Gdzie jest inaczej?

2 komentarze

Po publikacji materiału na temat niegodnego potraktowania grobu małej dziewczynki przez jedną z firm zajmujących się pochówkami (http://info-poster.eu/grob-grobowi-nierowny-list-pyskowiczanki/), dane mi było już podczas pierwszych kilkunastu godzin przeżyć ogromne zaskoczenie.

Najpierw, prawie natychmiast po publikacji napisał do mnie redaktor portalu wpyskowicach.pl z prośbą o kontakt z poszkodowaną matką, autorką wzruszającego listu do władz Pyskowic, który jednak pozostał bez echa. Chce zająć się sprawą. Ale to nie koniec. Już kilka godzin później pojawił się pod artykułem wpis jednego z radnych z prośbą o kontakt (z numerem telefonu). Też chce zająć się sprawą.

A ja przypomniałem sobie sprawę mieszkania jednej z Czytelniczek, poważnie chorej na przewlekłą chorobę płuc, której mieszkanie toczy grzyb dosłownie rujnując jej zdrowie. A ona sama włożyła wszystkie oszczędności w remont mieszkania, które ją zabija. Był artykuł o prawdziwej epopei Pani Marii z ulicy Królowej Bony, która wraz z rodziną traktowana jest w sposób haniebny. Od lat heroicznie wstawiają się za nią prawnie pani Ewa Bojarska i jej córka Joanna Bojarska – Chemali. O jej sytuacji pisał także redaktor Andrzej Sługocki w "Nowinach Gliwickich". I… cisza. Radni zapomnieli alfabetu. I prawi, i sprawiedliwi, nawet obywatelscy i związani sojuszami. O koalicjantach nie wspominam, bo skoro sam zastępca prezydenta Adam Neumann raczył pogardliwie odnieść się do sprawy rodziny z Królowej Bony…

"Odnoszę wrażenie, że w Pyskowicach wszystko jest jakoś inaczej" – powiedziałem.

"Nie, w Pyskowicach jest normalnie, w Knurowie jest normalnie. I w wielu innych miejscach tak jest. To w Gliwicach jest inaczej…" – stwierdziła Ania.

Miała rację. Dopóki zwykli, współczujący ludzie nie pochylą się nad losem innych, którzy potrzebują pomocy, dopóty ci potrzebujący będą zdani na samych siebie i ludzi wystosowujących do nich "mądre" pisma w jednym tylko celu – by próbować przekonać, że polskie prawo skazuje wykluczonych i dotkniętych przypadkami losowymi. W kontekśćie problemów zwykłych ludzi, cierpiących w mieście sukcesu, wynoszona (może raczej wznoszona) pod niebiosa Hala Gliwice, urasta do rangi tragicznego symbolu. Czego? Zostawię Was z tym pytaniem na Święta…

Dariusz Jezierski

2 Comments on "Gdzie jest inaczej?"

  1. marianandrzejczak | 19 kwietnia 2014 at 10:13 am | Odpowiedz

    Wiem, wiem.. idą święta lecz nie da się przejść obojętnie, bez pokory, buntu normalnemu (a może nie) człowiekowi. Podane fakty przerażają lecz czegóż są dowodem. Nedorzeczne by mogło zaistnieć. Kompletny brak współczucia, ignorancja, buta i głupota i zwykłe draństwo. Przy okazji czyniąc drugiemu człowiekowi krzywdę bez zastanowienia. Kompleksowo rozwalono System wartości. Wartością stał się zysk  i interesy. Tak jest wszędzie.. w każdej dziedzinie życia. A ta osoba z zagrzybionym mieszkaniem?  A kogo to interesuje ? Prawda? Ot napisano i koniec. Za słowami powinny iść czyny i realna pomoc. Jestem w stanie się w tę pomoc zaangażować. Kto jeszcze? Jedna osoba pod gabinetem N. to mało,10 też. ale już 100 osób to potęga. Nie ma w Gliwicach 100 osób by pogonić do roboty Pana N z UM?          

  2. marianandrzejczak | 20 kwietnia 2014 at 6:31 am | Odpowiedz

    widać że nie ma..

    Gadać to se każdy może  a do roboty nima komu..

    bleble mania…

     

    ferdek kiepski

Leave a comment

Your email address will not be published.


*