Gęsta siatka nieformalnych powiązań – rozmowa z posłem Andrzejem Gałażewskim

Czy Platforma Obywatelska rzeczywiście szuka haków na swoich przeciwników politycznych, w tym m.in. na prezydenta Gliwic? Taką tezę sformułował Marek Morawiak w swoim periodyku „Tydzień w Gliwicach” (nr 63 z 3 lutego 2014).

Marek Morawiak jest – jeśli się nie mylę – właścicielem propagandowej tuby prasowej gliwickiego magistratu. Jego opinie i stwierdzenia nie są więc efektem jego osobistych (indywidualnych) przemyśleń, lecz sposobem na przypodobanie się prezydentowi. PO nie musi specjalnie szukać tzw. „haków” na prezydenta miasta, bo dość skutecznie robi to niezależny dziennikarz – Dariusz Jezierski. Od wielu miesięcy poszukuje on dowodów na to, że w działalności spółek z większościowym udziałem miasta nie brakowało i nadal nie brakuje różnych nieprawidłowości.

Kto właściwie wystąpił z wnioskiem o przeprowadzenie trwającej teraz kontroli NIK w Gliwicach?

Ja wystąpiłem z wnioskiem w tej sprawie do kierownictwa Najwyższej Izby Kontroli w Warszawie. Było to jeszcze w połowie zeszłego roku. Mój wniosek przekazano potem do katowickiej delegatury NIK. Zdecydowałem się na taki krok po otrzymaniu od Dariusza Jezierskiego obszernej korespondencji, w której przedstawił mi efekty swojego śledztwa dziennikarskiego, dotyczącego poważnych nieprawidłowości w gliwickich spółkach komunalnych. Nie mogłem i nie chciałem zignorować listu nadesłanego przez poirytowanego obywatela.

To musiał być naprawdę szczególny list…

To prawda. W takich sytuacjach poseł ma trzy możliwości – odpisać zainteresowanemu obywatelowi, że nie podejmie żadnych działań interwencyjnych, przekazać sprawę do NIK lub od razu skierować stosowny wniosek do prokuratury. Wybrałem drugi z tych wariantów.

Dlaczego?

Uznałem, że państwowa instytucja kontrolna powinna uważnie przyjrzeć się działalności spółek komunalnych w Gliwicach. Jeśli zignorowałbym krytyczny list obywatela, to potem – w razie oficjalnego potwierdzenia ujawnionych przypadków naruszania prawa – mógłbym zostać obwiniony o bezczynność w tej sprawie. Dziwię się, że Marek Morawiak tego nie rozumie. Mam duże wątpliwości, czy może on w ogóle być nazywany „dziennikarzem”. Sprawia wrażenie nachalnego agitatora-propagandysty.

W swojej gazetce Morawiak zestawił Gliwice z kilkoma innymi miejscowościami regionu (Jastrzębie Zdrój, Strumień, Zabrze, Żory). Napisał, że w każdym z tych miast Platforma Obywatelska próbuje teraz odgrywać się na swoich przeciwnikach politycznych, bo w swoim czasie nie zdołała z nimi wygrać w uczciwej rywalizacji wyborczej.

Powinien najpierw sprawdzić, na czyj wniosek przystąpiono do kontroli w każdym z wymienionych przez niego miast. Dopiero po uzyskaniu takich informacji mógłby rzetelnie oceniać całą sytuację. Trzeba jednak obiektywnie stwierdzić, że samorządy są – generalnie rzecz biorąc – takimi strukturami władzy, w których łatwo rozwijają się rozmaite patologie. Dotyczy to szczególnie tych samorządów, gdzie władza nie zmienia się od wielu lat. Tworzą się wówczas nieformalne układy. Nie ma to nic wspólnego z autentyczną samorządnością. Gęste siatki lokalnych powiązań oplatają całe gminy i osłabiają autentyczną samorządność.…

Czy ma pan m.in. na myśli Gliwice?

Nie tylko. W ostatnim czasie ujawnił się np. problem odśnieżania gminnych i powiatowych dróg na Lubelszczyźnie. Mieszkańcy zasypanych śniegiem miejscowości nie próbowali nawet dzwonić w tej sprawie do odpowiedniego wójta czy starosty. Dzwonili natomiast do dziennikarzy. W wyniku dziennikarskich interwencji zaalarmowano premiera. Wtedy dopiero ruszyło odśnieżanie. To wymowny przykład patologii. Na Lubelszczyźnie przestała działać lokalna samorządność. Trudno się więc dziwić, że w niektórych przypadkach wkracza do akcji Najwyższa Izba Kontroli.

Załóżmy, że gliwicka kontrola NIK doprowadzi do oficjalnego wytknięcia poważnych nieprawidłowości w działalności miejscowych spółek komunalnych. Jakie mogą być konsekwencje takiego faktu?

Istnieją dwie możliwości. Jeśli okaże się, że doszło do istotnego naruszenia prawa, to obowiązkiem kontrolerów NIK będzie przekazanie sprawy do prokuratury. Jeżeli zaś ewentualne naruszenie prawa będzie niewielkie (bez dotkliwych np. strat finansowych dla miasta), to w raporcie pokontrolnym znajdzie się zapis, który zobowiąże winnych do usunięcia wskazanych nieprawidłowości w ściśle określonym terminie.

Co musi się zdarzyć, by usunięto wreszcie ze stanowisk niektórych pazernych do granic możliwości prezesów gliwickich spółek?

Wyjaśnijmy sobie istotę sprawy. Ustawowym celem NIK jest usprawnienie działalności kontrolowanych przez nią instytucji. Wiem, ze NIK zakłada w każdym przypadku dobrą wolę szefa firmy bądź jednostki, która znalazła się pod lupą kontrolerów. To właśnie szef kontrolowanej instytucji powinien usunąć dostrzeżone w niej nieprawidłowości. Dokonywanie zmian personalnych nie jest zadaniem NIK. Należy to do kompetencji innych organów. Można hipotetycznie wyobrazić sobie taką sytuację, że NIK powiadomi prokuraturę, a ta skieruje do sądu akt oskarżenia przeciwko konkretnemu prezesowi spółki. Dopiero wyrok sądowy może być podstawą prawną do pozbawienia go tej funkcji.

Dokuczliwym zjawiskiem w naszym mieście są niedostatki wiedzy fachowej wielu członków rad nadzorczych spółek z większościowym udziałem miasta. W tych gremiach zasiada spora grupa nieuków i technicznych dyletantów…

Gdyby władze miejskie oczekiwały od rad nadzorczych sprawowania rzetelnego nadzoru nad działalnością spółek, to dobierałyby do tych gremiów prawdziwych fachowców. W większości przypadków ekipa prezydencka oczekuje jednak bezszmerowego wykonywania swoich poleceń. Do tego celu nie potrzeba żadnych fachowców, lecz spolegliwych i lojalnych do bólu pseudo-nadzorców. Profesjonaliści mogliby przecież kontestować zasadność niektórych poleceń. Obecne rady nadzorcze spółek są tak naprawdę wygodnym pasem transmisyjnym dla ekipy prezydenckiej. Im bardziej nadzorcy są bezrefleksyjni, tym lepiej.

Na początku lat dziewięćdziesiątych był pan prezydentem Gliwic. Czy w tamtym okresie istniały spółki komunalne z większościowym udziałem miasta?

Mieliśmy wtedy taką ideę fixe, by liczba spółek komunalnych w mieście była ograniczona do niezbędnego minimum. Teraz jest zupełnie inaczej. Liczba istniejących w Gliwicach spółek przekracza granice zdrowego rozsądku. Ich prezesi robią kokosowe interesy, nie wkładając w to własnego kapitału i nie ryzykując własnych pieniędzy. Realny sens gospodarczego istnienia mają prawdopodobnie tylko dwie lub trzy spółki w mieście (dostarczanie mieszkańcom wody, odprowadzanie ścieków, ogrzewanie budynków mieszkalnych), a i to wymagałoby przemyślenia.

Czy pozostałe spółki są niepotrzebne?

Kompletnym nonsensem jest – dla przykładu – funkcjonowanie spółki miejskiej, która zajmuje się remontami dróg. Powinna ona być w stu procentach sprywatyzowana. Miasto winno wytyczać plany remontów dróg i organizować przetargi w celu wyłaniania wykonawców tych robót. Wówczas wszystkie lokalne firmy parające się remontami dróg miałyby równe szanse na rynku. A w obecnej sytuacji jest tak, że uprzywilejowane Przedsiębiorstwo Remontów Ulic i Mostów narusza w oczywisty sposób konkurencję. Działalność PRUiM stanowi jaskrawy przykład pogwałcenia zasad gospodarki wolnorynkowej.

rozmawiał: Zbigniew Lubowski

Materiał opublikowany za zgodą redakcji "Życia Gliwic"

63 Comments on "Gęsta siatka nieformalnych powiązań – rozmowa z posłem Andrzejem Gałażewskim"

  1. Paweł Michalski | 28 lutego 2014 at 2:57 pm | Odpowiedz

    Pan Poseł bardzo kokieteryjnie odpowiada na pytania dziennikarza. W obliczu ewidentnego złamania prawa jego "wariant pośredni" – z zawiadomieniem NIK-u, jest dla mnie co najmniej dziwny. Ciekawe dlaczego wybrał właśnie to "rozwiązanie"? – tak rozwlekłe w czasie i niejednoznaczne. Niestety nie zdobył sobie tym mojej sympatii. 

  2. Morawiak jeszcze parę lat temu pikietował przed magistratem protestując przeciw urzędniczej korupcji. Dziś jej broni, nie przejmując się, że z twarzy zrobił sobie przyblokowy trawnik pełen psich ekskrementów. Swoją drogą ciekawi mnie, skąd u młodego ubogiego pracownika ochrony jednej z odzieżowych sieciówek, majątek, pozwalający na zorganizowanie wydawnictwa prasowego? Koperta od wdzięcznego satrapy, premia od hojnego pracodawcy, czy spadek "po babci z Przemyśla"?

  3. Na Pana Morawiaka nie będę marnował baterii – nie wart jest jej pracy. Natomiast z żalem muszę stwierdzić, że Pan ex poseł troszkę za późno wyraził swą opinię w temacie siatka gliwicka. Miał dużo czasu aby siatkę rozerwać i pozwolić na wysypanie jej zawartości.

  4. NIK powinien skontrolować, czy w budżecie Gliwic przewidziano środki na finansowanie tuby tego całego Morawiaka. Nie znam faceta, ale przeczytałem ostatnio rewelacje Patryka Płuciennika na ten temat i teraz to widzę jako kolejny przewał Frankiewicza.

  5. Co zatem teraz stoi na przeszkodzie, żeby poseł Gałażewski złożył zawiadomienie do Prokuratury w sprawie złamania przez Małysza ustawy antykorupcyjnej i kominowej? i równocześnie w sprawie złamania w/w ustaw przez Wieczorka i ustawy antykorupcyjnej przez Frankiewicza? I dlaczego nie zawiadomił Premiera w sprawie opieszałości działań Wojewody Łukaszczyka choćby w sprawie zakwestionowania niezgodnej z prawem uchwały Rady Miejskiej z lutego 2007 r. Zrobil minimum z tego, co mógł zrobić więc nie jest dla mnie bohaterem. Powinien o wiele więcej!  

  6. Uczciwie mówiąć to poseł Gałażewski zrobił zdecydowanie więcej w sparwie urzędowego zbadania gliwickiego bezprawia niż wszyscy ci, co go teraz próbują tu opluwać. Ale nie chcę was oceniać, bo i po co? Poza tym Gałażewski zrobił tyle ile naprawdę mógł, bo Frankiewicz jest ciągle graczem, chronionym przez rozmaite układy wewnątrz władzy nie tylko w Gliwicach i na Śląsku. Przekierowanie sprawy do NIK było najlepszym wyjściem, gdy inni posłowie i radni, także z PiS zwinęli się w kulkę pod stołkiem i udają, że niczego nie widzą i w ogóle to ich wcale nie ma.

    • Paweł Michalski | 28 lutego 2014 at 8:47 pm | Odpowiedz

      Nie zauważyłem żadnego "opluwania". Kolega sie zagalopował w sposób nielogiczny. Poproszę o jakieś konkrety na poparcie śmiałej tezy, że "Gałażewski zrobił zdecydowanie więcej w sparwie urzędowego zbadania gliwickiego bezprawia niż wszyscy ci, co go teraz próbują tu opluwać". I proszę o wskazanie rzekomego "opluwania". Dla kogo przekazanie do NIK było najlepszym wyjściem i dlaczego? Na razie to Jagiełoł się popluł jako jedyny. 

      • Bardzo słuszna uwaga, gdyż używanie takich słów (nt. opluwania) jest całkowicie nieuprawnione. Co więcej, jest kilka cennych przemyśleń komentujących, że gloryfikowana postawa funkcjonariusza publicznego w istocie jest pozorna i zachowawcza. Pozostaje bezporne, iż jest on jedyną osobą, która wykazała jakąkolwiek reakcję, w przeciwieństwie do tych osób, które uzurpują sobie monopol na używanie takich słów jak:patriotyzm, prawo, sprawiedliwość, ale "nie hasła lecz czyny się liczą", jak mawiał kiedyś klasyk Jarosław Polskę zbaw. Trzeba też poglatulować POsłowi umiejetności budowania pozornej narracji i zdań, które mają u Czytelnika wywołać określone emocje i nastawienie względem jego intencji. Niestety, polityka to jest reżyseria i udawane role, które mają odwrócić uwagę odbiorców informacji od prawdziwych zamierzeń wypowiadającego dane słowa. Jeśli osoby pełniące zaszytne funkcje państwowe z nadania partii rządzącej celowo odwlekały w czasie rozliczenie nieprawidłowości (wiedząc, że kontrola NIK będzie podjęta dopiero za pół roku), społeczeństwo może zareagować odwrotnie, upatrując w tym koniunkturalizmu. Trzeba podkreślić, że władze UM w grudniu 2013 roku podjęły stosowne działania naprawcze wydając stosowne zarządzenie o zasadach sprawowania nadzoru właścicielskiego (co powinno się odczytywać jako potwierdzenie wcześniejszych ewidentnych błędów), więc można się dziwić, że poseł o tym nie wie. Zupełnie czymś innym jest jednak kwestia pociągnięcia do odpowiedzialności osób, które doprowadziły do tych nieprawidłowości. Nie można pozostawić bez komentarza wątku: Dopiero wyrok sądowy może być podstawą prawną do pozbawienia go tej funkcji. Gdyby taką tezę wygłaszał laik, można by to uznać za niefrasobliwość, ale w tym przypadku wypowiada się osoba z doświadczeniem na wielu stanowiskach, pełniąca zaszczytną funkcję parlamentarzysty. Otóż, podstawą prawną do odwołania z funkcji członka zarządu spółki prawa handlowego w żadanym razie nie jest wyrok sądu, lecz stosowna uchwała (decyzja) organu jakim jest rada nadzorcza, która ma obowiązek dokonywania oceny poczynać (działań) zarządu z uwzględnieniem trzech zasadniczych kryteriów: legalności, gospodarności i rzetelności podejmowanych działań, szanowny Panie pośle.

        • Ale kto może zatem odwołać Małysza? Też Rada Nadzorcza,którą bezprawnie powołał sam Małysz, Prezes Zarządu? Jak napisał redaktor Jezierski…" Nawet jednak, gdyby pierwszy zarząd został powołany przez Zgromadzenie Wspólników (§15 pkt. 3 Statutu spółki) – a nie został, patrz pkt. 6 – byłoby to niezgodne z ustawą o gospodarce komunalnej! Jedyną dopuszczalną prawem procedurą jest bowiem powołanie przez Zgromadzenie Wspólników rady nadzorczej, która dopiero wtedy powołuje pierwszy zarząd. Po raz kolejny powstają pytania: w jaki sposób Sąd KRS przyjął naruszający prawo Statut spółki? oraz jak mógł przeoczyć fakt, że nie ma żadnego dokumentu powołującego zarząd spółki? Raz jeszcze w tym kontekście należy podkreślić, że z dokumentacji KRS wynika, że… to właśnie zarząd spółki zwołał pierwsze Zgromadzenie Wspólników. Absurd."…  I kto może coś zrobić z takim PASZTETEM ? Tutaj powinno wkroczyć CBA ! 

      • A jednak ktoś się poczuwa uchodzić za 'opluwacza', bo na zasadzie uderzenia w stół i odzywania się nożyc.. hehehe…

        To że Gałażewski zrobił najwięcej, nawet więcej od redaktora Jezierskiego, bo był najskuteczniejszy i to on spowodował kontrole NIK w gliwickim magistracie z przyległościami, nie da się zakwestionować. Wszelkie inne akcje i działania solisty redaktora, a włożył w to wiele potu i ofiarności, to dla wszystkich są jak podskoki wszy na grzebieniu. Nikt ciągle jeszcze nie chce jej zdusić, bo to i niehigieniczne i też jakby niehumanitarne trochę było. A opluwacze tylko intrygują pokątnie i podżegnują przyzwoitych ludzi, sami tuląc wyleniałe ogony i czekając na godota.

        • „Wszelkie inne akcje i działania solisty redaktora, a włożył w to wiele potu i ofiarności, to dla wszystkich są jak podskoki wszy na grzebieniu. Nikt ciągle jeszcze nie chce jej zdusić, bo to i niehigieniczne i też jakby niehumanitarne trochę było.”

          Cóż, zacytowałem. Komentować nie będę. Żal tylko wyrażę – komentujący sprawiał wrażenie inteligentnego polemisty. Cóż, nasi „wielcy” paręnaście lat temu też stwarzali inne wrażenie. A dla komentującego oczywista rada – może „nawiedzi” mniej zawszony portal? Informuję również, że podobne „merytoryczne” wpisy nie będą przeze mnie akceptowane. Pod adresem kogokolwiek

          • Niech się Szanowny Pan Dariusz Jezierski nie oburza, bo z wielką goryczą to napisałem, doceniając jego zaangażowanie na rzecz wspólnego dobra. Jeślim, jak teraz widzę, przesadził w ekspresyjności i sprawił niezamierzoną przykrość, to bardzo bardzo przepraszam i obiecuję w podobnych razach większy umiar. Chciałem po prostu tak zilustrować co znaczy zwykły przyzwoity obywatel dla prominentnych dygnitarzy, jeśli z nim chce zadzierać.

            • Szanowny komentatorze, ta informacja w zupełności wystarcza. Nieraz rzeczywiście pojawia się w naszych wypowiedziach zupełnie niezamierzony kontekst.

              • Oj tak, pojawia się pojawia 🙂

                Ale uparcie twierdzę, że poseł Gałażewski wykonał dobrą robotę przekazując do zbadania przez NIK otrzymane informacje. A przecież nie tylko on je dostał i tak jak tamnci mógł to bez obawy, że włos mu z głowy spadnie (aluzja niezamierzona), wrzucić nawet nie czytają do śmietnika.

                Pozdrawiam sobotnio 🙂

                 

          • My nie jesteśmy pieniaczami, tylko dochodzimy swoich praw, a prawda jest po naszej stronie – zapewnia Marek Jarzębowski, rzecznik prasowy prezydenta Gliwic.

            http://www.24gliwice.pl/wiadomosci/?p=58796

            Czytając zaprezentowaną argumentację można zatem uznać, że skoro wcześniej UM nie wystąpił do sądu z pozwem w odniesieniu do działań red. D. Jezierskiego, który opisuje działania władz wykazując konkretne nieprawidłowości i łamanie prawa, to albo nie było podstaw dochodzenia praw w zakresie ochrony dóbr osobistych wysokich rangą urzędników samorządowych, bądź prawda nie była po stronie UM.

        • Paweł Michalski | 1 marca 2014 at 1:26 pm | Odpowiedz

          Mnie urzekł rechot – "hehehe". Powyższa wypowiedź zdradza głębszy problem piszacego i kompletny brak krytycyzmu do opisywanej sytuacji. Takie wpisy niestety powodują skutek odwrotny do zamierzonego. Cóż, kolejny pean na cześć Pana Gałażewskiego nie wyszedł, pełna klapa. Prosiłem o konkrety a dostałem mini-wykład entomologa amatora o iskaniu. Lubię ostrą polemikę, ale jagiełoł do niej nie dorasta i zwyczajnie nie stać Go na nią. Niech robi doktorat z przaśnego chamstwa. 

          • państwo prawa | 1 marca 2014 at 5:51 pm | Odpowiedz

            W pełni zgadzam się z Panem Pawłem, że prawdziwym celem tego wywiadu jest wyłącznie medialna autokreacja Pana posła, który chce stać na straży praworządności, co w efekcie ma być kojarzone z postawą formacji, którą reprezentuje. Trzeba zadać sobie jedno podstawowe pytanie: czy Pan poseł jako kompetentna osoba zajmująca w przeszłości wiele eksponowanych stanowisk (m.in. prezydenta miasta Gliwice, członka zarządu spółki prawa handlowego, wicewojewody) nie zauważył (nie rozumiał), że jego partyjny kolega prof. Jan Kaźmierczak były przewodniczący RM (obecnie poseł PO) był inicjatorem (wnioskodawcą) uchwały RM z 2007 roku w sprawie zgłoszenia prezydenta miasta jako reprezentanta do rady nadzorczej KSSE S.A.?

            http://info-poster.eu/jan-kazmierczak-uzasadnil-radni-uchwalili/

            O czym może świadczyć fakt, że nikt wcześniej nie zauważał, że podjęcie takiej uchwały jest nieuprawnionym wkroczeniem w wyłączne kompetencje organu wykonawczego gminy? Próbuje się robić durni ze społeczeńśtwa, jeśli nikt przez ponad 7 lat tego faktu nie rozumiał, nie dostrzegał, nie kwestionował. Jeśli Pan poseł wspomina w swoim wywiadzie postać red. D. Jezierskiego i jego dokonania, można wnioskować, że zna (czyta) materiały publikowane na łamach Info-postera, i chętnie zgodzi się udzielić wywiadu znajomenu dziennikarzowi obywatelskiemu. Dlaczego ten dociekliwy dziennikarz przeprowadzający wywiad nie zadał takiego merytorycznego pytania. Panie pośle, mając na względzie pełnione przez Pana funkcje i doświadczenie z tym związane oraz posiadaną wiedzę, proszę wyjaśnić Czytelnikom fundamentalną kwestię: czy rada miejska zgodnie z obowiązującymi przepisami ustaw, miała prawo wkraczać w wyłączne kompetencje organu wykonawczego gminy, gdyż w tej sprawie jednoznaczne stanowisko wyrażał zarówno sąd, a także wielokrotnie te kwestie były podnoszone w rostrzygnięciach nadzorczych wojewodów (materiały publicznie dostępne na stronie I-P)? Czy jest ono zbyt trudne, a może niewygodne? Niewygodne (aczkolwiek bardzo zasadne) pytanie mogłoby mieć następujące brzmienie: dlaczego Pana partyjni koledzy z rady miejskiej (również funkcjonariusze publiczni) nie podjeli żadnych działań, będąc skutecznie poinformowani o występujących nieprawidłowościach? a może nie potrafią (nie chcą) zrozumieć pewnych rzeczy?

            To pytanie winno być zdane w tym miejscu: A.Gałażewski: w razie oficjalnego potwierdzenia ujawnionych przypadków naruszania prawamógłbym zostać obwiniony o bezczynność w tej sprawie. Dziwię się, że Marek Morawiak tego nie rozumie. Mam duże wątpliwości, czy może on w ogóle być nazywany „dziennikarzem”. Sprawia wrażenie nachalnego agitatora-propagandysty. Oficjalne przypadki naruszenia prawa zostały potwierdzone zarówno przez Sąd rejestrowy i prokuraturę:

            http://info-poster.eu/sad-potwierdzil-henryk-malysz-popelnil-przestepstwo/

            http://info-poster.eu/kompromitacja-gliwickiej-prokuratury-czy-tylko-niekompetencja/

            Również Info-poster nie wystosował takiego pytania np. do posła A. Gałażewskiego, J. Kaźmierczaka, P. Pyzika lub innego posła B. Budki, (doświadczonego samorządowca, członka rady nadzorczej spółki komunalnej), który publicznie podważał intepretację prawną wskazującą na obowiązywanie ustawy kominowej i jej stosowanie. Pytam się czy dzisiaj publicznie przeprosił, za wprowadzanie opinii publicznej w błąd? Wyprzedzając możliwy komentarz Info-postera, który niestety czasami emocjonalnie reaguje na jakiekolwiek próby zwrócenia uwagi, chce powiedzieć, że to nie jest z mojej strony krytyka lecz sugestia, aby nie tylko posiłkować się przedrukiem (powielaniem) treści z innych źródeł, ale także podjąć próbę przeprowadzenia własnych autorskich wywiadów ze znanymi osobami.

            http://info-poster.eu/posel-borys-budka-nie-jest-jednoznaczny/

            Co stoi na przeszkodzie skierować takie oficjalne zapytanie do parlamentarzystów? Czy lokalna społeczność nie ma prawa zapytać swoich przedstawicieli, którzy przyczyniają się do działań ustawowodawcy z takimi pytaniami? O tym nie pomyślał Info-poster, aby zrobić taką akcję, a następnie upublicznić otrzymane odpowiedzi wraz z nawiskami autorów lub poinformować o ich braku. Niestety w jednym trzeba się zgodzić z komentującym, że opinie Pana D. Jezierskiego to głos solisty bez zaplecza, bez wsparcia żadnego lokalnego środowiska, zorganizowanej grupy osób, co znacząco osłabia wydźwięk zgłaszanych argumentów. Dziwi też, iż sugerowane próby wyjścia poza ten schemat pozostały bez odzewu.

            Jak dziś jak ma się zachować wojewoda śląski, CBA, i inne ograny kontrole, czy przyznając się do niezauważenia tego błędu mają potwierdzić tolatną degrengoladę polskiego państwa, w którym jeden solista (dziennikarz obywatelski) wykonuje pracę za organa państwowe! Sprawa jest totalnie zabagniona, bo nikt nie wyda opinii, że to rada miejska była organem uprawnionym do zgłoszenia reprezentanta, wojewoda nie zaskarżył uchwały RM, a zamiast tego sam prezydent w zarządzeniu 5.12.2013r. uznał ten błąd (potwierdzając, że uprzednie działania były nieprawidłowe), wskazując, że to organ wykonawczy gminy jest uprawniony do dokonywania czynności prawnych w zakresie wyznaczania (zgłaszania) reprezentantów gminy do organów spółek. Cały czas pozostaje pytanie o odpowiedzialność osób, które do tego doprowadziły. Inne pytanie, co było celem podejmowanych uprzednio działań? to proste – przez 7 lat konto zgłoszonego beneficjenta dodatkowo zasilała kwota blisko 40 tys. zł rocznie. Nikomu to nie przeszkadzało i nadal nie przeszkadza, bo z prawnego punktu widzenia, postawą do wypłacania pieniędzy jest pełnienie funkcji w organie spółki, co znajduje potwierdzenie we wpisie dokonanym przez Sąd rejestrowy.

            • Tu jeden tylko komentarz-informacja: umówiłem się na wywad z posłem Kaźmierczakiem. Otrzymałem pół godziny. Zadałem pytania na interesujące tematy. Nie otrzymałem żadnej odpowiedzi, która nie byłaby unikiem. Zdecydowałem nie publikować tego „materiału”.

              Jeśli chodzi o emocjonalne reakcje. Staram się je ograniczyć do minimum. Myślę, że Ci którzy mnie znają dobrze to wiedzą:) Inna sprawa, że od blisko dwóch lat funkcjonuję w poczuciu ciągłej odpowiedzialności za słowa. To duża presja. Sądzę, że Czytelnicy potrafią to zrozumieć. Powyższy komentarz natomiast jest jak to się mówi „z najwyższej półki”, choć wielu zapewne się pod nim nie podpisze. Oby więcej tak merytorycznych polemik. Dziękuję

              • Paweł Michalski | 1 marca 2014 at 6:23 pm | Odpowiedz

                Potrzeba 15 członków założycieli, statutu i wpisu do KRS. Możemy założyć stowarzyszenie i poprosić Pana Darka o objęcie funkcji Prezesa. Może to ośmieli Pana Redaktora do współpracy z oddanymi sprawie naszego lepszego Miasta. Razem łatwiej coś wygrać dla lepszego jutra.

              • W tej sprawie głos powinni także zabrać przedstawiciele środowiska prawniczego tj. Okręgowej Izby Radców Prawnych w Katowicach, gdyż to właśnie mec Marek Owczarski legitymizował zgodność z prawem uchwały RM z 2007 roku, następnie zasiadał w tej samej radzie nadzorczej PIAST S.A. wraz z wiceprezydentem P. Wieczorkiem i potem wydawał opinię prawną w tej sprawie, a potem zmienił zdanie i podpisał się na zarządzeniu z 5.12.2013r. To jest m.in. jedna z najlepszych odpowiedzi na pytanie komentującego "państwo prawa" o odpowiedzialność osób, które do tego doprowadziły

                http://info-poster.eu/opinia-prawna-marka-owczarskiego-bledna/

                http://info-poster.eu/opinia-prawna-marka-owczarskiego-bledna-czesc-2/

                http://marekowczarski.pl/mo.html

              • Prostolinijność nie jest wskazana w polityce, co najwyżej w potylice :/

                To może warto nieco objaśnić. Poseł Galkażewski jest polityklem wytrawnym i także od lat jest krytykiem Frankiewicza i tym samym jego od dawna jawnym wrogiem, dlatego chyba on, a nie np. inny poseł PO, firmuje przekazanie dokumentacji zgromadzonej przez Dariusza Jezierskiego do NIK. I to jest najwłaściwsze miejsce, bo przekazanie tego do instytucji stojących u nas na straży bezprawia mijało się z celem. Jednak z pewnością nie tylko takie jawne i otwarte działania są prowadzone, i jestem przekonany, że bez pewnych ukrytych sprężyn nie doszłoby do rozmowy redaktor IP – Wojewoda. Coś w ukryciu zadziałało, żeby takie zajście miało miejsce. trzeba być świadomym tego czym jest polityka. Każdy, także Frankiewicz woli sobie radzić z jawnymi wrogami niż z tajemniczymi, a już szczególnie gdy otwarcie mu np. schlebiają, a po cichu robią swoje. To jest brutalna prawda, niestety, że dziś polityka nie może być prostolinijna, bo po prostu nie jest skuteczna.

                • Tu muszę zdecydowanie zaprotestować i pozwolić sobie nie uwierzyć w tak zwane „ukryte sprężyny”. Jedynym „sprężynowcem” jak dla mnie była obawa p. wojewody, żebym na ewentualne pytania ewentualnych mediów nie walił prosto z mostu o żonie, która swoją obecnością zaszczyca jedną z gliwickich spółek. Kiedy okazało się, że do spotkania jednak doszło, zaczęły do mnie docierać sugestie o tajemniczych „pomocnikach”. Ciekawe, że aż o dwóch. A jeśli chodzi o to, co nazywamy polityką, tu też nie ma mojej pełnej zgody. Politykę można prowadzić z podniesionym czołem i fair. A że niektórzy dają sobie zwykłe polityczne krętactwa i zakulisowe intrygi narzucić jako wzorcowy przykład „uprawiania polityki”, to już zupełnie inna sprawa. Odpowiem kolokwialnie – ja w to nie wchodzę. I myślę, że swoimi działaniami dość dobitnie to udowadniam. Lubie żeby przeciwnik spodziewał się ciosu i to w dokładnie wskazane miejsce. Dlaczego? wtedy jest jeszcze bardziej dotkliwy, bo dla wszystkich staje się jasne, że garda nie trzyma 😉 I jeszcze dygresja o „nieprostolinijnej” polityce wojewody. Była prosta jak drut – nie zrobić nic do dymisji. Bo jeśli jagiełoło jest tak dobrze poinformowany to wie, że o tej „dymisji” mówiło się już dość długo. I tu dodam coś jeszcze – jeśli spojrzeć na moment w którym wysłałem do odchodzącego już wojewody ostatnie pisma, to stanie się jasne, że może nie była to polityka, ale pewien pragmatyzm. Otóż, przeadresowane przesłałem je już dzień później także do nowego wojewody. No i teraz ostatnia, gorzka dygresja. Sprężynowanie owych ukrytych sprężyn – jeśli nawet uwierzyć, że były – było zupełnie bezcelowe, skoro wojewoda nie zrobił dosłownie nic. I nie chciał zrobić, pozwalając jedynie by jego Wydział Nadzoru Prawnego po raz kolejny się skompromitował (swoją drogą, jak będzie wyglądał przed nowym wojewodą, dla którego informacje ode mnie będą pierwszymi na temat pracy WNP?). A przecież polityka ma przynosić efekty. A tu nie było żadnego. Bo zapewniam, że spotykanie z wojewodą nie było dla mnie wydarzeniem miesiąca. Konkluzja może być jedna: ocena polityki – otwartej, czy opartej na intrygach – zależy wyłącznie od jej efektywności. A zatem krótko: mityczne sprężyny się nie popisały. Niestety.

                  To wszystko rzecz jasna nie zmienia jednego – za to co zrobił poseł Gałażewski już mu podziękowałem publicznie. Był jedynym. A jednak pozostaje pytanie, dlaczego tak późno? Tylko proszę mi nie mówić czasem o „timingu”, bo ten nie jest mocną stroną formacji reprezentowanej przez posła Gałażewskiego, przynajmniej w jej gliwickim wydaniu.

                • Walenie do mediów o wojewodzinie "radzącej" za pewnie niezłą kasę gliwckiej spółce i tak się dawno odbyło. No i z jakim efektem? 🙂 Media jakoś specjalnie się nie przejęły tym doniesieniem. Jak zresztą wieloma innymi. Warto czasem zdystansować się do swoich działań i dokonań. Spojrzeć na całość z odpowiedniej odległości, żeby zobaczyć je w stosownych proporcjach. Nie trzeba w tym celu odlatywać w kosmos, bo wtedy wszystko się zaciera. Wtedy można zobaczyć, że w Gliwicach są tylko dwie formacje zdolne do rywalizacji – grupa Frankiewicza i PO Gałażewskiego. Opozycja tzw. niezależna jest słabiutka i zawsze była dzielona przez tego samego lokalnego oligarchę i teraz też próbuje robić wciągając jako ochotniczkę całkowicie zgraną politycznie kartę.

                  • Drobna, acz istotna korekta. Nie było ŻADNEGO  „walenia do mediów”. Była publikacja w Info-Posterze na temat skrzętnie i skutecznie  (a przede wszystkim długo) skrywanego faktu. Specyfiką „medialnych Gliwic” są jasno określone tematy tabu. Przy okazji – jednym z tabu jest używanie nazwy Info-poster. Na jego złamanie pozwoliło sobie, jeśli dobrze pamiętam, tylko jedno gliwickie medium.

                    A na temat zdolności tego, co Pan nazwał „grupą Gałażewskiego” nie będę się raczej wypowiadał. Fakty mówią same za siebie. Ta „grupa” miała kiedyś nawet  większość w RM (w czasowym układzie z „prawymi i sprawiedliwymi” zwłaszcza). Ta „grupa” ma przewodniczącego RM (i miała  też vice). Kontrolowała komisje (w tym Rewizyjną). I co? Po ich czynach ich poznacie… Poznaliśmy. Ta grupa jest właśnie niezdolna do rywalizacji. Mam tu na myśli rzeczywistą rywalizację, merytoryczną i skuteczną. Poza tym jaka GRUPA? Tylko niewtajemniczeni nie widzą konfliktów rozdzierających tę tak naprawdę koniunkturalną układankę. Gesty bez znaczenia, wypowiedzi bez efektów – to wszystko. Gorzkie słowa? No cóż, prawdziwe.

                    A co do słabej opozycji „niezależnej”. Trudno się nie zgodzić. Trudno to zmienić, ale nie jest to wciąż niemożliwe.

                • Jak taki geniusz z Pana Posła, to chyba nie potrzeba Mu wiernych, którzy muszą to udowadniać? Kolejny mini- wykład, tym razem z geometrii politycznej jest szkodliwie słaby (bez obrazy – głupi ). "Ukryte sprężyny" – hehehe – to już spiskowa teoria świata. A idąc tym tropem to ja poproszę o numery na najbliższe losowanie lotto. Broniąc w ten sposób Pana Gałażewskiego raczej Mu się szkodzi. Nie trzeba mi wyjaśnień ze szklanej kuli na potwierdzenie tezy, że rzeczony Poseł jest zainteresowany tylko własną "karierą". 

                • No może nie było to walenie jakieś zabójcze, z byka i oburącz, ale skąd pewność, że ponowione byłoby już wielkim medialnym hitem? Nic o tym nie przekonuje.

                  Nie twierdzę, że grupa polityków z otoczenia posła Gałażewskiego jest zdyscyplinowanym, zgranym zespołem nieprzekupnych i ofiarnych żołnierzy. Ale czy można z nią równać gliwicki PiS, albo SLD. Tylko partia Frankiewicza, która wchodzi w sojusze z wszelkimi wrogami Gałażewskiego jest realnym rywalem, którego Frankiewicz też nie widzi w swoich publicznych wystąpieniach, tak jak niczego poza sobą. To świetna taktyka, żeby nie dopuścić do opinii publicznej takiej wiedzy. Nauczył się tego na własnych błędach m.in. w czasie kampanii referendalnej tramwajowej z 2009. Wtedy gwałtownie i osobiście zwalczał oszołomów, co dało ten efekt, że frekwencja była najliczniejsze w historii miasta. Następne referendum przemilczał, przemilcza dziś akcje redaktora I-P. W Gliwicach mało kto wie, poza zainteresowanymi, że są przeciw Frankiewiczowi i jego ludziom poważne oskarżenia, które bada już NIK.

                  • Zacznę od tego, że ustalenia w rzeczonej kwestii poszły już znacznie dalej i być może pora powoli do tematu wracać. Ważna w tym kontekście jest również informacja, że w obecności wojewody jeden z jego współpracowników próbował wywrzeć na mnie presję twierdząc, że to co napisałem to już w zasadzie pomówienia. W którym miejscu? Pan wojewoda zapewne przecenił też zainteresowanie mediów moim protestem, nie przypuszczając jak specyficzne są Gliwice.

                    A jesli chodzi o zarzuty i kontrolę NIK – nie zgadzam się. Wie całkiem sporo osób, bo bywam i słyszę. A prawie wszystki media w końcu podały informację na ten temat. Niektóre nawet obszerne jak portal 24gliwice.pl, Gazeta Miejska, czy Życie Gliwic. I to już więcej niż kiedykolwiek. I tak w tym wszystkim to czas zrobi swoje? A na czyją korzyść? To zależy najbardziej od samych „graczy”.

                • „Nie twierdzę, że grupa polityków z otoczenia posła Gałażewskiego jest zdyscyplinowanym, zgranym zespołem nieprzekupnych i ofiarnych żołnierzy. Ale czy można z nią równać gliwicki PiS, albo SLD.”

                  Można, bo to w gruncie rzeczy taka sama zbieranina miernot. Zasługą I-P jest m.innymi to, że na przykładzie indolencji rady miejskiej pokazuje mieszkańcom jaką mizerią są lokalne partie polityczne. Uświadamia, że głosowanie na kandydatów na radnych z list partyjnych jest po prostu marnowaniem głosów.

                  „To świetna taktyka, żeby nie dopuścić do opinii publicznej takiej wiedzy. Nauczył się tego na własnych błędach m.in. w czasie kampanii referendalnej tramwajowej z 2009. Wtedy gwałtownie i osobiście zwalczał oszołomów, co dało ten efekt, że frekwencja była najliczniejsza w historii miasta.”

                  To żadna taktyka. Milczy, bo zwyczajnie nie ma nic do powiedzenia. Najlepszym tego dowodem jest jego wywiad w NG, który pomimo wypieszczenia w pro magistrackiej gazecie, oraz autoryzacji nieomylnego okazał się jego całkowitą kompromitacją.

                  ps. Referendum w 2009 roku organizowali mieszkańcy, którzy byli przeciwni likwidowaniu linii tramwajowej, a nie oszołomi. Tramwaj był w naszym mieście ponad 100 lat.

                • Zgadzam się, że tramwajowe referendum 2009 organizowali głównie zwykli mieszkańcy, których Frankiewicz znieważał tym i nie tylko tym epitetem, co jest typowym PRowym trikiem. To był ruch oddolny, spontaniczny, choć też kleili się do niego ci sami cwaniacy z knującym na swój użytek lokalnym oligarchą na czele, który potem stał za kolejnym referendum a teraz znów montuje jakieś towarzycho, żeby naprawdę rozpierdzielić jakąkolwiek niezależną opozycję. Jakby miał w tym swój osobisty cel i interes.

                  Natomiast jest różnica między gliwicką PO (grupa Gałażewskiego, tj. bez tych od Kazimierczaka), a knującymi na szkodę gliwiczan z Frankiewiczem PiSem i SLD.

                  Nie porównujmy i nie oceniajmy jakiegoś Kowalskiego z PO z Malinowskim z PiS, ale właśnie polityków PO jako takich z tamtymi "politykami".

                  Łatwo też dostrzec, że w Gliwicach zarysował się spory dylemat wyborczy, bo lokalni politycy PO są przyzwoitsi od ogółu polityków z tej partii i przeciwnie, bo PiS w skali kraju zdobywa coraz lepsze notowania, a gliwicki jest gruntownie skompromitowany.

                • Dużo jest racji w tym, co pisze jagiełolo ma temat gliwickiej PO. Kilka ostatnich lat wyraźnie pokazuje, w którą stronę ta partia dryfuje. I rzeczywiście, na tle PO ogólnopolskiej jawić się może dość przyzwoicie… i mdle. Warto prześledzić te kilka minionych lat, które pokazują, że chociaż PO gliwickiej nie po drodze z Frankiewiczem, to też jednocześnie krzywdy mu nie zrobi – bo nie ma jak. Rok 2010 – schizma 5 radnych (Adamkiewicz, Dragon, Gornig, Potocka i Więckowska) – odchodzą od Frankiewicza i zakładają swój klub, ten nazywa ich szkodnikami i twierdzi, że będzie tępił. Już wtedy poseł Gałażewski grał swoją grę antyprezydencką, wmanewrowując naiwnego wówczas Wygodę, będącego pełnomocnikiem i twarzą referendystów 2009, w wybory prezydenckie z ramienia PO. Przypominam sobie, że PO jakoś niespecjalnie Wygodzie pomogła, a materiały wyborcze niektórych jej kandydatów na radnych dorównywały natężeniem jego kampanii. Myślę, że Gałażewskiemu bardziej zależało na utarciu nosa Frankiewiczowi, poprzez wystawienie własnego kandydata, niż na rzeczywistej wygranej PO. Wynik i tak nadspodziewanie dobry, bo tenże nikomu nieznany Wygoda dochodzi do II tury, podczas gdy w sąsiednich miastach tuzowie PO przegrywają już w pierwszej z urzędującymi prezydentami. Zawiązując wówczas nieformalny układ z PiS doprowadzają Wygodę do stanowiska Przewodniczącego Rady Miejskiej, a Gorniga do stanowiska jego zastępcy, nie dając nic radnym z KdGZF – jest więc chwila satysfakcji dla opozycji. Przez kolejne 2 lata mamy w Gliwicach ciekawe spektakle – sprawozdania z obrad Rady Miejskiej, trwające nierzadko do północy, pełne przepychanek i inwektyw, oraz przyzwoicie radzącego sobie w swojej roli świeżynka Wygodę i kompletnie zagubionych radnych PO. To niezłe pełnienie swojej funkcji przez Wygodę, pomimo całkowitego braku przygotowania, moim zdaniem nie uszło uwadze, negatywnej, a jakże, o czym za chwilę, kolegów z PO. Tymczasem mijają dwa lata, radni „koalicji” PO-PiS z lepszym lub gorszym, częściej gorszym, bo kompromitującym skutkiem próbują forsować swoje pomysły, aż do momentu, gdy na sesji pojawia się poseł Polaczek. Od tego momentu wszystko staje się jasne. „Dopilnowawszy” by budżet z Podium został przyjęty dzięki właściwemu głosowaniu radnych PiS, pan poseł szybko się żegna, niebawem głosami również radnych PiS odwołany ze swojej funkcji zostaje Gornig (z zaskoczenia). Nie trzeba być Nostradamusem, by przewidzieć, że lider gliwickiego Pis ma zamiar startować w wyborach parlamentarnych i całkowicie zmienił swoje zapatrywanie na politykę Frankiewicza. Teraz – już pozamiatane. Radni PO, choćby nawet chcieli, nie są w stanie nic zrobić, nie mając większości. Przestali już nawet być najliczniejszym klubem w radzie, po odejściu najpierw Kleczki, teraz Wiśniewskiego (notabene, mała strata, uważam, że więcej im wstydu niż pożytku przynosił). Swoją drogą ciekawe, że obaj wspomniani radni byli radnymi wprowadzonymi do Rady Miejskiej z list PO przez Krzyżanowskiego, nie będąc członkami PO. Zarówno jeden liczył, a i drugi liczy, na jakieś gratyfikacje ze strony ugrupowania Frankiewicza, np. miejsca na listach? Zastanawiające jest tylko, dlaczego mając większość w Radzie Miejskiej radni KdGZF i PiS nie odwołali Wygody ze stanowiska przewodniczącego, nie obsadzając tego np. Pszonakiem lub Sową. Czyżby bali się efektu medialnego „rewanżu”? A może uznali, że Wygoda jest osobą, którą będą w stanie przeciągnąć na swoją stronę? Może nie bez znaczenia jest fakt, że Wygoda już kilka miesięcy temu zapowiedział, że nie będzie startował w wyborach prezydenckich, wystawiając swoją partię na ciężką próbę, kończącą się kiepskim rezultatem – moim zdaniem Budka nie ma nawet połowy szans Wygody. Może znaczenie ma to, że Wygoda jest obecnie (ponoć) w dobrych relacjach z Frankiewiczem, a jego częste spotkania z Wieczorkiem (Piotrem) nie są tajemnicą? Myślę, że sama PO, a raczej niektórzy jej działacze gliwiccy obawiają się Wygody, stąd próby (udane) wycięcia go ze struktur regionalnych czy Rady Krajowej, z czego zresztą nic chyba sobie nie robi. A co z innymi radnymi? Tu niespecjalnie lepiej. Jedynym, całkowicie przyzwoitym wydaje się być Dragon – niestety jest trochę zbyt zapalczywy i impulsywny, ale młodość wiele wybacza (wszakże jest najmłodszym radnym tej kadencji) – to chyba jedyny radny PO, co do którego intencji nie miałbym wątpliwości. Gornig po słynnej „aferze mysłowickiej” zawiesił się w prawach członka, z pewnością długo będzie mu się ten szpital „odbijał”, nawet przyjmując, że jest absolutnie czysty. Karweta prowadzi własną grę, jej bym nie lekceważył, chociaż nie jest moim faworytem, Wszędzie jej pełno wokół posła Budki, więc może sama ma parlamentarne plany? Szymanowski – niestety po działaniach, a raczej ich braku, Komisji Rewizyjnej jawi się kiepsko. Potocka – już raczej w wieku emerytalnym. Jak widać, kadry PO gliwickiej są generalnie przeciętnej jakości i nie ma się co spodziewać zasadniczego zwrotu na plus. Nawet zresztą gdyby były wybitne, i tak przy braku większości nic nie będą w stanie zwojować, co ewentualnie, pomachać szabelką. Szkoda, że Wygoda nie chce już kandydować, bo przy jego wadach, jest człowiekiem uczciwym i umie rozmawiać. Wystawiając Budkę PO skazuje się na porażkę – a może to celowe działanie? Budka z pewnością będzie wygodnym „partnerem” w wyborach dla Frankiewicza. Obawiam się, że radni PO przyjęli strategię „na przeczekanie”, obawiam się, że niebawem rozpocznie się znacznie poważniejsza wojna – z PiS. Wiele pytań pozostaje bez odpowiedzi. Czasami warto odrzucić emocje na bok i na zimno przekalkulować rachunek polityczny. Wtedy znacznie ciekawsze układanki się pojawiają.

                • Przypominam sobie, że PO jakoś niespecjalnie Wygodzie pomogła, a materiały wyborcze niektórych jej kandydatów na radnych dorównywały natężeniem jego kampanii. Myślę, że Gałażewskiemu bardziej zależało na utarciu nosa Frankiewiczowi, poprzez wystawienie własnego kandydata, niż na rzeczywistej wygranej PO

                  Kampania bilbordowa Gorniga wręcz przykrywała kampanię Wygody. Kandydat na radnego miał bardziej widoczne bilbordy i w lepszych punktach niż kandydat PO na prezydenta. Nie słyszałem o podobnym przypadku gdziekolwiek w Polsce.

                   

                  Zastanawiające jest tylko, dlaczego mając większość w Radzie Miejskiej radni KdGZF i PiS nie odwołali Wygody ze stanowiska przewodniczącego, nie obsadzając tego np. Pszonakiem lub Sową. Czyżby bali się efektu medialnego „rewanżu”? A może uznali, że Wygoda jest osobą, którą będą w stanie przeciągnąć na swoją stronę?

                  Rządząca koalicja ma i tak dwóch zastępców przewodniczącego, więc pewnie pozostawili Wygodę w charakterze listka figowego lokalnej demokracji. Zrobili to też zapewne ze względów praktycznych. Wygoda bardzo sprawnie prowadzi sesje rady ograniczając do minimum "dyskusje", które przecież nie mają żadnego sensu, bo wydaje się, że radni i tak nie ogarniają materii nad którą procedują.

                   

                  Wygląda na to, że Frankiewicz ma już zapewnioną kolejną reelekcję, w sytuacji gdy Wygoda nie zamierza kandydować. Nie widać po prostu realnego kontrkandydata. Grupa trzymająca władzę także nie ma następcy. Natomiast koncesjonowana (?) opozycja obywatelska zgodnie z przewidywaniami znalazła sobie kandydatkę, która tą ekipę całkowicie ośmiesza. 

                • Kogo hqw ma na myśli pisząc o kandydatce „koncesjonowanej” opozycji? Czyżby juz ktoś sie tam pojawił? 

                • Szkoda gadać panie kolego 'pamiętający' – niech ją sami ogłoszą.

                • Wygląda na to, że Frankiewicz ma już zapewnioną kolejną reelekcję, w sytuacji gdy Wygoda nie zamierza kandydować. Nie widać po prostu realnego kontrkandydata. Grupa trzymająca władzę także nie ma następcy. Natomiast koncesjonowana (?) opozycja obywatelska zgodnie z przewidywaniami znalazła sobie kandydatkę, która tą ekipę całkowicie ośmiesza

                  hgw zamiast się nie po raz pierwszy tutaj ośmieszać, to lepiej przekonaj przewodniczącego Wygodę, żeby jednak wystartował, ale jako niezależny;)     

                  Dobrze wiesz, że błogosławieństwo, które od POpaprańców dostał mierny Budka (a o którym mógłby tylko pomarzyć Wygoda) oznacza, że przy frekwencji nawet 5-cio procentowej wygra frankowy, który będzie się nadal chwalił 'demokratyczną' większością, z zadowalającym akcentem.   

                   Ale cóż, ty już wybrałeś dla nas żenującą przyszłość, już rozbijasz opozycję, zapominając, że tylko w jedności siła, co pokazał Majdan, a dopiero potem poważne rozmowy i właściwa układanka dla przejrzystej obywatelskiej służebności. Trudnej pracy i obowiązków starczy dla wszystkich, którzy zechcą się do tego przyłożyć. Trzeba po prostu rozmawiać, przekonywać się nawzajem, ale z szacunkiem i nikogo z góry nie wykluczać. W opozycji jest sporo wartościowych tytanów, zę nie wspomnę o Redaktorze Dariuszu. Z białą flagą jeszcze nikt nie wygrał, naprawdę!;)

                  •  W opozycji jest sporo wartościowych tytanów, zę nie wspomnę o Redaktorze Dariuszu. Z białą flagą jeszcze nikt nie wygrał, naprawdę!;)

                    No to 'reasume' musi koniecznie tych tytanów opozycyjnych przedstawić z nazwiska. Nie może tak być, zeby lokalne społeczeństwo nic o nich nie wiedziało. No i koniecznie niech 'reasume' ujawni chociać jeden owoc ich tytanicznej pracy.  Tylko proszę nie wymieniać red. Jezierskiego, bo działa indywidualnie..

  7. myśliciel lokalny | 28 lutego 2014 at 7:59 pm | Odpowiedz

     

    Trochę historii dla przypomnienia..

     

    Bitwa o Kamarylę – Akt I

    Motor : Grupa Wsparcia Gliwic Promotor wystawiający sztukę: Niezależny Teatr Gliwicki Aktorzy: Prezydent Frankiewicz ,V-ce prez. Neumann , Redaktor Lubowski

    Prezydenci Frankiewicz i Neumann byli swojego czasu obrażeni na Lubowskiego gdyż ten zasugerował kamarylę.
    cytat…
    Prezydent zwraca też uwagę na publikację gdzie "względem członków Rad Nadzorczych użyto obraźliwych określeń, jakoby mieli oni stanowić „typową dworską kamarylę, złożoną w dużej części z najwierniejszych pochlebców rządzącego od lat Zygmunta Frankiewicza”.

    Naszym skromnym zdaniem Miasto Gliwice jest na prostej drodze do zarządzania "wytwórnią papierów wartościowych" dla w większości tych samych "Aktorów" Magistrackiej Sceny Samorządowej .
    Pan Prezydent Gliwic Zygmunt Frankiewicz i Pan Adam Neumann mają prawo nie akceptować opinii innych osób ale na Boga niech przestaną nas uważać za kretynów. Mają też prawo nie zgadzać się na określania Aktor , Promotor czy motor itp.
    My mamy prawo do walki z ich tokiem myślenia oraz z tym by przestano uważać współobywateli za ślepców .

    Zacznijmy od określenia co to kamaryla..na pdst. encyklopedii Wiem …….To grupa dworzan lub faworytów otaczających króla lub władcę………….
    Czy Panowie Prezydenci otaczają się grupą współpracowników i "faworytów" niech oceni każdy z czytelników . Dwaj Panowie uwielbiają się czepiać jak rzepy psiego ogona wszystkiego co im niewygodne.
    Proponowalibyśmy więc by Magistrat wydał periodyk w którym określi co wolno a czego nie wolno obywatelowi Gliwic i Osiedli . Kiedy i za co Panowie się obrażą a kiedy i za co się Panowie nie obrażą. Gwarantujemy że będzie szybciej i prościej.

    Naszym zdaniem a zapewne w mniemaniu powyżej wymienionych nielogicznej opinii to forma "Patologii i prawnej niedoskonałości" Bardzo prosty mechanizm może teoretycznie windować uposażenie Prezesów „nadając” im więcej zleceń z Miasta ,tworząc potrzebę zwiększania obrotów np. na pewien czas przed wyborami . Po wyborach wszak za „zasługi” można im wręczyć „Pasiastego Tygrysa Bisnesu”
    To żaden problem dla Rad Miast i Prezydentów. Pytanie tylko dlaczego skoro Prezes zarabia 50 razy więcej w miesiącu niż świadczenie bezrobotnego w tym czasie ? Żołądki „drapieżników” oparte są na diecie pełno mięsnej a dieta bezrobotnego na trawie. Prosimy zauważyć iż trawa bardzo podrożała co może być powodem buntu przeżuwaczy przeciw drapieżnikom .
    Skąd bierze się potrzeba Prezydencka nagradzania bogatych a pomijania biednych z PUP. Miasto Gliwice zapewne nie nie ma środków lecz w tym cudzie posiada największy w swojej historii budżet.?

    Ufundujmy nagrodę "Ssacza roku 2013” !

     

     

  8. Jeśli CBA w oficjalnym piśmie powołuje się na przepisy art. 58 kc. że czynność prawna sprzeczna z ustawą lub mająca na celu obejście ustawy jest nieważna, to można postawić publicznie pytanie lub przesłać je drogą mailową do centrali: czy zgłoszenie reprezentanta gminy do rady nadzorczej spółki przez radę miejską nie jest obarczone wadą prawną, skoro jest sprzeczne z ustawą o samorządzie gminnym, co znajduje potwierdzenie w orzecznictwie?

    http://www.zyciesiedleckie.pl/wiecej-newsow/7935-cba-chce-odwolania-starosty-sokolowskiego

     

  9. Ciekawe jak brzmiała treść otrzymanej odpowiedzi z katowickiej delegatury, jaka trafiła do Info-postera w związku ze złożonym pisem w dniu 8 stycznia 2014r.? Za chwilę miną dwa miesiące od tego zdarzenia, a I-P w ogóle ten temat pomija milczeniem, nie jest to zastanawiające?

    http://info-poster.eu/zawiadomienie-cba-w-sprawie-wojewody-slaskiego/

    • W odpowiedzi załączam korespondencję:

      1. Zawiadomienie w sprawie Wojewody Śląskiego Zygmunta Łukaszczyka:

      Witam, w załączniku treść zawiadomienia oraz dwa wymienione w nim istotne dokumenty. Reszta materiału – w tym dowodowego – wskazana odpowiednimi odsyłaczami w tekście zawiadomienia.
      Pozdrawiam
      Dariusz Jezierski, Gliwice

      PS. Oto link do opublikowanego na info-poster.eu zawiadomienia, który ułatwi „poruszanie się” po materiale dowodowym:
      http://info-poster.eu/zawiadomienie-cba-w-sprawie-wojewody-slaskiego/

      2. wystosowana 5 dni później prośba o potwierdzenie otrzymania zawiadomienia:

      Witam – proszę o potwierdzenie otrzymania zawiadomienia dotyczącego wojewody śląskiego, które przesłałem do Państwa 8 stycznia.
      Z wyrazami szacunku
      Dariusz Jezierski

      3. Po kilku dniach odpowiedź:

      Witam
      informuję że otrzymałam Pańskie zawiadomienie
      BHH

      4. I moja kolejna interwencja:

      Witam ponownie i stawiam proste pytanie: i co w związku z tym? Bowiem 8 marca miną 2 miesiące odkąd przesłałem zawiadomienie. Jedyną reakcją, było potwierdzenie, które nawiasem mówiąc otrzymałem dopiero po własnej interwencji.
      W związku z tym mam kolejne pytanie: jakie mankamenty mojego zgłoszenia sprawiły, że postępuje się nim niezgodnie z procedurami?

      z wyrazami szacunku Dariusz Jezierski, Info-Poster.eu

      Oczekuję na odpowiedź.

  10. reasumując, czy chce Pan redaktor przez to powiedzieć, że nie otrzymał Pan żadnej pisemnej odpowiedzi na Pańskie zgłoszenie i nie był Pan od tamtej pory wezwany na rozmowę w ramach prowadzonych czynności sprawdzających w związku z otrzymanym pisemnym zgłoszeniem?

     

     

    • Dokładnie tak. Przedstawiłem całą korespondencję na ten temat. Dla mnie to też znaczące i wymagające interwencji, gdyż miałem okazję „testować” procedury, kiedy zgłaszałem sprawę p. Krystiana Tomali. Okazuje się jednak, że sprawy dotyczące wojewodów traktuje się w sposób specjalny. jest to o tyle ciekawe, że interweniowali w sprawie również mieszkańcy.

  11. jak się bawili goście na balu u wojewody, a jak ładnie się przebrał znajomy poseł zdjęcie nr 1. w zakładce przebrania gości

    http://www.dziennikzachodni.pl/artykul/3350645,v-bal-charytatywny-wojewody-slaskiego-przebrania-gosci,id,t.html

  12. Jeśli  chcielibyście nas zainteresować tematem związanym z Waszym regionem, pokazać go w niekonwencjonalny sposób – czekamy na Wasze sygnały/materiały. Piszcie na Kontakt24@tvn.pl.  Może zatem Info-poster skorzystać z tego zaproszenia i podjąć próbę poinformowania szerszej opinii publicznej o tematach związanych z regionem śląskim.

  13. Paweł Michalski | 3 marca 2014 at 8:05 pm | Odpowiedz

    Wie ktoś co to za stowarzyszenie z Gliwic? Sporo braków w KRS…
    http://www.krs-online.com.pl/stowarzyszenie-wspierania-wrazliwosci-krs-892544.html

    • Jeśli się nie mylę, to jedno ze stowarzyszeń, które w płatnym ogłoszeniu nawoływało do niewzięcia udziału w ostatnim referendum. Z wrażliwości społecznej, rzecz jasna 😉

  14. http://bazy.ngo.pl/search/info.asp?id=45145
    z tych informacji wynika, że fundacja prowadzi działalność gospodarczą
    http://www.krs-online.com.pl/fundacja-na-rzecz-politechniki-slaskiej-krs-12204.html
    tu można poczytać, jakie osoby zasiadają w organach fundacji, a czy w oświadczeniu majątkowym jest to podane?

  15. Jeśli się zastanowić, powstaje zasadnicze pytanie czy te stowarzyszenia prowadzą działalność gospodarczą, gdyż bez znaczenia jest to, czy osoba podlegająca regulacjom ustawy antykorupcyjnej za swoją pracę otrzymuje wynagrodzenia, i czemu tych informacji nie ma w oświadczeniu majątkowym. W drugim artykule można poczytać o drobiazgowości i skrupulatności w niektórych przypadkach, co czyni jeszcze większą jasność

    http://przeswietl.pl/Zygmunt_Frankiewicz/

    http://www.wspolnota.org.pl/aktualnosci/aktualnosc/przerazajacy-atak-sluzb/

  16. sieć powiązań | 4 marca 2014 at 1:28 am | Odpowiedz

    Chyba infoposter w swoich dociekaniach przeoczył kilka interesujących faktów, które wydają się dość istotne i wymagają rzetelnego zbadania, a dla zorientowanych wiele wyjaśniają (zaangażowanie radnego T. Olejnika w prace komisji rewizyjnej czy powiązania z rzecznikiem, itd. Zadziwiający jest brak komenatarza infopostera, który zapewne uważnie czyta posty.

    • Wywołany do odpowiedzi mogę tylko stwierdzić, że to akurat Stowarzyszenie znane jest jako osobiste zaplecze ZF, działające od wielu lat. Wiadomo również, że przewinęło się przez nie bardzo wiele osób (radnych, osób zajmujących ważne stanowiska). Sprawa pojawiała się też dość często przy różnych okazjach. Ponieważ jednak stowarzyszenie nie prowadzi działalności gospodarczej, obecność w jego organach chociażby samego prezydenta pozostaje w zgodzie z zapisami ustawy antykorupcyjnej. Rzecz jasna to cenny przyczynek do tematu określonego samym tytułem wywiadu. Ironią losu jest, że jednym z założycieli stowaryszenia był… udzielający wywiadu poseł Andrzej Gałażewski.

      Swoją drogą warto zapewne opublikować „cały zestaw” – zrobię to w najbliższym czasie

      • jeśli fundacja na rzecz PŚl również nie ma zapisu w statucie o prowadzeniu działalności gospodarczej i takowej nie prowadzi, to jest leg artis

        • Ta fundacja działalność prowadzi. Wiem na pewno. Z tym że w przypadku fundacji ustawa antykorupcyjna zabrania tylko zasiadania w zarządach (w przeciwieństwie chociażby do spółdzielni, gdzie zakaz rozciąga się także na organy nadzoru).

  17. Komentujący, który wcześniej sformułował predykcję o wspólnej liście do sejmiku województwa śląskiego miał całkowitą słuszność, te same osoby (kandydaci) będą występować w dualnej roli, w charakterze kandydatów na prezydenta i jednocześnie będą się ubiegać o mandat do sejmiku

    http://zygmuntfrankiewicz.pl/2013/1497

Leave a comment

Your email address will not be published.


*