Genialny zarządca

Kolejny tekst Zbigniewa Lubowskiego z cyklu „Galeria osobliwości”. Tym razem poświęcony jednemu z zastępców Zygmunta Frankiewicza.

ktomala

Od 12 lat na terenie Opolszczyzny i Górnego Śląska pojawia się w różnych wcieleniach GENIALNY ZARZĄDCA (pseudonim estradowy – „Ekspert XXI wieku”). Ma opinię wybitnego administratora o szczególnych uzdolnieniach organizacyjnych. Jest obdarzony wszechstronnymi talentami w rozmaitych dziedzinach życia. Niektórzy nazywają go nawet współczesnym odpowiednikiem Leonarda da Vinci – włoskiego malarza, architekta, filozofa, muzyka, pisarza, odkrywcy, matematyka, mechanika, anatoma, wynalazcy i geologa z przełomu XV i XVI stulecia.

Nadeszła pora na ujawnienie niektórych faktów z imponującej biografii TYTANA INTELEKTU. W wieku 26 lat zajmował już prominentne stanowisko dyrektora Departamentu Zdrowia i Polityki Społecznej w Urzędzie Marszałkowskim Województwa Opolskiego. Gdy liczył sobie 27 wiosen, zasiadł na stołku zastępcy burmistrza Leśnicy (niewielkie miasteczko na Opolszczyźnie). Jako 29-latek został zaś dyrektorem generalnym Domu Współpracy Polsko-Niemieckiej w Gliwicach.

Po przekroczeniu trzydziestki kontynuował wspaniałą karierę. W wieku 31 lat zwyciężył w zaciętej rywalizacji o posadę dyrektora Miejskiego Zarządu Usług Komunalnych w Gliwicach. Prężnie kierował tą firmą, doprowadzając do wchłonięcia przez MZUK odrębnej dotąd jednostki organizacyjnej pod nazwą „TUR Gliwice – Centrum Sportu i Wypoczynku”.

W 36 roku życia objął kolejną posadę. Tym razem przypadła mu w udziale funkcja zastępcy prezydenta Gliwic. Rok później został nauczycielem akademickim na Wydziale Organizacji i Zarządzania Politechniki Śląskiej, przekazując studentom cenną wiedzę na temat gospodarki komunalnej oraz prowadząc zajęcia dydaktyczne z przedmiotu „Struktury zarządzania w administracji lokalnej”.

Z pewnością nie jest to ostatni przejaw jego fenomenalnej aktywności życiowej. Jeszcze niejednokrotnie usłyszymy o karierze GENIALNEGO ZARZĄDCY, który – przypomnijmy – już w wieku 26 lat był dyrektorem. Taki utalentowany człowiek – trzeba obiektywnie przyznać – zdarza się tylko raz na 500 lat. Porównywalny przypadek Leonarda da Vinci (1452-1519) zaistniał wszakże w odległej dobie Renesansu.

Zdradźmy wreszcie, o kogo chodzi. Nie wolno przecież tak długo trzymać Czytelników w niepewności. Uzdolnionym mega-ekspertem jest rewelacyjny Krystian Tomala, urodzony w 1975 roku w Kędzierzynie-Koźlu, zamieszkały  przez wiele lat w Dziergowicach (wieś na Opolszczyźnie, licząca sobie ok. 2,5 tys. mieszkańców). Warto podkreślić, że nie ujawniamy tutaj żadnych tajemnic państwowych, bo biografie osób odgrywających istotne role w życiu  publicznym są przecież ogólnodostępne.

Jakim walorom ducha i intelektu zawdzięcza Krystian Tomala swoje życiowe sukcesy? Przede wszystkim – własnej kreatywności i operatywności. A może jednak nie tylko? W jego życiorysie można natrafić na dwa intrygujące zdarzenia, które z pewnością są warte publicznego odnotowania. Po pierwsze – w swoim czasie pojął za żonę córkę jednego z liderów mniejszości niemieckiej na Opolszczyźnie. Po drugie – jest doktorantem Zygmunta Frankiewicza, bo to właśnie prezydent Gliwic był przed laty promotorem jego pracy doktorskiej. Czy te wydarzenia mogły mieć jakikolwiek wpływ na zawodową karierę Tomali? Kto wie…

Zbigniew Lubowski

7 Comments on "Genialny zarządca"

  1. marianandrzejczak | 15 maja 2013 at 2:02 pm | Odpowiedz

    To super że młody facio a tyle osiągnął i to w ograniczonym dostępie do dóbr w Mieście Sukcesu.

    Na wagę złota taki gość.

  2. Przyjaciel Zygmunta F. | 15 maja 2013 at 2:21 pm | Odpowiedz

    Czyli kolejny „światły” wykładowca, mający misję od Zygmunta Frankiewicza, aby rzeszom inteligencji gliwickiej, która w niedalekiej przyszłości mogłaby zagrozić tak Frankiewiczowi jak i samemu Tomali, zrobić tzw. wodę z mózgów, ażeby nawet w najpiękniejszych snach nie przyszło Im do głów wykorzystać swój intelekt przeciwko Wielkiemu Wodzowi Gliwic… A ktoś kiedyś powiedział, że w Polsce jest dekomunizacja…

  3. GOGOL PRZEJAZDEM | 15 maja 2013 at 4:08 pm | Odpowiedz

    „…Niektórzy nazywają go nawet współczesnym odpowiednikiem Leonarda da Vinci – włoskiego malarza, architekta, filozofa, muzyka, pisarza, odkrywcy, matematyka, mechanika, anatoma, wynalazcy i geologa z przełomu XV i XVI stulecia. …”

    „Leonardo” z Siemianowic.
    http://fotozrzut.pl/zdjecia/19f0c5a1e6.png
    http://vod.pl/po-prostu,127742,w.html

    Cudze chwalimy, swego nie znamy…
    Pokonamy Katowice , a co dopiero Siemianowice.
    A gdzie w ogóle są te:
    S I E M I A NO W I C E ?

    ***********************************
    http://www.emotka.pl/emotikony/klasyczne/0529.gif
    NIC JUŻ NIE BĘDZIE TAKIE JAK BYŁO…

    p.s ROZREKLAMOWAĆ, NAGŁOŚNIĆ, TO NASZA DUMA

  4. Cóż kolejny Ziembowicz z Granicy dla kariery wszystko można poświęcić nawet ożenić się z córką przywódcy mniejszości niemieckiej na Opolszczyźnie.

  5. Nieregularnie i nie wszystko tu czytam, czasem lekko staję dęba, ale teraz gały mi wypadły ze zdumienia!
    Naprawdę coś takiego ukazało się drukiem, a dodatkowo w wersji internetowej?! I to nie ma stempla „głupi ŻART”, za który (autorowi) wstyd?
    Uuuuuuuu… Takie niskie chwyty. Insynuacje o żeniaczce z „mniejszością niemiecką”, jako czyn deprecjonujący, dla kariery… Kurwa mać! Przecież taki tekst powinien autora jeśli nie wykluczyć z grona twórców gazety, to jednak spowodować uważniejszą redakcję jego tekstów. Coraz bardziej zaczyna śmierdzieć ksenofobią i szowinizmem. Brzydko.

    • Gwoli komentarza jedno tylko stwierdzenie – z felietonami tak już jest, to bardzo „autorskie” formy wypowiedzi, często kontrowersyjne, o czym zresztą komentujący doskonale wie:) Taka w sumie ich rola: prowokować do dyskusji, do oburzenia nawet. Czasem słusznego, czasem mniej. Dobrze, że są felietony:)

  6. Joanna Komandzik | 7 grudnia 2018 at 11:43 pm | Odpowiedz

    Znalazłam jeszcze takie coś w sieci: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/autorzy/krystian-tomala/
    Trzeba przyznać, że w sieci jest baaardzo aktywny. Zwłaszcza w zakresie usuwania niewygodnych wizerunkowo komentarzy. Otóz z okazji gliwickich obchodów Dnia Osób Niepełnosprawnych, pan Vinci (nie będę gadać "da" bo ruski nie jestem), opublikował krótką notkę, zawierającą fotkę z osobami tańczącymi na wózkach oraz linkiem do swojej strony, na której chwali się, jak to Gmina wspiera niepełnosprawnych. I to mnie nieco ruszyło, gdyż wobec mojego niepełnosprawnego syna akurat Gmina prawa nie przestrzaga, co skończyło się złożeniem przeze mnie skargi za nieprzestrzeganie prawa do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Kłopot jedynie w tym, iż procedura przwiduje, że skargę składa się za pośrednictwem organu skarżonego (czyli Gminy), która w przeciągu 30 dni ma ustawowy obowiązek ustosunkowania się pisemnego do niej oraz przekazania całości dokumentacji (skarga+odpowiedź+dowody) do WSA. No i w przypadku moim (a właściwie mojego syna, którego przedstawicielem ustawowym z mocy prawa jestem), Gmina owego obowiązku nie dotrzymała. Procedura w tym przypadku przewiduje sporządzenie wniosku do WSA o nałożenie na Gminę kary grzywny za uniemożliwanie rozpoczęcia procesu sądowego, co niniejszym uczyniłam akurat w dniu wspomnianych wyżej obchodów… A treść komentarza ani obraźliwa, ani nieprawdziwa. Ot, taka:

    Tymczasem ja, gdy odbywało się spotkanie w Mrowisku, akurat składałam wniosek do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, ponieważ moja skarga na brak organizacji dowozów oraz brak zwrotu kosztów dowozów niepełnosprawnego syna (upośledzenie głębokie) do Ośrodka Rewalidacyjno-Wychowawczego w sąsiednim mieście, nie została w terminie przekazana do sądu, co uniemożliwia rozpoczęcie sprawy.
    Przypominam, że zgodnie z obowiązującą obecnie ustawą Prawo Oświatowe:
    „4. Obowiązkiem gminy jest: (…)
    2) zapewnienie dzieciom i młodzieży, o których mowa w art. 36 ust. 17, a także dzieciom i młodzieży z niepełnosprawnościami sprzężonymi, z których jedną z niepełnosprawności jest niepełnosprawność intelektualna, bezpłatnego transportu i opieki w czasie przewozu do ośrodka rewalidacyjno-wychowawczego, do końca roku szkolnego w roku kalendarzowym, w którym kończą:
    a) 24. rok życia – w przypadku uczniów z niepełnosprawnościami sprzężonymi, z których jedną z niepełnosprawności jest niepełnosprawność intelektualna,
    b) 25. rok życia – w przypadku uczestników zajęć rewalidacyjno-wychowawczych;”
    Obowiązek ten nie jest przez Gminę Gliwice spełniany od 13 września br. Próbowałam się umówić na rozmowę z p. Tomalą – bezskutecznie (asystentka z początkiem października powiedziała "oddzwonimy", jest grudzień, a kontaktu brak).
    W zamian za to otrzymałam pismo, w którym p. Tomala uzasadnia brak dowozów faktem, że:
    „4. Obowiązkiem gminy jest:
    1) zapewnienie uczniom niepełnosprawnym, których kształcenie i wychowanie odbywa się
    na podstawie art. 127, bezpłatnego transportu i opieki w czasie przewozu do najbliższej szkoły podstawowej, a uczniom z niepełnosprawnością ruchową, w tym z afazją,
    z niepełnosprawnością intelektualną w stopniu umiarkowanym lub znacznym – także
    do najbliższej szkoły ponadpodstawowej, do końca roku szkolnego w roku kalendarzowym,
    w którym uczeń kończy 21. rok życia;”

    Tylko, że to nie ten podpunkt…

    Mimo, że prawo jest po mojej stronie, gmina nie zamierza go stosować. Trudno. Sąd nakaże. Ale gmina robi wszystko, by jak najbardziej przedłużać sprawę. I to jest przykre.
    Panie Prezydencie, pokazywanie się na imprezach z niepełnosprawnymi, to nie wszystko… Wklejanie fotek niepełnosprawnych, to nie wszystko. Najpierw trzeba przestrzegać prawa…

    Również życzymy, wraz z moim niepełnosprawnym synem, wszystkiego dobrego. Szczerze. Oraz tego, by niepełnosprawność nie dotknęła kiedyś Pana, Panie Prezydencie, bądź kogoś z Pana rodziny. I żeby ktoś, kto jawnie ignoruje prawa osób niepełnosprawnych, nie zechciał sobie na profilu Pańskiej fotki wkleić."

    I co się następnie dzieje? Ano po kilku minutach mój komentarz ze strony znika… Ale ja, zaprawiona w bojach, matka niepełnosprawnego dziecka, już go skopiowałam. Więc wklejam… I znów znika. I tak 4 razy, po czym zablokowano mi możliwość dodawania komentarzy. No, może kto inny by się załamał, ale przecież nie ja… Wklejam kopię z innego profilu. Usunięcie + blokada. No to wytaczam cięższą artylerię… Pożaliłam się na gurpie mi podobnych, niepokornych, matek dzieci z autyzmem (organizacja ogólnopolska). Dziewczyny postanowiły kopiować i wklejać ze swoich profili… No ja nie wiem, ile tego było, zle z 50 co najmniej… I co? Znikają. Dziewczyny obserwują na bieżąco i wklejają z innych profili (mężów, dzieci), póki mogą. I co? Znów wszystko znika… Dziewczyny w końcu poszły spać. Nie dziwię się im. Opieka nad niepełnosprawnymi dzieciakami jest mega-wyczerpująca. Założyłam kolejny profil na FB. Na razie mój komentarz jeszcze jest (znaczy – poszedł spać). Z rana pewnie zniknie…
    Ja takie zapytanie mam, jako "madka horej curki" – czy to jest OK? Czy można się wozić na plecach niepełnosprawnych, jednocześnie ignorując ich prawa? To tylko ja mam z tym problem (czytaj – jestem nietenteges), czy tak wszyscy myślą? Bo ja i kilkadziesiąt moich koleżanek "madek horyh curek" mamy co do tego pewne wątpliwości (oraz niezłego wk…).
    Jakby co, to oczywiście dysponuję screenami znikających komentarzy…

    PS. Nie, żebym życzyła źle Panu Wice oraz nie-Wice, oraz Związkowi Miast Polskich, tudzież ogólnie polskiemu systemowi władzy samorządowej… Nic z tych rzeczy.

Pozostaw odpowiedź marianandrzejczak Anuluj pisanie odpowiedzi

Your email address will not be published.


*