punktach. Jest to jedynie moja interpretacja faktów, a zbierzność do rzeczywistych wydażeń i osób jest przypadkowa.

    1. Cała sytuacja rozpoczęła się moim zdaniem wraz z objęciem przez miasto akcji TŚ. Wiadomo jak to jest w naszym mieście. Pewne kręgi osób muszą mieć w Gliwicowicach nad wszystkim kontrolę. Jeżeli nad czymś nie ma kontroli to to nie istnieje. Tak wiec kilku, lub jeden pan zaczął delikatne naciski na TŚ, być może nawet je szantażować. To wtedy, (być może z TŚ ) wyszły ulotki rozlepiane na mieście o tym  że władze Gliwicowic chcą zlikwidować tramwaj. Nie wierzę że rzecznik nie był wtajemniczony i nic nie wiedział o rozgrywkach, ponieważ przyjął taktykę że najlepszą metodą obrony jest atak: fałszywe władze gliwic, sprawa do prokuratury i t p.  Następują dalsze naciski, chodzi albo o przejęcie całej zajezdni celem stworzenia nowej spółki miejskiej, włączenia jej w struktury sąsiedniej spółki, bądź przynajmniej obsadzenia zajezdni kadrą z kręgów miasta . Bardziej opłacalna jest pierwsza opcja: prezes, zarząd. TŚ nie poddają się naciskom. No to ja wam teraz pokażę: zaoram a noga tramwajów w mieście więcej nie postanie (pkt 3).

    2. Niedorzeczna argumentacja: tramwaj jest nieekologiczny, przestarzały, z nikąd do nikąd, torowiska w opłakanym stanie (pkt 3) i tym podobne ble ble ble. Decyzja już dawno zapadła, tylko dla niepoznaki zrobiono jakieś pseudo konsultacje społeczne na których wyśmiewa się ludzi zabierających głos, wyłącza im mikrofony. Przeciwnicy likwidacji to oszołomy, hejterstwo na forach internetowych rozpasane do granic możliwości:jacy to ci obrońcy tramwaju sa zacofani, nieżyciowi, oszołomy Po torach jeździ złom a autobus jest ekologiczny, nowy, dopiero co kupiony z 2008 roku. Przy czym nie wspominano o tym, że napędzany jest silnikiem który  spala węglowodory, a produkty uboczne spalania tychże zasilą okolicznych mieszkańców swoimi wyziewami. Tramwaj zużywa prąd który produkowany jest poza miastem i tak, czy tramwaj jeśdzi czy nie.

    3. Zaoram i już. Bo tak. Na 24gliwice.pl padł argument, bodajże spod klawiatury heli21b że najlepszą metodą zniszczenia linii kolejowej (tramwajowej) jest zgodnie z wojskową sztuką przerwanie jej w dwóch strategcznych miejscach. Padło na most na Zabskiej i odcinek Dolne wały, Wieczorka. Prace były wykonywane w pośpiechu, aby zdązyć przed wyborami. Byle jak i byle szybko.Tak aby w przypadku jakiegoś kataklizmu i ewentualnej wygranej kogoś innego komunikacja tramwajowa była nie do odtworzenia. I tu obalam mit o dbałości władz miejskich o zawieszenia kierowców. Gdyby rzeczywiście chodziło o fatalny stan infrastruktury, tory wyrwane by były przede wszystkim z ulicy Zabskiej i Jagiellońskiej. To tam torowiska są w najgorszym stanie. Tyle tylko że prezydent swój cel już osiągnął i tamte odcinki ma w głębokim poważaniu. Mam wątpliwości czy mieszkańcy są zadowoleni z nawierzchni tych ulic. Ktoś rzucił głupie hasło o kostce i władze podchwyciły.  Odnoszę wrażenie że tramwaj w porównaniu do nieustannie hałasujących na kostce pędzących samochodów to była oaza spokoju. 

    4. Szybkość i uległość KZK GOP. Gdyby wszystkie nowości wdrażali tak błyskawicznie, bylibyśmy 10 lat do przodu. Patrz ŚKUP.

    5. Mydlenie oczu jednym biletem, skomunikowanie autobusu z tramwajem  i postawa kierowców autobusowej komunikacji zastępczej w centrum przesiadkowym imienia Zygmunta Frankiewicza koło zajezdni. Wielokrotnie mają miejsce sytuacje polegające na tym, że przyjeżdża tramwaj, pasażerowie w te pędy muszą przebiec wręcz przez ruchliwą ulicę do stojącego po drugiej stronie A4, a a kierowca z premedytacją, z uśmiechem na ustach zamyka drzwi i odjeżdża im sprzed nosa wioząc powietrze. Często w dni wolne trzeba potem swoje odstać na przystanku.

    6. Likwidacja po cichu kursów, przystanków. Przykład: bardzo popularny i potrzebny przystanek na wysepce koło dworca. 

    7. Argument o złym przebiegu linii: A4 jeździ w identycznym przebiegu, a wydłużenie lini do teatru muzycznego to nie zapotrzebowanie na takie przewozy tylko brak możliwości postawienia WC dla kierowców na starej pętli.

    8. Ciekawa koncepcja rozbudowy komunikacji tramwajowej w Gliwicach znaleziona w internecie:

    http://piotruniowski.blogspot.com/2010/11/propozycja-rozbudowy-komunikacji.html

Leave a comment

Your email address will not be published.


*